36.a
04.04.10, 11:59
Zaczynam sobie z zaobserwowanych przesłanek układać zgrabną w moim
pojęciu historyjkę, wiele prawdopodobną, pamiętam, że wnioski należy
wyciągać z baterii faktów, nie z jednego, zatem wyciągam. I zaczynam
się bać. Serce w gardle, przestaję spać, spałam ledwie 2 h. Płacz,
matnia i takie tam. Czuję, że popadam w jakąś paranoję. Piszę smsy
do kolegi "Kotek, Ty kładź się spać". Moja "teoria" jest prawdziwa i
co mi on tu. Przepraszam, ze bez detali.
Rano wszystko się wyjaśnia. Kamień z serca. A ja zdaję sobie
dokładnie sprawę z faktu "Jestem wariatką!" i mam ochotę podejść do
ściany i głową zrobić dziurę.
To się leczy?
Bo próbowałam w nocy spokojnie oddychać, myśleć, że mam za mało
danych, aby wyciągać wnioski, ale przerażenie trzymało.
Spokojnych Świąt.