Nie... Smutek nie jest metodą na głód.
Po rozmowie z moim dr, zamiast wieczorem jeść, wsłuchuję się w siebie
i próbuję rozpoznać emocje. Niepokój? Smutek? Pustka. Źle mi z tym.
Czuję się fatalnie. Porównuję ten stan do psychoterapii. Zastanawiam
się nawet, że skoro na terapii analitycznej nie chodzi o myślenie,
tylko o odczuwanie - będę teraz przechodzić terapię? Sama, beż
terapeuty? To może mieć sens. Odstawiłam wenla. Ona jest pierwsza
podejrzana jako katalizator żarcia. Zaczęłam zamiast niej brać fluo,
po porodzie pięknie na niej schudłam. Głupie to? Lekarze mieli
rozbieżne zdania, prof co innego, dr co innego. Ja wybrałam trzecie.
Cholernie mi smutno.

(Czubatko, dziękuję za link do stron z emotikami)