30.08.10, 11:43
No właśnie jak u Was ta kwestia wygląda?
Chodzę w dresach lub domowych (czyt. nie nadających się na wyjście) dżinsach
plus t-shirt. Nie chce mi się malować. Biorę prysznic, myję włosy, nie układam
(czyt. nie suszę, a tylko wtedy wyglądają normalnie). Generalnie nie chce mi
się wychodzić ponieważ - patrz wyżej. Nie, to nie jest depresja. Sprzątam,
gotuję...raczej funkcjonuję poprawnie.
Peeling sobie zrobię, maskę na włosy nałożę, wskoczę w ciepły dres i na więcej
szkoda mi czasu. Kilka osób odwiedziło mnie niespodziewanie i widząc jak
wyglądam zapytało, czy aby na pewno nie jestem chora lub w ciąży (?).
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: W domu 30.08.10, 11:46
      Dobra, może nie szkoda mi czasu, tylko sensu nie widzę skoro nie wychodzą
      nigdzie. W ogóle najlepiej czuję się w domu. Planowana wizyta u fryzjera nie
      cieszy. Nie chcę wychodzić, a muszę. Zmuszam się i ...nie pomaga.
      • jolanta534 Re: W domu 30.08.10, 12:24

        Kamyczku,często a własciwie ostatnie miesiące miałam tak samo...
        wybierałam się do lekarza i nawet to mi przez długi czas marnie wychodziło.
        Wiem jak to męczy człowiek planuje (mysli)co dzisiaj zrobi a za chwilę czuje jakby go ktoś spętał...
        Robię rózne rzeczy,jak to w domu ale kosztuje mnie to dużo wysiłku!
        Robota na zasadzie "nie chcę ale muszę",żadnego zadowolenia,po prostu mechaniczne wykonywanie obowiązków.
        Byłam u psychiatry i zmieniła mi lek,teraz czekam żeby mi się chciało chcieć smilelek jest przeciwdepresyjny i przeciwlękowy najnowszej generacji,wiele sobie po nim obiecuję ale muszę poczekać
        aż zadziała w pełni.
        Dodam jeszcze,ze kiepsko śpię a to też wpływa na samopoczucie prawda?
        I tak doszłam do sedna,że choruję na depresję,może nie taką klasyczną,ale strasznie mnie to męczy,bo jak mam lepszy dzień,to robota pali mi się w rękach smile
        Pozdrawiam serdecznie.
        • kamyczek_0 Re: W domu 30.08.10, 13:26
          Ja śpię dobrze po kwetiapinie (koszmary często mam po niej, ale wyrabiam). Do
          tego biorę stabilizator. Nie chcę schodzić z kwetiapiny, bo boję się, że polecę
          w górę jak mną nie daj Boże zacznie huśtać. Antydepa nie biorę, nie brałam do
          tej pory od stwierdzenia chadu - czyli od dwóch lat. Staba biorę, żeby nie
          lecieć w dół, kwetiapinę żeby nie wystrzeliło mnie w górę, dodatkowo ona również
          stabilizuje (po niej nie przechodzi się z stan depresji, ona ściąga do zera,
          nigdy poniżej). Od antydepa się zaczęło...znaczy chad się ujawnił. Antydepa
          brałam na depresję poporodową (i tak bardzo późno zaczęłam, próbowałam sobie
          radzić rok bez leku, bez lekarza).
          • kamyczek_0 Re: W domu 30.08.10, 13:30
            Może być tak, że to jest sygnał zwiastujący depresję. Zresztą moja psych prosiła
            o kontakt jak się tylko paskudna jesień zacznie. Poczekam jeszcze kilka dni.
            Bardzo boję się antydepa, boję się wystrzelenia w górę. Nigdy nie miałam manii,
            tylko hipo, co nie zmienia faktu, że bardzo się boję o to, że tym razem może być
            gorzej.
            • poetkam Re: W domu 30.08.10, 14:40
              Kamyczku, spokojnie poczekaj parę dni. Może tak się czujesz ze
              wcględu na pogorszenie pogody, może wszystko na raz.... Mnie zawsze
              pomaga myśl : jak będzie mi gorzej zawsze mogę odwiedzić lekarza, a
              potem leki i będzie lepiej...
            • drugikoniecswiata Re: W domu 30.08.10, 15:57
              eh, jak ja powiedziałam lekarzowi, że oczywiście boję się regularnej manii, to
              mnie najzwyczajniej w świecie wyśmiał. dżentelmeńsko, ale mina i komentarz
              "jakiej manii, proszę pani, u pani" mówiły swoje. ty przypadkiem nie masz też
              chad II? nie wierzę w całkowitą rozłączność tych typów, ale chyba często w dużej
              mierze rozłączne są. w każdym razie do mnie dotarło, że chyba bardziej pisane
              jest mi bać się depresji. ale to jedno g tak naprawdę.
              • kamyczek_0 Re: W domu 30.08.10, 16:34
                Do mnie? Tak ja mam II. Ale manii i tak się boję uncertain Chociaż słyszę od lek.
                dokładnie to samo.
    • perfekcjonizm Re: W domu 30.08.10, 15:06
      Kiedy kończy się lato dres lub ulubione domowe ciuchy to jest to. mam małe
      mieszkanie ale mieszkam sama i mogę sobie tłuc się po nim... przytulam się do
      moich kotów a one do mnie - to pomaga. bardzo lubię sobotnie poranki, kubek kawy
      z mlekiem i jakiś stary "przedwojenny" film w telewizji. Może wtedy lać i wiać
      za oknem, mnie to nie rusza. Gorzej kiedy muszę wyjść, wtedy staję się
      niespokojna i jest mi bardzo źle.
    • majagor Re: W domu 31.08.10, 09:56
      Ja z tych co nie mają nawet "domowych" rzeczy.
      Tzn. jest gdzieś dres, ale nawet nie wiem gdzie.
      W domu jestem ubrana normalnie, tak jak na ulicy. Jestem tak ubrana, że mogę wstać i iść. Tylko butów mi brakuje.
      Gdy pracowałam i przychodziłam do domu w spódnicy i białej koszuli to też się nie przebierałam, a siedziałam ubrana "po roboczemu".
      Rodzice próbowali to tępić we mnie, nauczyć mnie domowego stroju, ale zupełnie się im to nie udało.
      Nie maluję się - ale to dlatego, że od jakiegoś czasu nie maluję się wcale [tego mnie M. nauczył, lubi mnie bez makijażu i tyle mi marudził, że z czasem zrezygnowałam i świetnie się z tym teraz czuję].
      A co do włosów. Jakiś miesiąc temu dałam im urlop od suszarki i prostownicy. Ale nie wynika to z mojego złego samopoczucia, czy lenistwa, a chęci podarowania im małej ulgi choć na jakiś czas.

      A jak depresja była... to nie ubierałam się wcale. Siedziałam w piżamie.
    • lolinka2 Re: W domu 31.08.10, 11:52
      siedzę w stroju Ewy w łóżku (barłogu), owinięta kocami, z
      komputerem na kolanach. To się nazywa "Matka pracuje" albo raczej
      "Matka pracuje, mimo że ma doła"

      Mycie... temat rzeka ostatnio, pierwszy z objawów depresyjnych
      jakie zauważyłam. Myję się "strategicznie" (pt. nie śmierdzieć),
      kąpię z detalami, czeszę jak człowiek i maluję, gdy muszę wyjść
      (Mistrz W Maskowaniu Się). Wychodzi nieźle - wczoraj mnie spytano,
      skąd we mnie tyle optymizmu (hehehehe).
      • kara.mija Re: W domu 31.08.10, 12:05
        Ja łażę w gaciach i pokoszulce a jak chłodniej to jakiś dres na
        tyłek wciągam. Z myciem mam jak Lolinka ale włosów nie układam a
        makijaż robię nie zawsze. Jak nie wychodzę to nawet szkieł nie
        wkładam tylko w popsutych okularach paraduję. I to chyba nie objaw
        depresji tylko lenistwo i wygoda ale od depresji sięzaczęło tylko,
        zęwtedy chodziłam w tym samym co spałam itd. a do lekarza w dresie.
        • majagor Re: W domu 31.08.10, 12:20
          kara.mija napisał:
          > a do lekarza w dresie.

          A to ja mam inaczej. W mojej ostatniej depresji, gdy całymi dniami łaziłam po domu w piżamie, do lekarza... ubierałam się jakbym szła na bardzo ważne i bardzo oficjalne spotkanie.
          Biała koszula perfekcyjnie odprasowana, spodnie w kant, korale pod kolor, obcasy.
          Chyba robiłam to, by próbować udawać, że wszystko jest ok. Ale oczywiście strój w gabinecie średnio pomagał. Na ulicy może i pozwolił ukryć mi to i owo... ale u Pani Ładnej to już niekoniecznie.
          Do niej lubię też ładnie się ubrać... bo ona jest zawsze ładnie ubrana... Taki głupol ze mnie, że nie chcę poczuć się gorzej. Skoro ona może to i ja też, no nie? wink

          Co do stroju jeszcze. Teraz noszę się na czarno, no bo żałoba, bo mama by tego chciała [była strasznie tradycyjna w tym aspekcie]. I szczerze mówiąc rzygam już tą czernią. Strasznie dołująca barwa i człowiek strasznie smutno w niej się czuje. Ale mam nadzieję, że z czasem się przyzwyczaję.
          • sensi41 Re: W domu 31.08.10, 14:04
            Chodzę w dżinsach lub dresach. W sumie tak jak Maja tylko buty zakładam kiedy
            wychodzę do miasta(bo w dresach też do sklepów pomykam).
            Specjalne ciuszki mam na specjalne wyjścia (kościół,w gości).
            Złe samopoczucie objawia się tym,że nie chce mi się wychodzić z domu, a i włosy
            myję wtedy rzadziej i ich nie układam.
            • lolinka2 Re: W domu 31.08.10, 14:15
              sensi41 napisała:

              > Złe samopoczucie objawia się tym,że nie chce mi się wychodzić z
              > domu, a i włosy myję wtedy rzadziej i ich nie układam.

              o, to, to....
              • kamyczek_0 Re: W domu 31.08.10, 14:40
                Wyszłam dzisiaj do ludzi. Kupiłam nawet sobie sweterek w second h. za grosze z
                metką znanej firmy. Znaczy się ja zapłaciłam, dzieć mi znalazł. Ubaw miałyśmy po
                pachy. "Mamo w tym wyglądałabyś super na imprezie!" -> oczojebna różowa bluzka
                święcąca się jak psu przyrodzenie smile Dzieć co chwilę przychodził z jakimś
                znalezidłem, ale bądź, co bądź, ze sweterkiem i kolorem trafił. hehe.
    • chattetoutenoire Re: W domu 31.08.10, 17:35
      Mam tak samo. Lubię chodzić po domu "niezrobiona". Włosy w kucyk, stare dzinsy z plamą po farbie na nogawce, jakiś wyciągnięty Tshirt, bez makijażu. Jak wychodzę to się przebieram jedynie, bo i tak podoba mi się jak wyglądam.
      Maluję się i "odstawiam" jak mam wyjść a mam doła. Bo w dole zawsze uważam, że jestem brzydka i jak czegoś nie zrobię ze sobą to ludzi zacznę straszyć na ulicy. Dopiero jak przyjdzie grubsza depresja to wychodzę z domu tak jak jestem ubrana po domu, o ile w ogóle wyjdę z domu, o ile w ogóle wyjdę z łóżka.
      A dzisiaj jest dzień, gdy mam zrobiony śliczny makijaż, włosy mam ułożone na piance i pomykałam dzisiaj na obcasach po kałużach. I usłyszałam komplement od przyjaciółki, że pięknie wyglądam, ale wcale a wcale się nie czuję...
      • jolanta534 Re: W domu 31.08.10, 22:27

        A ja...uśmiejecie się,ubieram się ładnie wychodząc z piesiem na spacery bo w zasadzie rzadko gdzie wychodzę.
        Latem nie chce mi się robić makijażu to zakładam okulary przeciwsłoneczne.
        Jak zrobię makijaż to od razu się sama sobie bardziej podobam smile
        kiedyś bez tegoż czułam się jak nie ubrana ale im jestem starsza,tym bardziej olewam big_grin
        Chociaż na kazde większe wyjście tapetka jest!
        Po domu latem jak najwygodniej a teraz już mi zimno to ubieram się ciepło,bo zmarzluch jestem smile
    • 36.a Re: W domu 01.09.10, 04:34
      My home is my castle, niezapowiedziani goście mogą sobie barabanić w drzwi, nie wejdą. Najchętniej w domu chodziłabym nago, względnie w majteczkach tylko. Ostatnio chodzilam owinięta w duży, piekny, ciężki, francuski ręcznik frotte. Kąpałam się i znów zawijałam w mój ręcznik.

      Włosy. Krótkie, asymetrycznie ostrzyżone, rosły sobie ostatnio ze 3 m-ce - i depresja, i chęć sprawdzenia, co potem bedzie mozna z nich u fryzjera zrobić. Znowu jest ładna fryzurka. Wciąż wypadają, chlip,
      "polekowo", ale Pani Fryzjerka powiedziała, że ciagle mam ich b.dużo na (madrej, mam nadzieje) głowie smile

      Hm, tak czytam Mai chodzenie po domu w ciuchach biurowych - nie nie nie. Gdy pracowałam jeszcze w banku cudnie sie czułam zrzucając je. Założenie czegokolwiek innego, chłodnego dawało spokój, odpoczynek. W ubraniach pracowych jest zła energia. (Nota bene, ładne weekendowe ubrania ma Carli Gry, ciutek drogie, no ale)

      W domu: dzinsy + t-shirt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka