Mądre psycholodzy mówią, że partner NIE może wchodzić w rolę terapeuty, nie powinien, ale tak sobie teraz myślę, że czasem się nie da inaczej - wspieramy bliskich, gdy sa chorzy, pocieszamy, ale moj przyjaciel H skojarzył mi się teraz z terapeutą CBT )) Gdy mówię, że nienawidzę patrzeć na siebie jak mówię, jak układam usta słyszę: - Ty, ale patrz na mnie, nie na siebie )) Wygasza wiele moich lęków normalnie jak behawiorysta. Nie chcę tworzyć laurki, ale czy macie podobne skojarzenia? Gdy mówi do mnie - błyskawicznie się uspokajam )) Chrapie jak wierny pies ))
Złe chwile są a jakże, terapeuta ma zły dzień )) Albo pacjent muchy w nosie