dół
przełom październi/listopad, co roku, od bardzo dawna, jak w zegarku
jak tak będzie jak dzisiaj dalej zgłaszam się do lekarza w trybie nagłym, sytuacja do tego dojrzała
nie własciwie po co ta wizyta
antydepresanta mi nie zapisze (zresztą nie będę nalegać, u mnie są nieszczególnie skuteczne),
ze stabilizatorami i neuroleptykami doszłam do muru, to co łykam jest optymalne, każdy inny układ będzie gorszy
zastanawia mnie ta sezonowość
nietypowa - (dokładnie 30.10 - 1.11) rok w rok
potem jest przeważnie lepiej (początek grudnia), w każdym razie inaczej
może jest komponenta psychologiczna? (Dzień Zaduszny).
Mozliwe to?