Dodaj do ulubionych

Pytanie o lit

17.11.11, 00:39
Już drugi lekarz powiedział, że w moim przypadku myśli o licie. Ja konsekwentnie odmawiam, bo się boję litu. Nie wiem, czy mam rację. Może to stereotypy, ale boję się, że mi zrujnuje zdrowie.

Choć teraz biorę Depakine 500, Lamitrin 200 i Olzapin 10, może to mi bardziej niszczy zdrowie?

Mam ChAD II z szybką zmianą fazy i tendencją do stanów mieszanych (gdy jest gorzej) oraz lekkich depresji (podczas "remisji"). Co radzicie? Zwłaszcza się zwracam do zabby. wink
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: Pytanie o lit 17.11.11, 11:13
      Biorę lit cztery lata i dotychczas nic mi się nie zrujnowało smile Mój lekarz internista regularnie co trzy miesiące wystawia mi skierowanie na parametry tarczycowe, nerkowe, wątrobowe - i zawsze wszystko jest ok. Warto zadbać, żeby te wyniki zrobić także PRZED włączeniem litu, także dodatkowo USG tarczycy. (ja nie robiłam, żadnych badań przed, bo lit miałam włączany "na ostro", w ciężkiej depresji, potem dopiero zaczęłam wszystko kontrolować i zrobiłam USG) Tak od siebie dodam, bo siedzę teraz w endokrynologii, że sensowne byłoby sprawdzenie poziomu przeciwciał anty-TPO, są to p-ciała, które w autoimmunologiczny sposób niszczą tarczycę - ryzyko niedoczynności jest większe, jeśli lit podamy osobie z takimi przeciwciałami.
      Zdrowia sobie nie zrujnujesz - tylko trzeba się badać i w razie czego odpowiednio wcześnie lit odstawić. I widzisz, ja na przykład "boję się" Depakiny smile Co do litu zaś, to pewnie wszyscy na forum wiedzą wink, że jedynym skutkiem ubocznym u mnie jest lekkie drżenie rąk w niektórych sytuacjach.
    • sapiencja Re: Pytanie o lit 17.11.11, 11:58
      Mnie lit uszkodził nerki. Musiałam odstawić. Smutne jest, że dopiero jak coś uszkodzi, okazuje się, że można bez niego egzystować.
      • dr.zabba Re: Pytanie o lit 17.11.11, 21:57
        Czy uszkodził na trwałe? Jakie masz teraz wyniki?
        Jak długo brałaś lit i w jakiej dawce?
        • sapiencja Re: Pytanie o lit 17.11.11, 23:33
          dr.zabba napisała:

          " Czy uszkodził na trwałe?"
          Nie wiem czy na trwałe, bo po odstawieniu przestałam puchnąć, a lekarz powiedział, że mam "tkliwe nerki". Co to znaczy? Nie wiem.

          "Jakie masz teraz wyniki?"
          Ostatnie, zdaniem lekarza: "prawie w normie, ale do litu nie wrócimy."

          "Jak długo brałaś lit i w jakiej dawce?"

          Zaczęłam po moim nagłym "wypadzie" do Szkocji, jakoże uznano to za epizod manii.
          Z początku było niby dobrze. Ale pół roku później zaczęłam puchnąć. Nie pamiętam dokładnie dawki, ale pamiętam, że musiałam brać 3 razy dziennie.
    • 2tlen Re: Pytanie o lit 17.11.11, 16:13
      Żona bierze go od trzech lat na razie jest ok.Także robi często wyniki.Pozdrawiam.
      • czubata Re: Pytanie o lit 17.11.11, 22:15
        Znam kilka osób które "jadą" na licie. Ciekawy jest fakt że mają długie remisje,a nawrót choroby występuje wtedy dopiero gdy zaniedbują leczenie. Spotkałam się też ze stwierdzeniem że problemy tarczycowe przy licie częściej występują u kobiet.U osób które znam,co lit biorą nie widać żadnych skutków ubocznych. U jednego kolegi tylko tak jak u Żabby drżenie rąk. Uszkodzenie organów przez lit raczej może mieć związek z jego nadmiarem w organizmie,więc chyba dlatego jest tak ważne monitorowanie jego stężenia.
        • dzedlajga Re: Pytanie o lit 18.11.11, 00:31
          problemy tarczycowe w ogóle częściej występują u kobiet.
    • hd_vision Re: Pytanie o lit 18.11.11, 12:13
      Biore lit. wczesniej nic nie dzialalo - mialam bardzo silne manie. Lit zostal wlaczony po ok 10 latach nieprzerwanych jazd gora - dol. Proby samobójcze kontra manie. Wczesniejsze 15 było bardziej bajtowe. Uratowal mi zycie. Jedyny lek który dziala u mnie. Mogę myslec, powoli mam wylaczane inne leki.
      Badam krew raz w mies. Biore leki regularnie. Zyje normalnie. Zmarnowalam 10 lat bo go się balam – Bral go mój ojciec i miał duże skutki uboczne.
    • majagor Re: Pytanie o lit 23.11.11, 10:04
      Po cichu tylko powiem, że lit przyczynił się do śmierci mojej Mamy.
      Ba, zdaniem chirurga [spec. od wątroby], onkologów, to właśnie lit zniszczył wątrobę, wywołał nowotwór. Oczywiście psychiatrzy [sztuk trzy] zaprzeczają temu.

      Z drugiej strony jednak przyznać muszę, że pięknie Ją stabilizował.
      • sapiencja Re: Pytanie o lit 23.11.11, 11:08
        majagor napisała:

        " Po cichu tylko powiem, że lit przyczynił się do śmierci mojej Mamy.
        Ba, zdaniem chirurga [spec. od wątroby], onkologów, to właśnie lit zniszczył wą
        trobę, wywołał nowotwór. Oczywiście psychiatrzy [sztuk trzy] zaprzeczają temu."


        Nie strasz ludzi.
        Lit metabolizuje się w nerkach, nie w wątrobie. Przynajmniej tak uspokajał mnie mój lekarz, gdy wpadłam w panikę, że lit "załatwił" mi i nerki i wątrobę.
        • sapiencja Re: Pytanie o lit 23.11.11, 11:29
          online.synapsis.pl/Poradnik-dla-leczonych-litem/Czy-leczenie-litem-jest-bezpieczne.html
        • majagor Re: Pytanie o lit 23.11.11, 12:04
          Nie straszę. Wiele razy już o tym tutaj pisałam.
          Powtarzam co mi lekarze powiedzieli. Lekarze, którzy znali historię Mamy, którzy widzieli Mamy wątrobę nawet na własne oczy. Chirurg - transplantolog, który Mamę operował jest naprawdę świetnym specjalistą, znanym, poważanym. I uważam, że jego wiedzy mogę zaufać.

          Psychiatra, który Mamę faszerował litem tak długo, psychiatrzy, z którymi ja się spotykałam - uparcie twierdzili/twierdzą, że to niemożliwe. No ale co mają powiedzieć?

          Nie oszukujmy się. Stałe przyjmowanie leków - nie tylko litu - nie jest dobre dla wątroby i może [ale nie musi!] mieć przykre skutki.
          • caray Re: Pytanie o lit 23.11.11, 22:49
            A tak w ogóle co u Ciebie?
            • majagor Re: Pytanie o lit 24.11.11, 09:40
              caray napisał:

              > A tak w ogóle co u Ciebie?

              U mnie? Stresu trochę.
              Złożyłam wypowiedzenie w pracy, szukam nowej - już takiej na warunkach niemieckich, już takiej, która odpowiada moim kwalifikacjom itd. Walczę wciąż o uznanie mego polskiego dyplomu [wrrrr!].
              Znaleźliśmy mieszkanie, w którym lada chwila razem zamieszkamy.
              No i za miesiąc Dominic zobaczy pierwszy raz moją Polskę, moją rodzinę.

              Jakieś dwa tygodnie temu zebrałam się i wyrzuciłam wszystkie moje leki. Choć ich nie zażywam od marca wciąż leżały w szafce. Chyba były początkowo wentylem bezpieczeństwa - że jakby co, to mam co zażyć na uspokojenie, na sen itp.
              Ale jestem już na tyle stabilna, czuję się na tyle dobrze, że odważyłam się je wyrzucić. I dobrze mi teraz z tym. Mam nadzieję, że już nigdy do nich wrócić nie będę musiała...

              Pozdrawiam!
              • hd_vision Re: Pytanie o lit 25.11.11, 13:45
                Zle skończysz. Albo przezyjesz ten koniec i bedziesz miala szanse wrocic do brania lekow, albo nie i skonczysz z zyciem i lekami raz na zawsze.
                • hd_vision Re: Pytanie o lit 25.11.11, 13:46
                  Oczywiscie jesli taki koniec uwazasz za zly. Nie ma wyjscia nr 3.
          • avi_co Re: Pytanie o lit 25.11.11, 12:48
            Bez litu też się umiera na raka wątroby, trzustki, żołądka. Na kogo co padnie.
            Wydaje mi się, że trochę demonizujesz. Lit nie oznacza wyroku w formie zejścia na raka.
            • majagor Re: Pytanie o lit 25.11.11, 15:37
              Ależ ja nie napisałam, że każdy kto bierze lit umrze na raka!
              Napisałam, iż u mojej Mamy [zdaniem lekarzy] przyczynił się on do powstania nowotworu.
              Widać teraz różnicę?

              hd_vision - istnieje wyjście nr 3 - nie jestem chora...
              W żadnej mojej kartotece do teraz nikt nie napisał Chad.
              W szpitalu wpisano mi np. "epizod depresyjny" .

              Jedna pani doktor, zwana Panią Ładną, zastanawiała się nad zaburzeniem osobowości.
              Ostatni pan doktor u którego byłam, wymyślił, że ja nie mam ani Chad'u, ani borderline, ani nic. Nastrój mi spadał bo... Mama mi umierała - chyba normalna reakcja?

              Nigdy w życiu nie miałam głębokiej depresji, nigdy w życiu nie miałam manii. Psychozy też nie. Czasami łapałam doły [lekarz nazwał to dołami sytuacyjnymi].

              Ale to nieważne, czy coś mam, czy też nie i jak się to nazywa.
              Wiem jak się czuję, wiem jak funkcjonuję, wiem, gdzie [jakby co] zgłosić się po pomoc.
    • mart-tram Re: Pytanie o lit 04.12.11, 22:02
      Brałam lit dość krótko. Byłam tak potwornie wyrównana emocjonalnie, że aż płaska, ani uśmiechu, ani łez. Mąż się buntował, a że szczęśliwie dostałam nadczynności tarczycy, to ze względu na "coś z tarczycą" lit mi odstawiono.
      Chad mam zwyczajny, niemal zapomniany przez długie miesiące, a nawet lata. A leki biorę stale i w dodatku mi dr je modyfikuje co jakiś czas. I jest ok. Ostatnio nawet ok+
      Ale mam wizytę we wtorek, to sobie z dr pogadamy.
      • dr.zabba Re: Pytanie o lit 06.12.11, 21:58
        Czy owa "płaskość" emocjonalna nie wynikała z depresji raczej niż z brania litu?
        • majagor Re: Pytanie o lit 07.12.11, 08:58
          dr.zabba napisała:

          > Czy owa "płaskość" emocjonalna nie wynikała z depresji raczej niż z brania litu
          > ?

          Nie do mnie było pytanie, ale napiszę, iż moja Mama też cierpiała na ową "płaskość".
          Płaskość, która trwała kilkanaście lat, która była zapewne spowodowana lekami [litem?].
          Moja Mama nie złościła się, nie płakała, nie skakała z radości. Była jeśli patrząc od strony emocjonalnej - bezbarwna.
          Nawet śmierć Jej ojca, matki, nawet diagnoza nowotworu - nie wywołały jakiś większych emocji, które zazwyczaj dopadają ludzi w takich momentach.
          • mart-tram Re: Pytanie o lit 07.12.11, 18:38
            Właśnie, Majagor, tak to i ze mną było, osobowość sobie poszła na urlop.
        • skwr2 Re: Pytanie o lit 07.12.11, 09:12
          Nie winiłabym litu, który przyjmuję od wielu lat. Zdarzyło mi się natomiast kompletne wypranie z emocji po sporych dawkach pernazyny. Depresja ma także swój udział w rozmazywaniu życia emocjonalnego, uczucie pustki potrafi ciągnąć się miesiącami.
          • psiakostka11 Re: Pytanie o lit 07.12.11, 17:08
            Lit brałam 8 lat u mnie super stabiliztor żadnych wahań nastroju. W zamian drżenie rąk jak w delirce, tycie( zero słodyczy), szybkie męczenie się.
            W krajach anglosaskich osoby biorące lit muszą monitować to w specjalnych książeczkach i przedstawiać to np. przy wizytach u dentysty. Tam podjęto szczególne środki ostrożności. Zastanawiające.
            W związku m.in. z tym po długich namowach lekarza zmieniliśmy niezawodny stabilizator na zawodny convulex sad
        • mart-tram Re: Pytanie o lit 07.12.11, 18:36
          Nie z depresji, byłam wtedy doskonale spokojna, tylko emocje miałam tak wyrównane, że nic mnie nie smuciło i nic bardzo nie śmieszyło, choć ja zwykle widzę mnóstwo komicznych aspektów rzeczywistości. Taki prawie brak emocji, to gdzieś wyczytałam, w jakimś portalu z gatunku "psychiatrycznych" jest złym bardzo objawem. Nie pamiętam czego... ale ten pogląd podzielam wink
          • skwr2 Re: Pytanie o lit 08.12.11, 08:18
            mart-tram napisała:

            > Taki prawie brak emocji, to gdzieś wy
            > czytałam, w jakimś portalu z gatunku "psychiatrycznych" jest złym bardzo objaw
            > em. Nie pamiętam czego... ale ten pogląd podzielam wink
            Na szczęście jest to stan przejściowy, choć może się ciągnąć przez wiele miesięcy. Piszę to na podstawie własnego doświadczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka