dzedlajga
27.05.12, 23:11
Z wielu różnych trudnych rzeczy najbardziej ostatnio gnębi jedna.
Otóż moja "kochana" ciocia (jakby nie było 20 lat starsza ode mnie) traktuje mnie jak dzieciątko co najwyżej dwuletnie - zresztą ja bym nikogo tak nie potraktowała - i z wielkim upodobaniem obmacuje mój tłuszczyk i cieszy się jaki grubasek, jakie sadełko. Delikatne próby odsunięcia jej, przestań i takie tam w ogóle jej nie zniechęcają.
Mam ochotę następnym razem zacząć wrzeszczeć wykorzystując status chorej psychicznie i w ten sposób jej w końcu wybić to z głowy. Wiem, że to trochę głupi pomysł, choć pewnie jednak skuteczny. Może coś lepszego wam przychodzi do głowy? Nie chcę jej urazić ani tym bardziej znów zrywać stosunków w rodzinie ale jej głupota i chamstwo mnie poraża.
Niby wiem, że to nie chamstwo tylko bezmyślność i wrodzony, kompletny oraz absolutnie "dziedziczny" brak respektowania granic innych członków rodziny. Jakby tego nie nazwał, chcę to uciąć raz na zawsze. Tylko nie wiem jak