18.12.12, 13:47
Jestem w czarnej dupiesad Poprosiłam o pomoc. W tydzień załapałam się na oddział dzienny do IPiN-u. 12 tygodni. Co ja zrobię z tatąsad muszę znowu prosić o pomoc... Sypię się
ja śnieg.
Obserwuj wątek
    • matrioszka42 Re: IPiN 18.12.12, 13:56
      A wiecie czego się bałam? Że powiedzą, żem zdrowa jak koń, za przeproszeniem... ale nie ożekli, nawet chcieli zamykać... nie ma szanssad
      • matrioszka42 Re: IPiN 19.12.12, 14:58
        Zakwalifikowałam się na oddział dzieny afektywnych w IpiN. Z opcją stałego pobytu. Nie mogę sobie na to pozwolić, bo mam tatę do zaopiekowania. 12 tygodni terapii. A w terapię nie wierzę. Dziś był pierwszy dzień. Ciężko mi było. Obcy ludzie. Nie powiedziałam słowa na grupowej, poza imieniem. Zrobiłam pól bąbki choinkowej. Jutro znowu.
        • 39.a Re: IPiN 19.12.12, 15:14
          Ściskamy Cię i przytulamy. Ufff, wreszcie Ktoś również napisał, że w terapię nie wierzy.
          Ufff, Siostro kiss
          Forum to kiepskie miejsce na zwierzenia, nie namawiam. Powiedz, może ustawią leki na lepsze i w ogóle? Żebyś przynajmniej poczuła względny spokój, hm?
          • matrioszka42 Dzień drugi 20.12.12, 15:52
            Dziś miałam w kolejności: śniadanie, gimnastykę, biblioterapię: losowany jest cytat i dyskusja nad nim - jedyne co mnie zasmuciło, to to, że większość osób ma konstrukcję cepa. Sukces - odezwałam się, zrozumiało kilka osób. Może ja jestem zbyt pogardliwa dla ludzkości? Potem relaks - co mnie tylko rozdrażniło. Nie zamknę oczu w obcym środowisku i nic sobie nie wyobrażę. Wkurwia mnie to tylko. Potem skończyłam bombkę (więcej się nie skompromituję). A potem miałam indywidualną. Pójdziemy w trybie poznawczo-behawioralnym, co mi akurat odpowiada (i tak nie wierzę w terapię, a tak może zmienię zachowania). I tyle. Obiadu nie dostałam bo za długo gadałam z psycholożką
      • matrioszka42 Re: IPiN 03.01.13, 14:12
        Czytałam oczywiście! Wielkie dzięki. Tylko ja teraz taka mało pisata się zrobiłam. Terapia trwa w najlepsze i zdaje się, że za chwilkę gibnie mnie w hipo, a potem... Wylazła mi rzecz, o której kompletnie zapomniałam i teraz wałkuję się jak ciasto na makaron. Fuuuj.
        W kwestii litu: zostałam bardzo dokładnie przebadana na okoliczność i wyszło, że mam anemię B12. Musiałam zrobić gastroskopię, żeby stwierdzili czemu u mięsożercy ta witaminka się nie przyswaja. Miło nie było ale przeżyłam. Nic konkretnego nie wyszło, oprócz tego że nie posiadam helikobaktera. Pobrano wycinki.
        W środę będzie mnie konsultował pod kątem litu sam pan profesor. Moja prowadząca się ucieszyła, że dzięki Wam moja opinia o licie złagodniała. Zobaczymy co dalej.
        Sam pobyt jest w porządku, choć w stosunku do jednej pani mam coraz bardziej mordercze instynkta.
        Być, to ja tam będę do ok. 15 marca. No i jakoś muszę się zorganizować z tatą.
        I to póki co na tylewink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka