Dodaj do ulubionych

Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz...

22.05.13, 18:33
...czyli kolejne podejście do antydepresantu - tym razem na tacy seronil. A to dlatego, że mam, jak to powiedziała moja psychiatra, problemy z napędem. Fakt, jak się śpi średnio 12h, myśli się dość wolno, a życie spędza się przed ekranem komputera oglądając serial to chyba się ma problem z napędem. To jedyna pozostałość po depresji jaką mam. Nie jest mi jakoś smutno, nie mam wielu natrętnych myśli. Po prostu nie mam sił na wysiłek tak umysłowy jak fizyczny. Rozmawiać mi się nie chce. Spowolnienie. Oszukiwałem się chyba, że sam sobie poradzę. Okazało się, że nie dam rady i po tygodniu wróciłem do mojej psychiatry, która była zdziwiona moim widokiem: "Przecież mówił Pan, że poza pisaniem pracy i nauką daje Pan radę." Cóż nagiąłem fakty. Zmuszałem się do życia. Ale dłużej się nie dało. Niestety, raczej nie wierzę w kolejny antydep, bo to już chyba z piąty, który próbuję dobrać do kwetiapiny. Ewentualnie zmiana stabilizatora. Tyle, że tutaj to chyba już tylko lit został, ani depakine, ani tegretol nie pomogły, lamotrygina wywołała wysypkę.
I tak patrzę jak dzień za dniem życie sobie, a ja sobie. Dzień zlewa się z dniem, tydzień z tygodniem... Coraz bliżej terminów, które gonią, a ja nie mam sił się uczyć. Więc siedzę w swoim pokoju. Nikt się za bardzo nie interesuje mną. I tak mija dzień za dniem. Ciekawe czy nastąpi przełom.
Obserwuj wątek
    • eydur8791 Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 22.05.13, 18:36
      Jeszcze staram się czytać, ale nie książki, to za dużo. Gazety i przewodniki, które mam. Lubię marzyć o podróżach.
      • 39.a Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 22.05.13, 20:33
        pisałam tu wczoraj, kasując o tym, że od kilku dni męczę się bez antydepresanta. myślałam, że wytrzymam, ledwie klepię w klawiaturę. pracuję teraz i prawie zasypiam. z łóżka zwloklam się do toalety o 16:00, zmęczenie, straszliwe. tak, napędu właśnie żadnego. męczę się z banalnego powodu - braki w hurtowniach, nie mają Miravilu, poprosiłam w końcu lekarza o wypisanie zamiennika. jeśli też nie będzie...nie dopuszczam do siebie takiej myśli.

        poczucie spadania coraz niżej i niżej. o 6:00 rano, gdy jeszcze nie spałam, też czytałam.
        dlaczego ciągle są takie problemy z otrzymaniem leków?
        załamanie

        trzymajmy się
        • 39.a Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 22.05.13, 20:35
          Rozmawiać mi się nie chce. Spowolnienie.

          -
    • lolinka2 Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 23.05.13, 02:14
      eydur, to jakiś durny sezon jest
      ja mam to samo.

      a jaki serial?
    • 39.a Tyyyyyyyy! 24.05.13, 14:21
      No co do nas nie piszesz?

      Od razu powiem, żem pod wpływem odstawionej ostatnio z musu setraliny i tak mi dobrze, że prawie tańczę. Gadaj do nas!
      Po okresie abstynencji przywaliłam sobie wczoraj od razu pełną dawkę, a to błąd błąd błąd. Dziś wzięłam pół. Już nie umiem bez antydepa (płaczemy).
      Napisałeś: Nikt się za bardzo nie interesuje mną.
      Tam samo myślę, jak siedzę w dole. Mam na myśli rodziców. Poźniej się okazuje, że tak jak nie wchodzą do mnie bez potrzeby, gdy się w miarę normalnie czuję, to nie wchodzą gdy jest źle, bo zwyczajnie o tym nie wiedzą. Może trzeba ręcznik np. na klmce wieszać? Taka symbolika hotelowa mi się przypomniała...

      • 39.a aha 24.05.13, 14:23
        Trudno coś sugerować psychiatrze, ale Seronil to lek z pierwszej linii, na duże epizody to chyba lepsza właśnie setralina.
        Trzymaj się ciepło.
    • eydur8791 Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 24.05.13, 14:58
      Lolinka: serial to futurama. Skończyłem właśnie 6 sezon.
      39.a ale o czym tu gadać? Napęd zdechły wciąż. Seronil dlatego, że podobno najlepiej działa na napęd. Pytałem o inne. Powiedziała, że bardziej uspokajają, wyciszają. Abilify próbowałem brać rok temu-nie zdało egzaminu, zbyt dużo niepokoju.
      Mam trochę poczucie winy. Bo może to już taki mechanizm, który wykształciłem: jak problem to do wyra, przespać, zapomnieć. Ale to przez mój analityczny umysł, który mnie dręczy i próbuje znaleźć odpowiedź, staram się go wyciszyć.
      Najgorsze jest to, że choć epizody są małe, to jednak coraz bardziej męczące, mam coraz mniej sił, a nadziei już wcale. Pamiętam pierwszą wielką depresję, nie miałem na nic sił, ale myślałem sobie: dostanę leki i przejdzie jak grypa. Zdałem wtedy nawet sesję bez poprawki, pierwszą na prawie. Teraz tej siły woli brak.
      • drugikoniecswiata Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 25.05.13, 19:53
        eydur, ja tu nie chcę krakać, ale jak cię czytam, to widzę co nieco podobieństw. no i tak sobie myślę, że jeśli ty przypadkiem masz tak jak ja, że ta apatia i spanie są ucieczkowe, to boję się, że dopóki ta praca będzie nad tobą wisieć, dopóty żadna chemia jej nie pokona............. szukałabym behawioralnych sposobów jakichś, typu towarzystwo w pisaniu/wywlekaniu się z domu itd itp.
        • avi_co Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 25.05.13, 20:40
          drugikoniecswiata napisała:

          > jeśli ty przypadkiem masz tak jak ja, że ta apatia i
          > spanie są ucieczkowe, to boję się, że dopóki ta praca będzie nad tobą wisieć,
          > dopóty żadna chemia jej nie pokona.............
          Mam podobne doświadczenie. Jeśli chodzi o autoterapię behavioralno-poznawczą, najlepsze jest działanie, choćby efekty pozostawiały wiele do życzenia. Trzeba zacząć i wczepić się pazurami w pisanie. Później przyjdzie czas na poprawkismile
        • lolinka2 Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 25.05.13, 22:35
          drugikoniec, chciałabym, żebyś się okazała fałszywym prorokiem w tej kwestii... nade mną też praca wisi. i też mi nie idzie sad
          • drugikoniecswiata Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 25.05.13, 23:02
            po prostu gdy z perspektywy patrzę w swoją historię, na momenty pogorszenia, w których nie pomagały / przestawały działać antydepresanty, to najczęściej były to chwile, gdy coś zaczynało wisieć. ze szczególnymi względami dla nie napisanych prac i nie oddanych tłumaczeń. strategia ucieczkowa jak nic. a potem błędne koło. ale też bym chciała się mylić w waszym przypadku.
      • 39.a analityczny umysł 27.05.13, 23:30
        jesli takowy posiadasz - zazdroszczę. mój dokonuje samozniszczenia poprzez ruminacje, ciągłe przeżuwanie, szukanie dziury w całym. Mama często do mnie idź dalej, nie zastanawiaj się. jak ja Ją cholernie podziwiam. 10 lat na emeryturze, ciągle praca na pełnych obrotach, żyje, po prostu żyje. a ja...
        wysyłam pozdrowienia z lotu żaby

        [ostatnio trudny czas. niech już minie.....]
      • caray Re: Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz... 28.05.13, 00:44
        eydur, jakbym czytał o sobie. Śpię po 14 godzin, rzeczy leżą na podłodze, spycham je łockiem, żeby usiąść na kanapie, a do tego stoi zmywanie i myję sobie ciągle jedną łyżeczkę, talerzyk i kubek. Na szczęście nie mam dużo pracy.
        Co do stanów mam tak samo, nie mogłem dzisiaj zdania sklecić. Z tym że u mnie jeszcze wyskakują myśli samobójcze, co jest o tyle dziwne, że wcale nie mam ochoty na samobójstwo. Po prostu takie "plum" i myśl jest. smile Dziwne. Jeżeli podoba Ci sie "Futurama", to polecam "Better off Ted" i "Parks and recreation". Powinno być w Twoim klimacie. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka