eydur8791
22.05.13, 18:33
...czyli kolejne podejście do antydepresantu - tym razem na tacy seronil. A to dlatego, że mam, jak to powiedziała moja psychiatra, problemy z napędem. Fakt, jak się śpi średnio 12h, myśli się dość wolno, a życie spędza się przed ekranem komputera oglądając serial to chyba się ma problem z napędem. To jedyna pozostałość po depresji jaką mam. Nie jest mi jakoś smutno, nie mam wielu natrętnych myśli. Po prostu nie mam sił na wysiłek tak umysłowy jak fizyczny. Rozmawiać mi się nie chce. Spowolnienie. Oszukiwałem się chyba, że sam sobie poradzę. Okazało się, że nie dam rady i po tygodniu wróciłem do mojej psychiatry, która była zdziwiona moim widokiem: "Przecież mówił Pan, że poza pisaniem pracy i nauką daje Pan radę." Cóż nagiąłem fakty. Zmuszałem się do życia. Ale dłużej się nie dało. Niestety, raczej nie wierzę w kolejny antydep, bo to już chyba z piąty, który próbuję dobrać do kwetiapiny. Ewentualnie zmiana stabilizatora. Tyle, że tutaj to chyba już tylko lit został, ani depakine, ani tegretol nie pomogły, lamotrygina wywołała wysypkę.
I tak patrzę jak dzień za dniem życie sobie, a ja sobie. Dzień zlewa się z dniem, tydzień z tygodniem... Coraz bliżej terminów, które gonią, a ja nie mam sił się uczyć. Więc siedzę w swoim pokoju. Nikt się za bardzo nie interesuje mną. I tak mija dzień za dniem. Ciekawe czy nastąpi przełom.