Ciekawa jestem, czy też tak macie...
Ostatnio wysyp komarów i nie powiem denerwują mnie, jak to komary. Czasem nawet się wkłują. Ale... co mnie bardzo cieszy... po ukąszeniu nie ma nawet śladu. I nic nie swędzi. Zaczęłam się zastanawiać skąd takie dobrodziejstwo (inni chodzą cali w bąblach) i moja wstępna hipoteza jest taka, że to od naszych leków, że jakoś neutralizują to cholerstwo. Biorę rispolept, venla i lamo. Bo jak byłam dzieckiem to swędziało jak diabli.
Inna rzecz, że ciekawe jak taka krew działa na komary. Czy padają po takim posiłku czy może (co nie daj Bóg) mutują. No ale tego nie sprawdzimy.
Może chociaż taki plus z brania tego świństwa