Dodaj do ulubionych

potrzebna rada

01.07.13, 02:15
Witam wszystkich!

Podczytuję Was od dłuższego czasu- mój partner ma chad i chyba potrzebuję rady.

Może zacznę wstępem. M. leczy się od roku. Pilnie i regularnie. Czy to mozliwe, ze mimo leków wpadł w manię? Niemal cały czas brał tylko leki antydepresyjne, dopiero po hospitalizacji ( bo się zaczęły imprezy i alko) dostał pernazynę, haloperidol, selincro (na zmniejszenie głodu alkoholowego) i lit. Tymczasem zaraz po wyjściu był mega pobudzony (twierdził że z radości, ze wyszedł ze szpitala) i w przeciągu 2 tygodni zdążył: rzucić pracę, mnie, częsciowo się wyprowadzić (mieszka co rusz u innych znajomych), odnowić wszystkie dziwne znajomości, skłócić się z wszystkimi, którzy mu się sprzeciwili i zaprzyjaźnic z wszystkimi, którzy przystają na jego pomysły. jest bez pracy i forsy (niebawem ja też będę, bo spłacam jeszcze kredyt którym spłaciliśmy jego długi z poprzedniej manii). Obecnie zamierza zostac konserwatorem zabytków (nie zna się ani na sztuce, ani pracy fizycznej. W poprzedniej manii został muzykiem i kupił wieeele istrumentów). zaznaczam, ze normalnie jest czułym i kochanym facetem, który troszczy się o mnie nawet z drugiego końca swiata.

Dzwoniłam do lekarza, powiedziałam ze dwa fakty. Stwiezdził, żeby na gwałt załatwiać ubezpieczenie, bo M. się nadaje do długotrwałej hospitalizacji (M. nie ma ubezpieczenia do dziś). Po wizycie jednak zmienił zdanie, ze to tylko hipomania.

I teraz moje pytania.
-Czy to mozliwe, że M. wpadł w manię i w niej trwa mimo przyjmowania leków (regularnego, choć jak sądzę, zalewanego alko)?
-Czy powinnam jeszcze kontaktować się z lekarzem? Nie wiem, czy to uczciwe, tak za plecami M. i czy lekarz w ogóle będzie ze mną gadał. Co prawda M. mnie uprawnił do kontaktu z lekarzem i cały czas byłam z nim w kontakcie, chodziliśmy też razem na wizyty, ale teraz to inna sytuacja.
- Czy to w ogóle mania? Znam go, dałabym sobie głowę uciąć że tak- jest zupełnie innym człowiekiem, nawet inaczej mówi. Ale wygląda to inaczej, niż w poprzednich, nieleczonych. Nie jest za bardzo pobudzony, śpi, ale codziennie imprezuje. Godzinę jest normalny, a godzinę się wykłóca o pierdoły i reaguje nieadekwatną agresją na wszystko, co nie po jego myśli. Nie znosi sprzeciwu, nie rozumie argumentów (np. jestem wściekła, bo nie wrócił do domu przez 2 dni. Wyprowadza się- bo go ograniczam, a nie dociera że 2 dni na imprezie to nieco paskudne zagranie, którego normalnie by nie zrobić). zazwyczaj zawsze znajdowaliśmy kompromis- teraz mogę zapomnieć.

I w końcu lekarz twierdzi, że to hipomania. A to, jak mi się wydawało, dobry lekarz. Tylko, że M. bywa zupełnie spokojny i to czasem pół dnia, a na wizyty bardzo się mobilizuje i pewnie sama nie zauważyłabym niczego niepokojącego. A potem nagłe, chaotyczne ruchy życiowe na wszystkich płaszczyznach. Nie zamierzam nikogo wpędzać na siłę do szpitala. Ale naprawdę kocham tego faceta, a takiego jak teraz - mam już dość, bo naprawde zachowuje się wobec mnie jak najostatniejszy palant i długo już tego nie wytrzymam. I oczywiście, każdy ma prawo przeorganizować sobie życie, rzucić kilkuletni związek. Ale jak to idzie z porzuceniem dotychczasowych przyjaciół, pracy, nienawiści do rodziny, zostania bez środków do życia i zerowym przejęciem z powodu powyższych zdarzeń to jednak skłaniałabym sie ku manii.

Czy może jest wśród Was jakiś jasnowidzwink? Albo przynajmniej osoba, która wyjaśni mi mechanizmy- działania w tej sytuacji a) leków b) lekarza c) ewentualnie podpowie, co ja powinnam robić....wink

Bo jeśli chodzi o mnie, to wcale tego nie chcę, ale M. wykorzystał już niemal wszystkie srodki, żeby mnie zmusić do kopniecia do w tyłek i jestem bliska tej decyzji. Tak więc nie mam problemu "chłop mnie rzucił, jak go wsadzić do psychiatryka, bo pewnie mu odbiło". Bo przyszłosc mojego związku stoi pod znakiem zapytania tak czy siak- również w moim sercu, ale to nie temat do roztrząsań. Mam chyba poczucie, ze lekarz czegoś nie zauważa, a M. mimo że się leczy, to płynie coraz bardziej. I to mnie nieco dobija, bo M. się strasznie bał, że nie zauważymy manii i znowu go dopadnie. I nie zauważyliśmy, a on sam już teraz nic nie widzi- oprócz wieczornego koncertu i trawki od ukochanych przyjaciół. Tymczasem, jako rzekłam, jest facetem, który troszczył się o mnie i mocno kochał. pamięta imiona moich uczniów, datę badań, i dzwoni z zagranicy czy jadłam śniadanie (bo często zapominam). Nie mogę i nie chcę zostawiać do samego, jeśli to mania. Zostawię i jakoś dam radę żyć dalej- jesli to jego wybór.

Co robić? Przeczekać? dzwonić do lekarza? Nic nie robić?

Pozdrawim was serdecznie i mam nadzieję, że ktoś w Was dobrnął do końca i coś mi poradzi.

Helka
Obserwuj wątek
    • za_mszowe Re: potrzebna rada 01.07.13, 07:47
      hej, jasnowidzem nie jestem, chadowcem tez nie, wiec chyba ciężko będzie, ale spróbuję:


      - to nie jest leczenie ani pilne, ani sumienne. bo raczej lekarz nie wie o alkoholu/narkotykach (ten ambulatoryjny nie wiedział, prawda?)

      -mania może się pogłębić, teraz serio priorytetem jest załatwienie ubezpieczenia zdrowotnego (w ogóle jesteście w PL?) i rozpoczęcie leczenia (współczuję, chad typ I połączony z uzależnieniami, ale z tego też można wyjść). tylko, że bez przyznania się do tych uzależnień to wszystko będzie o kant d/y potłuc. jak już gość dojdzie do siebie, postaw mu warunki i po prostu to egzekwuj. twardo. jak się piotrusiowi panu nie spodoba raz i drugi, zostaw bez żalu, bo naprawdę ciężko byłoby planować długofalową przyszłość.

      (rozumiem, że te kilka lat związku wszystko było OK do tej pory?)
    • poetkam Re: potrzebna rada 01.07.13, 09:13
      Mój mąż mawia : albo ty rządzisz, albo tobą będą rządzić. Jeśli nie narzucisz swojej woli jemu, nie ma szans, aby on manii się bał. Musi się bać. Musi znać jej realne konsekwencje. Nie możesz na niego wciąż chuchać, dmuchać, bo będzie cały czas wisiał na Tobie.
      Odbyliśmy teraz dyskusję i przekazuję wnioski Cz. (choruje na ChAD) i moje.
      Mania jest całkiem możliwa przy ilości używek, o jakich piszesz...
      poetkowewiersze.blox.pl/html

      ---
      Codziennie na nowo uczę się żyć
      • helka.z.porcelany Re: potrzebna rada 01.07.13, 10:26
        Dziękuje Wam bardzo za odzewsmile

        Za-mszowe, czy do tej pory było ok? W naszym związku tak. Życiowo- to różnie (mania, potem depresja przez niemal rok, mania- depresja przez niemal rok). Kilka lat jesteśmy razem, jedyne kłopoty poprzednia mania, kiedy jeszcze się nie leczył. Wyglądało to podobnie jak teraz, tylko dziesięć razy gorzej, bo po dwóch miesiącach był już stoczony na dno i strasznie dużo wydał pieniedzy swoich i nieswoich. Poza tym- niemal zadnych spięć. Temat choroby obgadany na prawo i lewo, jak coś zauważyłam (a bardzo starałam się nie przesadzać i nie wysyłałam go do lekarza przy każdym jego lepszym dniu) to umówiliśmy się na wizytę i już. Jak do tej pory M. sam mnie o to prosił, bo zdawał sobie sprawę, że sam może przeoczyć. No ale tak było w depresji i po depresji. A teraz ponoć chce wziąć za siebie odpowiedzialność i nie czuć się przeze mnie ( i w ogóle przez nikogo) obserwowanysmile. Uwaga: że coś jest nie w porządku przez ostatni rok powiedziałam mu (słownie) JEDEN RAZ i wtedy wylądował w szpitalu, bo naprawdę było "nie tak". A więc z tą obserwacją to nieco przesada.

        Ubezpieczenie ma sobie sam załatwić (zarejestrować się jako bezrobotny), ja jako nieżona bez niego nic nie załatwie. Ale szczerze w to wątpię, bo zdobycie przez niego wymaganych papierów raczej nie nastąpi w najbliższych miesiącach (już mi to oświadczył). A swoją drogą, ostatnio, jak był w szpitalu, też nie miał ubezpieczenia i leczono go za darmo. Czy one są konieczne do dłuższej hospitalizacji, a do krótszej nie? Juz nawet podejrzewałam, że lekarz go nie położył na oddział właśnie z powodu braku papierów, bo jak ostatnio miał wizytę (obecnie ma raz na tydzień), to nie mogłam uwierzyć, ze lekarz nie zauważył jego zachowania. No ale tu chyba przesadzam (może mam manię prześladowczą, że to spisekwink

        Obecnie jesteśmy w Pl. M. pracował przez ostatnie miesiące w rodzinnej firmie za granicą (na czarno) i był bardzo zadowolony. Ja zostałam w Pl. Ale że to rodzinna firma to dużo czasu spędzał ze mną. Albo ja z min. Obecnie z wszystkimi się pokłócił i nie zamierza tam wracać. Rodzina wypłaca mu teraz jakąś (sporą nawet) pensję- została wydana na imprezy od środy do sobotywink. Ja chyba muszę się zgłosić do swojej, bo M. zapomniał, że mamy rachunkiwink.

        Lekarz wie, ze M. pije (do szpitala trafił po już nawet nie upiciu, ale upodleniu alkoholowym), o trawce nie wiem czy powiedział. A szpitalny lekarz to ten sam, bo M. się leczy prywatnie, a jego lekarz jest ordynatorem oddziału i położył go u siebie. Obecnie nie wiem, czy M. mu wszystko mówi, ale bardzo mu ufa i robi wszystko jak mu lekarz każe, więc chyba by nie ściemniał. Nie chce się na siłę doszukiwać, ale, cholera, nawet jeśli lekarz twierdzi, że to hipomania, to co- nic a nic go nie dziwią M-a "życiowe decyzje" akurat teraz?

        I kurcze wiem, że powinnam egzekwować, a nie głaskać i nawet myślałam, że jak przyjdzie taka sytuacja, to będę umiaławink. No sytuacja właśnie przyszła, a tu egzekwować to znaczy zostawić, bo opcji pośrednich nie ma. I d.pa. No ale chyba faktycznie coś muszę zadziałać, bo i moja obecna "gotowość do czułego przyjęcia go w ramiona" znaczy dla niego tyle, że może po mnie jeździć jak mu się podoba. Jemu to nie pomaga, a mnie szkodzi.

        Z lekarzem się nie kontaktować? jakoś mam opór bez wiedzy M, a poza tym lekarz ma jakiś straszny dystans do bliskich. Woli "sam na sam z pacjentem". Rozumiem to, bo pewnie ma doświadczenie w próbach wsadzania do szpitala niewiernych mężów etc. ale, cholerka, łatwo chyba zauważyć, ze niekoniecznie można M-owi wierzyć na słowo, ze wszystko u niego ok.

        H.
        • 39.a Re: potrzebna rada 01.07.13, 14:38
          cholernie zaplątana sytuacja. osoba z zewnątrz może powiedzieć: ODEJDŹ OD NIEGO, ale Ty jesteś wewnątrz. nie jestem wróżem, ale TO JEST MANIA. w hipomanii nie imprezuje się codziennie, nastrój jest podwyższony, ale znacznie mniej szkodzi się sobie i innym. często jest sygnał ze środka "wystopuj! wycisz się!".

          ogromnie źle, że domieszane są używki. czuje się, że jesteś silna i że dasz radę. "ludzie mówią", że czasem warto odejść, żeby ten drugi człowiek opamiętał się, doszedł ze sobą do jakiegoś porządku. może wtedy całkiem utonąć, ale tonąć razem z nim? podtrzymuję zdanie innych pisaczy: koniecznie musi mieć ubezpieczenie!

          a jeśli się stoczy?
          i jeśli się stoczy nawet bez Twojego odejścia to masz go holować?
          nie podejmuję się odpowiedzieć, ale
          • 39.a Re: potrzebna rada 01.07.13, 14:43
            cos dziwnie mi się pisało. puenta: nie wiem, co zrobić, ale wiem, że mania i że konieczne ubezpieczenie, howgh!
            • ergo_pl Re: potrzebna rada 03.07.13, 03:35
              - Ubezpieczenie ma sobie sam załatwić (zarejestrować się jako bezrobotny), ja jako nieżona bez niego nic nie załatwie. Ale szczerze w to wątpię, bo zdobycie przez niego wymaganych papierów raczej nie nastąpi w najbliższych miesiącach (już mi to oświadczył). A swoją drogą, ostatnio, jak był w szpitalu, też nie miał ubezpieczenia i leczono go za darmo. Czy one są konieczne do dłuższej hospitalizacji, a do krótszej nie?

              Z tego, co wiem, w praktyce nie musi mieć "wymaganych papierów", by zostać zarejestrowany (bez prawa do zasiłku), ma mieć dowód osobisty i być "zdolny i gotowy do podjęcia pracy".
              Gdybyś była żoną, też nic byś nie załatwiła.

              - A swoją drogą, ostatnio, jak był w szpitalu, też nie miał ubezpieczenia i leczono go za darmo.

              Nie potrafię się odnieść, no chyba że nie ma zameldowania.

              www.rynekzdrowia.pl/Ubezpieczenia-zdrowotne/Bezdomni-w-szpitalu-dluga-droga-po-ubezpieczenie-i-zwrot-wydatkow,117048,4.html
              -Czy to mozliwe, że M. wpadł w manię i w niej trwa mimo przyjmowania leków (regularnego, choć jak sądzę, zalewanego alko)?

              Tak. Niektóre antydepresanty wyzwalają manię - (w zależności od reakcji osobniczej), tzw. mania polekowa. Wtedy oczywiście natychmiast trzeba lek zmieniać.
              Poza tym jeśli się "idzie w górę", trzeba zmniejszać dawkę antydepr. / zupełnie odstawiać, a zwiększać dawkę stabilizatora.

              -Czy powinnam jeszcze kontaktować się z lekarzem? Nie wiem, czy to uczciwe, tak za plecami M. i czy lekarz w ogóle będzie ze mną gadał. Co prawda M. mnie uprawnił do kontaktu z lekarzem i cały czas byłam z nim w kontakcie, chodziliśmy też razem na wizyty, ale teraz to inna sytuacja.

              KONIECZNIE się skontaktować. Jeśli Cię uprawnił, lekarz powinien informować Cię co do stanu pacjenta.
              Nawet gdyby Cię nie upoważnił, każda bliska osoba ma prawo (a moim zdaniem i czysto ludzki obowiązek) poinformować lekarza o WSZYSTKICH objawach, które zauważyła.

              - Czy to w ogóle mania? Znam go, dałabym sobie głowę uciąć że tak- jest zupełnie innym człowiekiem, nawet inaczej mówi. Ale wygląda to inaczej, niż w poprzednich, nieleczonych. Nie jest za bardzo pobudzony, śpi, ale codziennie imprezuje. Godzinę jest normalny, a godzinę się wykłóca o pierdoły i reaguje nieadekwatną agresją na wszystko, co nie po jego myśli.
              - Tylko, że M. bywa zupełnie spokojny i to czasem pół dnia, a na wizyty bardzo się mobilizuje i pewnie sama nie zauważyłabym niczego niepokojącego. A potem nagłe, chaotyczne ruchy życiowe na wszystkich płaszczyznach

              Jest coś takiego jak stan mieszany, rapid cycling itp.

              - I w końcu lekarz twierdzi, że to hipomania. A to, jak mi się wydawało, dobry lekarz.
              - Mam chyba poczucie, ze lekarz czegoś nie zauważa, a M. mimo że się leczy, to płynie coraz bardziej.
              - Obecnie nie wiem, czy M. mu wszystko mówi, ale bardzo mu ufa i robi wszystko jak mu lekarz każe, więc chyba by nie ściemniał. Nie chce się na siłę doszukiwać, ale, cholera, nawet jeśli lekarz twierdzi, że to hipomania, to co- nic a nic go nie dziwią M-a "życiowe decyzje" akurat teraz?

              Nie przekreślałabym póki co tego lekarza. Jeśli NIE WIE o wszystkim, jak ma postawić właściwą diagnozę. Pacjent wszystkiego nie powie, bo tego NIE WIDZI...

              - a poza tym lekarz ma jakiś straszny dystans do bliskich. Woli "sam na sam z pacjentem".
              Praktyka jest taka, że osoba bliska nie wchodzi razem, wchodzi przed lub po.

              - I kurcze wiem, że powinnam egzekwować, a nie głaskać i nawet myślałam, że jak przyjdzie taka sytuacja, to będę umiała

              Ale co można egzekwować od chorego?

              - I to mnie nieco dobija, bo M. się strasznie bał, że nie zauważymy manii i znowu go dopadnie.
              Ale naprawdę kocham tego faceta, a takiego jak teraz - mam już dość, bo naprawde zachowuje się wobec mnie jak najostatniejszy palant i długo już tego nie wytrzymam.

              Wszyscy w manii zachowują się w podobny sposób niestety.
              Łatwo pisać, co będzie jak się stoczy, pociągnie na dno itp., itd.
              Ja byłam na dnie, jak każdy w pełnoobjawowej manii. Co by ze mną było, gdyby wszyscy się poodsuwali i nikt nie pomógł?





              • ergo_pl Re: potrzebna rada 03.07.13, 03:50
                - Lekarz wie, ze M. pije (do szpitala trafił po już nawet nie upiciu, ale upodleniu alkoholowym)

                Doktor Alicja Rutkowska-Suchorska, lekarz specjalista psychiatra, ordynator Oddziału Dziennego Rehabilitacji Psychiatrycznej w Lesznie, mówi:

                - Często się zdarza, że choroba rozpoczyna się epizodem depresyjnym, który nie jest wychwycony, a zatem pozostaje nieleczony. Pacjent trafia do lekarza dopiero w manii, a podczas zbierania wywiadu przypomina sobie (czasem z pomocą rodziny), że wcześniej miał okres przygnębienia, apatii, senności. Przyjmuje się, że u kobiet częściej niż u mężczyzn pierwszym epizodem jest depresja, za to u mężczyzn częściej ChAD bywa powikłana z nadużywaniem alkoholu lub/i substancji psychoaktywnych, miewamy wręcz do czynienia z „podwójną diagnozą”, czyli ChAD plus np. ZZA (zespół zależności alkoholowej).
                Diagnozowanie bywa trudne, bo stany depresyjne zwykliśmy lekceważyć, a manię rzadko utożsamia się ze stanem chorobowym. Wielkim zaufaniem musi darzyć pacjent swoich bliskich, żeby uwierzyć im, że jego doskonałe samopoczucie i wszechmoc są czymś niepokojącym i kwalifikującym się do leczenia.
                Gdy jednak prawidłowa diagnoza zostanie postawiona, można zacząć terapię.

                Stąd:
                www.naszamedycyna.dbv.pl/readarticle.php?article_id=84

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka