Mój lekarz na ostatniej wizycie załamał mnie zupełnie. Jest to docent i adiunkt kliniki więc ma zapewne wiedzę. Powiedział mianowicie, że ostatnio liczne są doniesienia że antydepresanty w CHAD są niewskazane bo powodują " zagęszczanie faz", że depresję lepiej przeczekać by nie indukować zmiany fazy. W necie przeczytałam też o zjawisku kndling tj. rozniecania, które prowokują antydepresanty w CHAD. I co teraz? Czy kiedy dopadnie mnie depresja leżąca (taka co nie daje wstać z łóżka) wytrwam bez antydepresantów? Może się uda. Obecnie jest lekko pod kreską ale stabilnie. Doktor powiedział,że mam dobry czas i nie powinnam tego psuć. Co o tym sądzicie? Wszyscy przecież bierzecie antydepresanty. Pozdrowienia