caray
23.04.15, 14:47
Wiecie, tak się zastanawiam. Przez to, że choruję mniej więcej od 18 roku życia zatraciłem zdolność rozróżniania zdrowych i chorobliwych emocji. Mam teraz taki moment, że posypała mi się praca i życie osobiste i usiłuję się odnaleźć w roli singla skutecznie poszukującego pracy. Wszystko jest jeszcze dość świeże, więc mam mało energii, jest mi smutno, nic mi się nie chce (a pieniędzy mało) i płaczę (co mi się normalnie zdarza kilka razy w roku, a teraz mniej więcej co dwa dni). Wiem, że smutek i żal jest normalną reakcją na zawiedzione uczucia i utracone rzeczy, które się kochało, ale skąd mam wiedzieć, że to nie depresja? I KIEDY TO W KOŃCU PRZEJDZIE???? Już nie mam siły...