Dodaj do ulubionych

nie mam siły

05.07.10, 11:18
nie mam siły by się leczyć...nie mam siły by cokolwiek robić...nie
widzę sensu w dalszym leczeniu i staraniu się każego dnia. trafiłam
na wspaniałą lekarkę po roku choroby. w tej chwili nie czuję jakiś
większych dolegliwości bólowych, jestem po 2 dawce mtx ale na nic
nie mam siły.nie czuję potzrby aby walczyć o swoje zdrowie - chociaż
wiem że może przyjść taki rzut choroby że nie wstanę z łóżka. jest
mi bardzo smutno - chyba dlatego że nie mam oparcia u męża, który
nawet nie zapyta jak się czuję, czy mnie coś boli. przepraszam że
takie rzeczy wypiuje tu ale jest mi bardzo smutno
Obserwuj wątek
    • izabela1665 Re: nie mam siły 05.07.10, 12:08
      Ciesz się, ze nic Cię nie boli i żyj normalnie, korystaj z życia. Ja
      zachorowałam w maju. Byłam załamana. Wpadłam w depresje. Teraz jest
      lepiej, też biore mtx i sterydy. Czuję się dobrze i staram się jak
      najmniej mysleć o chorobie. Zrób tak samo, będzie dobrze. Jeżeli nic
      Cię nie boli to może u Ciebie choroba ma łagodny przebieg. tak jest
      u mnie, przynajmniej tak powiedział mi lekarz po zrobieniu badań.
      Głowa do góry. Ciesz się latem i wspaniała pogodą. Musimy się
      wzajemnie podnosić na duchu . Hej!
    • malinka-23 Re: nie mam siły 05.07.10, 17:11
      witam
      jesli myslisz, ze ktos zdrowy cie zrozumie to sie mylisz. ludzie nie
      rozumieja tej choroby. wydaje sie im, ze to tak jak z np.
      przeziebieniem. wezmie, bierze prochy i nic jej nie boli. zrozumie
      cie tylko rzs. za mna nikt nie biega z pytaniem " jak sie czujesz? "
      i jakos nie popadam z tego powodu w depreche. olej wspólczucie,
      ciesz sie kazdym dniem bez bolu !!!! pozdrawiam
      • blacktess Re: nie mam siły 05.07.10, 18:30
        Cześć,

        rozumiem Cię doskonale. Wiem co przeżywasz, ale naprawdę ciesz się,że Twoja
        choroba jest łagodna. ja też na początku myślałam,że mój mąż będzie przeżywał
        tę chorobę razem ze mną, czekał na wyniki, wspierał mnie, oferował pomoc, ale
        nic z tego.
        On nic nie rozumie, nie rozumie mojego strachu, złego samopoczucia, czasami
        bólu. Im więcej o tym mówię tym on jest bardziej zniecierpliwiony. Widzi,że
        chodzę więc według niego nie mam co przesadzać.
        szkoda życia na depresję i oczekiwaniu wsparcia. siła musi pochodzić z wnętrza,
        musimy same walczyć i być silne.
        zainteresował mnie Twój post bo to tak jak bym sama go pisała. Czuję to samo,
        ale dotarło do mnie,że zamartwianie się nic nie zmieni. Są gorsze choroby i
        większe nieszczęścia. I chociaż to piszę to w środku czuję cholerny żal i
        osamotnienie.
        Czujemy się nieźle ( całe szczęście), ale gdyby dopadła nas forma agresywna to
        co wtedy? Też zero współczucia?
        Choruję trzeci rok i chociaż nie cierpię fizycznie ( tylko troszkę) to psychika
        mi siada kompletnie. Nie było ani jednego dnia abym nie myślała o tym,że jestem
        chora. Jest mi nawet z tego powodu wstyd, czuję się gorsza, taka wybrakowana. I
        wiem,że to bzdurne myślenie to trudno je zmienić. Myślałam o wizycie u
        psychologa, ale jakoś do tego jeszcze nie dojrzałam.
        Myślę,że najlepszą terapią jest kontakt z osobami chorymi, które funkcjonują
        normalnie., bo po czytaniu o RZS w Internecie można się załamać.

        Mimo wszystko życzę pozytywnego myślenia , zrób coś dla siebie, jakąś
        przyjemność, po prostu Ty bądź dla siebie dobra.
        • gr.een a ja mam , mimo wszystko :) 10.07.10, 21:20
          największego doła złapałam po przeczytaniu kilku for o rzs.
          Czytając jak innych boli bałam się, że ja też tak będę miała. Największy w tym
          moim strachu był właśnie lęk o to co będzie.
          Póki co to mnie boli ale da się znieść, łykam prochy zlecone przez lekarza i
          nawet mi nie w głowie by je odstawić. Raz tak zrobiłam po czterech miesiącach
          leczenia - myślałam ,że już się wyleczyłam . Dopiero moja Pani doktor mnie
          wyprowadziła z błędu(jeszcze kiedyś oberwało mi się od niej za nie zrobienie
          badań:)) no i raz mnie wyrzuciła za drzwi kiedy zasugerowałam ,że może te bóle
          to sobie wymysliłam :)
          a i może jeszcze , Pani doktor jest jedyną osobą, która się mnie pyta jak się czuję.
          Póki co jestem osobą aktywną zawodowo,ale gdybym nie była sprawna fizycznie
          znalazłam sobie też zajęcie i na takąsystuację :)
          Depresja jest jednym z objawów rzs chyba wizyta u lekarza tu jest konieczna,
          jeśli nie u specjalisty to nawet ogólnego. Trochę słońca nie zaszkodzi, a teraz
          świat jest taki piękny, aż szkoda czasu na depresję :))
      • nuwe Re: nie mam siły 05.07.10, 21:04
        dziękuję Wam! Malinka 23 - mi nie chodzi o współczucie tylko o dobre słowo. nie
        jest chyba w tym dziwnego jak mąż powie żonie, np. jak się dziś kochanie
        czujesz? moja lekarka mi proponowała żeby mąż też przyszedł na wizytę, jak mu
        powiedziałam że fajnie by było jakby ze mną poszedł to z jego strony nie było
        żadnej reakcji. Ani tak ani nie - wiedział że idę do lekarza ale nie poszedł ze
        mną.nie wiem może w końcu się zainteresuje się jak wyląduje na wózku (oby nie
        było takiej sytuacji!!!!).
    • agga271 Re: nie mam siły 06.07.10, 08:52
      witajcie...po przeczytaniu tego nie mogłam nie odpisać...
      Zachorowałam w zeszłym roku...Nie wiem dokładnie kiedy, bo nic mnie nie bolało,
      wszystko wyszło w badaniach na przełomie października/listopada.
      Ile ja wylałam łez...To co przeczytałam w internecie przyprawiło mnie o
      depresję. Miałam najgorsze myśli... Myślę że nie jestem już tą osobą, którą
      byłam. Choroba dopadła mnie w młodym wieku ( mam dopiero 30 lat ), dopiero co
      dostałam awans w pracy, małe dziecko, drugie było w planach.
      Nagle mój cały świat legł w gruzach...Na szczęście mąż to wspaniały człowiek.
      Cały czas mnie podnosi na duchu. Ale wkurza mnie to jego ciągłe gadanie że
      wszystko będzie dobrze.
      Co będzie dobrze? Nic już nie będzie takie jak dawniej bo mnie poprostu zżera
      ten rzs... powoli niszczy mi stawy, niszczy psychikę.
      Wkurza mnie ciągłe przybieranie uśmiechu na twarzy, że niby jest ok...
      Ja się poprostu boję...
    • bolesciwa Re: nie mam siły 11.07.10, 03:20
      Kazdy pociesza Cie jak potrafi. To mile. Jesli ktos choruje na
      depresje to pocieszanie nic nie pomoze, albo tylko na chwile. Bardzo
      czesto osoby przewlekle chore boja sie przyszlosci. Nie radza sobie
      z poczuciem zagrozenia i bezradnosci. Szczegolnie wtedy, gdy nie
      maja lub maja zbyt malo wsparcia wsrod najblizszych. Depresje mozna
      i trzeba leczyc. Jest jeden problem - trafic do madrego lekarza. Ja
      mialam to szczescie i dzieki temu, pomimo RZS i kilku innych chorob
      jakos funkcjonuje. Sa lepsze i gorsze dni, czasami mysli
      rezygnacyjne, ale gdy nadchodza te gorsze to wiem, ze potem beda
      znowu lepsze. Pomaga mi leczenie farmakologiczne i to, czego
      nauczyli mnie psycholodzy, do ktorych chodzilam dosc dlugo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka