Dodaj do ulubionych

opieka nad osobą z chorobą afektywną

02.06.15, 11:25
Mam dość, nie mam siły, wcale nie chcę tego robić, ale wiem że nie mam wyjścia. Czy ktoś tu jest w podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie? Dajecie radę psychicznie i fizycznie, pracujecie, macie czas dla siebie? Ja mam coraz częściej wrażenie że nie mam NIC, wszystko straciłam i nigdy nie wyjdę z tego bagna.
Obserwuj wątek
    • rainbow_73 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 11:35
      Czy chora osoba nie może się trochę zaopiekować sama sobą? Nie masz chyba do czynienia z bezwolną istotą?
      Długotrwałe opiekowanie się chorym wyczerpuje psychicznie i fizycznie. Sama potrzebujesz wsparcia czy wypoczynku.
      • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 11:51
        Niestety mam, mój ex jest osobą niesamodzielną, odmawia leczenia, spędza pół życia w łóżku, drugie pół na graniu w gry. I tak np. w tej chwili od trzech miesięcy, czyli od kiedy stracił pracę. Ja przez niego nie mogę pracować, od dwóch lat sprzątam jego mocz, obsługuję jego, zajmuję się przez minimum 10 godzin dziennie jego dzieckiem. Nie mam czasu na nic, nawet jak się myję to jego dziecko jest ze mną w łazience. On leży w mieszkaniu, a ja muszę prowadzać jego dziecko po placach zabaw. On siedzi przy komputerze, a ja piorę jego majtki. Nie mam możliwości się wynieść, bo przecież nie zostawię dziecka z psycholem,
        • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 12:17
          Dodatkowo dochodzą reakcje otoczenia:
          - pretensje że nie pracuję - a żeby pracować musiałabym mieć kogoś do zajęcia się dzieckiem 24h na dobę, bo pracuję na wyjazdach, nie mam możliwości spać w domu ani nawet wracać co tydzień, jestem niepełnosprawna, chora, mam pod opieką sikającą pod siebie roślinkę - ale co tam, "szuka pani pracy?" - nie, na litość boską, umyć się nie mam czasu
          - pretensje że mieszkam z nim - a co, mam sobie wynająć pokój i przychodzić do niego o 6 rano, wychodzić o 11 jak skończę swoja służbę? za co, jak ja nic złego nie zrobiłam
          - pretensje że "jego stan się nie poprawi jak nie zacznie brać leków" - to co, mam te leki brać zamiast niego?
          - zdziwienie że nie jestem z nim w związku a z nim mieszkać, a co mam zrobić??? dziecko umieścić w domu dziecka? pewnie że już dawno bym to zrobiła, ale on będzie mógł je odebrać, i będę płacić do końca życia na jego utrzymanie, a nie mam na to siły, sama ledwo chodzę
          - ciągłe pretensje że nie mam czasu na życie towarzyskie, jak przychodzi wieczór to nie zasypiam stojąc tylko dlatego że ból nie daje mi spać w ogóle
          Nie rozumiem, nie pojmuję ludzi. Jestem kompletnie sama, jest mi bardzo ciężko, utrzymywałam to bydlę 4 lata, jak nie dałam rady to wywiozłam za granicę żeby utrzymało się samo. Przeszłam przez piekło i jeszcze wysłuchuję uwag ludzi którzy nie mają w życiu poważniejszych problemów niż nowe związki, sex i zakupy.
          • rainbow_73 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 12:31
            Czy dobrze Cię rozumiem, ze opiekujesz się byłym mężem i jego dzieckiem z poprzedniego związku?
            • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 12:49
              Jakim mężem?
              • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 12:50
                I jakiego poprzedniego związku? WYbacz, ale nie rozumiem o czym mówisz.
                • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 12:59
                  <spędza pół życia w łóżku, drugie pół na graniu w gry.>

                  Bo to Ferdek Kiepski jest wink
                  • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:00
                    Porównanie trochę trafne, trochę nie. Mimo wszystko jest bardziej inteligentny, no i niestety ma papier potwierdzający chorobę.
                    Leniem jest niezależnie od tego.
                    • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:07
                      On ma stresa życiowego to co się dziwisz?
                      Porysowany jak szkło na duszy.
                      • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:28
                        Fajnie że ja nie mam.
                        Nie miałabym pretensji ani żalu gdyby się leczył, ale on bagatelizuje problem.
                • rainbow_73 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:07
                  To Ty wybacz, widać źle zrozumiałam Twoje posty.
                • za_mszowe Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:18
                  pat.1 napisała:

                  > I jakiego poprzedniego związku? WYbacz, ale nie rozumiem o czym mówisz.

                  Piszesz strasznie chaotycznie.
                  Można było po samym Twoim sposobie wysławiania się wywnioskować, że to Twój były partner, a ty nie jesteś biologiczną matką dziecka, tylko osobą zupełnie trzecią.

                  Tylko jakimś cudem (wdowiec czy co?) dziecko ostało się niezdolnemu do egzystencji facetowi, który nie rokuje na to, by ktokolwiek mu przyznał prawa rodzicielskie.

                  IMHO to co robisz to jakiś nadludzki wysiłek, trzeba chorego (sądownie?) wysłać do szpitala na ustawienie leków. Sorry, ale dorosły facet powinien być cokolwiek bardziej odpowiedzialny, przynajmniej za siebie. Na samej górze strony, nad wątkami, jest link do forum dla rodzin chorych. tu pisują osoby bardziej samoświadome, które nie były w takiej sytuacji, że (dosłownie) w kwiecie wieku robiły pod siebie.
                  • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:35
                    Czemu chaotycznie? Szczegóły nie mają żadnego znaczenia. Mają znaczenie fakty: nie mam możliwości zostawić ich samych, bo on sam wymaga ciągłej opieki.
                    Praw rodzicielskich się nie przyznaje, można je co najwyżej odebrać, ale to też nie w kraju w którym mieszkam, tu w ogóle nie ma takiego pojęcia jak odebranie praw. Zresztą co by mi to dało?
                    Temat przymusowego leczenia w Polsce przerabiałam, niestety według polskiego prawa nie można przymusowo leczyć człowieka który nie zagraża życiu innych ani swojemu, a według lekarza nie zagraża. Jego groźby samobójcze, wieszanie się na zawiasie od drzwi to tylko sposób na zwrócenie na siebie uwagi, i według sądu to nie problem. Podobnie jak jego ataki przy dziecku. W opiece społecznej usłyszałam, że mam wymienić zamki (w wynajmowanym mieszkaniu), nie potrafili zrozumieć że on nawet nie wychodzi z mieszkania. Ani że ja nie jestem w stanie sprawować opieki nad dzieckiem i jednocześnie utrzymwać go w 100%. A na alimenty od niego nie miałam co liczyć, podobnie jak na pomoc społeczną (do funduszu alimentacyjnego jest bardzo niziutki próg, a ja musiałam pracować bo nie mam własnego mieszkania).
                    Niestety tu gdzie teraz mieszkamy też informowałam opiekę społeczną i nie widzą problemu, bo to jego sprawa że się nie leczy.
                  • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:39
                    Dziękuję, nie zauważyłam tej grupy. Już poprosiłam o dołączenie.
        • rikol Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 26.06.15, 14:37
          Zostaw go, tylko to go zmusi do leczenia.
    • 39.a Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 13:58
      Co to na Boga znaczy, że sprzątasz mocz kogoś, kto ma siłę "grać w gry"?!

      Witaj. Osoba chora na depresję czasem nie ma siły wstać, a co dopiero klepnąć w klawiaturę/myszkę
      czy inne peryferia. A w manii to raczej zachowuje się jak prezydent elekt, który w euforii nie spał smile
      Coś z nim jest nie tak sad Osoba chora może wykonywać różne drobne czynności albo można ją do tego
      przymusić, łagodnie smile

      Trzesie mnie jak czytam o takich "chorych".
      Skoro nie chce się leczyć to jest zdrowy!

      • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 14:23
        To znaczy, że czasem tylko lezy, a czasem wstaje i sobie gra (na ogół wtedy nie je, nigdy nie ma z nim kontaktu słownego).
        W manii zachowuje się względnie normalnie (pracuje lub szuka pracy, myje się, je, odzywa się do dziecka, czasem nawet da się go zmusić do podjęcia normalnych działań wokół niego - np. do przyniesienia cięższych zakupów). Ale takie czynności zdarza mu się wykonać może z 5 razy w roku.
        Normalnie nie ma możliwości żeby go do niczego zmusić, ani prośbą ani groźbą. Np jak pracowałam to po powrocie zasłony były zasłonięte, nie sprzątnięte nawet po śniadaniu, burdel w całym domu, dziecko samo, a on w łóżku. Dlatego nie mogę przyjąć że on jest zdrowy i po prostu spakować się i wynieść. Leczyć on się nie chce, jemu sprawia przyjemność że ja nie mam życia, że wszystko mi odebrał, a on ma wszystko i nic nie musi robić, może tylko leżeć.
        • 39.a Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 14:29
          Ozdrowiałby, gdybyś wyszła i wróciła po tygodniu. Chyba, że wolałby leżeć w g...
          To na psychopatię bardziej wygląda.
          • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 14:39
            Ale tak jak już pisałam ja mam pracę wyjazdową, odkąd on jest chory wyjechałam raptem raz na 2 tygodnie, poza tym miałam to szczęście że w poprzednim miejscu zamieszkania (w Polsce) mogłam pracować na miejscu, jak ta praca się skończyła, pracowałam poza zawodem też na miejscu. Ale zarabiałam na tyle mało że musiałam ich wywieźć z Polski. Bo kiedy wyjechałam na te 2 tygodnie, dziecko ani razu nie było w przedszkolu, o czym nawet mnie nie poinformował. W domu bałagan, brud, pusta lodówka, zasłonięte zasłony. Naprawdę gdyby coś takiego moglo zmienić jego podejście, to już dawno bym stąd poszła.
            Natomiast co do diagnozy to myślę, że jest prawidłowa, ale moim skromnym zdaniem chad to nie jest jego jedyna choroba która go męczy, wg mnie jest jeszcze uzależniony od gier. Nawet kiedy pracuje to mam wrażenie że po to, żeby móc kupować kredyty w grach (czy tam jak to się nazywa), internet. Nie, żeby płacić za utrzymanie domu albo dziecka, to go nigdy nie interesowało.
            No chyba że i ta diagnoza była błędna, biorąc pod uwagę że lekarze w Polsce diagnozowali mnie przez lata niepoprawnie jest to mozliwe.
            • 39.a Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 14:46
              Uzależnienia niestety bywają składową ChAD.
              Masz jakieś wsparcie w postaci choćby dobrych znajomych?
              • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 14:53
                Mam bliskich przyjaciół, ale wszyscy albo rozjechali się po świecie, albo zostali w Polsce, nikogo nie mam na miejscu. Z tym że nie wiem czy akurat w tej kwestii są w stanie mnie wesprzeć, bo nie mają pojęcia jak to jest. Poza tym nie chcę ich zadręczać swoimi problemami, które są im tak kompletnie obce.
                • 39.a Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 15:02
                  Myślę, że kluczowa kwestia to nakłonienie go do leczenia. I tu nie mam niestety żadnych pomysłów, jak to zrobić. Tęgie głowy, przybywajcie smile

                  • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 15:23
                    < niestety według polskiego prawa nie można przymusowo leczyć człowieka który nie zagraża życiu innych ani swojemu,>

                    Niestety można,art.23 sad
                    • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 15:30
                      On sika pod siebie bo bierze coś na rozluźnienie(relanium?).
                      • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 15:47
                        Nie, bo ma szereg innych schorzeń, których nie leczy (nadciśnienie, nerki, wątroba itd.).
                        W Twoim wcześniejszym wpisie zabrakło "nie". Niestety w Polsce choroba to sytuacja bez wyjścia, wyrok śmierci dla opiekuna.
                        • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 15:57
                          To przestań się nim opiekować.
                            • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 16:12
                              Stał za mną w kolejce na pobranie krwi na lit na Nowowiejskiej a udawał że nie i opie,,,,,lał ludzi.Tak było.To wariat big_grin
                          • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 16:12
                            Widzisz, i właśnie o to mi chodziło w tym co napisałam o reakcjach otoczenia. Owszem, mogę przestać się nim zajmować nawet dziś. Wyjechać, wrócić do pracy. Oto co stałoby się potem:
                            1. Dziecko raz, drugi, trzeci opuszcza szkołę, albo w ogóle przestaje do niej chodzić.
                            2. Szkoła nasyła opiekę społeczną (taka jest procedura w przypadku nieobecności w szkole, przed przyznaniem kary finansowej rodzicom, niezależnie czy mieszkają z dzieckiem czy nie). Opieka społeczna widzi brud, zasłonięte zasłony, niepozmywane gary.
                            3. Dziecko zostaje umieszczone w rodzinie zastępczej. Ale zgodnie z prawem międzynarodowym skoro jest obywatelem polskim nie może zostać oddane do adopcji tu, musi trafić do Polski do domu dziecka.
                            4. Ojciec czuje przypływ rodzicielskich uczuć, więc jedzie do Polski, odbiera dziecko bo ma do tego prawo.
                            5. Ja się dowiaduję że dziecko jest znowu z nim, więc muszę mu wysyłać pieniądze.
                            6. Koszty utrzymania jego z dzieckiem w Polsce to jakieś 3 tysiące miesięcznie nie licząc opiekunki więc tyle muszę mu wysyłać. 3 tysiące to połowa moich zarobków przez pierwszy rok jak pójdę do pracy.

                            Już nie wspomnę o tym, że chyba lepiej dla dziecka jak będzie mieszkało z ojcem tutaj, tutaj ma lepszy poziom w szkole, lepszą opiekę medyczną, mniejszą przestępczość itp. itd. (każdy emigrant zrozumie co mam na myśli). A dla mnie to taki sam koszt. I do tego cały czas dążę - żeby on mógł zostać z dzieckiem sam.
                            • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 16:14
                              Pozbaw matkę praw rodzicielskich.
                              • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 16:19
                                Znów nie rozumiem. To ja jestem matką, on jest ojcem big_grin Jak już pisałam nie mogę go pozbawić praw, bo tutaj nie ma czegoś takiego. Zresztą co by mi to dało? Umieszczenie dziecka na stałe w domu dziecka?
                                • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 16:47
                                  Przeciąć dziecko na pół.
                                  Salomon.
                                  • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 02.06.15, 18:17
                                    <Ozdrowiałby, gdybyś wyszła i wróciła po tygodniu. Chyba, że wolałby leżeć w g...
                                    To na psychopatię bardziej wygląda.>

                                    Psychopata to ma silny afekt i może zabić.On jest łagodny,depresyjny bardzo ale ja się nie znam.
                            • malgorzata.skubel Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 26.06.15, 09:44
                              Mnie się widzi ,że szukasz usprawiedliwiena. Nie chcesz od niego odejść, czy może się już uzależniłaś od niego. Rzuć go w diabły. Możesz dla dziecka tworzyć rodzinę zastępczą. Ciekawe, że tak sie użalasz nad dzieckiem, a jednocześnie pozwalasz żeby w tym wszystkim uczestniczyło. Nie dostrzegasz jaką ono ma krzywdę? Ty ją przypieczętowujesz. Przestań biadolić i zabierz się z uporządkowanie tego wszystkiego.
                              Jeśli myślisz,ze sie wymądrzam to wspomnę tylko ,że w takim chorym związku spędziłam prawie 10 lat, nim puknęłam się w głowę
                              • czegotychcesz Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 26.06.15, 11:18
                                Życie jest krótkie, jeśli go kochasz, to będziesz mu pomagać (?), jeśli nic do niego nie czujesz, a wręcz wrogość, to nie jesteś odpowiednią osobą do opieki nad takim chorym, jeszcze dziecko , nie podziękuje Ci
                                za życie w takich warunkach, które mu zafundowałaś, nie da się żyć w na skraju załamania nerwowego, ono
                                i tak nastąpi, chyba prędzej, czytając Twoje wołanie o pomoc , musisz podjąć niełatwą decyzję, nie ma innego wyjścia !
    • poetkam Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 09:07
      Witaj!
      Przeczytałam bardzo uważnie cały wątek trzy razy. I zrozumiałam z niego mniej więcej to, co napisała wcześniej zamszowe.

      Wychodzi na to, że mieszkasz poza granicami Polski (Wielka Brytania?) razem z ex partnerem (z mojego rozumowania wychodzi, że to nie był mąż) i z jego dzieckiem (nie swoim) w wynajmowanym przez Was wszystkich mieszkaniu.

      Jeśli jest inaczej, to znaczy : osoba z ChAD-em jest nadal Twoim mężem, a Ty jesteś matką dziecka to napisz to wyraźnie.

      Postaraj się nas tutaj też zrozumieć. Jeśli będziemy znać całą Twoją obecną sytuację życiową, łatwiej będzie nam coś mądrego doradzić.
      • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 09:20
        A możesz mi wyjaśnić z jakiego powodu miałabym Ci podawać takie informacje?
        • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 09:40
          Przepraszam, tochę chamsko zabrzmiało, bo i podniosłaś mi trochę ciśnienie.
          Możesz mi wyjaśnić po co mam podawać takie informacje? Już napisałam, że nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Dla niniejszego wątku ma znaczenie tylko to, ze dopóki on nie będzie się w stanie zająć własnym dzieckiem - ja muszę tu być.
          • ditta12 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 10:26
            < ja muszę tu być.>

            Nic nie musisz,chcesz.
            • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 10:39
              lol
              To jeszcze raz: co Ty byś zrobiła? Dzieciak do domu dziecka, psychol na ulicę, a Ty byś normalnie żyła, tak? To gratuluję odpowiedzialności.
              • poetkam Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:30
                Jeśli dla Ciebie nie ma znaczenia podanie podstawowych informacji o sobie, aby uzyskać jakieś rady, albo choć wskazówki : co dalej, to po co tu piszesz?

                Spróbuję mimo wszystko, choć gotuje się we mnie jak diabli:
                Jeśli dziecko jest Twoje, zabierasz go w cholerę od byłego czy tam obecnego faceta, (jak tam jest u Ciebie - to wszystko jedno). Bierzesz rozwód, jeśli to Twój mąż, a jeśli nie, to tym lepiej.
                Im dalej od faceta, tym lepiej dla Ciebie i dziecka. Twój facet to nie dziecko, albo poradzi sobie, albo odbierze sobie życie, w co wątpię szczerze- z tego co piszesz wygląda na zwykłego pasożyta i tchórza.
                A jeśli to nie Twoje dziecko- powiadamiasz służbę społeczną, że dziecko nie ma właściwej opieki i zostawiasz. life is brutal.
                Chyba, że chcesz być do końca życia ofiarą i męczennicą.

                Trochę o mnie. Ja nie boję się swojej nieprzyjemnej przeszłości: były mąż - zaburzenia schizoafektywne, przemoc z jego strony fizyczna i psychiczna. Dzięki temu forum otrzymałam wiele wsparcia i pomocy. Gdy się wieszał - pogotowie i policja wezwane przeze mnie przyjechało na sygnale. Wzięłam rozwód, zabrałam dziecko, kupiłam mieszkanie, wyszłam drugi raz za mąż.
                Jeśli się chce pomocy i zmiany to się je otrzyma. Tylko warunek jest jeden : trzeba chcieć.
                • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:33
                  Na pewno nie po to, by omawiać z Tobą moje życie osobiste. Nie potrzebuję Twoich porad, bo nic o mnie nie wiesz, więc są z nosa wzięte.
                  Jesteś opiekunką psychicznie chorej osoby? Jeśli nie, to po co tu piszesz?
                  • poetkam Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:38
                    O raju...
                    Dawno nie było tu tak gorąco smile I to nie tylko na zewnątrz. Radzę Ci : ochłódź się trochę, zanim zaczniesz obrażać forumowiczów.
                    Otwórz oczy i czytaj wyraźnie.
                    Powodzenia, dziewczyno.
                    • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:45
                      Przestań się odzywać, to się ochłodzi. Nawiasem nie mam pojęcia co moja sytuacja ma wspólnego z tym, że Ty lubisz jak Cię tłuką. Również powodzenia.
                      • poetkam Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:51
                        Mnie nikt teraz nie tłucze. Była przemoc, to zostawiłam męża, wzięłam rozwód, dziecko pod pachę i koniec pieśni.
                      • rikol Re: Prośba o wyjaśnienie 26.06.15, 14:42
                        Po tym, co tu piszesz, mam wrażenie, że to ty masz problem. Kazda normalna kobieta zabrałaby swoje dziecko od takiego faceta. A jeśli jest to jego dziecko, to informujesz opiekę społeczną i jego rodziców czy rodzinę. I go zostawiasz. Póki się nim opiekujesz, on nie ma motywacji do zmian.
        • 39.a Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:02
          Przychylam się do tej prośby.
          Przeczytaj siebie uważnie, nie trzymasz się jednej wersji.
          Chcesz pomocy - nie ściemniaj.

          No i trywialnie: dla byłego partnera raczej nic nie musisz, chyba że jesteś
          zadeklarowaną masochistką.

          Drugi powód: nikt nie chce mieć wrażenia, że pisze z trollem.
          • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:05
            A może Ty jesteś w stanie mi powiedzieć, po co Ci takie informacje? Adres, numer konta i buta też mam podać?
            • 39.a Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:09
              Nie, kochanie, ale przeczytaj uważnie siebie w całym watku.
              Raz dziecko było Twoje, raz jego. Pierwotnie to Twój ex, potem zmieniasz wersję
              na obecny.

              Pytanie kluczowe:

              Co Cię trzyma przy bylym z jego osobistym dzieckiem?
              • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:19
                To Ty przeczytaj uważnie. Gdzie niby napisałam, że dziecko nie jest wspólne? To Wasz pomysł. I zastanów się mocno: po ką cholerę miałabym tu być, gdyby nie było moje?
                Gdzie niby "zmieniam wersję"? Napisałam wyraźnie, że to mój ex. Zdementowałam jedynie plotkę (bo inaczej Waszego pomysłu nie mozna nazwać), że miałby to być mój były mąż.

                Pytanie-klucz: masz pod opieką osobę chorą na ChAD? Jeśli nie, to po co się wypowiadasz?
                • poetkam Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:36
                  Jeśli tyle osób zrozumiało inaczej Twoje wypowiedzi, to coś w tym musi być, nie uważasz?
                  Tak, miałam i mam nadal do czynienia z osobami chorymi na ChAD.
                  Kto Ci każe oddawać dziecko do domu dziecka? Zabierasz go po prostu i wynosisz się choćby do rodziców.

                  Wyżej napisałam Ci parę słów o sobie.
                  • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:43
                    Może to, że kieruje Wami ciekawość, a nie chęć porozmawiania. Nie mam obowiązku wchodzić w szczegóły, napisałam że nie mam wyjścia i to wystarczy.
                    No widocznie coś mi każe, skoro piszę że nie mam wyjścia? Masz rodziców? Jesteś pasożytem żyjącym u nich? Super!!! Ja nie mam, a nawet gdybym miała to w wieku 30 lat raczej bym się do nich nie wniosła, co za poroniony pomysł! I na jakiej podstawie ty, obca osoba, która nic o mnie nie wie, każesz mi brać jego dziecko? Super że Ty pracujesz z domu, ale na jakiej podstawie każesz mi zmienić zawód? Ja nie zrobiłam nic złego i nie mam najmniejszego zamiaru pracować na kasie w markecie ani w fabryce, pomijając już zupełnie że nie mogę wykonywać takich prac i mnie na to nie stać. Na przyszłość: nie życzę sobie takich uwag. Nie znasz mnie, nic nie wiesz o mnie, a wypisujesz że jestem jakąś idiotką która przez tyle lat nie zauważyła że ma inne wyjście. Najlepiej w ogóle się tu nie odzywaj.
                    • poetkam Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:50
                      Dziewczyno, wyluzuj.
                      Tak, mieszkałam po rozwodzie z dzieckiem kilka lat u rodziców. Pomagali mi jak mogli. Nie dali mi odczuć, że jestem pasożytem. A były mąż żyje, ma się całkiem dobrze i z tego co wiem, wykorzystuje kolejną naiwną.

                      Skoro tu piszesz, rozumiem, że szukasz pomocy, tak? A jeśli nie chcesz żadnych rad od nas, wpisuj w temat wątku : tylko do odczytu, bez prawa do odpisywania i dawania rad. Wtedy będzie wszystko jasne.
                      Nie chce mi się z Tobą wymieniać już zdań. To jak walenie głową o ścianę.
                      • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:52
                        No i nareszcie! Bo moja sytuacja NIC nie ma wspólnego z Twoją.
                        • poetkam Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:56
                          Ekstra!
                          Mam propozycję. Jeśli nie chcesz naszych rad, poszukaj pomocy może tu: forum.gazeta.pl/forum/f,74622,CHAD_Grupa_wsparcia_rodzinom.html

                          To forum rodzin, zmagających się w życiu z ChAD-owcami, taka grupa wsparcia.
                    • eydur8791 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 20:51
                      Pytanie to pat.1: po cholerę wchodzisz na forum CHORYCH NA CHAD? Chcesz poznać ludzi, którzy opiekują się Chadowcami, a nie chorują to wejdź sobie na forum dla rodzin.
                      Prośba: weźcie sobie wszystkie na wstrzymanie.
                      A poza tym ja też zrozumiałem różnie Twoje wypowiedzi i są w nich sprzeczności.

                      Do forumowiczek piszących w wątku: ona najwyraźniej nie chce rad/pomocy. Wy wyciągacie rękę, a ona Wam wrzuca. Dajcie spokój. Nie uszczęśliwi się wszystkich.

                      Wniosków merytorycznych dla autorki posta brak. Wszystko zostało napisane już.

                      Taki mój męski głos w damskim chórze big_grin Pozdrowionka wszystkim smile
                      • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 04.06.15, 00:08
                        Ośmieliłam się wejść na to forum, bo wyskakuje jako pierwsze w googlu. Już się przyznałam że nie zauważyłam linku do forum dla rodzin (mea culpa), na swoje usprawiedliwienie mam to, że najwyraźniej jak połowa forów gazety to forum jest martwe, skoro od ponad 24h nikt mnie do niego nie przyjął.

                        Ja tych sprzeczności nie widzę, skoro uważasz się tu w babskim gronie za głos rozsądku to proszę, zacytuj. Tylko zwracaj uwagę na nicki...

                        Oczywiście, że nie chcę rad ani pomocy, tak nawiasem strach myśleć co by napisały, gdyby chciały mi dokuczyć, skoro coś takiego uważają za pomoc.

                        Jeśli osoby, które nie mają ChAD, nie mogą się wypowiadać na tym forum to moderator powinien usunąć mój wątek. Ale najwyraźniej mogą, skoro połowa piszących tu ludzi jest zdrowa.
                        • 39.a Re: Prośba o wyjaśnienie 04.06.15, 00:16
                          Nie. 90% piszących to ludzie zdiagnozowani. Zdziwko?
                          I jest z nami normalny kontakt. I większość pracuje.

                          Tak poza konkursem: mam wrażenie, że jesteś bardzo agresywna, bo gdzieś
                          musisz sobie ulżyć. Na swoim chorym nie masz chyba odwagi?

                          W swoim zacietrzewieniu atakujesz, nie widzisz prób pomocy. A szkoda.
                          Dobranoc Wszystkim wink Miłego "przedłużonego weekendu" czy bożego święta,
                          co kto woli.
                          • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 04.06.15, 08:52
                            "I jest z nami normalny kontakt." Zwłaszcza z Tobą.
                            Ja mam już wystarczająco problemów, nie czuję potrzeby żeby jakaś idiotka w internecie obrażała mnie. Chcesz trolować = idź gdzie indziej.
                            • lolinka2 MODERATOR PRZYPOMINA 04.06.15, 09:36
                              Pat.1, proszę uważać na słowa. To jest pierwsze i jedyne ostrzeżenie, kolejne wyzwiska pod czyimkolwiek adresem będą nagradzane banem.
                              • pat.1 Re: MODERATOR PRZYPOMINA 04.06.15, 09:44
                                Jesteś moderatorem? To zacznij moderować ten wątek. Ja sobie NIE ŻYCZĘ takich tekstów:
                                "Piszesz strasznie chaotycznie.
                                Można było po samym Twoim sposobie wysławiania się wywnioskować, że to Twój były partner, a ty nie jesteś biologiczną matką dziecka, tylko osobą zupełnie trzecią.

                                Tylko jakimś cudem (wdowiec czy co?) dziecko ostało się niezdolnemu do egzystencji facetowi, który nie rokuje na to, by ktokolwiek mu przyznał prawa rodzicielskie."

                                "Przeczytałam bardzo uważnie cały wątek trzy razy. I zrozumiałam z niego mniej więcej to, co napisała wcześniej zamszowe.

                                Wychodzi na to, że mieszkasz poza granicami Polski (Wielka Brytania?) razem z ex partnerem (z mojego rozumowania wychodzi, że to nie był mąż) i z jego dzieckiem (nie swoim) w wynajmowanym przez Was wszystkich mieszkaniu.

                                Jeśli jest inaczej, to znaczy : osoba z ChAD-em jest nadal Twoim mężem, a Ty jesteś matką dziecka to napisz to wyraźnie.

                                Postaraj się nas tutaj też zrozumieć. Jeśli będziemy znać całą Twoją obecną sytuację życiową, łatwiej będzie nam coś mądrego doradzić."

                                "< ja muszę tu być.>

                                Nic nie musisz,chcesz."

                                "Przychylam się do tej prośby.
                                Przeczytaj siebie uważnie, nie trzymasz się jednej wersji.
                                Chcesz pomocy - nie ściemniaj.

                                No i trywialnie: dla byłego partnera raczej nic nie musisz, chyba że jesteś
                                zadeklarowaną masochistką.

                                Drugi powód: nikt nie chce mieć wrażenia, że pisze z trollem."

                                "Nie, kochanie, ale przeczytaj uważnie siebie w całym watku.
                                Raz dziecko było Twoje, raz jego. Pierwotnie to Twój ex, potem zmieniasz wersję
                                na obecny.

                                Pytanie kluczowe:

                                Co Cię trzyma przy bylym z jego osobistym dzieckiem?"

                                I cała reszta offtopu.



                                Proszę je NATYCHMIAST usunąć. Rozumiem, że panie mają problemy, ale to nie powód by mnie obrażać.
                                • lolinka2 Re: MODERATOR PRZYPOMINA 04.06.15, 10:16
                                  Ależ moderuję i dotychczas jedyną osobą, która naruszyła netykietę oraz zasady tego forum jesteś Ty sama.

                                  Ludzie zadali Ci szereg pytań, chcąc zrozumieć Twoją sytuację i właściwie doradzić - przejęli się Twoją historią, a tymczasem dostali za to bęcki. Twój wybór, Twoje małpy, Twój cyrk. Jak pisałam wcześniej, nie ma ofiar, są ochotnicy i róbta co chceta.

                                  Zmiana zdania, niejasne pisanie ("siedzę z jego dzieckiem" a potem "jestem matką dziecka") wskazują na trolla - a na trolla szkoda energii i rozumu marnować, więc rozumiem zupełnie, że się ludzie wkurzają - bo oni tu z serca, a tu historia się kupy nie trzyma.

                                  Btw, w UK można rodzicowi odebrać prawa rodzicielskie. Pozdrawiam z Londynu.
                                  • pat.1 Re: MODERATOR PRZYPOMINA 04.06.15, 10:20
                                    No to kiepsko moderujesz. Powinnaś usunąć wszystkie offtopy.
                                    Nikt nie ma obowiązku opowiadać Wam historii swego życia, napisałam spokojnie raz, napisałam spokojnie drugi, święty straciłby cierpliwość przy trzeciej bezsensownej uwadze nie na temat.
                                    • lolinka2 Re: MODERATOR PRZYPOMINA 04.06.15, 10:24
                                      A choruję chociaż dobrze? Bo już mnie lęk opada, że skoro źle radzimy jako grupa, źle że się interesujemy, ja źle moderuję... to ojojojojoj, co my zrobimy, co ja zrobię, forum w szkodę wlezie i w ogóle. I do tego Pat.1 w roli wybawcy. Z aureolą nad głową, snop światłości na naszą ciemnicę rzuca.


                                      <sorry, ludzie, nie mogłam się powstrzymać>
                                      • koralina.jones Re: MODERATOR PRZYPOMINA 25.06.15, 20:39
                                        wiecie co... ja odniosłam wrazenie, ze ta pani pisze o sobie... strasznie zamieszanie - kto jest kim i jeszcze ta złość bez powodu...
                                        • koralina.jones Re: MODERATOR PRZYPOMINA 25.06.15, 21:01
                                          w sensie "o sobie", że objawy są przypisane mężowi czy komuś tam, trudno się rozeznać, a w gruncie rzeczy to ona jest chora. poza tym - jeśli nie chce rad, pomocy, opinii - to czego w takim razie chce? może napisała wprost o swoich oczekiwaniach, w takim razie gdzie? chciałabym tę osobę właściwie zrozumieć...
                                          • poetkam Re: MODERATOR PRZYPOMINA 26.06.15, 09:48
                                            Też chcieliśmy zrozumieć autorkę wątku, stąd prośby o sprecyzowanie jej sytuacji. Przykro mi, że to tak wszystko wyszło...
                            • wesolywerther Re: Prośba o wyjaśnienie 26.06.15, 16:48
                              wystarczajaco duzo przeczytałam aby odniesć wrażenie ŻE WY OBOJE MACIE NIERÓWNO i powinno się wam dziecko natychmiast odebrac. Ty dalej jęcząc będziesz sprzątać kał leniwego symulanta biadoląc naokoło. Mam w rodzinie taką jak ty - pijawka emocjonalna. Po kwadransie jej jojczenia mam doła do końca dnia.
                              • wesolywerther Re: Prośba o wyjaśnienie 26.06.15, 16:48
                        • eydur8791 Re: Prośba o wyjaśnienie 04.06.15, 10:10
                          A gdzie ja napisałem, że uważam się za głos rozsądku?
                          Kobieto weź na wstrzymanie. Ludzie się zainteresowali i w pierwszym, ludzkim odruchu chcieli Ci doradzić i pomóc. Nie widzę w tym nic złego. Czy próba zrozumienia tego, co napisałaś jest obelgą? Dociekanie jak wygląda Twoja sytuacja by móc Cię zrozumieć jest niewłaściwe? Proponuję wyhamować.
                          A na tym forum mogą pisać wszyscy. Napisałem to pytanie do Ciebie, bo weszłaś, zamieściłaś wątek, ludzie wyciągają rękę, a Ty masz pretensje, że są tu głównie chorzy, którzy ośmielają się Ci doradzać i wczuć się w Twoją sytuację. Jakże to? Przecież oni są chorzy, nie sprawują opieki nd chorymi.
                          Miłego dnia smile
                          • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 04.06.15, 10:23
                            "Doradzić i pomóc"? Tak, tak. A ja mieszkam z byłym mężem i dzieckiem-podrzutkiem, mam możliwość się wynieść tylko lubię się zajmować obcym facetem i jego dzieckiem. A w ogóle to moja sytuacja jest identyczna jak sytuacja pani, która związała się i żyła z przemocowcem, a jak się opamiętała to uciekła do mamusi. Za takie uwagi to ja dziękuję i jeszcze raz: strach pomyśleć jak szkodzą, skoro pomagają w ten sposób.
                • 39.a Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 12:58
                  Bo usiłowałam Tobie pomóc.

                  Tak. Mam. Siebie. I przez fakt, że mam znacznie większe obowiązki niż Twój obecny-ex-przyszły-przeszły, to z d r o w i e j ę...

                  Jestem w stanie sama się utrzymać, pewnie, że też zdarza mi się leżeć i grać w ulubioną grę,
                  ale coraz normalniej żyję. A wiesz, jak super gotuję? smile)

                  I biorę leki. Żeby nikt nie musiał sprzątać spode mnie...
                  Nadciśnienie też mam.
                  Ale ku*** biorę leki. Bo tak jest uczciwie wobec siebie i innych.
                  Trzymaj się, życzę, żeby ktoś Ci tu pomógł.
                  A butę schowaj do kieszeni. Przyszłaś poprosić o pomoc.
                  • pat.1 Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 13:02
                    Bardzo się cieszę, że zdrowiejesz. Nawet nie wiesz ile bym dała żeby on wreszcie zrozumiał, że nie można być ciężarem dla innych.
                    A możesz napisać co Cię skłoniło do leczenia?

                    Po pomoc? Chyba porozmawiać. A na pewno nie wysłuchiwać obrażania.

                    • 39.a Re: Prośba o wyjaśnienie 03.06.15, 13:09
                      Skłonił ból. Bolało życie. Prozaicznie.
                      Ciut teorii. Kobiety (z reguły) chorują inaczej, częściej trafiają do psychiatry w epizodzie depresyjnym. Bardziej też dbają o swoje zdrowie, są (z reguły) bardziej odpowiedzialne
                      za siebie i bliskich. Tu też piszą głównie kobiety. Tu apel do panów, piszcie.

                      Wolę się leczyć tabletkami, farmakologicznie niż np. %, narkotykami czy hazardem
                      (to ostatnie mam za sobą, było, ale minęło, nie chcę myśleć, ile straciłam, wiem, że od paru lat
                      nie tracę).
                      Jeśli leżę i patrzę w ścianę to są to 2-3 dni.
                      Jedyna droga: dobrze dobrane leki i dobre chęci osoby chorej.
                      I na razie uciekam, obowiązki wzywają wink
    • lolinka2 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 12:16
      Nie ma ofiar, są ochotnicy.
      • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 12:22
        Dziecko oddać do domu dziecka.
        • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 12:25
          Albo mi daj bo ja nie mam dziecka tylko mam kota.
    • jakasik0 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 12:54
      Od kilku dobrych lat żyję z osobą chorą na CHAD. tez mamy dziecko. Nie sprzątałam co prawda po nim moczu, ale swoje też przeszłam. I mam już dosyć, więc odchodzę. Zabieram dziecko i się wyprowadzam. Ty nie możesz tak zrobić?
      • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 12:57
        Jakbym mogła, to juz dawno bym to zrobiła.
        Leczy się?
        • jakasik0 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 12:59
          Hmmmm, czasami. Bierze leki przez 5 dni, potem znika na 3 więc nie bierze, za to wtedy pije...
          • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 13:03
            A Madau zabrała chłopu francuskiemu dziecko i teraz ma wnusięsmile
            • jakasik0 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 13:06
              Ja nikomu NIE zabieram dziecka!
              • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 13:31
                A mi mąż sam oddał w Sądzie,powiedział że dziecko ma zostać przy matce.
                Nie płacił aliimentów,poszłam do sądowego,tego no i Fundusz mi płacił a potem znów nie płacił córce gdy studiowała i sama poszła by podwyższyć ze 120 zł na 300.
                Umarł a ona ma długi po nim do spłacania z odsetkami i bóg wie co jeszcze przyjdzie z opóźnieniem.
                To on złożył wniosek o rozwód,ja byłam pozwaną.
                • jakasik0 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 13:53
                  Myśmy odziedziczyli długi po teściowej (też CHAD), ale zawczasu zrzekliśmy się spadku. Ja nie składam pozwu, ja się wyprowadzam.
                  • ditta12 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 14:54
                    Moja córka przyjęła bez dobrodziejstwa inwentarza i teraz ma.To te skoki,sroki,Nike tak zrobiły ale mogły wcześniej przysłać że ma spłacać.Skąd ma człowiek wiedzieć że ma długi?
                    Na postępu dają jakąś bumagę z samymy niewiadomymy.
                    • kingpin333 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 18:34
                      "Tu też piszą głównie kobiety. Tu apel do panów, piszcie." napisała 39.a więc postanowiłem się odnieść nawet nie do tematu..bo ciężko doprawdy cokolwiek zrozumieć z tego o czym piszecie..ale ogólnie..
                      Generalnie przejrzałem sobie fora dotyczące "chorób dwubiegunowych" i fala hejtu,która się w nich wylewa na mężczyzn obciążonych tymi schorzeniami jest niesamowita. Generalnie można by wysnuć wniosek,że lepiej być trędowatym,mieć Aids czy po prostu być Andersem Breivikiem żeby tylko nie dwubiegunowość...smutne to acz prawdziwe..
                      Mam kilka pytań do tych wszystkich Pań,które lubią sobie wycierać buzię tymi ludźmi..czy Ci chorzy się w jakikolwiek sposób przyczynili do tego,że mają dwubiegunówkę czy jednak jest tak,że jest to choroba genetyczna,na którą nikt nie ma żadnego wpływu..kolejny mit "dobrze ustawione leki" bo chyba mnie coś ominęło..wynaleziono jakieś "cudowne" leki,które cokolwiek pomagają na te schorzenia..z tego co tutaj czytam to laik mógłby wywnioskować,że depresja leczona trwa 2 tygodnie a nieleczona rok..i że da się powstrzymać w jakikolwiek sposób nawroty..podobnie jest z tym osławionym sprzątaniem..wymaganie od człowieka w ciężkiej depresji by był Perfekcyjną Panią Domu to jak wymaganie od ślepego by został mistrzem łucznictwa..na tym właśnie polega ta choroba,że człowiek jest apatyczny,stroni od ludzi i ma problem z najprostszymi czynnościami..( i nie ma to absolutnie nic wspólnego z lenistwem)i jeśli ktoś nie ma z tym problemów to zwyczajnie nie jest chory!Kolejna sprawa nałogi..większość osób chorych na Chad czy chorobę schizo afektywną dwubiegunową ma problem z nałogami i są to nałogi bardziej niezawinione niż u zdrowych..nikotyna..alkohol..marihuana to norma w tych schorzeniach..podobnie jak skłonność do ryzyka,która często przychodzi w hazard..następny temat "myśli i próby samobójcze"..to również jest pewnik w tej chorobie i każdy kto twierdzi inaczej jest ignorantem..dlatego teksty "wieszał się na klamce by wzbudzić moja litość'' włożyłbym między bajki..kolejny mit..My kobiety dałybyśmy radę lepiej..to bzdura jakich mało!dużo więcej procentowo związków jest w stanie przetrwać gdy to kobieta choruje a facet się nią opiekuje niż na odwrót..szczyt zdolności kobiety to odebrać mu dziecko,znaleźć następnego i powiedzieć uff...a co do samego chorowania to ordynator każdej kliniki Wam powie,że to faceci zachowują się w szpitalach psychiatrycznych dużo godniej od kobiet,które nierzadko skaczą sobie do gardeł,rzucają się na lekarzy z pazurami itd.itp.
                      Reasumując zwyczajnie mnie to dziwi,że pomimo takiej nagonki na tych ludzi ciągle zdarzają się kobiety,które nieprzymuszone wychodzą za nich za mąż i mają z nimi dzieci (powiem szczerze gdyby to ode mnie zależało to ludzi chorujący na tego typu schorzenia w ogóle nie powinni mieć dzieci ale doprawdy nie chcę już tłumaczyć dlaczego tak uważam)a potem się dziwią,że jednak jest to choroba z którą ciężko się żyje i choremu i bliskim..nie wiem do prawdy co im się wydaje,że to jest grypa i wystarczy wziąć rutinoskorbin i od razu Świat staje się wyraźniejszy. Ktoś Was do tego zmusza..to są jedyni faceci na Świecie? To ciężka choroba na całe życie,która zaburza wszystkie sfery życia chorego jak i jego rodziny..leczenie tych chorób jest beznadziejne..to tylko zaleczanie a nie żadne leczenie..(typowy schemat leczenia depresji:bierzesz lek przez 2 miechy czujesz się jeszcze gorzej..spadek libido,skutki uboczne..czujesz się jak trup..kolejny lek i po 4-5 miesiącach zaczynasz wracać powoli do Życia..)ponadto jest to choroba,która wiąże się z ogromnym stresem,który ten chory przeżywa jak również z poczuciem winy. Dlaczego faceci chorują w taki sposób,że okresowo się poddają..bo panuje mit macho..każdy ?prawdziwy? facet musi wybudować dom,zasadzić drzewo,mieć firmę i piękną rodzinę..a On ma problem by wstać z łóżka i to jeszcze pogłębia depresję..poza tym sport..faceci lubią sport i rywalizację..widzę to po sobie..ostatnio przed depresją wkręciłem się w siłownię i bycie fit..ostre treningi z trenerem 4 razy w tygodniu przez 7 miesięcy,dieta i były efekty ale gdy mój stan zdrowia się pogorszył i oczywiście musiałem zrezygnować..efekt jojo oczywiście zadziałał błyskawicznie przy na maxa podkręconym metaboliźmie..pogłębienie depresji i kompletna rezygnacja bunkier w domu i tyle w temacie. Właśnie to uczucie beznadziei jest najgorsze w tych chorobach,poczucie,że choćbyś nie wiem co zrobił to i tak przegrasz i wrócisz do punktu wyjścia i zaufajcie,że dla niektórych facetów to przegrywanie jest właśnie najgorsze..i sobie z nim nie są w stanie poradzić. Dlatego ludzie chorujący nie udawajcie,że macie inaczej i że świetnie sobie radzicie z tymi chorobami bo sami wiecie,że tak nie jest..jeszcze się taki nie urodził,który by wygrał z dwubiegunówką ale też nie oczerniajcie tych ludzi bo ich Życie to nie bajka...<sorry,że tak się rozpisałem> taka care
                      • eydur8791 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 03.06.15, 21:10
                        kingpin333 witaj smile
                        Ja jestem na tym forum dość długo. Odniosę się do tego co napisałeś. Zmoich obserwacji również wynika, że faceci inaczej przeżywają CHAD. Częściowo inne emocje ona powouje u mężczyzn niż u kobiet. Co do związków to z moich obserwacji również wynika, ze gdy choruje kobieta związki jakoś się trzymają, gdy facet jest z tym gorzej. W ogóle na choroby psychiczne u facetów jest małe przyzwolenie, akceptacja. Facet najlepiej jakby był bezemocjonalnym robotem. A już gdy powie, że ma iść do psychiatry to z reguły słyszy, że to wymysły. Oczywiście TO SIĘ ZMIENIA. Nie twierdzę, że to jakiś aksjomat, ale często to obserwuję.

                        Na koniec odniosę się do Twojego stosunku do CHAD. Rzeczywiście badania wskazują, że ma ona podłoże genetyczne. Natomiast podkreśla się, że potrzeba jakiegoś "wyzwalacza" by choroba się ujawniła. Kiedyś też myślałem, że nie mam na nią żadnego wpływu albo bardzo ograniczony i skąd zawieje to tak ma być. Po psychoterapii stwierdzam, że można przynajmniej w pewnym stopniu sobie z nią radzić. I nie zgodzę się, że nie można dobrać leków tak, by zapewnić choremu długotrwałą remisję. Można. Ja mam ją od 2 lat. Zanim to osiągnąłem nałykałem się chyba z pół tablicy mendelejewa. Póki co nie można chadu wyleczyć, ale zaleczyć można. I żyć z nim całkiem wygodnie i znośnie też można. Pozdrawiam smile
                        • awanturka Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 26.06.15, 13:21
                          kingpin333 i Ty przedstawiacie sprawę jednostronnie


                          Z tą chorobą jest tak, że u jednych psychoterapia coś daje u innych nie
                          niezależnie od tego jak intensywnie by pracowali i jak kompetentnego mieliby
                          psychoterapeutę.

                          podobnie z lekami, jedni świetnie funkcjonują na lekach
                          innym nic nie dają poza skutkami ubocznymi i na to nie ma rady

                          sama jestem najlepszym przykładem - 5 lat prób ustawienia leków
                          przez jednego z najlepszych psychiatrów-specjalistó od CHAD w kraju
                          i nic, żadnego efektu

                          Co do posiadania dzieci. kingpin333 uogólnia
                          ale fakt - co do dużej część chorych (nie wiem jak duża,
                          ale na pewno większość) lepiej by było, żeby nie mieli dzieci,
                          i dla nich i dla dzieci

                          jak się do nich zaliczam (i nie mam)

                          wiele razy już tu pisałam - to forum daje skrzywiony obraz choroby

                          - nie pisują tu np. ludzie, którzy wskutek choroby popadli w skrajną nędzę
                          i nie stać ich na dostęp do internetu

                          - nie pisują tu ludzie, którzy większość czasu spędzają w szpitalu

                          - nie pisują tu ludzie z zakładów dla przewlekle psychicznie chorych

                          - nie pisują tu ludzie, którym duże dawki neuroleptyków tak zaburzyły motorykę,
                          że nie są w stanie pisać na klawiaturze komputera

                          nie pisują tu ludzie, którzy mają bezremisyjny przebieg choroby
                          miota ich do depresji do manii i z powrotem a leki nie są w stanie tego zmienić

                          itp. itd
                          • 39.a Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 27.06.15, 13:48
                            Awanturko, z całym szacunkiem: zmieniłabym lekarza już po kilku miesiącach,
                            gdyby nie potrafił ustawić leków. Podobno nie ma pacjentów lekoopornych.
                            • awanturka Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 27.06.15, 19:01
                              Tak czasem jest i najlepszy lekarz nie pomoże.

                              Gdby nie było pacjentów lekoopornych nie byłoby komu robić elektrowstrząsów,
                              nie byłoby też CHA-owców n oddziałach dla przewlekle chorych,
                              którzy nie opuszczają nierzadko i przez kilkadziesiąt lat.

                              Podtrzymuję, że byłam leczona przez najlepszego lekarza
                              (zresztą leczę się u niego w zasadzie przez całe zycie.
                              każda próba zmiany lekarza na innego kończyła się dla mnie tragicznie).
                              • awanturka Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 27.06.15, 19:05
                                Zresztą w ciągu tych pięciu lat zmieniłam raz lekarza.
                                Ta lekarka na jaką trafiłam okazała się kompletną idiotka
                                (tak to oceniam z perspektywy czasu).

                                To był epizod, w końcu wróciłam do mojego
                                wieloletniego lekarza.
          • pat.1 Re: opieka nad osobą z chorobą afektywną 04.06.15, 00:09
            Trzymam za Ciebie kciuki, dobrze że chociaż Ty masz możliwość się odciąć.
        • za_mszowe Re: pat1, szukaj też pomocy dla siebie 03.06.15, 17:54
          pat.1 napisała:

          > Jakbym mogła, to juz dawno bym to zrobiła.

          Brzmi jak jakieś współuzależnienie i wyuczona bezradność, albo sytuacja ma drugie dno (kiedyś w UK osoby z przewlekłymi dolegliwościami, podchodzącymi pod niepełnosprawność - choroba psychiczna też się łapała, miały całkiem spore np. dopłaty do czynszu za najem). nie myślę o tym w kategorii kombinatorstwa, ale czy zamieszkanie osobno nie jest możliwe?

          oczywiście zagranica to nie tylko UK (ani ja nie jestem wróżką). kiedyś ze 3 lata temu był też wątek spanikowanej kobiety z UK, która sama nie wiedziała czego chce (mąż w manii, interweniująca policja nie chciała wezwać karetki) i ją przekierowałyśmy pod
          www.bipolaruk.org.uk/oraz

          Contact Mind's Legal Advice Service
          0300 466 6463

          legal@mind.org.uk mind.org.uk/
          • za_mszowe Re: pat1, szukaj też pomocy dla siebie 03.06.15, 17:56
            prawidłowy pierwszy link
            bipolaruk.org.uk
            (masz jeszcze dbsa w Stanach - link na górze tu na forum)
          • pat.1 Re: pat1, szukaj też pomocy dla siebie 04.06.15, 00:13
            Do insynuacji się nie odniosę, bo nie ma sensu, ale za linki dziękuję.
            • ditta12 Re: pat1, szukaj też pomocy dla siebie 04.06.15, 09:21
              Ty to masz poważne problemy pat.1,bardzo poważne.Naprawdę,uwierz mi.
              • rainbow_73 Re: pat1, szukaj też pomocy dla siebie 04.06.15, 09:32
                Tylko dziecka żal...
                • ars-koliu Re: pat1, szukaj też pomocy dla siebie 04.07.15, 20:20
                  Hej nie dasz rady miałem to samo z żoną, któro naprawdę kochałem, ale nie da się żyć z takim człowiekiem. non stop pretensje, mania wyższości itp. Wysiadłem po 11 latach
    • 39.a Wracając do meritum 04.06.15, 18:05
      Co zamierzasz zrobić?
      Nakreśliłaś sobie jakiś plan wyjścia z tej matni?

      • ditta12 Re: Wracając do meritum 04.06.15, 19:21
        To trzeba dobrze rozważyć i wymierzyć.
        • ditta12 Re: Wracając do meritum 28.06.15, 08:39

          Podtrzymuję, że byłam leczona przez najlepszego lekarza
          (zresztą leczę się u niego w zasadzie przez całe zycie.
          każda próba zmiany lekarza na innego kończyła się dla mnie tragicznie). >

          Ja też mam najlepszą lekarz na świecie.Mimo że czasem jestem niegrzeczna i przestaję brać leki przez co trafiam do szpitala ona mi ufa a ja jej.Chciali mi zmienić na inną ale ja obstaję przy swojej.Będzie u mnie z wizytą we wtorek.Rozmawiamy o wierze,o książkach o zdrowiu,bieganiu,ćwiczeniach na siłowni(ona jeszcze nie wie że ja chodzę nawet do ogródka jordanowskiego na te trudne dziecięce przyżądzy po których kręci się w głowie jak w stanie nieważkości).Zwalczam choleserol po clopiksolu.Tyłam w oszałamiającym tempie,brzuch jak balon(jak w ciąży) ale w szpitalu jak to w szpitalu nikt za bardzo się tym nie przejmował.
          Myślę że dobrze mieć jednego lekarza bo zna nas na wylot i jednym spojrzeniem potrafi ocenić stan duszy.
          Przepraszam jeśli narobiłam błędów ale wciąż mi się wyświetla na czerwono.
      • pat.1 Re: Wracając do meritum 04.06.15, 23:56
        Ja tak. On nie.
        • ditta12 Re: Wracając do meritum 05.06.15, 05:38
          On to inna para kaloszy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka