Dodaj do ulubionych

Problem jesienny.

29.10.16, 17:06
Witam. Mam problem. Od kilku lat jesień dla mnie to był czas na szpital.Ostatnio uroiłem sobie,że przyjmując leki codziennie przyjmę po pracy 200 ml wódki i przejdę jesień bezboleśnie.Teraz zaczynam się zmuszać by te dwieście gram wystarczyło i nie pić więcej a jednocześnie nie wyłapać dołka .Zaczynam popadać w obłęd.Nie chcę już pić a jednocześnie dzień bez znieczulenia może spowodować ,że rano nie pójdę do pracy tylko się wychuśtam abo utopię.Nie chcę do szpitala a jednocześnie nie chcę pić.Może macie podobne doświadczenia.Każda rada będzie dobra.Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • efka_te Re: Problem jesienny. 30.10.16, 08:28
      Jajacek: miałam podobne, z tym że było to niezależne od pory roku. Piłam wino przez dluższy czas w niemałych ilościach. Zakończyło się szpitalem (koniec ubiegłego roku), więc nie wiem, czy mogę wspomóc radą uncertain od wyjscia ze szpitala piję wino bardzo okazjonalnie. Alkohol w dłuższej perspektywie jest depresantem, więc to jedynie ułuda, że "pomaga". Ponoć suplement o nazwie kudzu pomaga odstawić nałóg. Dorzuć do diety omega 3, witaminę D i b complex. Włącz do codziennych zajęć sport i nie kupuj alkoholu...na mnie sport + dieta działają, tj. powodują, że nie mam potrzeby znieczulania się.
    • 39.a Re: Problem jesienny. 01.11.16, 22:36
      Cześć. Biorę oprócz stabilizatorów antydepresant i on trzyma mi głowę do tego stopnia
      w pionie, że alkohol zbędny. Dwa, po winie zwykle boli głowa (siarczyny), ale mam chęć
      na grzańca i zrobię sobie jutro/pojutrze. Piwo - wg badań ma działanie karcinogenne (n.
      żołądka). Czyściocha - gorzka jak diabli, niesmaczna, niszczy neurony. I tym sposobem
      nie mam potrzeby pić.

      Proponuję po trochu ograniczać albo ciachnąć spożywaną ilość od razu do 0.
      Efka ma rację, % = zdolowanie jeszcze większe.
      Chociaż jestem wrogiem jakichkolwiek wspomagaczy/energetyków itd - nastrój bardzo poprawia
      mi kawa, 2-3, więcej nie. Z mlekiem. Wychodzi, że to szklanka/kubek czarnej kawy. Niedużo czyli.
      Udowodniono, że nastrój poprawia czerwona herbata (puerh), ale nie ekspresowa. Też stosuję.

      Trzymaj się.
      • monikachad Re: Problem jesienny. 03.11.16, 17:19
        Cześć. Chyba większość z nas, CHADowców, ma problem z alkoholem. Prawda jest taka, że nie powinniśmy pić. Wcale. To trudne do zrobienia, szczególnie, że w Polsce powszechnie się pije. Alkohol sprawia, że czujemy się lepiej. Na krótko. Po pierwsze koliduje z naszymi lekami. Potem pojawia się depresja i pierwsze objawy uzależnienia. Znam to uczucie bo całkiem niedawno miałam coś na kształt ciągu. Na swoje szczęście bardzo po alkoholu choruję. Przdawkowałam i trochę mnie to otrzeźwiło. Piłam wino i piwo. Codziennie przez miesiąc. Zawsze jakaś okazja. Znajomi i sąsiedzi pijący. Wieczorem, w ogrodzie... Wszyscy dla towarzystwa, a ja bo było mi źle. Jajacku: idź do lekarza. Widocznie leki, które dostajesz, nie są do końca skuteczne. Dziewczyny mają rację. Sport, dieta, wit. D bardzo poprawiają nastrój. Ja mam obecnie doła, mimo przeciwdepresantu i dużej dawki stabilizatora, ale wiem, że wieczorem będzie pilates i poczuję się lepiej. Polecam ruch, choć wiem, że zmobilizowanie się do niego i wyjście z domu nie jest proste... Ja chodzę z koleżanką. Ona nie jest CHADem i nie wie, że ja jestem. Formalnie się odchudzamy, tzn. ona, ja produkuję endorfiny wink. Pozdrawiam! Trzymaj się ciepło.
    • biala_malpa Re: Problem jesienny. 04.11.16, 07:48
      Alkohol i leki to nie najlepsze połączenie. Piłem w ubiegłym roku i brałem antydepresanty. Ubiegła jesień i zima, z dzisiejszej perspektywy, to hipo z tendencją do mani. Wiosna dół i tak do teraz, choć od lipca leczę się intensywnie i ostatnie miesiące udało się odstawić alkohol i wyrównać nastrój. Piłem żeby poprawić sobie samopoczucie. Piszesz, że dwieście ml dziennie. To dużo. Może być Ci ciężko samemu odstawić. Moja sugestia to iśc do lekarza i szczerze porozmawiać. Wiem, że dobrze się radzi, ale z tego co piszesz i z tego co sam przeżyłem rok temu, ciężko będzie Ci samemu sobie pomóc. Proszenie o pomoc nie jest łatwe, ale warto spróbować. Szpital to ostateczność, może wcale nie będzie potrzebny. Tak czy siak, wizyta u lekarza, czy to pierwszego kontaktu czy też psychiatry, i szczera rozmowa z nim moim zdaniem jest niezbedna. Pozdrawiam, 3maj się.
    • jajacek121 Re: Problem jesienny. 05.11.16, 07:49
      Dziękuję za wypowiedzi.Właśnie dziś idę do lekarza.Co prawda wizyta ogranicza się bardziej do wypisania recept ale opowiem co się ze mną dzieje.Przeszkadza mi to picie choć paradoksalnie czuję się lepiej niż przez cały okres od września zeszłego roku do maja.Pozdrawiam
      • biala_malpa Re: Problem jesienny. 05.11.16, 08:24
        Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka