caray
20.07.17, 00:36
Hej wszyscy,
pytanie.
Zacząłem terapię psychodynamiczną tak ze dwa miesiące temu - bo zdałem sobie sprawę, że dłużej już nie da się uciekać. Poczułem, że dotknąłem dna. Moja sytuacja zmieniła się dosyć mocno też - zacząłem się spotykać z jednym fajnym facetem (bardzo to stresujące - odzywają się stare lęki i traumy), straciłem w międzyczasie pracę, szukam nowej. Oto pytanie - jak ta terapia w ogóle działa? Bardzo dużo zastałych emocji wypływa na powierzchnię, bez leków bym w ogóle nie dał rady (doszła kwetiapina i antydep), wczoraj leżałem na podłodze rozpaczając. Zdałem sobie sprawę, że wiele z moich epizodów miało źródło psychologiczne. Czuję, że ta terapia trochę mnie rozjeżdża. Co dalej? Skąd się bierze poprawa? Bo już powoli nie mam siły, huśtawki straszne, lęku mnóstwo, roztrzęsienia też. A z terapii zrezygnować nie mogę i nie chcę.
Z góry dziękuję.