wrum
26.12.05, 18:18
planuję wyjazd....jednostronny. codziennie sznur wyciągam i sprawdzam czy dobrze splątany, czy zaciska się odpowiednio, czy wszystko już przygotowane.
codziennie wali mi na mózg halucynacjami, urojeniami, boskością lub upadkiem sumienia....jestem niczym, jestem Bogiem, żyję pełnią życia i umieram na śmierć
nie chcę już tak....ile można? jak długo? życie całe?
jeszcze trochę i rocznicę obchodzić będę .....lat dziesięciu..
brakuje sił....bo nie ma lepiej.tylko równia pochyła.