Dodaj do ulubionych

moje dziecko chce umrzeć...

01.05.07, 21:58
wyłożyła mi całą argumentację: dlaczego, po co, jak miałoby to wyglądać i
jakie kwiaty chce na pogrzeb plus dół własnoręcznie przez tatusia wykopany.....

to tak a propos mojego wątku z linkami o dzieciach, a propos głupiej
psychiatry którą spotkałyśmy na swojej drodze i a propos tekstu "i obsesyjnie
doszukują się u mnie tej samej choroby"...
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: moje dziecko chce umrzeć... 01.05.07, 22:58
      tylko czekałam kiedy założysz wątek opisujące zachowania twojego dziecka, które to zachowanie miałoby "ewidentnie potwierdzać" jej chorobę...
      a nie myślałaś, że ona po prostu utożsamia się z pewnymi twoimi zachowaniami i - jak dziecko - przejmuje je po tobie niewiele myśląc? chodzisz z nią do psychologa? bo problem jest tu chyba bardziej psychologiczny niż psychiatryczny.
      • lolinka2 Re: moje dziecko chce umrzeć... 02.05.07, 10:30
        chodzę od ponad roku, o chorobie w domu się nie mówi (więc jazdy typu dlaczego
        tatuś ma pocięte ręce a mamusia się dziwnie zachowuje i zakładają im taki
        fartuszek - sorry, poetkam za użycie twojego przykładu, ale chcę coś wykazać -
        nas nie dotyczą nijak), mnie w życiu przez myśl nawet nie przeszło afiszowanie
        się z jakimiś objawami czy nie daj Boże zamiarami 's';

        tę noc przespała ok, dzisiaj cały dzień potwornie boli ją brzuch...

        aurelia, nie mam pojęcia o co ci biega... naskoczyłaś na mnie w którymś z wątków
        i widzę że kontynuujesz, ten post miał być 'dla ludzi' że tak powiem, a nie dla
        forumowych wyszukiwaczy taniej sensacji używających sobie na innych podczas gdy
        sami nie do końca wiedzą (nie chcą wiedzieć - może to problem psychologiczny??)
        co im samym dolega...
        • aurelia_aurita Re: moje dziecko chce umrzeć... 02.05.07, 14:15
          już ci wyjaśniam o co mi biega, skoro nie potrafisz tego zrozumieć.
          moim zdaniem największą krzywdę można zrobić dziecku właśnie działając "dla jego
          dobra", ze specyficznie pojętej miłości, nadopiekuńczości, doszukiwania się na
          siłę w nim chorób.
          a ten twój post właśnie wygląda tak jakbyś chciała udowodnić wszystkim, że twoje
          dziecko jednak ma ten chad. a co psycholog na to? a co na to psychiatra? jeśli
          oni pokazują ci inne przyczyny takich zachowań - to automatycznie oznacza, że są
          "głupi"?
          wiesz, utkwił mi w pamięci twój dawny wątek o szukaniu chad u dziecka. utkwił mi
          dlatego, że mnie bardzo poruszył. pamiętam, że dziewczyny na forum pisały ci
          dokładnie to co ja teraz - tyle że one pisały to mniej dosadnie...
          słuchaj, to że nie afiszujesz się objawami choroby, nie oznacza wcale, że dzieci
          ich nie widzą. wystarczą - od czasu do czasu - jakieś 2 przypadkowo usłyszane
          słowa. dlaczego odrzucasz to co powiedział ci psychiatra dziecięcy?
          i jeszcze jedno: dlaczego jestem tym aż tak bardzo poruszona? bo znam problem z
          autopsji. miałam babcię z ciężką nerwicą, która również na siłę doszukiwała się
          u mnie jakiejś, bliżej nieokreślonej choroby. (przy czym: babcia nie była
          świadoma tego że ma nerwicę. i słowo nerwica nigdy nie padłol...) efekt był
          taki, że m i a ł am objawy choroby, której... nie miałam.
          obawiam się, że nieświadomie możesz wyrządzać dzieciom sporą krzywdę.
          i tylko o to mi chodzi.
    • aurelia_aurita i jeszcze jedno... 02.05.07, 14:21
      w tym co piszesz widzę pewną niekonsekwencję: w tym wątku cytujesz moje słowa z
      wątku kroplideszczu2, a potem święcie się oburzasz, że ja się do tego
      ustosunkowuję i zarzucasz mi szukanie sensacji...
    • aurelia_aurita a poza wszystkim 02.05.07, 14:35
      myślę, że jeszcze jedna rzecz może nie byc dla ciebie jasne: pisząc, że "tylko
      czekałam aż taki wątek się pojawi" chciałam ci pokazać pewne schematy twojego
      myślenia, które bardzo wyraźnie widzę, a których ty możesz nie dostrzegać. ja po
      prostu wiedziałam, że w jakiś sposób nawiążesz do tego co napisałam u
      kroplideszczu2.
      nie ma to nic wspólnego z żadnym "szukaniem sensacji".
      ok. to tyle z mojej strony. jeśli cię uraziłam to przepraszam. mam w zwyczaju
      mówić szczerze to co myślę.
      życzę ci żeby jednak twoje dzieci były zdrowe i szczęśliwe, a ich obecne
      problemy (których nie kwestionuję!) okazały się przejściowe - czyli TYLKO natury
      psychologicznej.
      • lolinka2 Re: a poza wszystkim 02.05.07, 20:06
        dziękuję za wyczerpującą odpowiedź - co do opinii psychiatry... powiedziała że
        nie wie, że na dwoje babka wróżyła, że ona się boi (!!!) diagnozować dzieci i
        rozpoznania jakiekolwiek stawiać zanim dziecko 12-13 lat skończy... tyle usłyszałam.

        w każdym razie rozumiem, co miałaś na myśli i mój poziom zapienienia smile) spadł
        do "0".
        • aurelia_aurita Re: a poza wszystkim 02.05.07, 20:36
          ok. u mnie też już emocje opadły i "poziom zapienienia" osiągnął 0 smile
        • kassa10 Re: a poza wszystkim 03.05.07, 19:05
          Mnie na studiach, na przedmiocie psychiatria dzieci i młodzieży wbijano do
          głowy, że należy być bardzo ostrożnym w stawianiu ostatecznych diagnoz przed
          zakończeniem wieku dojrzewania.
          Pozdrowienia.
        • ladaco23 Re: a poza wszystkim 04.05.07, 12:03
          i ona ma rację
    • kropka Re: moje dziecko chce umrzeć... 04.05.07, 11:12
      lolinko, dzieci mają różne pomysły z różnych przyczyn. Np mój syn w wieku 7
      lat zapowiedział bratu, że popelni samobójstwo. Na szczęście brat był na tyle
      przytomny, że przyleciał z tym do mnie. Mało nie umarliśmy z mężem z
      przerażenia. Okazało się, że na religii katechetka opowiadała jak to świetnie
      jest w niebie i moja pomysłowa latorośl uznała, że jak niebo jest takie fajne,
      to on tam chce być jak najszybciej.
      Potem kilka lekcji religii było pod hasłem grzechu samobójstwa, dbałości o
      zdrowie, które dał Bóg, noszenia szalików itd, a katechetka już nigdy w swojej
      karierze zawodowej nie wychwalała nieba smile
      Opisuję tę anegdotkę, bo w pewnym wieku wyobraźnia i ciekawość dziecka zaczyna
      pracować ponad miarę rozumu. To naturalne. Małolatowi już nie wystarcza jego
      dziecięcy świat, chce poznać niedostępny świat dorosłych, który wydaje mu się
      fascynujący. Dzieci obserwują nas, podsłuchują, kojarzą fakty dostosowując je
      do swoich możliwości umysłowych. I wychodzą z tego różne dziwne, a czasem
      przerażające rzeczy.
      Jestem baaaaardzo doświadczoną matką niezłej gromadki i niejedno przeżyłam,
      stąd taka "mądra" jestem smile
      A czy Twoje dziecko nie słyszało o jakimś pogrzebie wśród znajomych, rodziny?
      Nie oglądało jakiegoś filmu, gdzie był pogrzeb? Bo na dziecięce oko, to taki
      pogrzeb atrakcyjny jest. Dużo ludzi, kwiaty, żal, płacz - to pobudza wyobraźnię
      • ladaco23 Re: to się indukuje od Ciebie i tyle.. 04.05.07, 12:00
        Lolinka ! Zacytuję Ci dzieci ... z mojego otoczenia :
        Cześć DZiecko ! - cześć ciocia , zabiję cię! ( 3 latka )
        Po " różnych " sytuacjach z naczelnym domowym chadowcem , najmłodsze gumowe
        ucho : nie chce mi żyć, to...i tu wymienia swoje domniemane nieszczęście.
        Ostatnio w zasięgu rodziny jest osoba chora na raka, nasza najmłodsza pociecha
        mówi oglądając kostkę na swojej nóżce : zobacz, mam guza .
        Lolinka , nie denerwuj mnie. Dopiero miałaś doła i ... m.in. ja chciałam Ci
        jakoś pomóc. Nie wierzę , że skoro my wszyscy o tym wiemy, to nic nie słyszały
        Twoje pociechy.
        Wyindukowało się. I starczy, nie jestem nauczycielem i zawsze denerwuję się ,
        gdy ktoś nie rozumie, jak tłumaczę.
        SYNDROM GUMOWYCH USZU I POTRZEBA NAŚLADOWANIA NAJUKOCHAŃSZEJ I NAJMĄDRZEJSZeJ ,
        dziecka zdaniem, MAMUSI.
        • poetkam Re: to się indukuje od Ciebie i tyle.. 04.05.07, 12:52
          Lolinko.
          Wiesz, mnie również wydaje się, że Twoje dzieci widzą u Ciebie jakieś zmiany
          spowodowane Twoim samopoczuciem. Dzieci są wyczulone nawet na najdrobniejsze
          zmiany w zachowaniu innych, a zwłaszcza swoich rodziców. Przypomina mi to
          najczulszy barometr, który wyczuje nawet najdrobniejszą zmianę u swojego
          rodzica.
          Twoja córka mogła niechcący usłyszeć takie sformułowanie u jednego z Was.
          Zgadzam się z tym, że dzieci lubią naśladować osoby ze swojego otoczenia,
          filmów, itd.
          Kiedy ja jestem smutna, mała pyta: mamusiu, czemu jesteś taka smutna?
          U mnie w domu nie da się ukryć, kiedy mąż gorzej się czuje. Albo śpi całymi
          dniami, albo mimo moich usilnych próśb, a czasem gróźb wygaduje, że chce się
          wieszać. Proszę go, aby przy dziecku tak nie mówił, on mi na to,że mała musi
          wiedzieć, że niedługo go już nie będzie i musi się z nią pożegnać.
          Dlatego wydaje mi się, że dziecko po prostu musi zauważyć, że coś u jego
          rodzica jest nie tak. Nie ma innej opcji.
          Trzymaj się i nie wypatruj na siłę oznak chorobowych u swoich dzieci. M.
          • efam1 Re: to się indukuje od Ciebie i tyle.. 05.05.07, 21:45
            kurdę...teraz to i ja się boję czy nie będę indukować zachowań córce...
            ehhh ( tylko broń Panie Boże żeby nie miała tego co ja albo nie nabyła w jakiś
            sposób) sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka