Dodaj do ulubionych

Moja mama...

10.05.07, 13:44
... umarła tydzień temu. A ona tak chciała żyć! Byliśmy na to przygotowani ale nie sądziłam, że to się stanie tak szybko. Była w hospicjum, codziennie przy niej byłam. Nie rozmawiałyśmy bo ona już nie mogła mówić, tylko ja mówiłam do niej nawet nie wiem czy mnie słyszała. Nie mogła więc pożegnać się ze mną i powiedziec mi tego co być może chciałaby mi powiedzieć przed odejściem. Nie mogę uwierzyć że jej nie ma... mam wrażenie że tylko na jakiś czas wyjechała. W poniedziałek jest pogrzeb a ja marzę żeby już było po... nie przeżyję tego, najchętniej nie poszłabym choć może się to wydawać niedorzeczne. Prosze ją codziennie przed snem żeby mi sie przyśniła i we śnie powiedziała mi choć parę słów, np że jest jej dobrze żebym się nie martwiła. Ale nie śni mi się... do głowy przychodzą mi różne myśli, że może miała do mnie o coś żal, że jest na mnie zła... ryczę całe dni nie mogę się pozbierać... musiałam sie wygadać, napisać co mi na sercu leży...
Obserwuj wątek
    • mamamagda5 Re: Moja mama... 10.05.07, 15:01
      współczuję ci z całego serca. Wie co czujesz choć nie wiem jak to jest stracić
      mamę bo moja nie utrzymuje ze mną kontaktów. Ale straciłam cudownego ojca, który
      był całym moim życiem. Wiesz co jak jestem u Niego co niedziela to proszę żeby
      przyszedł i mnie przytulił i wiesz co był 3 lub 4 razy i mnie przytulił. Kiedyś
      we śnie zapytałam Go czy jest Mu tam dobrze - nie odpowiedział ale ostatnio
      odpowiedział mi że odpoczywa. Na początku śnił mi się chory i cierpiący a teraz
      jest uśmiechnięty i zdrowy. Może to znak że Mu tam dobrze. Pogrzeb jest ciężkim
      przeżyciem ale postaraj się godnie Ją pożegnać powiedz jej ostatni raz jak
      bardzo Ją kochasz i podziękuj że była tak cudowną matką. Pozdrawiam magda
    • stokrotki12345 Re: Moja mama... 10.05.07, 16:23
      Wiem co czujesz bo przezylam prawie to samo.. Mojej MAMUSI nie ma prawie dwa
      miesiące a ja czuje się potwornie..Była całym moim światem, strasznie ją kocham
      i tęsknie! Staram się normalnie żyć, ale ciężko to chyba tym nazwać.. Mama mi
      się śni ale zawsze chora.. Strasznie to boli bo mam wrażenie że ma do mnie
      pretensje.. zastanawiam się czy się to kiedyś zmieni. Przed pogrzebem miałam
      takie same odczucia, nie chciałam iść, ale poszłąm bo wiedziałąm że to ostatni
      raz kiedy mogę się pożegnać i będę tego żałować jeśli nie pójdę.. Było
      strasznie tylko tyle pamiętam.. Ale cieszę się że byłąm i mam nadzieję że
      znajdziesz siły. Trzymaj się, jestem z Tobą:*
      W loginie masz 1986 podejrzewam że to rok urodzenia. Jesli tak to jesteśmy w
      tym samym wieku.. Boli że tak wcześnie trzeba było tak szybko dorosnąć.
      Jeśli będziesz miała ochote porozmawiać to daj znać na maila gazetowego..mi się
      też pewnie to przyda..Pozdrawiam
    • lalaalh Re: Moja mama... 11.05.07, 20:41
      Tak bardzo mi przykro. Jak przeczytałam twój post od razu stanęło mi przed
      oczami jak to było u mnie. ja nie lubiłamjak mnie ktos pociesza, lubiłamjak
      ktoś zwyczajnie był bez gadania że czas leczy rany i takie tam. U mnie nie
      leczy. Wiem co czujesz że niby byłas przygotowana. Moja Mama też już nie mówiła
      od kilku tygodni a ostatnie dwa była nieprzytomna, więc też nie rozmawiałyśmy,
      też byłam codziennie i codzienie bałam się od niej odejść od łózka że to będzie
      ten dzień. Na to nie można się przygotować. Minęło 7,5 m-ca a ja nadal mam
      wrażenie że to na chwilę i w końcu Mama wróci. Pogrzeb to niestety jeden z
      najgorszych momentów choć ja go nie pamiętam za dobrze dopiero teraz jak sobie
      przypomne to mi przykro bo są rzeczy które zrobiłabym inaczej. Uwierzmi że
      jestem z Tobą myslami bo naprawdę wiem co czujesz. A Mama ci się przyśni, wiem
      o tym. Rozmawiaj z nią i bądź cierpliwa. Pisz co u ciebie i jak sobie radzisz.
    • agies2000 Re: Moja mama... 15.06.07, 21:19
      W sumie to napisalyscie juz wszytsko.Jak czytam te listy to jakbym to sama
      pisala.Dzisiaj mija 11 miesiecy od smierci mojej Mamy.......Te pierwsze
      tygodnie po Jej smierci byly koszmarem,w sumie to malo pamietam ,bo po prostu
      bylam jakby nieobecna....Teraz nie ma dnia,godziny zebym o niej nie myslala,a
      tesknota staje sie powoli nie do zniesienia.Swieta,Mamy urodziny i
      imieniny,Dzien Matki to dodatkowy bol....
    • wandolinka93 Re: Moja mama... 27.06.07, 21:06
      moze to głopio zabrzmi ale masz szczęscie! jesli ten numer 1986 to rok
      urodzenia! przezyłas z mama 21 pięknych lat. ja niestety nie miałam tyle
      szczęścia i moja mama umarła 27 wrzesnia 2006 ale ja miałam wtedy 13 lat! miałam
      tylko tyle zeby móc z nia rozmawiac przytulic sie i powiedziec ze ja kocham :(
      Choć mineło juz sporo czasu nadal strasznie tesknie:( wieczorami płacze a w
      dzien ciągle o niej mysle! To nie prawda ze czas leczy rany, czas tylko
      przyzwyczaja do bólu! Rozumiem to ze sie boisz pogrzebu, ja tez sie bałam! tylko
      ze ja musiałam przezć dwa:( moja mama urodziła sie w szwajcari i muisałma
      najpierw jechac tam na pogrzeb który był straszny:( prawie nikt nie mówił po
      polsku, wszyscy cos do mnie mówili a ja nie rozumiałam:( nie rozumiałam co
      ksiądz mówi:( w polsce było juz lepiej były ze mną dwie (byłe) przyjaciólki
      które mnie wspierały. Jakos przezyłam. MI tez sie nie śni niestety...chociaz
      bardzo bym chciała. juz prawie nie pamietam jak wygłada musze patrzec na zdjecie
      zeby sobie przepomniec.
      tak bardzo tęsknie
      3maj sie
      • lalaalh Re: Moja mama... 27.06.07, 21:25
        Jak to ładnie ujęłas że czas nie leczy ran tylko przyzwyczja do bólu. U mnie
        jest dokładnie tak. Moja Mama zmarła prawie w tym samym czasie co Twoja bo 19
        września. Tęsknię tak bardzo że czasem myślę że wariuję. Brakuje mi jej dotyku.
        Jak pisałam wcześniej Mama od jakiegoś czasu nie mówiła więc nie tyle brakuje
        mi rozmów co tych jej ciepłych rąk którymi wyrażała uczucia.
        To bez sensu co powiem ale zastanawiam sie dlaczego sa ludzie którzy tak bardzo
        o siebie i swoje rodziny nie dbają a oni są. A ludzie jak np moja Mama która
        tak bardzo chciała żyć dla siebie dla nas - już jej nie ma. wiem "Że wszystkie
        grabie grabią do siebie a nie od siebie" ale dlaczego bóg w tym wypadku nie
        mógł zrobić wyjątku? dlaczego musiał ja zabrać?? Mówiłam ze czasem mam wrażenie
        że wariuję bo mimo że takie zastanawianki są dziecinne to ja czesto zadaję
        sobie to pytanie.
        • aneta831 Re: Moja mama... 31.07.07, 11:27
          Trafiłam na to forum przez przypadek, szukałam czegoś co pomogło by mojemu
          tacie, ciężko mu przychodzi to "przyzwyczajenie do bólu", a ja jeszcze bardziej
          cierpie.
          U mnie stało się to 26 marca 2006 r. Początki były jak sen, jak koszmar z
          którego miałam nadzieje się wkrótce obudzić. I czekałam. A każdy kolejny dzień
          był coraz gorszy bo Ona nie wracała. A ja chyba wciąż czekam.
          Mama śniła mi się często, teraz troche rzadziej, ale zawsze chora. Jej choroba
          trwała dwa miesiące, spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Byliśmy szczęśliwą
          rodziną, mam starszego brata, a moi rodzice 4 lata temu zostali dziadkami. Mama
          przepadała za swoja wnusią, była cudowną mama i babcią i żona oczywiście.
          Przez całą chorobę byłam blisko niej, zawsze byłyśmy blisko. Dużo
          rozmawiałyśmy, ale cały ten czas miałyśmy nadzieje. Niestety nadzieja zawiodła.
          Pozostał bół i jedno dręczące pytanie: DLACZEGO??

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka