Dodaj do ulubionych

Cyklotymia a chad

19.06.07, 01:33
Witam serdeczniesmile napiszcie mi prosze jaka jest róznica pomiedzy cyklotymią
a chad.Choruję na zespół lęku napadowego z agorafobią,poza tym właśnie
wychodze z ponad 2,5 letniej cieżkiej depresji.W przeszłości już chorowałam
na depresję,oraz miewałąm okresy kiedy byłam wyjatkowo szczęsliwa.Podejrzewam
u siebie chad ale mój lekarz(zresztą nie tylko on)twierdzi że napewno nie mam
chad,że może ewentualnie,najwyzej to cyklotymię,ale tez nie postawi mi takiej
diagnozy bo myśli ze to na wyrost.Jestem teraz na lamitrinie 75 mg na dobę i
37,5 velaxinie(efectin).Mój nastrój sie poprawia ,nawet sie tego boję.Moja
sasiadka choruje na chad stąd może dlatego boję sie że zachoruję na coś
takiego,bo w koncu nie od razu pojawia sie pełen obraz chadu.Chciałąbym jakoś
w razie czego rozpocząć leczenie profilaktyczne,a mój lekarz chce bymzaczeła
odstawiać całkowicie lamitrin.Nie zgodziłam sie,powiedziałam ze może za jakis
czas będę odstawiac efectin,a na koncu lamitrin jesli wogóle.Moze pomyślicie
ze wyszukuje sobie choroby,ale tak nie jest,chodzi o to ze nie chce mieć w
życiu wiecej takiej depresji jak ta moja obecna była.Miałąm straszne impulsy
samobójcze,właściwie nie wiem co mnie trzymało przy życiu,chyba tylko
nadzieja.A jeśli choruję na chad po takiej depresji musiałąbym mieć dla
rónowagi niesamowita manie,dlatego tak strasznie się boję.Według mojego
lekarza mam "psychologiczną" dwubiegunowość,nie psychiatryczną i leki ponoć
niewiele pomogą,ale tylko zmiany w moim życiu.Miałam wiele nieciekawych
sytuacji w życiusad ponoć stad takie zmiany nastroju.Lekarz chce abym nauczyła
sie życ bez leków,polegała tylko na sobie.Sama nie wiem co mam o tym
myśleć.Mój lekarz jest znanym specjalistą,jest ordynatorem szpitala zaburzen
afektywnych,mam nadzieje że sie zna,jednak ciągle mi coś nie pasuje w
diagnozie.Moze sie czepiam ale wiele wycierpiałam,drugi raz tego nie
zniosę.pozdrawiam Was gorąco
Obserwuj wątek
    • esowx1 Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 10:24
      z tego co wiem to cyklotymia różni się od ChADu przede wszystkim stopniem
      nasilenia wahań nastroju, czyli że w cyklotymii są one przewlekłe ale znacznie
      łagodniejsze
      no i jeszcze cyklotymia może być właśnie bardziej związana z typem osobowości no
      i właśnie podłożem "psychologicznym" nie "biologicznym"

      jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi!

      nie wiem co Ci napisać, może lekarz faktycznie wie co mówi, skoro jest
      specjalistą od zaburzeń afektywnych...
      a poza tym ciesz się póki co że nie masz (przynajmniej w dagnozie) ChADu, a
      bedzie co ma być (na leki itp przyjdzie czas....)
      Swoją drogą lęk napadowy z agorafobią właśnie powoduje że strach przed
      pogłębieniem się choroby itp. (ja przerabiałam to przez ok. 2 lata więc coś o
      tym wiem...)

      jak się mylę niech mnie ktoś poprawiwink

      tyle ode mnie
      • esowx1 Re: PS. 19.06.07, 10:26
        Czyliw skrócie (bo napisałam tak od sasa do lasa):
        narazie ufaj lekarzowi
        i przede wszystkim życzę uwolnienia się od lęków
    • aurelia_aurita Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 14:24
      jeśli masz wątpliwości co do diagnozy - najlepiej skonsultuj to z innym
      lekarzem. wtedy bedziesz miała jaśniejszy obraz sytuacji.
      a poza tym - czy to nie jest optymistyczna perspektywa: móc żyć bez leków? smile
      pozdrawiam.
      • com_sui Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 20:01

        Pysia boi się (?) zapewne zespołu odstawienia. Po dwóch tygodniach
        od zaprzestania brania leków jednak powinien minąć.
        • pysia1000 Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 21:04
          Witam Was serdeczniesmilePrzede wszystkim dziekuje za odpowiedzismile Zaczne od tego
          ze nie boje sie odstawienia leków,w sensie skutków odstawiennych.Ja juz w
          przeszłosci jak miałam epizody depresji brałam leki,odstawiałm
          bezproblemowo.Tak samo w trakcie tego "epizodu" brałam pół roku brałam
          lexotan,odstawiałam bez bólusmile Chodzi o to ze w przeszłości byłam tylko kilka
          razy u psychiatry,to on mi przepisał pierwsze leki,bioxetin,wtedy też miałam
          bulimię.Potem leki przepisywał mi lekarz rodzinny i brałam(głupia byłam) wtedy
          kiedy nastrój mi sie poprawiał,jak czułam sie szczesliwa,sztucznie
          szczęśliwa.Nie pasowało mi to.jednak odstawienie antydepresanta zawsze
          wywoływało prędzej czy później depresje,chociaż mój nastrój bardzo generowały
          wydarzenia.Teraz depresję mam ok 4 lat,wychodze z niej,lekarz prowadzi mnie 2,5
          roku.Przez 1,5 roku chodziłam do niego co tydzień na psychoterapie(on jest
          psychoterapeutą)potemco 2 tyg ,teraz co 3-4 tygodnie.Według niego nie widac u
          mnie w tym czasie jakis wachan nietypowych.Czy to możliwe ze przy chadzie nie
          pojawiłoby sie nic podejrzanego?Mnie jest trudno zdiagnozować,bo pochodze z
          rodziny która mnie patologicznie ograniczała,byłam ciagle kontrolowana,pomimo
          tego ze byłam już osobą pełnoletnia.O swoją wolnośc zawsze musiałam
          walczyć.Czytano moje pamietniki,przeszukiwano moje ubrania czy przypadkiem nie
          biorę narkotyków.Nei mogłam iść na rzadną imprezę,do domu musiałm wracać do
          22,inaczej była ciezka wojna.Musiałm ubierac się tak jak rodzina chciała.Zawsze
          musiałm być wspaniała piekna,jak przytyłam w okresie dojrzewania ciagle mi
          dokuczano.Nie mogłam sama wchodzić do kuchni coś zjeść,zawsze ktoś podążał za
          mną abym za dużo nie jadła,chociaż moja nadwaga nie była taka duza wtedy 160cm
          wzrostu /52 kilo ,tyle że szybko miałam okres dojrzewania wiec wzgędem innych
          dzieci byłam duża.Moi rodzice sie rozwiedli jak byłam dzieckiem ,ojciec nie
          utrzymuje z nami kontaktu.U mnie rządzi domem moja babcia,zdominowała całą
          naszą rodzine.Jak próbowałam sie buntowac,zawsze mówiła mi ze jestem
          psycholem,strasznie naduzywała tego słowa.Co nie zrobiłam zawsze bylam
          psycholem.Strasznei nabijała sie z sąsiada który ma nerwicę natręctw,zawsze tez
          mówiła ze jak nie zrobie czegos po jej myśli będe takim "psycholem".W domu
          nigdy nie miałam wsparcia psychcznego,czesto błagałam aby dała mi spokój.Moja
          mama pracowała,żyła swoim życiem i nie dostrzegałą wtedy jaka jest moja
          babka.Zawsze nocą rozmawiały w kuchni jaka to ja jestem okropna,beznadziejna,do
          teraz pamietam,płakałam strasznie.Nie miałąm wsparcia psychicznego,jak cos sie
          działo,jak złamałm rękę to jeszcze miałam z tego powodu awanturę.Po latach jak
          mama przeszła na emeryture,sama zacżęła żalic sie na babkę.Już w liceum sama
          poszłam do psychologa,moja babka wiedzac o tym (musiałam mówić gdzie idę)ciągle
          mnie upokarzała z tego powodu.Potem w liceum moja wychowawczyni widzac ze mam
          depresje,ze biorę sie za nauke dopiero jak mam juz pełno pał,skierowała mnie do
          psychiatry.Ona sama chorowała na depresje,wiedziała co sie swieci.Dostałąm
          bioxetin,a potem jua raz go brałąm raz nie według uznania,brrrr,moja
          głupota.Wyprowadziłam sie z domu,poszłam na studia,poczatkowo było cieżko,ale
          za chwile zaczełam szalec ,zmieniłąm kolor włosów kilkakrotnie,flirtowałam z
          kim popadnie,czułam sie bardzo szczesliwa nadmiernie szczesliwa.Potem pojawiały
          sie wahania nastroju,ale wracajac do bioxetinu mogłam jakos żyć.Natomiast kazda
          zmiana np.koloru włosów powodowała u mnei strasznei napiecie nerwowo,wiedziałam
          ze przeciwstawiam sie rodzinie,jednoczenie cieszyłąm sie z drugiej strony
          miałąm tak straszny lęk,czułąm sie bardzo podekscytowana.Potem pojawiły sie
          problemy na uczelnie,nie umiałam zaliczycjednego przedmiotu,wpadłam w ciezką
          depresje,zaczełam nadużywać alkoholu,chyba tylko cudem sie nie
          uzalezniłam,chociażnie wiem ,nie piję juz ponad 3 lata.Potem dalej dół,aż
          zemdlałam na ulicy,potem pojawiały sie u mnie karetki pogotowia bo czesto
          mdlałam.Poetem neurologia,potem wizytra u psychiatry i diagnoza depresja,lek
          napadowy i agorafobia.Ostatnia depresją która jeszcze trwa właściwie mnie
          zabiła,nie wychodziłam prawie 2 lata z domu(tylko do lekarza) rodzina zdołała
          mnie znowu całkowiecie zdominować,chociaż nie mieszkam z nimi.Przyjeźdzali do
          mnie ciągle,pomagali to fakt,ale w miedzy czasie wymienili całą moją
          garderobę,tzn ciuchy.Ja ledwo zyłam,było mi wszystko jedno.Teraz zaczełam sie
          znowu budzić do życia,nie podobają mi sie ciuchy w szafie,mój obecny myszowaty
          wyglad.Chciałabym coś zmienic,najchetniej zafarbować włosy na wisniowosmile,tak
          sie sobie wcześniej podobałam,ale rodzina mówi ze mam tego nie robic.Teraz nie
          wiem czy cheć takich drastycznych zmian moze wrózyc hipomanię czy poprostu
          bunt,czy powrót do zdrowia.mam poczucie ze mam w sobie "dwie" osoby,jedną
          grzeczniutką,drugą wyzwoloną.Boję sie ze jak sie temu poddam to narobię
          głupot.Nie wiem kim jestem,pod wpływem antydepresantów,wszystko bym
          pozmieniała,nawet szybko,drastycznie.Każdej zmianie towarzyszy mi euforia,takie
          połączenie radosci i lęku i poczucie ze robię to wbrew rodzinie.Myśle ze wiele
          głupot narobiłam nie będąc pilnowana,teraz mam ogromną potrzebę bycia
          pilnowaną,ale przez mojego partnera.Mam poczucie ze nie do konca nad wszystkim
          panuję.Jak się lepiej czuję mam potrzebę drastycznych zmian,które nie podobają
          sie mojej rodzinie.Teraz czuje się za szara.Każda zmiana kosztuje mnie wiele
          radości,ale równocześnie drzę cała w srodku i potwornie się pocę.jak biore
          antydepresanty mniej śpię.Wiec nie wiem czy te zmiany sa hipomaniakalne czy
          nie.Ciągle czuje sie jak w klatce,w depresji pozwalam sobie ją założyc,w
          lepszym nastroju ją zmowu rozwalam.Mam poczucie ciagłej walki.Boje sie ze
          narobie teraz głupot,że zaczne znowu flirtować z innymi facetami.Mój zwiazek z
          moim facetem nei jest zbyt udany.Nie wiem czego chce,nie umiem wyważyc,jaka
          jestem naprawdę,czego chcęsadMój lekarz mówi ze umiem się kontrolować i do
          kontroli mi nie potrzeba leków.
          Prosze napiszcie co o tym sądzicie.Przepraszam ze tak chaotycznie to pisałam
          ale naprawde wiele kosztuje mnie napisanie tego.
          Nie wiem czy poddać sie takim zmianom jakie chce przeprowadzic,czy jednak
          powinnam przystopowac.W depresji bardzo pilnuje pieniędzy,jak sie lepiej czuję
          ciut mniej,ale jednak też.Nie wiem co o tym sądzic.lekarz nie był świdkiem
          takich przemian u mnie,wczora powiedział mi ze wyzdrowieje,jak wreszcie zaczne
          robic to co chce.Tyle ze boję sie że za daleko zabrnesad Lekarz teraz wyjeźdźa
          na urlop i sie trochę boje zostac z tym sama.Nie wiem czy to co sie ze mną
          dzieje jest wynikiem zdrowia czy tez niesad Pozdrawiam Was gorąco
          • pysia1000 Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 21:07
            Bioxetin brałam w przeszłosci do czasu poprawienia nastroju,oczywisciesmile
            Pisałam to nie czytajac później.Tak jak już też pisałamsmile dużo mnie kosztowało
            wspomnienie tego wszystkiego,stad chaotycznosc wypowiedzi.
            • com_sui Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 21:23

              kurczę blade...tak naprawdę to rodzina powinna zrozumieć,
              że 18 lat skończyłaś już jakiś czas temu i przestać Ci
              dobierać ciuchy, nie mówiąc o poważniejszych sprawach.

              52/1.60 to nadwaga? Mamusiu...
              Był w "Obcasach" list laski, która ma 1.64, waży 52
              i inni wmawiają jej, że to za dużo, a ona świetnie czuje się
              ze swoimi krągłościami (!)

              Antydepresanty, gdybyś miała je jeszcze kiedykolwiek
              brać działają po 2-3 tygodniach stałego brania. Zatem jedna
              tabletka doraźnie to placebo.

              Jesteś dorosła i o "uprawianie" tej dorosłości powinnaś
              walczyć. Co to znaczy? Własne wybory i branie odpowiedzialności.
              I świadomość, że jeśli narobisz głupot, sama za to odpowiadasz.

              Nie wiem, co Ci jest. Gdzieś tam można byłoby się przychylić
              do opinii lekarza, że zmieni się wiele, gdy osłabnie wpływ
              mamy. Trzymaj się.
          • miriam11 Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 21:17
            Witaj Pysiu, mnie się wydaje, że Ty w ogóle nie masz żadnej cyklotymii, nie
            mówiąc już o ChAD. To co się dzieje z Tobą to jest problem potwornie toksycznej
            rodziny i widziałabym raczej ratunek w porządnej psychoterapii bardziej niż w
            lekach nawet. Oczywiście w okresach depresji jeśli leki są konieczne to tak, ale
            przede wszystkim naprawdę porządna psychoterapia.
            Paradoksalnie, mimo, że nie pojawiał się w Twojej rodzinie wątek alkoholu,
            spróbuj zapytać o terapię w poradni dla DDA (dorosłe dzieci alkoholików) - po
            prostu dlatego, że tam są świetni fachowcy od rodzin dysfunkcyjnych, a
            niewątpliwie Twoja rodzina taka była (i jest nadal). A nawet jeśli mój pomysł
            jest zły, to przynajmniej Cię skierują pod właściwy adres. Ratuj się aby szybciej!
          • esowx1 Re: Cyklotymia a chad 19.06.07, 22:29
            Pyśka, na ChADowca to Ty mi nie wyglądasz.
            Bardzo współczuję Ci, że rodzina tak Ci skrzywiła życie... To co się z Tobą
            dzieje (cokolwiek by to nie było) to najwyraźniej ich wina...
            Jesteś dorosła i musisz nauczyć się żyć ze swoją dorosłością na przekór
            wszystkiemu, a co do Twoich lęków, że narobisz coś głupiego, to właśnie jest to
            nieumiejętność bycia dorosłym (nikt nigdy Ci na to nie pozwalał), a przecież
            dorosłość, to, tak jak napisała Comsui, gotowość do ponoszenia odpowiedzialności
            za swoje postepowanie - zawsze i wszędzie.
            Gdy lęk zmaleje, zmaleją też te obawy przed zrobieniem czegoś "złego" (bo pewnie
            byłoby to złe tylko dla Twojej rodziny...)
            Słuchaj grzecznie lekarza... tyle moge poradzić
            Trzymaj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka