Dodaj do ulubionych

IZOLOWANIE SIĘ

21.06.07, 17:48
JESTEM NOWA NA FORUM.WITAM WSZYSTKICH SERDECZNIE.MAM PYTANIE CZY WY TEŻ MACIE
PROBLEM Z IZOLOWANIEM SIĘ I JAK SOBIE Z NIM RADZICIE?U MNIA ZAZWYCZAJ ZACZYNA
SIĘ TEN ETAP GDY NIE POTRAFIE PORADZIĆ SOBIE Z JAKIMŚ PROBLEMEM,GDY KTOŚ
SPRAWIŁ MI PRZYKROŚĆ.TYGODNIAMI POTRAFIE SIĘ DO NIKOGO NIE ODZYWAĆ NAWET
DOMOWNIKÓW,SIEDZE W SWOIM POKOJU BO TYLKO TAM CZUJE SIĘ BEZPIECZNA,
PRZESYPIAM CAŁE DNIE.BARDZO PROSZE O RADY.POZDRAWIAM
Obserwuj wątek
    • ditta12 Re: IZOLOWANIE SIĘ 21.06.07, 17:58
      Mnie to już inni odizolowali od siebiesmile
    • miriam11 Re: IZOLOWANIE SIĘ 21.06.07, 18:04
      Ja też się izoluję, co jest o tyle łatwe, że mieszkam sama, więc wystarczy
      telefony wyłączyć. Ale nie jest to dla mnie problemem, po prostu daję sobie tyle
      czasu ile trzeba i już. Jak poczuję potrzebę "wylezienia z nory", to wyłażę.
      Albo i nie smile
      Zresztą, ja się dobrze czuję sama ze sobą.
      • nienill Re: IZOLOWANIE SIĘ 21.06.07, 19:08
        jak sie nie ma co sie lubi... sad
    • esowx1 Re: IZOLOWANIE SIĘ 21.06.07, 19:40
      witam
      taaa izolowanie się to moja specjalność
      izolowałam się totalnie i żyłam całkowicie we własnym świecie dopóki moja
      choroba nagle w jednej chwili nie przybrała tak dramatycznego obrotu że
      wiedziałam tylko jedno: albo nauczę się żyć w "praktycznym" świecie albo po mnie...
      od tamtej pory uczę się tego życia bez przerwy, całkiem nieźle mi idzie ale
      wciąż walczę z tym swoim, powiedziałabym nawet, że wręcz natręctwem izolowania
      się, to coś jak nałóg, wiesz że to złe, ale czujesz potrzebę to robić,
      konsekwencje są zawsze niedobre, ale potem znów "to już ostatni raz" i tak w kółko
      grunt to wytrzymać i nie dać się;-P

      tak się zastanawiam, czy to izolowanie się można nazwać specyficznym dla tego
      zaburzenia? teoretycznie przecież chyba nie, ale tak wciąż słyszę i czytam...
      (kolejna część "gdzie ja a gdzie choroba", ble ble ble ;-P)
      • nataliadance Re: IZOLOWANIE SIĘ 26.06.07, 02:45
        moja izolacja dobiegała takich momentów że w pewnym dniu nie przychodziłam do
        pracy a prace potrafiłam zmieniać co 2 tygodnie...
    • planasana Re: IZOLOWANIE SIĘ 22.06.07, 14:12
      Tez sie izoluje, ale tylko kiedy mam obnizony nastroj. Kiedy jest dobrze,
      jestem nadtowarzyska.

      Rowniez najbezpieczniej czuje sie wtedy w swoim pokoju, szczelnie otulona
      bezpieczna kolderka. Lubie tak sie schowac wiedzac, ze na zewnatrz toczy sie
      zwykle zycie, za zaslonietymi firanami (jak jest ze mna zle, w ogole nie
      odslaniam okien) slysze tylko przejezdzajace samochody i odglosy zycia. I
      ciesze sie, ze nie musze w nim uczestniczyc.

      Zawsze marzylam o tym, by miec wlasne mieszkanie i mieszkac w nim sama.
      Niestety nie stac mnie na wlasne sad i pewnie nigdy stac nie bedzie.
      Mieszkam z moim chlopakiem, kochamy sie bardzo, ale czasem chcialabym pobyc
      sama samiutenka i zanurzyc sie w sennym letagu, telewizji, internecie i
      obzarstwie slodyczami, ale kiedy on jest obok - wstydze sie tego. Kiedy
      wyjezdza czasm na weekend do domu, wtedy sobie 'pozwalam' na degregolade czyli
      spanie caly dzien. Ten weekend tak zamierzam spedzic.

      Chyba lubie byc sama, czuje sie tak bezpieczniej.
      • morja13 Re: IZOLOWANIE SIĘ 26.06.07, 12:08
        > Tez sie izoluje, ale tylko kiedy mam obnizony nastroj. Kiedy jest dobrze,
        > jestem nadtowarzyska.

        U mnie dokładnie to samo... Jak jest dobrze, to całe dnie (i noce) spędzam poza
        domem, z ludźmi, najchętniej w ogóle nie wracałabym do domu. A jak źle- pełna
        izolacja, nawet telefonu nie odbieram, w skrajnych wypadkach nie jestem w
        stanie nawet na żadnym forum się odezwać, wszelki kontakt z ludźmi mnie męczy i
        przeraża.
        I też marzę o własnym mieszkaniu, takiej norze gdzie zawsze będę mogła się
        schować, sama i bezpieczna jak dziki zwierzsmile Niestety to chyba nierealne...
        • ditta12 Re: IZOLOWANIE SIĘ 26.06.07, 18:42
          Sama mieszkam w takim mieszkanku.Nazywam go biały grobowiec i nie chce mi sie do
          niego wracać.Wolę już bezimienny tłum na mieście.Mógłby tu ktoś być do diabła ze
          mną.sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka