Zainspirowana ekhm, sąsiednim wątkiem, pozwalam sobie przedstawić kilka
pomysłów na obniżenie kosztów w służbie zdrowia. Jak kto ma dalsze pomysły,
może twórczo rozwinąć koncepcję, potem możemy to wysłać do ministerstwa

1. Zlikwidować psychiatrię - przychodnie i szpitale. Kiedyś tego nie było i
było dobrze. Schizofrenicy i psychotycy ewidentnie migają się od roboty -
wybatożyć i pogonić do uczciwej pracy. Mogą pracować przy budowie autostrad,
dzięki czemu nie ośmieszymy się z okazji Euro 2012. Depresyjni i chadowcy - a
co to za fanaberie, do roboty się wziąć, w przypadku kobiet można zamienić
robotę na rodzenie dzieci. Wybatożyć i pogonić do odpowiednich działań - praca
albo rozród.
2. Zlikwidować stomatologię - przecież to naturalne, że z wiekiem zęby się
psują i wypadają. Co to za wymagania, żeby to reperować. Pacjenci to banda
histeryków. Wybatożyć, zaraz im fochy przejdą.
3. Opieka paliatywna i hospicyjna - zlikwidować. Korzystający z niej to banda
mięczaków, którzy nie rozumieją, że cierpienie uszlachetnia. Wybatożyć i
posłać na kurs filozofii. A potem do roboty.
4. Ginekologia i położnictwo - zlikwidować. Babom się we łbach poprzewracało.
Kiedyś zachodziły w ciążę i rodziły, bez żadnych udogodnień, znieczuleń i
innych takich. Ciążą i poród to stan naturalny, fizjologiczny. Nie ma tu
miejsca na babskie fanaberie. Wybatożyć i pogonić do powiększania przyrostu
naturalnego.
5. W ogóle zlikwidować całą opiekę medyczną - choroby są związane z życiem
(życie czasem boli), należy to przyjąć z filozoficznym spokojem, a nie
histeryzować i zawracać głowę lekarzom. Jak się kto uskarża - wybatożyć, zaraz
mu przejdzie. I do roboty, a nie się użalać nie wiadomo nad czym.
Liczę, że rząd zechce rozważyć moje propozycje i odpowiednio mnie za nie
wynagrodzić. Dziękuję za uwagę.