Dodaj do ulubionych

Chory uciekł z domu...

16.08.07, 15:37
Co robić? Jestem roztrzęsiona, pocieszam na siłę siebie i małą.
Dzwonił do mnie- mówi, że jedzie w Bieszczady.
Pomocy!..............................................................
Obserwuj wątek
    • kotomysza Re: Chory uciekł z domu... 16.08.07, 21:03
      a moze pozwól mu pojechać w te Bieszczady. bylebyś wiedziała, gdzie
      on jest. umowa, że dzwoni co 3 godziny i mówi. a Wy dojedziecie w
      weekend. chyba, że macie znajomych w Bieszczadach, do których może
      pojechać.

      tak na gorąco.
    • kmka Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 13:20
      Chciałabym Cię jakoś pocieszyć.
      Trzymaj się.
    • miszko21 Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 15:07
      Przegladam Twoje posty co jakis czas... Naprawde Ci wspolczuje i
      zastanawiam sie skad w Tobie tyle sily, aby zmagac sie z tym
      praktycznie bez przerwy. Bardzo Cie pozdrawiam.
    • poetkam Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 15:43
      Dzięki serdeczne za pocieszenia Wasze. Obecnie mąż jest w domu, ale
      nie może usiedzieć na miejscu. Ma wciąż nowe pomysły (zupełnie jak
      ten Donovan z "Na dobre i na złe" w czasie manii)od Bieszczad po
      kredyty na dom, jeepa. Odmówiłam-jestem szantażowana emocjonalnie.
      Nie je od wczoraj (może w końcu schudnie z tych 120 kg? wink)
      Ja w nocy miałam silny atak nerwicy- zemdlałam 2 razy.
      No cóż, każdy ma jakieś problemy.
      Wracam do zmagania się z kłopotami.
      Dziękuję raz jeszcze. M.
      • planasana Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 18:02
        Poetkam, tez sie zastanawiam skad bierzesz te nadludzka sile, by to
        wszystko wytrzymac. Najwyrazniej Twoj organizm zaczyna odmawiac
        posluszenstwa (omdlenia!!!). Bardzo sie o Ciebie martwie, ze sie
        psychicznie i fizycznie wykonczysz. Moze znasz jakiegos sensownego
        lekarza ogolnego, do ktorego moglabys sie pojsc po prostu wygadac?
        Nie wiem skad jestes, ale moze ktos z ludzi tu na Forum jest akurat
        z Twojego miasta? Moglibyscie sie spotkac i pogadac.

        Zastanawiam sie tez, czy Twoj maz kiedykolwiek mial remisje, czy ma
        rapid cycling? Czy jesli ma akurat manii, ani depresji (jesli tak
        sie zdarza?) to czy ma poczucie winy, ze Cie wykancza, czy zdaje
        sobie z tego w ogole sprawe jak Ci ciezko? Czy potrafi wczuc sie w
        Twoja sytuacje?

        Pozdrawiam Cie bardzo cieplo i prosze, dbaj o siebie teraz
        szczegolnie.
    • lolinka2 Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 19:27
      magda pocieszam cię i przytulam wirtualnie najmocniej jak mogę.
      Jestem s Tobą myślami.
      3maj się dziewczyno, jesteś wielka w tym co i jak robisz.
    • poetkam Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 21:16
      Dziękuję raz jeszcze, jesteście wszyscy kochanismile
      Dzięki kochanej Maka100 dowiedziałam się, że antydepresant w dużej
      dawce może wywołać manię. Sama więc zmniejszyłam tę dawkę (lekarz
      teraz jest na urlopie!), po czym zostałam pochwalona przez
      terapeutkę z oddziału dziennego za prawidłowe postępowanie. Jest zła
      na mnie co prawda o to, że nie poślę tam męża już od poniedziałku,
      ale nie mam z kim zostawić małej (przynajmniej do września). Kazano
      mi dzwonić na pogotowie jakby co.
      Jestem spod Żywca.
      A co do mnie-to ponoć atak silnej nerwicy, mam wykonać serię badań.
      Dziękuję za wsparcie, dużo to dla mnie znaczy. M.
      • niewierzacy_w_to Re: Chory uciekł z domu... 17.08.07, 21:49
        Kicha, że nie masz z kim zostawić dziecka (rozumiem, że wszelkie opiekunki z
        ogłoszenia też nie wchodzą w grę). Przydałaby mu się natychmiastowa
        hospitalizacja - zmniejszenie dawki antydepresantu nie wystarczy, trzeba ściągać
        go na dół czymś konkretnym pod okiem lekarza.
        No nic, jakby co to dzwoń faktycznie na pogotowie (tzn. lepiej żeby mąż był w
        domu, bo jak ucieknie to pogotowie nic nie zdziała), gdy powiesz, że ma manię
        powinni go brać bez szemrania. Pamiętaj, że dla dobra męża wizyta w szpitalu, to
        najlepsze rozwiązanie (choć na pewno będzie miał inne zdanie (perspektywę
        widzenia zmieni gdy minie mania)).
        Jakoś sobie radzisz, widzę, wiec cóż - trzymaj się dziewczyno!
    • antypapiesch do poetkim 18.08.07, 19:24

    • planasana Re: Chory uciekł z domu... 20.08.07, 11:18
      Poetkam, napisz co u Ciebie, jesli masz sily.

      Wysylam mnostwo ciepla. Pamietaj, ze jestesmy tutaj i bedziemy Cie
      wspierac dobrym slowem. Wiem, ze to troche malo, ale przynajmniej
      mozesz sie tutaj "wypisac" (wygadac).
      • poetkam Re: Chory uciekł z domu... 20.08.07, 13:15
        Planasanko dziękuję Ci bardzo.
        Nie chcę zaśmiecać sobą forum, bo się tylko żalę i żalę...
        Ale jeśli chcecie...
        Weekend był dość znośny z wyłączeniem wieczora niedzielnego.
        Tragedia i dramat...Groźby i prośby, wyzywania, włącznie z objawami
        schizofrenii katatonicznej (u męża oczywiście). Ale byłam nieugięta
        i poszłam dziś do pracy.
        Pojechał dziś na oddział po wypis (a miał nie jechać)z małą.
        Dzwoniłam dziś do lekarza prowadzącego męża. Mam wycofać całkiem
        antydepresant, zostawiać męża z małą i przyjść do niego w środę.
        Dziś rozmawia się z nim całkiem znośnie. Wspólnie z lekarzem uważam,
        że mąż zastosował wobec mnie szantaż emocjonalny, abym nie szła do
        pracy.
        Jak rozróżnić manipulację i szantaż osoby chorej od autentycznego
        złego samopoczucia i pogorszenia stanu zdrowia???????????????
        Obawiam się też pogorszenia mojego stanu zdrowia: rozdygotanie, ból
        serca, żołądka, uczucia gorąca (tak jak w fazie omdlenia). Chyba że
        jest to rozwój nerwicy i reakcja organizmu na długotrwały stres.
        Kiedy zaczął się mój urlop było już tak dobrze...Problemy zaczęły
        się pojawiać w ostatnim tygodniu urlopu. I jeszcze ten atak ze
        strony psychologa na mnie...(Nie boi się pani zostawić małej z
        mężem? My nie możemy wypisać pacjenta w takim stanie!)
        A cóż ja biedna mam zrobić? Już raz grożono mi zwolnieniem z pracy
        przez ciągłe branie opieki nad chorym mężem. Nie chcę wracać nawet
        myślami do tamtych chwil, a cóż dopiero na jawie.
        Opiekunka do dziecka odpada: mamy owczarka niemieckiego w domu i
        mojego teścia pod opieką- inwalida bez nogi z demencją starczą.
        Oprócz tego 4 koty i papugę- to wszystko trzeba karmić i opiekować
        się tym. Ale jeśli będzie źle, oddam małą do przedszkola, ale
        dopiero od września (u nas nieczynna instytucja w czasie wakacji).
        Także w razie czego pójdę na tą cholerną opiekę do końca sierpnia.
        Ale i tak myślę, że taka forma terapii, jak opieka nad inwentarzem
        rodzinnym ( licząc i małą, i teścia, i zwierzęta)dobrze robi mojemu
        choremu. Tylko sam nie chce się do tego przyznać. Woli się mazać,
        jaki to biedny jest, chory, jaką żona robi mu krzywdę zostawiając
        samego na 7 godzin w domu, etc.
        No cóż, przepraszając za marudzenie kończę mojego wylewnego posta.
        Niniejszym dziękuję za możliwość "wygadania" się na Forum. Jesteście
        moją drugą rodziną wink
        Mająca nadzieję na szybką remisję męża-mazgaja, M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka