to_be_a_bird
02.09.07, 14:16
Po pośniadaniowym opalaniu przerzuciłam się
do czytania grubej powieści. Zapowiada się
ciekawie. Bardzo nawet. Facet łamie konwen
cjonalny język (francuski; nie czytam w orygi
nale), aby czytający poczuł. No i dobrze.
A na marginesie dość sporym czynności czytania
Posłowia zaczęło mi się rozmyślać o genezie
choroby. Jestem już dużą dziewczynką, już 118
przystanków od stacji "to przez was!", ale
dziś snuje się jak dymek myśl "szkoda, że
nie stawialiście wymagań. iż nie staraliście
się mnie bardziej poznać, towarzyszyć w moim
dojrzewaniu, zbyt często zostawialiście mnie
samej sobie w zamkniętym pokoju"...
Być może teraz mechanizm uciekania od ludzi
byłby rzadszy.
Kocham swoich rodziców. Bardzo niedoskonałego
ojca, który zaszczepił we mnie potrzebę lektury
i wspaniałą mamę, która jest Kimś nie tylko
dla mnie. Pokiwałam jednak w zadumaniu głową
nad myślą - w dzieciństwie i później tak mało
dobrych wzorców osobowych.
Wracam do czytania. Ucieszę się, gdy ktoś coś
w temacie.