02.09.07, 14:16
Po pośniadaniowym opalaniu przerzuciłam się
do czytania grubej powieści. Zapowiada się
ciekawie. Bardzo nawet. Facet łamie konwen
cjonalny język (francuski; nie czytam w orygi
nale), aby czytający poczuł. No i dobrze.

A na marginesie dość sporym czynności czytania
Posłowia zaczęło mi się rozmyślać o genezie
choroby. Jestem już dużą dziewczynką, już 118
przystanków od stacji "to przez was!", ale
dziś snuje się jak dymek myśl "szkoda, że
nie stawialiście wymagań. iż nie staraliście
się mnie bardziej poznać, towarzyszyć w moim
dojrzewaniu, zbyt często zostawialiście mnie
samej sobie w zamkniętym pokoju"...

Być może teraz mechanizm uciekania od ludzi
byłby rzadszy.

Kocham swoich rodziców. Bardzo niedoskonałego
ojca, który zaszczepił we mnie potrzebę lektury
i wspaniałą mamę, która jest Kimś nie tylko
dla mnie. Pokiwałam jednak w zadumaniu głową
nad myślą - w dzieciństwie i później tak mało
dobrych wzorców osobowych.

Wracam do czytania. Ucieszę się, gdy ktoś coś
w temacie.
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: ? 02.09.07, 14:25
      a ja wciąż jestem na etapie: "to przez was"...
      niestawianie wymagań, a jakże. a poza tym: staranne podcinanie skrzydeł,
      kontrolowanie każdego najdrobniejszego aspektu życia, ograniczanie wszystkiego,
      co służyło mojemu rozwojowi, a w sprawach najważniejszych: pozostawianie samej
      sobie (byle "na widoku", tzn. w czterech ścianach ciasnego domu).
      mam mocne postanowienie: jak tylko napiszę i obronię pracę mgr, to oprócz
      szukania pracy zawodowej, poszukam sobie psychoterapeuty.
      • to_be_a_bird Re: ? 02.09.07, 14:37
        Przez psychoterapię już przeszłam.
        Jak przez la mierde czy jak to się
        poprawnie pisze. Dobra rzecz.

        Ale co dalej. Pomna faktu, jak bardzo
        dzieciom potrzebny jest ktoś przyjazny
        staram się być kimś, do kogo można przyjść.
        Mogłam rozmawiać z mamą, ale ona dotąd
        nosi przy sobie spis newralgicznych tematów
        i np. o takim lesbianizmie z nią się nie da.
        Piana na ustach. Często słyszałam: wyczytałaś
        w książkach. Ano. Mama też mogła, nie? Teraz
        jest trochę inaczej, stoję na innej pozycji...

        Ale taki ojciec dopiero na ostatnio wspólnie
        spędzonych wakacjach przekonał się zadziwiony,
        że doskonale daję sobie radę. Cóż, ja zaś zoba
        czyłam ojca-ciamajdę, cenne doświadczenie.
        Tak, podcinał skrzydła skutecznie i długo.

        Plus coś, co nazywa się podwójnym wiązaniem:
        - Dlaczego ciagle siedzisz w domu?
        na zmianę z:
        - Nie idź.
        Też ojciec.

        Kurwa.

        Mogę sobie myśleć, że oni też mieli problemy,
        ale jakoś szkoda. Do wielu rzeczy mogłabym dojść
        wcześniej. Jakkolwiek optymistycznie myślę:
        każdy ma swój czas.

    • aniol.co.rozki.ma Re: ? 04.09.07, 23:29
      Heh... A do mnie choroba zapukała, gdy miałam nie całe dwanaście
      lat... Od tak z dnia na dzień Szok Diagnozy lekarzy-rak mózgu,
      zapalenie opon mózgowych, i ogólnie straszono moich rodziców moim
      zgonem Po jakimś czasie przewieziono mnie do szpitala
      psychoatrycznego Tam bardzo szybko wróciłam do siebie ale nie
      postanowiona żadnej diagnozy No niby,że padaczka ale to naciągane
      było Potem był spokój do 17 roku zycia..no i tak się to ciągnie Ale
      to nie na temat Chciałam powiedzieć,że ja mam wsparcie w rodzinie (
      nie mogę powiedzieć "to przez Was" )I mimo, że wsztstko było(jest)
      okay, ja sobie zachorowałam I w sumie nie rozumiem dlaczemu?? I to w
      tak młodym wieku?? Faktem jet to, że zawsze mialam duże wymagania co
      do swojej osoby, masę kompleksów, niską samoocennę..ale żeby z tego
      dwubiegunówka? Choć to podobno kwestia chemii a nie charakteru...?
      Sama nie wiem?? To takie wszystko tajemnicze..? Na ile to jak sie w
      życiu układa, ma wpływ na kolejne epizody?? Jest dobrze... a nagle
      bum...i świat się wali... Choć z drugiej strony, może gdyby w okól
      więcej było prawdziwych przyjaciól, ciepełka i zrozumienia-depresja
      trwała by krócej? ... ? Nie wiem Ale przyznajcie, z chadem życie nie
      jest nudnesmile
      • kmka Re: ? 05.09.07, 15:39
        Dla mnie jedno jest jasne to choruje mój mózg który jest takim samym
        organem jak wątroba czy nerki......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka