Dodaj do ulubionych

po co zyje (ostatnio)

13.09.07, 18:07
- zeby sie nazrec
- wyprac mozg glupotami z internetu (nie mysle wtedy, ze przede mna czarna dziura)
- zeby przespac 3/4 dnia i przepekac jakos do wieczora
- zeby juz byl wieczor, bo mozna "legalnie" wreszcie spac i jest ciemno (lubie)
- byle do wczesnego rana, bo jest cicho i potem mozna dalej spac

Przede mna czarna dziura - zero pomyslu na siebie, nie wiem nawet jakiej pracy
szukac, nie mam sily jej szukac, nie mam sily pracowac, ledwo dochodze do
osiedlowego sklepu, boje sie znow isc do pracy, moj "prysznic" trwa 40 sek.
(nad umywalka), ubrac sie - to za duzy wysilek. Szkoda, ze samobojstwo to
obecnie, tez za duzy wysilek. Bo musialabym zaplanowac, najlepiej miec 100%
pewnosc skutecznosci, wstac, ubrac sie, wyjsc z domu. No i cykor. Bo w
psychiatryku po nieudanej probie wyladowac nie chce. Nie moge tez zdechnac z
wlasnej reki ze wzgledu na mojego kochanego faceta. Ale takie zycie jakie
prowadze, to nie jest zycie.

No i tak bede zyla, siedziala w necie, uciekala w sen, zarla i zyla na
utrzymaniu chlopaka. Az kiedys wreszcie zdechne.

Przepraszam za zakladanie bezsensownych watkow i zasmiecanie Forum.
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 19:58
      Nie zaśmiecasz forum!
      Spróbuj pogadać ze swoim chłopakiem, powiedz mu, to co piszesz
      tutaj. Zapewnij go o swoim uczuciu. Przetrwaj te ciężkie chwile, nie
      jesteś słoneczko sama. Dziękuję Ci za to, że jesteś. Jesteś
      potrzebna!
      Całusy, M.
    • singapur Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 20:29
      Mam identycznie, z niczym sobie radze, ciagle rycze, nie wiem co bedzie dalej,
      boje sie przyszlosci. Mam 28 lat i wydaje mi sie, ze dluzej nie dam radysad Nie
      moge uwierzyc w siebie, wyscig szczurow mnie przeraza, zycie mnie przerazasad
      Czasem mysle sobie po co ja sie urodzilam, chyba tylko po to aby zniszczyc innym
      zyciecrying Biore Asentre, a Ty Planasano jaki łykasz antydepresant? Zyje bo musze,
      bo co mam zrobic, ale nie mam sily juz walczyccrying(((
      • planasana Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 20:50
        To my Singapur na jednym wozku jedziemy....

        Powinnam lykac Anafranil i Lamictal. Ostatnio - nie lykam, bo lykanie i
        popijanie tych tabletek woda, to za duzy wysilek. Jak mysle, ze mam je polknac,
        to boje sie, ze sie wyrzygam, autentycznie. Wiec nie lykam.

        Zyje za kare. I dlatego, ze nie mam odwagi na samobojstwo.
        • singapur Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 20:55
          Ja biore Asentre regularnie od jakiegos czasu - przy zyciu trzyma mnie tylko
          mysl ze w koncu zaskoczywink Planasano - bierz swoje leki, to jedyny ratunek w
          takim stanie. Czy Tobie bliscy tez mowia ze zachowujesz sie jak dziecko? wink
          • planasana Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:14
            Kiedys, gdy jeszcze mieszkalam z rodzicami, to mi mowili, ze "uciekam od
            problemow", "boje sie wysilku" i "chowam glowe w piasek" i jestem
            "przewrazliwiona". Przestali tak mowic po mojej probie samobojczej.
            • com_sui Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:26
              Ludzie nie rozumieją depresji...
              Moja siostra, niby wykształcona, nie rozumie.
              I mi się nie chce kolejny raz tłuc, co to
              depresja.
              Zdrowy człowiek potrafi kochać i pracować
              (gdyby chcieć zacytować Freuda), zatem żadne
              lenistwo, ale choroba. Nie: leń, ale ktoś
              z potwornym brakiem motywacji. I należałoby
              wyjaśnić, dlaczego komuś "nic się nie chce".
              Tak. Ty, ja, wiele osób - uciekamy czasem
              od problemów. Ale dlaczego tak jest? Singapur
              pisze, że nie chcę "wyścigu szczurów" - dobrze
              byłoby poszukać innej pracy...
              Czytacie "Zwierciadło"? Przyznaję, że kiedyś
              byłam ogromną fanką, teraz w mniejszym stopniu,
              ale ciągle to lifestylowe pismo mówi: są ludzie
              sensowni, którym zależy na tym, co mają w środku.
              W duszy, gdyby polecieć wysokim C.

              Pozdrawiam Was mocno, Dziewczyny.

              Też walczęsmile
              • planasana Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:35
                Ja juz nie oczekuje, ze ktos to zrozumie, bo jesli samemu sie nie choruje, to
                tego pojac nie sposob. Gdybym byla psychicznie zdrowa, nie potrafilabym pojac
                jak mozna nie wziac prysznica albo nie moc wstac z lozka przez caly dzien.
                Obawiam sie, ze nie potrafilabym wspierac mojego chlopaka, gdyby byl chory sad
                Balabym sie go w chorobie sad Wiec nie mam prawa oczekiwac wspolczucia i zrozumienia.
                • com_sui Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:45
                  Wybacz, opowiadasz głupoty. Nie jestem
                  w stanie pojąć skrajnego bólu (np. nowo-
                  tworowego), a jednak na płaszczyźnie inte-
                  lektualnej wiem, że może być ogomny. I współ-
                  czuję. Dziś widziałam w sklepie dziewczynę,
                  o której słyszałam, że "niedługo umrze, nic
                  nie da się zrobić" i takie tam. Znam ją
                  tylko z widzenia. Jeju, jaka radość, gdy
                  dziś ją zobaczyłam.

                  Dlaczego matki dzieci autystycznych nie odrzucają
                  ich? Podoba mi się jeden z elementów terapii
                  tzw. holding. Gdy dziecko jest pobudzone, matka
                  obejmuje je, trzyma je mocno i nie zwraca uwagi
                  na to, że dziecię wyrywa się...

                  Dlaczego nasi partnerzy tak czasem nie robią?
                  (tak, marzę o takim przytuleniu, gdy rozrabiam;
                  czasem myślę, że moje rozrabianie brało się
                  z niedostatecznej czułości)

                  Umyj się dla niego, co?
                  Zasługuje chociaż na tylesmile

                  • planasana Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:53
                    Widzisz, tylko gdybym nie miala pojecia o depresji, to myslalabym, ze to zwykle
                    lenistwo (wylegiwanie sie w lozku, zaniedbywanie higieny itp.). Mysle, ze duzo
                    trudniej zrozumiec bol "psychiczny" (depresja) niz fizyczne cierpienie (rak).
                    Boje sie takich porownan.



                    • com_sui Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 22:00
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37372
                      Tu cierpienia są większe, tak myślę.
                      Do nowotworu dochodzi często depresja.
                      Do wielu chorób np. RZS (reumatoidalne
                      zapalenie stawów) dodatkiem jest d.
                      Chyba wolę ją występującą solo.

                      Szanuję czyjeś odmienne zdanie.
                  • lolinka2 ReCom_sui - ciut off topic 14.09.07, 09:13
                    Podoba mi się jeden z elementów terapii
                    > tzw. holding. Gdy dziecko jest pobudzone, matka
                    > obejmuje je, trzyma je mocno i nie zwraca uwagi
                    > na to, że dziecię wyrywa się...

                    To mi się też podoba, BTW nie dotyczy tylko autyzmu ale również
                    ADHD, po prostu niekonsekwencji wychowawczych i ChAD u dzieci w
                    równym stopniu smile)
                    Ale fajnie, że nie ja jedna o tym wiem i popieram metodę. Do tej
                    pory wszyscy się przerażali słysząc/ czytając na ten temat.
    • com_sui Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:20
      Hello,

      nie wiem, czy to napiszę będzie w jaki-
      kolwiek sposób pomocne, ale postaram się.

      Szkodzisz sobie, Mała, nie przyjmując leków.
      Poproś chłopaka, aby podawał Ci tę szklankę
      wody + tabletki.
      Dwa: łóżko fajna rzecz, znam, ale czasem proszę
      WSTAŃ! i krok po kroku zacznij porządkować życie.
      Proszę.
      Wywietrz pościel, zmień powłoczkismile weź prysznic.
      Boisz się życia? Ja też. I doskonale wiem, że gros
      strachów mieszka w mojej łepetynie. Tylko. Li i
      jedynie.
      Zacznij robić coś, co sprawia Ci przyjemność. I -
      na Boga! - niech w 70% nie będzie to Internet. Pomyśl
      sobie, że ja też mam ten sam problem. Też walczę.
      Nie mam kogoś, kto mnie kocha (pożąda), wiesz?
      Jak to czasem boli...
      Walczę. Chodzę z Małą (to nie moje dziecięsmile na plac
      zabaw. Wywalamy do siebie język. W slepie ze zwierzętami
      oglądamy rybki, papugi, myszysmile Gonimy się po chodnikach.
      I jutro też tak. Na siłę wyciągam się z domu. Straram się
      mocno - mniej netu. Więcej napowietrzenia.
      Może spróbujesz coś ugotować?

      • planasana Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:26
        dzieki Com_sui. Ja to wszystko robie dopiero jak wchodze w hipo.
        Masz racje z tym netem.

        Wstaje tylko do kibla i czasem do sklepu, jak musze. Ale do sklepu to juz trzeba
        sie ubrac, a na to nie mam sily, wiec leze w lozku nago.

        Nawet nie tyle boje sie zycia, co po prostu nie mam na nie pomyslu. Nie mam juz
        sily, kiedy pomysle, ze znowu bede musiala zaczac wszystko od nowa. Ktory to juz
        raz.

        Moze zamowie platnego morderce co mnie ladnie zlikwiduje.
        • com_sui Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:27
          zajrzyj za 10 minut do @
      • planasana Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:29
        Przyjemnosc sprawia mi tylko jedzenie sad

        Nic innego mnie juz nie interesuje, nie mam zadnych planow, mysl o przyszlosci boli.

        Co z tego, ze nie jestem sama (chlopak) skoro sama ze soba jestem nieszczesliwa
        i jeszcze unieszczesliwiam jego?

        • com_sui Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 21:46
          Zamień się ze mną, co?
        • com_sui a propos żarcia 13.09.07, 21:48
          jeśli lubisz (ja uwielbiam) pij herbatę
          zieloną/czrewoną. mniejsze łaknienie.
          albo kup granulki homeopatyczne nr 17,
          Dagomed (jesli ufasz homeopatii, ja tak)
          • planasana Re: a propos żarcia 13.09.07, 22:01
            Com_sui, dzieki za maila. Odpisze jutro, bo cos mi poczta nawala sad

            dobranoc.
            • com_sui Re: a propos żarcia 13.09.07, 22:02
              Odpisz, gdy będziesz chciała. Kiedyśsmile
              Tobie i nam wszystkim-zdrowia, pa pa.
              • planasana Re: a propos żarcia 13.09.07, 22:08
                A co do wyjazdow - zachecam. Kilka lat temu wyjechalam z Polski i tak juz zostanie.

                Jakbym sie nie odzywala na Forum / priv to znaczy, ze przeprowadzam udany detox
                od netu wink

                Moze sie odezwe, jak mnie hipo wezmie.
    • kapuzda Re: po co zyje (ostatnio) 13.09.07, 22:01
      to w sumie zyjesz jak kazdy smile
    • miriam11 Re: po co zyje (ostatnio) 14.09.07, 06:30
      Planasano, dopiero teraz zajrzałam na forum, aż ciarki mi przeszły jak Cię
      przeczytałam... Mocno Cię przytulam i nie wiem, czy cokolwiek Ci pomoże, ale
      opisujesz mnie z okresu kwiecień-maj, kiedy umycie się, ubranie to był wysiłek
      nie do wykonania. Dres na piżamę, żeby wyjść z psem to był sukces. Ale to się
      skończyło wreszcie czyi i u Ciebie się skończy. Bo przecież tak jest w tej
      naszej paskudnej chorobie, że najgorszy najciemniejszy dół się kończy.
      A kiedy masz wizytę u lekarki? Z tego co pamiętam to u was nie ma jakoś na
      żądanie, fatalnie. Kiedy? Bo powinnaś koniecznie iść, ten Anafranil IMHO
      przestał działać... Przytulam mocno, nie daj się, proszę.


      A forum nie zaśmiecasz, nawet tak nie myśl! Piszesz o swoich odczuciach, po to
      ono jest,ktoś ma depresję, pisze jak się czuje w depresji, ktoś w hipo pisze jak
      się czuje w hipo, proste. To jest rola tego forum, i już.
    • aniol.co.rozki.ma Re: po co zyje (ostatnio) 14.09.07, 08:21
      Kochanie...Słoneczko...Aż mi się serduszko ścisnęłó... Ja-pewnie jak wielu
      miałam identycznie jak Ty.. Tyle, ze po jakims czasie w ogole z domu już nie
      wychodziła...Jedyne marzenie-batonik... Ucieczka w TV, SEN, od 4 rano do 16...
      Przytylam ze 30 kg...I przerazalo mnie moje zycie a raczej brak zycia...Czulam
      sie jak pasozyt...Myslalam sobie..Boze takie male dzieci...3 letnie..umierają na
      raka... a ja takie zero zyje na tym swiecie..dlaczego? Bylo to straszne...I nie
      wierzylam w nic... I tez liczylam, ze kiedys zdechne... Prosilam Boga zabierz
      mnie juz...skoncz to moje cierpienie...bo ja nie mam odwagi... I trwało to od
      mniej wiecej sierpnia... az przyszedł czerwiec... Bralam depakine, lit i
      luxete Zglosilam lekarce, ze wypadaja mi wlosy-garsciami.. Odstawila mi lit..
      Moze to przypadek...ale zaczelo sie poprawiac...Tak ze w lipcu.juz bylo
      normalniej..Nadal balam sie o przyszlosc..ze sobie z wyscigiem szczurow nie
      poradze...i prawa dzungli..ehh..silniejsze zwierzaki pozrą mnie..ale minął
      kolejny miesiac..I DZIS CZUJE SIE SWIETNIE...SZUKAM SWOJEJ DROGI.... I wierzę,
      że u Ciebie będzie podobnie...Wiem, ze sił brakuję...ze to cholernie
      cięzkie...ale MASZ NAS!!! My Cię rozumiemy!!!! Pisz!!! Bądź!!!! i ehhh....
      będę się modlić za Ciebie... Jestem taki niedobruch... ale co tam...pomodlę się
      o Twoje zdrówko....Wygonimy tą jedże depresję Twoją !
      • cassandrax Re: po co zyje (ostatnio) 14.09.07, 17:31
        coś o tym wiem,ale ktoś nade mną czuwał, po dwóch probach
        ocalałam....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka