cemeki 02.11.07, 19:58 Czy zdarzylo sie, ze straciliscie prace z powodu ChAD? Czy Wasi szefowie sa swiadomi Waszej choroby i ... nadal sa Waszymi szefami? A co w przypadku okresow hospitalizacji - czeka na Was miejsce pracy? Napiszcie jak to dziala.... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
litigate Re: ChAD a utrata pracy 02.11.07, 21:57 za kazdym razem szpital = zwolnienie lekarskie z pieczatka szpitala a to = zwolnienie z pracy czesto nieprzyjemne natychmiastowe ze zwolnieniem z obowiazku pracy w obawie ze narozrabiasz Odpowiedz Link
cemeki Re: ChAD a utrata pracy 02.11.07, 22:39 A co w przypadku jezeli ktos jest kilkuletnim, bardzo dobrym pracownikiem i nagle 'wychodzi szydlo z worka' i szpital? Nie dostanie drugiej szansy? Znasz taki przypadek? Czy ChADowcy nie maja szansy na wzglednie stala prace? Odpowiedz Link
litigate Re: ChAD a utrata pracy 02.11.07, 22:53 zwolnili mnie po prawie 5 latach pracy wczesniejsze, kilku dniowe pobyty ukrywalam urlopem wstecz ( 2 razy sie udalo) albo zwolnieniem od internisty ktory rozumial sprawe i wystawial Odpowiedz Link
stefanl Re: ChAD a utrata pracy 16.11.07, 08:23 Pracowałem 10 lat w bardzo wydawałoby się porządnej firmie. W pewnym momencie zmienił się kierownik mojego działu. Poprzedni wiedział o moich kłopotach i liczyły się dla niego efekty mojej pracy. Podczas bardzo silnej i długiej depresji, kiedy zdawałem sobie sprawę że wszystko "widać" powiedziałem nowemu kierownikowi o moim kłopocie. Efektem tego było natychmiastowe zwiększenoie obowiązków dla mnie, tak że praca była nie do przerobienia, później przeniesienie na niższe stanowisko - wreszcie zwolnienie. Teraz już nie zrobię takiego błędu. Pozdrowionka dla wszystkich. Odpowiedz Link
miriam11 Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 07:08 Ja mam szczęście, po pierwsze wykonuję dość "wolny" zawód, tzn. pracuję naukowo, więc to co zawalę w okresie depresji np, mogę potem nadrobić w okresie hipomanii, to raz. Po drugie, nie codziennie muszę być w pracy. Mogę dość swobodnie układać zajęcia, kiedy byłam na oddziale dziennym, poprosiłam koleżankę układającą plany o pomoc i rano miałam zajęcia ze studentami, a popołudnia spędzałam w szpitalu - nikt się nie zorientował. Nie wiem co by było w przypadku oddziału całodobowego bo do tej pory za każdym razem odmawiam lekarzowi, kiedy chce mnie tam wysłać. O mojej chorobie wie przyjaciółka, żeby w razie czego zastąpić mnie na zajęciach, a mój szef wie tylko, że na coś przewlekle choruję i biorę leki które powodują, że czasami nie kontaktuję, jak coś do mnie mówi. Tyle. Jak się domyślacie, mam dość łagodną postać ChAD. Odpowiedz Link
poetkam Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 13:15 Ja miałam kłopoty w pracy, kiedy męża wzięło pogotowie do szpitala psychiatrycznego. Wróciłam z wychowawczego urlopu zaledwie na dwa dni, a już musiałam iść na opiekę na ponad pięć miesięcy. Rozmowy z dyrektorką były miłe, lecz stanowcze...Paskudny okres w moim życiu...Kiedy ja miałam depresję, owszem zdarzało mi się iść z tego powodu na L-4 pokazując w pracy druk od lekarza psychiatry. Nikt nie robił z tego powodu katastrofy. Wracałam i wszystko było w porządku. W szpitalu nigdy nie byłam...Owszem, ostatnio w trakcie hipomanii (teraz wiem, że to była hipomania) zachowywałam się dość hałaśliwie, energicznie i radośnie wykonując swoją pracę, zostałam upomniana i poproszona u ciszę...Muszę bardziej się kontrolować. Ale czy to do końca możliwe? Odpowiedz Link
ditta12 Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 14:07 Ja już dwa razy straciłam pracę przez to paskudztwo.Teraz trzy razy pracowałam w ostrej maniiz urojeniami bo nie mogłam mieć wolnego i......udało sie oszukać cały swiatOby tak dalej.Na zaświadczeniach lekarskich wypisują mi różne rzeczy oprócz "lekarz psychiatra"bo to działa żle na ludzi. Odpowiedz Link
cemeki Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 16:36 Ja pracowalam juz od kilku lat bez zadnej wpadki - nikt w pracy nic nie wiedzial [ pod dobra opieka lekarska]. I nagle bum! Ostra, szalencza mania - szef byl zdezorientowany, prosil o "spokoj", wysylal w polowie dnia do domu. Narozrabialam, wzial na rozmowe, przyznal ze nie wie co sie dzieje i wyslal na 3 tyg. urlopu, po ktorych "masz wrocic taka jaka cie znam". Tyle ze wyladowalam w szpitalu psych. i nie bylo mnie w pracy 3 miesiace. ojciec przynosil zwolnienia ze szpitala a szef zapewnial ze czeka na mnie praca, tylko mam wrocic zdrowa. Mama uwazala ze od razu mnie zwolnia, bo to koncern itd. Wrocilam, minelo juz kilka lat, tylko ze szef nie wie ze nadal sie lecze. Traktuje to jako epizod. Osoby ktorym o tym mowilam sa w szoku, ze mnie przyjal, ze to 'ludzki pan' i cos takiego sie nie zdarza. Tez uwazacie ze mialam wyjatkowego farta do szefa? szczegolnie ze to koncern.. Odpowiedz Link
17.a Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 17:23 pytasz z głupiej ciekawości - piszę to ostro, ale prawdziwie. przecież doskonale zdajesz sobie sprawę z faktu, iż z koncernów szary pracownik po takim "epizodzie" wyla- tuje z hukiem. jesteś widocznie bdb specjalistą. zależy Ci na komplementach? Odpowiedz Link
cemeki Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 18:06 Raczej dziwi automatyczne skazywanie czlowieka po epizodzie na margines. jak widac po moim przykladzie warto dac komus druga szanse. a Twoja wypowiedz wskazuje ze uwazasz taki stan rzeczy za oczywistosc, jakbys sie pod Tym sam/a podpisywala. moze od razu trzeba zejsc do podziemia?... Odpowiedz Link
litigate Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 18:20 cemeki, a nie przyszlo ci do glowy ze moze on sie z tym spotkal? nie wiem czy osobiscie czy nie ale to niestety jest prawie 100% prawdziwe wiekszosc ludzi po zwolnieniu ze szpitala psychiatrycznego raci prace, znajomych tonie jest sprawiedliwe ale tak jest tak, masz szczescie, tobie sie trafil porzadny szef Odpowiedz Link
17.a Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 18:37 Jestem ostatnią osobą, która skazałaby siebie na podziemie. Na "ukrywanie się" skazuje mnie/wielu z nas niska kultura psychologiczna społeczeństwa. Żenująco niska. Nieodróżniająca zaburzeń afektywnych/psychicznych od umysłowych. Czy chcesz wiedzieć, jak można mówić o człowieku będąc szefem? (kobieta, 40 lat, głupia jak but...) Dla niej byłam cichociemną - bo nie interesowały mnie integracje, ploteczki, chciałam pracować, a potem wyjść z pracy i mieć życie jak sama nazwa wskazuje prywatne. Więc cichociemna. Nie wierzę w zmianę mentalności w PL, na to potrzeba wieków, więc zmykam na krócej/dłużej/na stałe do kraju o całkiem innej mentalności. Koncerny. Nigdy więcej. Jeśli lubisz - OK. Chadowcy to zwykle ludzie bardziej niż przeciętnie kreatywni, twórczy. Może dlatego moja osoba w koncernie się nie sprawdziła. Nie ukrywałam ponadto, że miesięczna absencja spowodowana była depresją. Nie ukrywałam przed dyr. - czy muszę dodawać, że poczta pantoflowa i tym razem nie zawiodła? Nie zapomnę tej śmiesznej ciszy, która spowijała mnie przez miesiąc. Tak, przez miesiąc nikt ze mną nie rozmawiał. Nie bolało. Śmieszyło. Polskim pracodawcom, polskim współpracownikom pokazuję środkowy palec. Odpowiedz Link
cemeki Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 19:00 Taa..najwyrazniej moj 'polski pracodawca' to jakas enklawa swiadomosci i poziomu... co do 'polskich wspolpracownikow', a jak wiem wiekszosc z 20 osobowego dzialu wiedziala co sie stalo, jedna z kolezanek byla w stalym kontakcie z moimi rodzicami i nawet chciala mnie odwiedzic w szpitalu, co oczywiscie rodzice jej wyperswadowali. Po powrocie na biurku zastalam kwiatek z notka 'na nowy poczatek'. A pierwsze zetkniecie z szefem - czego sie panicznie balam - 'o czesc jestes, masz tu takie i takie dokumenty do zalatwienia'. Jakbym wczoraj byla w pracy. Nigdy nie wrocil do tego tematu.. A z co bardziej zakolegowanymi nawet sobie zartowalam o 'odlotach'.. Moze i mam przypieta podwiadomie przez nich jakos latke, ale nikt nie traktowal jak tredowata. Tak, macie racje to kwestia swiadomosci i poziomu........ Odpowiedz Link
17.a Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 17:20 tak. nie. nie doświadczyłam. myślę, że trudno jest utrzymać pracę w miejscu od-do. nudnym. standardowym. a może łatwiej? nie żałuję jednak. Odpowiedz Link
maciusik Re: ChAD a utrata pracy 03.11.07, 18:37 Cemeki-niezaleznie,czy on sie juz zetknal z ta choroba,cz nie-masz prawdziwego Czlowieka za szefa,co w dzisiejszym swiecie jest juz rzadkoscia. Odpowiedz Link
dol_inka Re: ChAD a utrata pracy 04.11.07, 14:29 Cemeki-zazdroszczę.Po siedmiu latach pracy, ciężka depresja, zwolnienie lekarskie i nie miałam gdzie wracać(i to w czasie kiedy trwało totalne bezrobocie).Rozstanie z pracodawcą niemiłe,niegrzeczne wręcz poniżające dla mnie. Oczywiście urwanie się również kontaktów z ludzmi z pracy... Teraz już wiem że praca w korporacji nie jest dla mnie. Ja ciągle byłam w transie, wykańczało mnie to fizycznie,psychicznie, brak czasu dla rodziny,znajomych. Tak w sumie to dopiero teraz cieszę się że tak się stało! Zupełnie mam inny ogląd świata, podejścia do pracy. Mając taką a nie inną świadomość swojej choroby pracuję teraz na mało ważnym i mało odpowiedzialnym stanowisku,staram się sumiennie pracować.Praca stała się dodatkiem do życia. Sorki, trochę mi się popisało... Odpowiedz Link
cemeki do dol_inki 04.11.07, 19:37 Dol_inko kochana, ciesze sie ze znalazlas swoja spokojna przystan. Dla mnie ta praca to ogromna pionizacja. Choc... z jednej strony to wybawienie [ode mnie samej ], z drugiej - przeklenstwo. Tak, to moze isc w parze ! Trzymaj sie cieplo i kolorowo! Odpowiedz Link
laminowany Re: ChAD a utrata pracy 04.11.07, 21:03 Przy pierwszej hospitalizacji wziąłem 2 miesięczny urlop. Bezpośredni szef zatuszował wszystko. Drugi raz już przyjęli małolata na moje miejsce, ale po miesiącu serce prezesa ruszyło. Zadzwonił i zaproponował inne stanowisko. Przyglądają mi się bacznie, ale wiem, że mi się uda i bardzo się cieszę z tej szansy. Co prawda jeśli odchylenie się powtórzy to definitywny koniec. Słyszałem o pielęgniarce, która co rok bierze zwolnienie na 2 miesiące. Odpowiedz Link
cemeki do laminowanego 04.11.07, 22:22 Czyli, ze nie tylko mi trafilo sie ludzkie szefostwo. Good news! Jesli nie przeszkodzi Ci pytanie - jak dlugi byl okres pomiedzy powrotem a drugim epizodem? Odpowiedz Link
laminowany Re: do laminowanego 05.11.07, 00:46 cztery lata przerwy miedzy szpitalem. Jednak jak na to patrzę z perspektywy czasu to po pierwszym była depresja, bardzo mocna a później wzrastająca hipomania, która się karmiła rocznym treningiem na basenie i bieganiem maratonów. Bardzo się wzmocniłem fizycznie i psychicznie. Maksymalny sukces w każdej dziedzinie. Aż przekroczyłem to cienką linię. Też pracuję w miedzynarodowej korporacji. Jestem dla nich dochodowy. Tylko ja w hipomani byłem bardziej błyskotliwy od szefów (nie tylko polskich), miałem ciekawsze pomysły i byłem bardziej pracowity. Straszne, co? Teraz znam swoje miejsce w szeregu. Już nic wielkiego w życiu nie osiągne, ale jak Bóg da może będę miał spokój i stabilność. Odpowiedz Link
cemeki Re: do laminowanego 05.11.07, 08:11 cztery lata przerwy pomiedzy takimi absencjami to jednak sporo. u mnie mija juz 5. jednak mysle, ze gdyby silny kryzys nastapil po dosc krotkim czasie od mojej hospitalizacji, nie byloby zmiluj. a tak, poniewaz pozornie sie trzymam pionu i nie wiedza ze sie lecze to pewnie traktuja tamta 'wpadke' jako czarny epizod. Myslisz ze Twoje zachowanie po pierwszym szpitalu bylo widocznie 'inne'? Ze caly czas widzieli Cie jako potencjalnego 'rozrabiacza'? Odpowiedz Link
17.a Re: do laminowanego 05.11.07, 08:15 Hello. Jeśli wolno mi spytać - na czym polegało owo "rozrabianie"? Odpowiedz Link
laminowany Re: do laminowanego 05.11.07, 11:41 Cześć, za pierwszym razem miałem bardzo podobne wizje i zachowywałem się jak Anioł co różki ma. Za drugim wcześnie zgłosiłem się do lekarza i zacząłem przyjmować leki. To było za mało jednak znacząco zmniejszyło epizod. Więc tylko nakrzyczałem na szefa, ale prywatnie to była jazda bez trzymanki. Odpowiedz Link
cemeki Re: o rozrabianiu 05.11.07, 15:41 Nooo, rozrabianie w pracy to bylo istne tornado. Np uwazalam sie za wrozke i klepalam kazdemu kto chcial sluchac, np. szefowi ze sie rozwiedzie.. W ogole to czulam jak 'Neptun za..rdala" po orbicie i kazdy to musial wiedziec. A feng shui - o ktorym nie wiem nic - to mialam w malym palcu i urzadzalam gabinet szefa przed jego spotkaniami ' zeby sily dzialaly". Latalam w rozowym szaliku po firmie i mowilam ze jestem Merkurianska. 2 razy bylam nawalona w pracy. Gadalam non - stop nawet chodzilam do samego prezesa. wiem ze ludzie pytali szefa, co jest grane. acha, no i mialam na bank wygranego 1 mln w totka i kazdemu podawalam numery. trwalo to ok 3-4 tyg narastajaco. caly czas jezdzilam samochodem - ostatniego dnia to juz pod prad po trzeciej rozmowie ostrzegaljacej - jak juz namieszlam finansowo- szef wyslal na urlop, tyle ze ten stal sie szpitalem Odpowiedz Link
litigate Re: o rozrabianiu 05.11.07, 17:13 no to faktycznie szefa masz ludzkiego ja jak wyladowalam w szpitalu to juz mnie nie chcieli komisje zwolali zeby sprawdzila co narozrabialam w pracy sprawdzali do 8 miesiecy wstecz i nic nie znalezli ale i tak mnie nie chcieli do szpitala poszlam z drugiego bieguna depresja powalila mnie na calej lini wiedzialam ze mnie zwolnia ale paskudnie to zrobili w pracy bylam pare minut, tyle zeby odpisac odbior wypowiedzenia bali sie ze cos zrobie, naszkodze kazali od razu wyjsc nie wyszlam bo nie mialam pisma ze zwalniaja mnie z obowiazku pracy napisali w pare nastepnych minut w tym czasie nowa dyrekcja pilnowala mnie w kuchni Odpowiedz Link
litigate moze szef wie? 05.11.07, 17:17 tak mnie zastanawia moze twoj szef sie orientuje o co chodzi o dlatego dal ci druga szanse? jesli sie orientuje to musi wiedziec ze leki moga opanowac sytuacje na tyle ze da sie pracowac nie moge uwierzyc ze po takim czyms mogl nie wiedzac co jest grane dac ci mozliwosc pracowac dalej Odpowiedz Link
cemeki Re: moze szef wie? 05.11.07, 18:13 liligate - nie od konca chwytam sens Twojej wypowiedzi. Tzn ze on " orientuje sie o co chodzi ". Masz na mysli to ze sie nadal lecze? nie wiem czy wie. Wiem tylko, ze warunkiem powrotu po szpitalu [a o szpitalu wiedzial] bylo 'calkowite ozdrowienie' z tej szalenczej manni. gdybym wrocila choc jeszcze troche oszalala - nie byloby powrotu. Naprawde od tamtej pory nie bylo wpadek, ani odlotow. ale czy on zdaje sobie sprawe ze to wynik ciaglej farmakologii - nie wiem. Moze po prostu mysli ze to byl jednorazowy wyskok psychiczny... Odpowiedz Link
litigate Re: moze szef wie? 05.11.07, 18:45 nie, chodzilo mi o to ze moze szef orientuje sie skad wynikalo twoje zachowanie moze zna ta chorobe to by mi pasowalo do tego ze pozwolil ci wrocic do pracy pod warunkiem ze to sie nie powtorzy Odpowiedz Link
laminowany Re: do laminowanego 05.11.07, 11:19 Po pierwszej hospitalizacji miałem depresję, ale z niej dosyć szybko wyszedłem dzięki, wtedy jeszcze istniejącej rodzinie. W pracy wiedzieli, że mam problemy rodzinne i musiałem trochę odpocząć. Później było dobrze, aż do następnego razu. 5 lat to bardzo dużo. Słyszałem, że są tacy, którym się to zdarza kilka razy w roku. Może się więcej nie powtórzy. Odpowiedz Link
ja-44 Re: ChAD a utrata pracy 13.11.07, 21:18 niestety ale zostałam zwolniona po 23 latach pracy -po szpitalu był zasiłek rehabilitacyjny a teraz renta,czuje sie momentami strasznie- jak wyrzutek społeczeństwa. Nie radzę sie nikomu przyznawać do tej choroby i leczenia pozdrawiam Wszystkich choc sie rzadko wypowiadam to czytam wszystkie Wasze wypowiedzi Odpowiedz Link
poetkam Re: ChAD a utrata pracy 14.11.07, 09:36 A może spróbuj udzielać się trochę na forum- oczywiście nikogo nie zmuszamy. Może będzie Ci choć trochę lżej? Mnie pomaga już sama myśl, że nie jestem sama z tym problemem, a tym bardziej nie jestem (ani TY)wyrzutkiem społeczeństwa. Trzymaj się ciepło. Odpowiedz Link
awanturka Re: ChAD a utrata pracy 16.11.07, 18:18 Jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Najpierw szpital, potem urlop dla poratowania zdrowia(miałam taką możliwość - byłam nauczycielką), potem drugi szpital, półroczne L-4, zasiłek rehabilitacyjny, utrata pracy (po 18 latach), no i szykuje mi się renta (na razie jesztem na bezrobociu). Parszywe choróbsko! Nie dość, że czuję się jak nikomu niepotrzebny śmieć to z pieniędzmi krucho.. Ech, życie... Pozdrawiam!! awanturka Odpowiedz Link
1.mortycja Re: ChAD a utrata pracy 14.11.07, 10:26 ja pracuje u starszego.. ale musze zmienić prace;| Odpowiedz Link
stefanl Re: ChAD a utrata pracy 17.11.07, 15:06 A może spróbujcie tak jak ja. Tak jak pisałem wcześniej pracę straciłem przez chorobę. Z tym że teraz gdy jestem na górce i jak zwykle mam moc pomysłów staram wymyślić jakąś nową pracę. Potem staram się na spokojnie to przymyśleć i próbuję. Czasem się udaje, a czasem nie. To co wymyśliłem jakis czas temu na razie się sprawdza i są szanse na stopniowy rozwój. Acha jeszcze jedna ważna informacja - mam tylko średnie wykształcenie i pieniądze które w tej chwili zarabiam z grubsza wystarczają mi na utrzymanie. Odpowiedz Link