Dodaj do ulubionych

do Rodziców i do mężczyzn

04.11.07, 14:50
Kochani (rodzice)
Dzisiaj zrozumiałam, że nie ma dla mnie nadziei. Że nie zostanę żoną i matką.
Nie wiem, co we mnie jest takiego, ale jest, że nikt mnie nie chce.
I gdyby nie to, że Wy, Rodzice, wciąż żyjecie, a straciliście już jedno
dziecko, to dzisiaj byłby koniec. Ale przysięgłam sobie, że tego Wam nie
zrobię. I będę się tak męczyć, póki żyjecie. A kiedy już Was pochowam, to
spiszę testament, zrobię porządki finansowe i też odejdę.
Bo ja już nie wierzę, że pojawi się mężczyzna, który na moją miłość odpowie
miłością. Który ma takie podejście jak ja: że człowieka kochanego akceptuje
się ze wszystkimi jego słabościami. Nie wierzę, że kochanemu, ukochanemu
mężczyźnie urodzę dziecko. Że zobaczę szczęście w jego oczach. Że przytulę to
małe, bezbronne ciałko do siebie. Nie wierzę, że ktoś mnie pokocha i
zaakceptuje. Taką jaką jestem, z moją wrażliwością i z moją chorobą. Że ktoś
doceni to ciepło, które we mnie jest.
Ostatnio komuś uwierzyłam. Uwierzyłam w słowa: "będziemy budować nasze życie".
Uwierzyłam w słowa "moja Marysia". Uwierzyłam w słowa "jest mi z tobą jak w
niebie". Teraz wiem, że to kłamstwo. Że to była zabawa. Że ktoś zobaczył, że
jestem sama, więc można mnie wykorzystać, mówiąc mi trochę ciepłych słów.
Czy tylko ja jestem tak wrażliwa i naiwna, czy to cecha psychicznych?
Wiecie, nawet nie mam żalu do tego faceta... mam żal do siebie, że tak dałam
się podejść... bo mnie po prostu tak bardzo brakuje akceptacji i miłości...
nie, nie miłości rodziców - bo tę mam. Miłości mężczyzny. Miłości faceta,
który mi powie, że widzi we mnie kobietę, matkę, partnerkę - mimo Chad..
KURWA co za los.
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 15:57
      Nie jestem adresatką Twego listu, ale poruszył mnie on do
      głębi...Nie wiem, czy znajdziesz kiedyś takiego mężczyznę dla
      którego będziesz tylko JEGO Marysią. Ale życzę Ci tego z całego
      serca. Nie wiem również, czy urodzisz dziecko, tego również Ci
      życzę. Myślę, że kiedy będziesz czegoś mocno chciała, to tak się
      stanie. To takie moje motto życiowe. Marzenia są po to, aby się
      spełniały. Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze.
      • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 16:06
        Poetko, ja już nie wierzę, że marzenia się spełniają...
        Dzisiaj popłakałam się w kościele - dwie ławki przede mną facet miał na ręku
        dwuletniego (na oko) synka, uśmiechaliśmy się do siebie z tym dzieckiem i ja się
        popłakałam....
        Nie wiem dlaczego jestem przeklęta ale jestem, może kogoś bardzo skrzywdziłam?
        Albo może Bóg wie, że nie byłabym dobrą matką? Nie wiem..... Ale trudno mi się z
        tym pogodzić i ta samotność mnie po prostu zabija... i czasem myślę, że
        wszystkie depresje by mi przeszły, gdyby mnie ktoś pokochał i gdybym miała
        dziecko....
        • ditta12 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 16:21
          miriam!To bardzo smutne co piszesz ale myślę że wiele z nas ma tak samo.Ja
          jestem matką ale z niepokojem myślę czy ona nie odziedziczyła mojej choroby a
          potem wnuki.Teżjestem sama,jak jest jakiś związek to na trochę a potem straszna
          pustka i dno.Sama jestem sobie winna bo nie mam wiary w siebie jako człowieka i
          boję się długotrwalego zwizku konczącego się ślubem.Itak to trwa bez
          sensu.Ciągle mam na coś nadzieję i ciągle coś psuję.
          • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 16:36
            no właśnie Ditta,ja wszystko pieprzę...
        • poetkam Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 16:30
          Marysiu spokojnie...
          Opowiem Ci coś z mojego własnego doświadczenia.
          Było to ponad 10 lat temu. Zaczęłam studia, nie miałam pracy, mama
          była w kiepskim stanie, miałam depresję. Modliłam się, ciężko
          płakałam, codziennie błagałam Boga o odmianę, o to , abym była
          kochana nie tylko przez rodziców, myślałam o śmierci...Błagałam na
          wszystko , co możliwe, aby pokochał mnie ktoś...Trochę to trwało,
          ale tak się stało. Mąż mój jest co prawda chory- zresztą jak ja i
          mama, ale nie jest źle. Są gorsze chwile, lepsze. W każdym razie,
          mimo nawracających depresji chce mi się żyć. Jest dziecko, ale
          podjęłam świadomie decyzję o ciąży. Nie zmieniłabym jej.
          Uważam, że i Tobie będzie dobrze.
          • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 16:38
            Poetko kochana,dziękuję Ci za to co napisałaś, taki promyk nadziei, chociaż
            dzisiaj trudno uwierzyć w cokolwiek
            • audrey2 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 17:27
              Miriam kochana, to ja też coś dolożę. Może przyklady z życia jakoś
              Ci dzisiaj pomogą.
              Naprawdę długo byłam sama,moi znajomi zmieniali partnerów/partnerki,
              a mnie kompletnie nie szło. Praktycznie przez całe studia patrzyłam
              na związki innych ludzi. W końcu ktoś mnie "pokochał", ale dosyć
              szybko mu przeszło.Zniknął, nigdy nie zadzwonił, nie przyszłas listu.
              Oj, działo się wtedy ze mną, działowink

              Ale w końcu mam swojego ukcohanego męża, który był obok od lat, ale
              nigdy nie pomyśłałabym, że to właśnie on jest tym właściwym.

              Miriam, jesteś nietuzinkową osobą, która mimo paskudnej choroby,
              pracuje naukowo. Sam fakt takiej pracy jest wyjątkowy. Jesteś
              nieprzeciętna i w związku z tym bardziej wymagająca, a takim ludziom
              z definicja trudniej znaleźć kogoś. Banał, ale przecież znasz
              mnóstwo osób, które ani urody, ani tym bardziej intelektem nie
              grzeszą, a mają partnerów.

              Naprawdę wierzę, ze znajdziesz kogoś. Ale nieśmiało też przypomnę
              Twój wcześniejszy post, kiedy pisałaś, ze TEN KTOŚ sobie poszedł, a
              kilka dni później pisałaś, że to była tylko depresja i wszystko jest
              ok. Może wszystko się ułoży? Owszem, cześć ludzi rzuca na wiatr
              słowa "kocha", ale czesć faktycznie wierzy w to, co mówi. NIe
              podejrzewam, zeby związała się z jakimś pokaleczonym emocjonalnie
              typem, który szafuje wyznaniami po to, żeby po chwili zniknąć.

              Miriam, żyj dla siebie. Teraz jest źle, ale za chwile bedzię dobrze.
              Zawsze tak jest przecież. ściaskam bardzo
              • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 19:12
                Audrey, to jest jedyne co mnie jeszcze trzyma jakoś w pionie,że może znowu ja
                coś sobie wymyśliłam, że może to moje urojenia.... ale obawiam się że tym razem
                jednak pokazał mi środkowy palec... jakby co to napiszę, obiecuję. Matko jakbym
                chciała żebyś miała rację....
              • 17.a Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:31
                Kurczę, mój przykład świetlany nie jest. Serce nikomu
                od niego nie urośnie smile Dziś trzeźwo wierzę w równowagę
                w przyrodzie. Trzymają mnie przy życiu zmienne nastroje,
                może też się ich chwyć? No i "życie jest jak surfinia,
                nie bój się Marysiu, fal"
              • miriam11 Do Audrey2 09.11.07, 07:01
                audrey2 napisała:

                > Ale nieśmiało też przypomnę
                > Twój wcześniejszy post, kiedy pisałaś, ze TEN KTOŚ sobie poszedł, a
                > kilka dni później pisałaś, że to była tylko depresja i wszystko jest
                >

                Audrey, obiecałam napisać "jakby co" to piszę. Nie poszedł sobie smile Nie
                wszystko wygląda jakbym chciała, no ale nie poszedł. Ciekawe, ile jeszcze takich
                histerycznych ryków urządzę?

                Wszystkim dziękuję za dobre słowa i za cierpliwość do histeryczki.
        • planasana SPOTKASZ 05.11.07, 15:48
          cieplego, czulego i rozumiejacego mezczyzne, ktory zaakceptuje Ciebie w calosci
          i bedzie wsparciem w chorobie. A ten slowny sciemniacz to po prostu nie byl
          facet dla Ciebie. Niech spad na drzewo wink

          Wiesz, ja przez ostatnich 10 lat nie mialam szczescia do facetow, "zakochiwalam
          sie" w nieodpowiednich typach (teraz juz to wiem). Az po 10-ciu latach, kiedy
          juz pogodzila, sie z tym, ze do koncz zycia bede bez pary (tylko z psem wink)
          spotkalam cudownego czlowieka.

          Wierzeze i Ty kiedys takiego spotkasz. Postaraj sie byc b.cierpliwa, nie szukaj
          za bardzo, odpusc sobie na razie. Wlasciwy facet pojawi sie w odpowiednim
          momencie, niestety nie mozemy tego przewidziec juz teraz.

          Kochanie Ty moje, badz dzielna i przeczej\kaj jakos ten podly stan.

          Przytulam Cie mocno

          Planasana
          • miriam11 Re: SPOTKASZ 05.11.07, 17:01
            No właśnie Planasano, jego spotkałam dokładnie wtedy kiedy sobie odpuściłam i
            spokojnie żyłam z psem.... szkoda słów po prostu.
            Dziś cały dzień popłakiwania po kątach, teraz dopiero się ubrałam i upodobniłam
            do ludzi - zaraz wychodzę do psychiatry. No a jako się rzekło - JEGO mogę
            spotkać na osiedlu więc musiałam chcąc niechcąc uczesać się i umyć...
    • maciusik Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 17:53
      Kurcze Miriam-dziewczyny maja racje!!!Jestes super wartosciowa kobieta,a kazdego
      czasem nachodzi...Ja juz 9 lat po rozwodzie jestem sama - tez mnie nachodzi.I
      pamietaj,ze to Ty masz wybierac facetow a nie odwrotnie!!!
    • poetkam Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 18:07
      Marysiu, ja jeszcze coś dorzucę.
      Życie jest bardziej zaskakujące, aniżeli niejeden scenariusz filmu,
      jak niejedna książka.
      Życie to jedna wielka zagadka. Przynosi nam codziennie nieoczekiwane
      zwroty. Los nasz przyszły jest niezbadany.
      Zmierzam do tego, że niewiadomo, co jeszcze los Ci przyszykował. Dla
      dobrych osób los jest łaskawy. Nie wiem, jak długo przyjdzie Ci
      jeszcze czekać, ale się doczekasz!
      • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 19:15
        Poetko, ja mam 36 lat, kiedy do cholery mam to dziecko urodzić?!
        Idę do wanny i potem do łóżka z laptopem - dzisiaj "Amelia" albo "Pół żartem pół
        serio" - będzie mi lepiej. Kocham Was dziewczyny, jesteście wszystkie cudowne.
        Ale mam podłe przeczucie że on poszedł na dobre....
        A w ogóle, kto pokocha wariatkę....

        Dobranoc....
        • laminowany Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 20:04
          Cześć Miriam.
          Chciałem Ci powiedzieć, że zawsze jest nadzieja na miłość. Osoba
          wrażliwa, która wśród bliskich spotkała się z chorobą psychiczną i
          bliżej Cię pozna, będzie traktować tą naszą ułomność jako coś mniej
          ważnego.
          Wiem, wiem słowo ułomność brzmi jakoś delikatnie jak na ten krzyż,
          którym nas obciążono.
          Wierz głęboko w dobrą przyszłość.
          Pozdrawiam.

          PS
          Jestem tu pierwszy raz.
          Głupio mi dawać rady.
          Pozdrawiam.

          PS
          jestem tu pierwszy raz.
          Głupio mi dawać rady.
          • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:05
            Miły Laminowany. Poczytaj niżej. Mam 36 lat i ChAD. Jaka nadzieja na miłość?!
            Kto pokocha starą babę wariatkę?! W cuda wierzysz? Ja nie. Ładne to, co piszesz,
            szkoda, że nierealizowalne.
            BTW, witamy na forum, zostań z nami.
            • laminowany Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:17
              Jesteś dopiero na półmetku. Ja jestem trochę starszy od Ciebie. Moja
              druga hospitalizacja była półtora roku temu. Wtedy uważałem, że nikt
              nie może się we mnie zakochać, a na pewno, gdy będzie wiedziała, że
              jestem chory. Nie dopuszczałem takiej myśli i serce też miałem
              zamknięte. Nie wiem jak to się ułoży, ale wiem, że ja, Ty i wielu
              podobnych zasługują by kochać i być kochanymi.
              • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:18
                Przepraszam, że zapytam - a ułożyło Ci się?
                • laminowany Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:24
                  jeszcze nie. To jest mocno skomplikowne. Ale wiem, że miłość jest
                  możliwa również dla nas.
                  • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:27
                    Fajnie, że wierzysz. Trzymam za Ciebie kciuki. Niech to wszystko, co nie ułożyło
                    się mnie, ułoży się Tobie smile Komuś w końcu musi, co nie?
                    • laminowany Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:37
                      Dziękuję. Tobie też się ułoży. Zdarzają mi się depresje, ale
                      najbardziej boję się mani i to mnie hamuje przed szczęciem.
                      • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:40
                        Ja niestety mam ChaD z dominującymi depresjami. Wszystko bym oddała za
                        hipomanię.....
                        • laminowany Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 22:07
                          miałem straszne depresje. Jednak odbicia w drugą stronę miały dużo
                          gorsze, bo długofalowe konsekwencje. Wcześniej nie zauważałem
                          przejścia z hipo do mani. Znalazłem się tutaj, bo czuję, że coś się
                          dzieje. Nie wiem jeszcze, w którą stronę. Muszę wyjechać w góry, aby
                          oderwać się od tego wszystkiego.
        • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:06
          jak widać nie poszłam do wyra...
          włosy zrobiłam, ale po hooj to komu
          • 17.a Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:35
            Zwierzaki domowe też zasługują na dobre traktowanie.
            Mają to w Karcie Pacjenta wink
    • aurelia_aurita Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 20:10
      umiesz w każdym razie przyciągać facetów. i nawiązywać znajomości. a to już dużo
      (serio, ja np. tego w ogóle nie umiem).
      do tej pory, widać, miałaś pecha, trafiałaś nie na tych co trzeba. ale w końcu,
      metodą prób i błędów, trafisz na odpowiedniego. jestem o tym przekonana.
      (naprawdę przekonana)
      no i - wiem, że to marne pocieszenie, ale... lepiej być porzuconą niż
      przed-wstępnie odrzuconą. co miłego przeżyłaś - to Twoje smile
    • 17.a Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:07
      liznąłam dziś trochę Gibrana - "Pod skorupą bólu
      jest zrozumienie". pisałaś kiedyś tu, na forum,
      że nie lubisz dzieci - nagle chcesz mieć i...żądasz
      ich od razu? nieporozumienie.

      pobawił się Tobą? tak naprawdę, jeśli już, to sobą.
      jesteś ponadto pewna, że właściwie interpretujesz
      sytuację? tak pytam, bo w chwilach pomieszania wyciągamy
      wnioski za szybko i łatwo.

      niepokojące są myśli samobójcze. ufam, że idziesz jutro/
      w najbliższych dniach do lekarza? trzymaj się
      • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:16
        przecież wiesz, A., że z dziećmi to mi się odwinęło od kilku miesięcy....

        co do interpretacji - jak pisałam niżej - wciąż żyję nikłą nadzieją, że to moje
        jakieś czarne myśli, że to nie tak. Że może jednak będzie dobrze....

        Jutro świrolog i chyba nowy lek, bo obawiam się że anafranil przestał na mnie
        działać. Sama jestem ciekawa, co dostanę. Myślę, że jakiś znowu stary
        trójpierścieniowiec, bo wszystkie "nowości" już przerabiałam", a doktorek nie ma
        zwyczaju wracać do lekó już używanych, nawet po jakimś czasie.
        Tak bardzo chciałabym, żeby okazało się, że to wszystko depresja, moje czarne
        myśli i że wcale nie jest tak okropnie jak myślę.....
      • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:22
        A. - wiesz - to jest tak - to nie jest rozpacz z powodu "niemania" dziecka
        TERAZ. Tylko widzisz, kiedy jest KTOŚ, to masz nadzieję, perspektywę, że to
        dziecko będzie. Kiedy ten ktoś znika, kiedy wszystko się wali, to znika ta
        nadzieja, bo do cholery, człowiek nie jest dżdżownicą, obojnakiem, nie rozmnaża
        się sam... Rozumiesz, prawda? To jest rozpacz z powodu utraty nadziei....
        • 17.a Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:26
          To partogeneza nie istnieje? Szkoda, jestem zawiedziona wink
          Idź spokojnie spać. Trzymaj się marzeń i snów. Czegoś trzeba.
          Nadzieja jest do samego końca (zapisz sobie). Jeśli zaś
          człowiek wierzy, końca nie ma. Ot co.
          • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:29
            Jakbym się trzymała snów tobym zwariowała - ostatnio śnił mi się Giertych smile)))
            • 17.a Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:33
              Cóż, Pan Koń poza sejmem smile Uśmiechasz się, fajnie.
              • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:38
                A co mi pozostało, A.? Muszę wyglądać na co dzień jak laska, przecież wiesz. On
                ma tu firmę, nie znam dnia ani godziny kiedy na niego się natknę i przysięgłam
                sobie, że nie zobaczy mnie ani zapłakanej, ani bez makijażu, ani zapuszczonej,
                ani z brudnymi włosami, ani zdołowanej itd. itp. Ja się nie dam. No po prostu
                muszę jakoś wyglądać, uśmiech numer pięć na twarz, kredka pod oczy i farba na
                włosy. A ryczeć w poduszkę mogę po dwudziestej drugiej.
                Ale mam nadzieje że dostanę nowe prochy i wpadnę w hipomanię na którą czekam jak
                na zbawienie.
                Dziękuję Wam wszystkim, naprawdę jest mi lepiej, bo doła miałam już tak
                koszmarnego jak nie wiem co a teraz naprawdę troszkę się uśmiecham. Dziękuję....
                • 17.a Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:42
                  Hm, na hipo- raczej nie czekaj, ciekawsza w smaku jest
                  remisja [Boże, to jakieś ześwirowane forum wink Równowagi
                  Ci życzę. Będzie dobrze.
                  • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 21:45
                    A., ja jestem pier.. lnięta, bo ja chcę hipo.... nie manię, Boże broń, zwykłą
                    hipo....tak mi było fajnie jak przez 3 miesiące ją miałam, taka byłam
                    szczęśliwa.... i komu to wadziło???? Raz w życiu w siebie wierzyłam przynajmniej.
                    • czareg Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 22:20
                      Trzy miesiące byłaś w hipomanii i jaka była ocena dotychczasowego związku?
                      Życie to taki durny scenarzysta, że gdybyś jego scenariusz obejrzała w TV byś wyśmiała za łzawość, tandetę i brak jakiejkolwiek logiki - a do tego na chama upiera się przy happy endzie. Wystarczy mu nie przeszkadzać. Byłym się nie przejmuj - kij mu w oko (po co ślepemu po gałach), strój się i maluj z potrzeby estetyki. Nie uśmiechaj się na siłę - to widać i każdy rozmówca chce jak najszybciej dać nogę. Jesteś wściekła, zła, załamana - dopóki nie wyżywasz się na studentach - wyrażaj to, nie tłum emocji. Twardym trzeba być, ale też mądrym by wiedzieć kiedy. Dla tego #^y^%$ raczej nie warto.
                      A z miłością raczej nie zadzieraj, po podejdzie cichcem i jak walnie od zakrystii, to nie będziesz poznawała bożego świata.
                      PS. Późna na mnie pora i chyba zaczynam bredzić.
    • gasiennicaaa Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 23:08
      Podpisuję się DOSłOWNIE POD KAżDZIUTKIM SłOWEM napisanym przez Miriam, poza
      kilkoma jedynie ("a straciliście już jedno dziecko")...

      POD KAżDYM SłOWEM SIę PODPISUJę

      aż mi dziwnie że zupełnie obca osoba napisała coś co ja słowo w słowo mogłabym
      napisać

      i pozostaje wyć
      • audrey2 Re: do Rodziców i do mężczyzn 04.11.07, 23:23
        Ok, akcja gasiennica (wybacz, ze przeinaczam Twoj nick,ale zawsze
        zapominam, ile tych aaaa jestwink). Kochana, przetrzymaj, będzie
        lepiej.Jeśli i Twoim problemem jest znalezienie kogoś, do
        przytulenia...Kurcze, można mówić tylko banały, ale przeszłam to i
        dzisiaj jest dobrze.
        ściaskam i myslę ciepło o Tobie
        A Miriam, przewodniczce stada, juz lepiej jest-pazur zrobiony, wlos
        postawiony i gotowa do bojuwink
        Forum spelnia swoją role.
        • gasiennicaaa Re: do Audrey 09.11.07, 10:31
          Audrey, dziękuję Ci bardzo za przemiłe słowa, już nie pierwszy raz - kolekcjonuję te miłe pościki w główce, dbam o nie, czyszczę i pielęgnuję i lżej mi się robismile)
          Tym większą sympatią pałam do Ciebie, że wielbicielką Audrey Hepburn jestemwink
          A nicka przekręcaj wedle życzenia i nastroju, daję każdemu całkowitą dowolność, bylebym tylko wiedziała, że chodzi o mniewink
          Pozdrawiam!
      • miriam11 Re: do Rodziców i do mężczyzn 05.11.07, 06:57
        Gąsienico przytulam Cię mocno bo dokładnie wiem, co czujesz.... skoro to ja
        napisałam co napisałam... i cholera nastrój mam taki że nawet pocieszyć nie
        umiem za bardzo... ale inni są w tym bezbłędni, za co dziękuję teraz już nie
        tylko w swoim imieniu.
        Do Czarega: jak zwykle piszesz mądrze... lubię Twoje teksty czytać. Nie, nie
        będę się wyżywać na studentach, nigdy tego nie robię. To by był brak
        profesjonalizmu smile Z tym uśmiechem sztucznym na pysku to fakt. Więc go nie
        będzie na siłę. Ale zapuchniętych ślepiów też nie. Jakby co - morda do miski z
        wodą w której pływa lód (polecam, cuda działa) i dopiero się ludziom na oczy
        pokazywać.

        Gąsienica, może i dla nas kiedyś słońce wyjrzy...

        A teraz mieszkanie wywietrzyć trzeba, bo tak jak od 2 miesięcy nie paliłam, to
        wczoraj klepiąc tu do Was wykopciłam 1,5 paczki fajek i smród w chałupie
        niemożebny. Bleee, idę wietrzyć.
        • asiuniaa36 Re: do Rodziców i do mężczyzn 05.11.07, 12:47
          Hmm...a co jeśli ja zakaczylam jeden związek,weszłam w drugi i nie wiem sama co
          chce?
          Myślę o poprzednim,przerabiam,wałkuję,nie mam spokoju...Ale przecież dawaliśmy
          sobie szanse nie raz i nie wyszło.Mam zły nastrój nie wiem jak to mój przyjaciel
          znosi bo ja sama siebie juz dawno bym w d... kopla.To bardzo wartościowy,mądry
          ,spokojny,cierpliwy facet.Akceptuje mnie jaka jestem z dobytkiem moich
          chorób,dzieci Go uwielbiają-mamy wreszcie szanse na normalna rodzinę,normalne życie.
          Dziewczyno zejdź na ziemie-zastanów sie czego ty w końcu chcesz-mowie do
          siebie...i mecze sie dalej...To dopiero ciężki przypadek,to juz nie CHAD to
          debilizm...
        • gasiennicaaa Re: do Rodziców i do mężczyzn 09.11.07, 10:37
          No to pozostaje nam się mocno przytulaćwink
          Jak dla mnie wcale fajna perspektywawink
    • kotomysza Re: do Rodziców i do mężczyzn 05.11.07, 15:51
      będąc w związku i będąc matką czasami marzę o totalnej samotności i
      życiu bez uczuć. tak to się miesza, że mamy ochotę założyć buty
      innych osób.
      • poetkam Re: do Rodziców i do mężczyzn 05.11.07, 15:58
        Kotomyszo, to są moje myśli...Ja też tak chcę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka