kajka68
29.11.07, 13:09
mąż miał we wtorek rozprawę w szpitalu ze względu na to ,ze nie wyraza zgody
na leczenie...oczywiście dostał przymus.Ale nie o to chodzi...przeczytałam to
pismo i włosy mi dęba stanęły...z 3 stronicowego wywiadu ze mną wyciągnieto
moze 4 zdania...i wyszło tylko ,że pije ,bije mnie i dzieci i jest chory i się
leczył wczesniej...on oczywiscie po przeczytaniu takiego tekstu obrażony
śmiertelnie...chyba się nie dziwię...choć z drugiej strony powiedziałam cała
prawdę...nie skłamałam ani słowem...
teraz z drugiej mańki...zazyczył sobie tel z internetem ,bo musi pracować bo
mu dwa kontrakty przepadną i będzie musiał płacić- niewiarygfodne dla mnie 1.
jest w szpitalu więc jakie płacic-
2.dostęp do internetu czyli allegro i konto w banku...i tak tam nieiwele
zostawiłam ale zawsze debecik..mozna zrobić...
3. wczoraj przyszły rachunki za telefony0-grał sobie w jakąś radiową
grę...wygrac nie wygrał stracił ponad 2 tys.teraz ma telefon na karte ja
doładowuję wedle potrzeby jak uznaję że trzeba...on mi strzałę puszcza ja
oddzwaniam.Pytałam o ten internet lekarki...a ona no co pani zwariowała?mówię
mu ze lekarz nie pozwolił...i co śmiertelna obraza plus wyzwiska...
mam dość...ile ja jestem w stanie jeszcze zniesć...przywożę co drugi dzień
wałówkę dla całego oddziału chyba,tony fajek itp...powiedziałam mu ile to
kosztuje...to jego pieniądze jak se zarobię to będę rządzić...
kurcze,,,skopcie mnie za głupotę, współuzależnienie i bóg wie co jeszcze albo
coś poradxcie.,..wyłaczyc telkefon nie odbierać domowego?no ale są też inne
sprawy i życie toczy się dalej a ja muszę byc dostępna dla innych
instytucji...nie mam siły chyba ja wpadam coraz bardziej w dół...