06.12.07, 18:09
Cos sie dzieje.Dzis jest 2 tyg jak mam zwiekszony antydepresant i doslownie
rozsadza mnie energia.Nie wiem czy to krotkotrwale czy wchodze w hipo-manie...
Musze uwazac,bo manii nie chce za nic.Ale czuje sie bosko mmmmmmmiodzio mowie
wam-super wypas!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: Gorka? 06.12.07, 18:21
      Ja też mam, ja też!!!! Fruwam, śpiewam, tańczę, jestem rozpustna-
      prawda Vinci?
      Jest bosko!
      • 35.a Re: kiepska pogoda 06.12.07, 18:33
        u mnie z "sensacji" tylko rozedrganie i niepokój. niech ktoś je zabierze...chcę
        ciszy...
    • bylbym_zapomnial Re: Gorka? 06.12.07, 23:51
      Weź tak nie prowokuj, bo tęskno się człowiekowi robi wbrew zdrowemu rozsądkowismile
      Jeśli zacznę żreć deprim garściami, by chałupniczym sposobem wywołać sobie hipo
      to Ty będiesz za to odpowiedzialna tongue_outP
    • matrioszka42 Re: Gorka? 07.12.07, 08:34
      Jak ja bym tak chciała. A tymczasem Depakina ustabilizowała mnie na
      niskim poziomie. Nie jest to depresja ale sub na pewno. Lekarka chce
      poczekać jeszcze tydzień, aż dojdę do dawki terapeutycznej 1200 i
      wtedy dopiero wejść z antydepresantem. Też manii za nic nie chcę,
      ale przyznam się, że za hipo tęsknię do bólu. Zwłaszcza, że muszę
      ostro pracować by odrobić straty finansowe z poprzedniej. Troszkę
      więc zazdroszczę, ale tak trzymajsmile
      • beatrix-kiddo Re: Gorka? 07.12.07, 10:40
        Mój Boże, co ja bym dała za hipomanię... pokroić bym się dała i solą posypać!!!!
        Ostatnia hipo skończyła mi się we wrześniu, od tamtej pory zaliczyłam znów
        koszmarną depę, a od dłuższego czasu bo ja wiem? Subdepresja? Stabilizacja z
        krótkimi dołami? Sama nie wiem.... No i oczywiście rapid cycling zaliczone w
        ostatnim czasie po samowolnym odstawieniu stabilizatora, za co sobie w brodę
        pluję (i już grzecznie stabilizator jem).
        Błagam, niech mi ktoś przywróci hipomanię... proszę....
        • 35.a Re: Gorka? 07.12.07, 11:23
          Cześć, dopiszę się pod Twoim tekstem, pozwolisz? Bo z rosnącym zdumieniem czytam
          "Panie Boże, daj stan chorobowy". Nie rozumieć nie rozumieć! Zastanawiam się
          czasem, na ile prawdziwe jest to, co czuję, skoro wspomagam się tabletkami. Bez
          nich jednak nie dałabym rady. Poproszę zatem remisję. Taką bez wzlotów i
          upadków, a resztę wypracuję sama. Zaczęłam wierzyć w moc pracy, dziwne. I w moc
          dobrze ustawionych leków tongue_out Pozdrowienia do Wrocka.
          • beatrix-kiddo Re: Gorka? 07.12.07, 11:43
            Już tłumaczę. Po prostu tylko w hipomanii czuję szczęście, tylko w hipomanii
            akceptuję siebie, taką jaką jestem, czuję się kobietą atrakcyjną, piękną,
            inteligentną, mądrą i spełnioną. W każdym innym stanie - remisji i depresji -
            jestem przerażonym, zakompleksionym małym kretem, który przeprasza że żyje.
            Remisja od depresji różni się tym, że w depresji te objawy są nasilone bardziej
            i w depresji dochodzą myśli samobójcze. Dlatego tak, Panie Boże, daj mi
            hipomanię. Bo to dla mnie nie jest stan chorobowy, tylko chwila ucieczki od
            rozpaczy.
            Pozdrowienia dla Warszawy.
            • dalaj-lama Re: Gorka? 09.12.07, 20:06
              Mnie w stan hipomanii wprowadzał alkohol.Dziękuję za pozdrowienia bo jestem z
              Warszawy.
              • kajka68 z innej beczki albo tej samej 09.12.07, 23:04
                wytłumaczcie mi proszę...czym się różni mania od hipomani...jak krowie na
                rowiewink,bo niby pojmuję ,ale chyba nie do końca...wdzięczna będę..już tyle
                dzięki Wam zrozumiałam ,ale wciąż targają mną niepewności...
                • i_am_the_army Re: z innej beczki albo tej samej 09.12.07, 23:41
                  Hipomania to lżejsza odmiana maniiwink
                  Znaczy się w manii się bardziej rozrabia i ma się mniejszą świadomość własnego
                  stanu chorobowego. Mania jest uciążliwa dla otoczenia.
                  W hipomanii człowiek postrzegany jest przez otoczenie zazwyczaj pozytywnie -
                  może być "duszą towarzystwa", etc. W hipomanii nastrój jest podwyższony ale
                  jeszcze nie tak bardzo jak w manii, gdzie pobudzenie jest ogromne i często
                  towarzyszy mu agresja.
                  smile
                  • kajka68 Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 01:04
                    Dzięki...teraz to już wszystko rozumiem...mąż miał a właściwie ma nadal
                    manię...mimo miesiąca w szpitalu...już coraz mniejsza ale nadal jednak
                    jest...wrrr...chciałabym,żeby ...ech...dzięki.
                • czareg Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 07:15
                  Najprościej rozpoznasz to w ten sposób: przy hipomanii zastanowisz się nad
                  opinią innych, a mając doświadczenie, sama swoją górkę powiążesz z chorobą. W
                  manii swój stan uznajesz za dar niebios, opinie innych to przejaw zazdrości i
                  zawiści, a twoja świetna predyspozycja we własnej ocenie nie ma nic wspólnego z
                  chorobą.
                  • kajka68 Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 08:20
                    No właśnie ..on jest cały czas bezkrytyczny wobec siebie, nie przyjmuje do
                    wiadomości,ze jest chory...jak długo może ta mania trwać?od miesiąca jest w
                    szpitalu z tego dwa tygodnie na detoksie...teraz cały czas ustawiają mu
                    leki...od kilku dni zaczął w końcu jakoś inaczej rozmawiac,ale nie jestem pewna
                    czy to nie za namową tesciowej ,ze jak nie będzie mnie wyzywał itp. to lekarka
                    po rozmowie ze mną wypuści go na święta...widzę,że on bardzo się pilnuje a jak
                    mu się zdarzy wybuchnąć to dzwoni i odkręca i wmawia mi,że on nie krzyczał tylko
                    ja nie tak coś zrobiła,m...w sobotę byliśmy na dwugodzinnym spacerze i w sumie
                    cały czas gadał on,,,różne rzeczy ,ale tak naprawdę żadnych konkretów takie
                    wszystko oderwane,niby z sensem ale jakoś to tak...nawet syna nie zapytał jak w
                    szkole...co po miesiącu jakoś tak oczywistym by się wydawało...nie wiem może to
                    ja się już za bardzo dopatruję w nim choroby...podstępów...ale nie daje mi
                    spokoju myśl,że on wróci i pierwsza rzecz to będzie piwsko...już teraz cały czas
                    dopomina się ...podpiwku...no przecież bez alkoholu...albo piwa
                    bezalkoholowego..pytam po co ?masz colę ,wodę ,kawe,,widzę ,że go ciągnie...
                    • asiuniaa36 Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 09:12
                      Kajka w tym alkoholu widze ogromny problem...Lekarz mi powiedziala ze CHAD,leki
                      i alkohol to olbrzymi ladunek wybuchowy.(jestem alko)
                      Kurcze maz zapewne nie da sie namowic na konsultacje z przychodnia uzaleznien?
                      Wiesz dzis ludzie jak tylko zauwaza ze alko jest problemem w ich zyciu-ida na
                      terapie.Nie czekaja,az straca wszystko.
                      Podziwiam Cie
                      • beatrix-kiddo Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 09:46
                        asiuniaa36 napisała:

                        > Kajka w tym alkoholu widze ogromny problem...Lekarz mi powiedziala ze CHAD,leki
                        > i alkohol to olbrzymi ladunek wybuchowy.(jestem alko)
                        > Kurcze maz zapewne nie da sie namowic na konsultacje z przychodnia uzaleznien?
                        > Wiesz dzis ludzie jak tylko zauwaza ze alko jest problemem w ich zyciu-ida na
                        > terapie.Nie czekaja,az straca wszystko.

                        Asiu, tylko jedno małe "ale": muszą zauważyć ten problem! Wydaje mi się, że mąż
                        Kajki jeszcze go nie zobaczył sad
                        No ale spróbować go namówić na konsultację warto. A nuż coś zaskoczy?
                        • kajka68 Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 10:10
                          Dziewczyny...on nie widzi problemu...i nie dociera do niego ,ze jest
                          chory...myślę,że duza wina w tym jego mamy...on już miał górki i doły w
                          technikum...,potem w wojsku szpital ,gdzie sam sobie wmówił,że udawał"wariata"
                          ,żeby uciec z wojska...gdyby wtedy ktoś postawił trafną diagnozę mozna było go
                          leczyc...muyślę,że wtedy była większa szansa na to,żeby dotarło do niego ,ze
                          jest chory.!3 lat temu w czasie pierwszego znanego mi już rzutu choroby teściowa
                          zrobiła wszystko ,zebym nie miała kontaktu z lekarzem.Tym razem na szczescie
                          lekarz nie chciał rozmawiac z nią tylko ze mna...a ona idzie w zaprzeczenie...on
                          juz zdrowy, on nie jest chory tylko to ze zmęczenia bo przecież haruje na mnie i
                          dzieci...hmmm(pozostawię bez komentarza)nie śpi, nie je pije itp i to dlatego.
                          nie dociera do niej że on jest chory i ze musi się leczyć.i jemu to samo
                          wmawia,a on z nieodciętą pępowina wciąż robi to co ona kaze..obłęd...ona nie
                          rozumie,ze tu alkohol i choroba to jakby naczynia połączone...nie potrafi tego
                          zes[polic...przykre...bardzo bym chciała ,żeby on zgodził się na terapię
                          wszelaką...także typowo rodzinną albo odpępowiającą;-D.bez tego nasze wspólne
                          życie nie ma racji bytu...to piekło nigdy się nie skończy...dla mnie jego
                          choroba jest jak kazda inna dla niej katastrofa no bo jak się komuś prz\yznac
                          ,że syn choruje psychicznie...pamiętam jak mnie ciagle pouczała,zebym nie mówiła
                          ze jestem alkoholiczką.A ja uwazam ,że jestem przestałam pić w pierwsze urodziny
                          swojego syna czyli 15,5 roku temu piłam wcześniej dośc duzo moze przesadziłam z
                          tym alkoholizmem, może nie było aż tak xle ale nie odmawiałam i lubiłam w duzych
                          ilosciach. Teraz tylko w sylwestra moczę usta w czasie toasu i to wszystko nie
                          tykam nie próbuję...nie chcę...ktoś musi byc w domu trzeźwy kiedy są małe
                          dzieci..winktak to sobie załozyłam i tego się trzymam.jak ktoś mnie namawia to
                          mówię "ja ,alkoholik;;;" i spoko.Przepraszam ze sie wcięłam w tego posta w sumie
                          mogłam otworzyć nowy watek...lecę do szpitala ,moze zastanę lekarkę ,może coś
                          nowego uda nam się ustalic.buziaki bardzo wam dziękuję...nawet nie wiecie jak
                          szeroko otwierają się moje oczy i umysł dzięki Wam ...to bardzo przydatne i
                          pomocne co piszecie.smile****
                          • asiuniaa36 Re: z innej beczki albo tej samej 10.12.07, 20:24
                            Kajka kochasz meza? Zastanow sie czy masz sile zeby mu pomoc.Zatanow
                            sie nad swoim zyciem-czy On jest tego wart? A tesciowa kopnij w
                            zadek. Kuzwa nie nawidze mamin synkow i chorych nadopiekunczych
                            mamusi.
                            Ja naie dalabym rady na Twoim miejscu...chyba.
                            Kajka troche zdrowego egoizmu.
                            Trzymaj sie i pisz-chociaz tak wyrzucisz z siebie to co boli.Mnie to
                            pomaga...
                            • kajka68 Asiuniaa... 11.12.07, 08:31
                              Mnie tez pomaga,chyba dlatego nie popełniam błędu wszystkich współuzależnionych
                              i nie ukrywam co dzieje się w domu...jeśli mam podbite oko to nie mówię ,że
                              uderzyłam sie w szafkę ,drzwi etc ,ale wprost ,ze mąż mnie uderzył.Mąż jest
                              postrzegany z natury jako sympatyczny super kump[el ja chgyba mniej bo to ja
                              wpadam w złosć jak widzę alkohol na stole-więc to ja jestem ta zła...na
                              szczeście tylko dla tych co piją inni postrzegają mnie normalnie.
                              Jeśli chodzi o miłość...hmmm...jak można kochać kata...ale chyba można...nie
                              wychodziłam za mąż z miłości raczej z rozpaczy,mój mąż wiedział,że go nie kocham
                              sam zaproponował taki układ bo on kochał za dwoje a ja go przeciez
                              pokocham....miał rację pokochałam go ...i coś w tym jest...teraz tez mimo
                              wszystko mi go brakuje czasami.choć tak wiele się wydarzyło,tyle zła,to jednak
                              jakaś częśc mnie należy do niego.Tylko czy starczy mi sił,zeby nie dać się
                              więcej deptac?nie wiem?chyba jestem silna,ale mimo wszystko uważam ,że moja siła
                              nmie starczy dla dwojga...on musi podjąć terapię alko i terapię rodzinną i ja
                              też.Ktos musi pokazać nam jak zyć razem.Ktoś kto potrafi spojrzec na to
                              obiektywnie.czasem mam wrazenie ,że mąż cały czas jest w mani ...mani
                              wyższości,,,wszystko co on robi jest najlepsze,wszystko co mówi ,jego rodzina
                              -ale moja jest be ,ja nic nie potrafię itp itd..albo tak niskie poczucie własnej
                              wartości dowartościowywane deptaniem słabszych- podobnie odnosi się do ludzi
                              ,którzy w jakikolwiek finansowy sposób są uzaleznieni od niego,pracowników,,,
    • kajka68 Re: Gorka? 11.12.07, 12:28
      Właśnie miałam telefon..światełko w tunelu...mąż zadzwonił,ze rozmawiał z matką
      i powiedział ,zeby przestała do niego wydzwaniac,ze nie chce z nia
      rozmawiac,żeby dała mu oddechnąć...a to wszystko dzięki terapeutce,z którą
      wczoraj rozmawiałam...normalnie kocham panią Iwonkęsmile...ona tez z nią
      rozmawiała i powiedziała jej ,że najwyższy czas dac żyć ponad 40 letniemu
      facetowi i pozwolić mu decydowac o sobie i swoim życiu...że nie wolno się
      wtrącac w nasze życie!Teściowa próbowała powiedzieć coś na mnie ale ta nie dała
      jej dojść do słowa powiedziała ,ze wczoraj spędziła z nami sporo czasu i nie
      zauwazyła nic co by wskazywało na to ,ze się nie kochamy,zepo prostu fajnie jej
      się z nami gada i rozumie nas...naładowałam się pozytywnie...kurcze jak
      dobrze,ze Pani (Iwonka znalazła się gdzieś w tym świecie...i niech dalej pracuje
      nad mężem ,bo dokonała cudu,wierzę ,że pomoże mu zaczać myślec nad tym a to już
      duzo...bardzo duzo może zachęci go do terapii?no to teraz ja mam górkę...robię
      przedświąteczne porzadki...teraz mam na to wreszcie ochotęsmile
      • asiuniaa36 Re: Gorka? 11.12.07, 19:45
        Kajka nawet nie wiesz jak bardzo sie ciesze.Tak kazdemu trzeba dac szanse.Ludzie
        sie zmieniaja,a milosc i cierpliwosc potrafi zdzialac cuda.
        Milo ze w sluzbie zdrowia pracuja ludzie z powolania,oby jak najwiecej pan
        Iwonek wink))
      • poetkam Re: Gorka? 11.12.07, 20:17
        Kaja, super! Trzymaj się cieplutko, będzie dobrze, musi być dobrze!
        Ta Twoja teściowa to prawdziwa cholera! Nie daj się jej.
        Może Ty też sama pochodź na terapię do pani Iwonki?
        Pozdrowienia
        • kajka68 Re: Gorka? 11.12.07, 21:06
          Pani Iwonka ma ponoć bardzo podobną teściową do mojej tylko ma mądrzejszego syna
          ,który się nie daje...dlatego chyba tak chętnie pomaga...nieważne dlaczego wazne
          że pomaga i chce to robić...super kobieta...pojadę jeszcze jak tylko będę mogła
          i chętnie sobie z nia pogadam szkoda ,że nie ma jej tu na miejscu...ale obiecała
          ,ze jak tylko będzie w naszym mieście zawsze bedzie nas odwiedzac...to najmilsze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka