Dodaj do ulubionych

Sytuacja podbramkowa

16.01.08, 13:09
Jest fatalnie. Jeśli nie przejdzie, dam sobie spokój z życiem.
Tymczasem wykorzystuję dostępne jeszcze sposoby na podskoczenie
milimetr wyżej.

-pławię się w gorącej kąpieli i myślę "jaka ta moja łazienka ładna,
wcześniej tego nie zauważałam"
-piszę listy do bliźnich, ale wychodzi jakiś nieskładny bełkot,
więc listy zostaną niechybnie w "niewysłanych"
-podniosłam słuchawkę z zamiarem zadzwonienia do telefonu zaufania
-z drugiej strony głucha cisza, spróbuję jeszcze jutro
-czytam podręcznik dla terapeutów i ten sposób paradoksalnie
pomaga najbardziej
-jutro są moje urodziny, będzie Mała, będzie specjalnie dla niej
torcik, zdmuchnie moje świeczki

-dorzućcie coś proszę, jeszcze o siebie walczę.
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 13:30
      > -dorzućcie coś proszę, jeszcze o siebie walczę


      -depresja minie- TY wiesz to najlepiej,
      -ja Cię lubię (mimo że często się z Tobą nie zgadzam)
      -Mała chce, abyś dla niej żyła jak najdłużej
      -tort będzie baaardzo smaczny
      -Forumowicze Cię lubią
      -zadzwoń na inny telefon zaufania- chcesz to mogę Ci pomóc znaleźć
      -pojedziesz do Angli- będzie fajnie
      -może zjedz kawałek czekolady, albo banana?


      Trzymaj się kochana!!!!!!!
    • lolinka2 Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 13:30
      Ja mam metodę pięciu minut... Jeszcze pięć minut, w tym czasie zrobię coś tam...
      i jak to zrobię to... jeszcze pięć minut i kolejne zadanie... rekord w tym
      systemie to 2 dni.

      No i jeszcze tutaj spróbuj może... Mi
      kiedyś pomogło.

      3maj się ciepło.
    • i_am_the_army Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 13:47
      Jestem z Tobą, o to samo walczę, nie jesteś sama
    • audrey2 Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 17:59
      1. podręczniki dla teraputów- zgadzam się, pomagawink Ale czasami
      pomaga też poczytanie rzeczy dla pacjentów lub o pacjentach.
      Pierwsze z brzegu, co mi przyszlo do glowy - Jamison, Niespokojny
      umysl, Seligman @Optymizmu można się nauczyć (głupi tytul, ale
      Seligman glupi nie jest; to on wymyslil termin wyuczona bezradnosc).
      Podręczniki pokazuja, ze depa jest chorobą i że można coś zrobić, a
      przede wszystkim, że mija.

      2. rozmawiaj z bliskimi/pisz na forum

      pozdrawiam bardzo
      • 35.a Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 19:32
        2/ czasem trudno, nie bardzo wiedzą co robić, czasem tylko
        milczą i podają kolejne chusteczki, a ja (tak) czuję się
        upokorzona tym, że choruję. sama sobie wymyślam, że coś mi
        stuknęło pod sufit. nadzieja poszła się je.bać i to jest może
        najgorsze. pewnie to znacie: "dookoła nie ma człowieka, który
        by z Wami pogadał, a co najważniejsze - zrozumiał". trudno mi
        dodatkowo zatrzymać łzy. znalazłam kartkę z notką lekarza z
        ostatniej wizyty: V(enlectine) - 1 (2?), więc od jutra zwiększę
        dawkę.

        1/ znam Seligmana, także z tej książki. reprezentuje podejście
        poznawczo-behawioralne, ponoć dla nas najlepsze... Jamison -
        wyciągnęłam dziś z witryny, przekartkuję raz jeszcze. Wisielczy
        humor: poczytam, jak nie bardzo było także jej.

        Poetko - dzięki.
        Armio - uśmiechy dla Ciebie.
        Lolinko - rada słuszna, skorzystałam.
        Nowy-nicku - zapamiętam wskazówki.

        Audrey, pisałam tu kiedyś o wyjeździe - boję się jechać,
        pomyślałam teraz, że poczułabym ulgę, gdybym przebukowała
        bilet o jakieś 3 miesiące. Ale to tchórzem jedzie...
        • audrey2 Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 20:29
          A., a może ta Twoja depa ma tym razem coś wspólnego z tym wyjazdem. Nie znaczy
          to, ze masz teraz zmieniać plany, ale tak trochę sobie zracjonalizować, poczuć
          się trochę lepiej.Przecież to, co dookoła ma nas wpływ. Może tak masz, że
          reagujesz depresyjnie na ważne/trudne doświadczenia życiowe. Zresztą pisałaś
          kiedyś, ze zachorowałaś pod wpływem trudnych wydarzeń.
          Co do wyjazdu...Ma to dwie strony. Gorsza jest taka, że to faktycznie jest stres
          i na pewno nie powinien być traktowany jako lekarstwo. Myślę jednak, ze
          konsultowałaś decyzję o wyjeździe ze swoim lekarzem.
          Jasna strona jest taka, że ten stres jest dobry, bo zmusza do działania. Każdy
          sukces tutaj pokazuje, ze się jest silniejszym, niz sądziliśmy. Poza tym, jeśli
          jedziesz na krótko, a przy tym nie masz wielkich doświadczeń w podróżowaniu, to
          pewnie będziesz przeżywała elementy miodowego miesiącawink Dla mnie pierwszy,
          wakacyjny pobyt w IR był absolutnie fantastyczny, choć pracowałam ciężko jak
          nigdy w życiu. Tutaj przede wszystkim ludzie są mili i uśmiechnięci i zanim do
          tego przywykniesz, będzie Ci bardzo podobałowink Dużo by mówić...

          A., może Ty się kobieto po prostu wybierz do lekarza.
          I pamiętaj, że tak naprawdę nie jesteś w tym wszystkim sama.
          • 35.a Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 20:51
            W sytuacjach kryzysowych/trudnych zwiewam, to prawda...teraz też
            mam ochotę na ucieczkę.
            Na temat wyjazdu rozmawiałam z lekarką w wielomównym czasie
            hipomanii --> zabroniła mi jechać. Teraz, w depresji, też chyba
            nie najszczęśliwiej byłoby jechać...Już nic nie wiem. Dziewiczo:
            chciałabym i boję się.

            Tymczasem pociągam sobie drugiego drinka i dobrze mi jakoś się zrobiło.
            Żubrówka z sokiem pomarańczowym, herezja, nic tosmile
            Obok zaprzyjaźniony pies - ciepełko...
            Wizyta dopiero na 2 dni przed wyjazdem, chyba ją przyspieszę:I
        • i_am_the_army Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 21:44
          35.a, i ja uśmiechów od groma ślę do Cię big_grin big_grin
          • 35.a Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 21:54
            Ja Tobie teżsmile I pies Cię pozdrawia.
            (jeszcze nigdy nie przepijałam do psa...smile
            • i_am_the_army Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 22:04
              dzięki za psie pozdrowieniasmile)
              a to ja od kota podeślę - właśnie mruczy obok mnie smile)
    • maciusiko Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 22:21
      A.-masz racje- zwieksz dawke.Bierzemy ten sam antydep.W mocnym dole biore 225 na dobe.A 150 to u mnie minimum.Oczywiscie pisze wylacznie o sobie.Ze mna jest dokladnie tak,jak pisze Audrey,kazde wazniejsze wydarzenie wywoluje totalny dol.Nie poddawaj sie,wiesz przeciez,ze i ta zla chwila minie...
      • 35.a Re: Sytuacja podbramkowa 16.01.08, 23:18
        Tak jest. (tylko jak tu teraz zasnąć po alko. pośpiewam sobiesmile
        Zwiększę najpierw do 150. Dobrej nocy.
        • poetkam Re: Sytuacja podbramkowa 17.01.08, 01:13
          A ładnie śpiewasz? Pośpiewaj i mnie...Tylko sąsiadów nie obudźsmile
          Dobrej nocy, A. , będzie lepiej.
          • 35.a Re: Sytuacja podbramkowa 18.01.08, 12:04
            śpiewać niestety nie umiem w ogóle, śpiewam tylko sobie po cichutku.
            chcę tylko napisać, że wczoraj było wybitnie antydepresyjnie.
            dostałam ładny prezent w granatowej torbie z białym sznureczkiem,
            Mała dyrygowała, co mam robić (ona działa na mnie bardzo antydep),
            jak dmuchać świeczki i że najpierw mam pomyśleć marzenie. ona dmuchała
            w "3", ja w połamane "5" zrobione z "6" (w sklepie nie mieli właściwego),
            śpiewała w dwóch językach. był fajny obiad z kurczakiem curry
            (moja ulubiona przyprawa), a potem graliśmy w siatkówkę balonami.
            na koniec Mała zapakowała każdy balon w osobną reklamówkę i...
            zabrała do domu. no i nie wiem, kto tu jest wariatkąsmile

            antydepresant zwiększony, na razie jest dobrze. i chcę Wam podziękować za ten
            wątek, naprawdę
            • audrey2 Re: Sytuacja podbramkowa 18.01.08, 20:30
              Mialam zapytać, jak Ci tam, ale chyba już nie trzebawink

              Dużo zdrowia i spokoju wewntrznego!!wink
              • 35.a Re: Sytuacja podbramkowa 19.01.08, 14:31
                dziękuję Ci. bliscy też zauważyli, że mam się lepiej.
                poczucie humoru zwyżkuje itd. mam chęć na codzienne
                zmaganie się z rzeczywistością i nawet sprawia mi
                to jakąś przyjemność.
                wyjazd też traktuję teraz w charakterze próby, ale nie
                jakiejś bardzo znaczącej. nie wyjdzie - spokojnie wracam.
                będzie w porządku.

                uśmiechy dla Ciebie.
                • 35.a P.S. 19.01.08, 15:08
                  problem tylko z utrzymaniem delikatnej równowagi - zaczynam
                  "szaleć z zakupami". nawet nie było mi głupio, gdy musiałam dziś
                  zrezygnować z jakiejś pozycji przy kasie (świadomie nie wzięłam
                  karty płatniczej). a kupuję zwracając w dużej mierze uwagę
                  na kolorowe opakowania (prod. spożywcze)

                  muszę tu uważać

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka