nokja7
28.01.08, 18:54
górka dołek górka dołek górka dołek... już mam dosyć
ja się nie nadaję na studia... wszystko psuję...
zawaliłam sesję i nie mogło być inaczej, bo skoro nie chodziłam regularnie na
zajęcia to czego się spodziewać?
jak mam hpm to wydaje mi się, że panuję nad sytuacją, robię to co trzeba i
jest ok, w depresji odwrotnie,. wszystko mnie przerasta, mam egzamin w
czwartek, an który nic nie umiem i wiem, że nie zdążę się nauczyć...bo jest
tego masa... i zaczynam kombinować
a najgorsze jest to,że cały czas musi mnie brat pilnować, wie, że zdarzają mi
się 'głupie myśli', już kilka razy od powrotu po dziekance chciałam rzucać
szkołę, niedawno jechać do domu i zlekceważyć całą sesję...jakoś mnie od tych
moich pomysłów odprowadza, ale przecież on nie będzie zawsze... rodzice nie
mówię, bo już tak zbyt wiele przeszli.. ja już sama nie wiem z czego to
wynika, z lenistwa? czy z czego? trzęsą mi się reće jak nie wiem co, mam
mętlik w głowie i ciągle chce mi się spać...
nie umiem się za nic zabrać, wszystko przekładam, paraliżuje mnie strach ( bo
przecież nie uda mi się zrobić tego tak jak chcę)
włączyłam sobie głośno muzykę, bo czuję,że zaraz
wybuchnę........................................................................
mam sesję poprawkową tak zawaloną, że tylko siedzieć nad książkami, a ja nie
mogę...większość przedmiotów pozaliczałam na marne 3, zostały mi 2 egzaminy i
2 zalki, których nie dostałam ze względu na niechodzenie...
zastanawiam sie czy w ogóle warto?
na marne 3? po co w ogóle studiować? nie satysfakcjonuje mnie to ani trochę,
ale jak przychodzą gorsze dni to naprawdę wszystko mam w dupie i żadne
argumenty nie nie przekonują...w dodatku studiuję na kierunku, na którym
systematyczna nauka jest konieczna ..inaczej się kończy tak jak ja...
przerasta mnie wszsytko...................
co za*******************************choroba!
nic nie zależy ode mnie, co to za życie....
sorry, marudzę...sorry