Dodaj do ulubionych

Nuda w dużym mieście

16.02.08, 20:28
Czy mogę się wam wyżalić?
Mieszkam w tym mieście już ponad dwa lata, ale nie mam żadnych swoich znajomych, za wyjątkiem tych z pracy, z którymi wychodzę gdzieś tylko sporadycznie. Przyjechałem tu za ukochaną osobą i większość osób, które tu spotykam towarzysko to jego znajomi. Są fajni i mili, ale to jego znajomi. Wychodzenie z ludźmi wydaje mi się często bezcelowe, siedzenie w głośnych knajpach i rozmawianie o niczym mnie męczy. Cały czas mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję, nie przystaję. Jak coś mówię, to z reguły coś głupiego, wbrew sobie, ściągam na siebie zdziwiony wzrok innych. Nie zawsze oczywiście, najlepiej wychodzą mi żarty słowne--wtedy wszyscy się śmieją i są zachwyceni, a mój boy jest jakby zazdrosny. Mam czasem takie wrażenie w towarzystwie, że powoduję blokadę przepływu rozmowy--ludzie przestają mówić, a ja mam wrażenie, że to wszystko przeze mnie, bo jestem taki niewyluzowany, taki spięty i cały czas się zastanawiam "o czym by tu gadać". A jeśli nigdzie nie wychodzę, bo nie mam z kim, dopada mnie znów depresja, i wydaje mi się że cały świat jest przeciwko mnie, że najlepsze lata (które wcale nie były takie świetne) mam za sobą. Nie wiem po co przyszedłem na świat, po to żeby się tak ze sobą męczyć (i innych męczyć sobą)?
Żyjemy w czasach, w których sloganem nr 1 jest "żyj pełnią życia, żyje się tylko raz". No świetnie, i co z tego. Nawet tego jednego razu nie potrafię wykorzystać.
Jestem teraz na efectinie (od października) jest lepiej, wiele rzeczy widzę w lepszych barwach, ale moje życie towarzyskie jest wciąż nijakie. Wciąż przeraża mnie konieczność pracowania, sprzątania i prania, którą trzeba powtarzać, bo następnego dnia znowu jest syf. W ogóle nie potrafię myśleć pozytywnie i nie chce mi się.
Więc jest sobota wieczór, siedzę sam w domu, pewnie zaraz gdzieś wyjdę z moim partnerem życiowym i znów będzie beznadziejnie, pogadamy o pierdołach i pójdziemy spać.
Nie mam stwierdzonego ChADu, tylko depresję, ale często mam ochotę robić rzeczy "wielkie", chodzić na dzikie imprezy, przeżywać szalone przygody, jeździć po świecie, stawiać wszystko na jedną kartę, angażować się w anonimowy seks, potem to wszystko opisać i zarobić mnóstwo pieniędzy. Tymaczasem nie mam na to odwagi, coś ciągnie mnie w dół i kończę becząc taki niespełniony i żyjący wbrew sobie. Nie wiem kim jestem i nie wiem kim chciałbym być. Czasem czuję się taki głupi, taki mały i taki nic nie wart (wiem, depresja).
Gdzie jest sens w tym wszystkim, tyrać sześćdziesiąt lat, żeby spłacić mieszkanie, samochód i wczasy w Bułgarii, a potem umrzeć?
Przepraszam za depresyjny wątek, ale nie mam komu się wypłakać. Wybieram się na terapię psychodynamiczną, nie wiem do kogo, bo nie wiem, jak znaleźć dobrego, wykwalifikowanego specjalistę. Mam nadzieję, że to mi się uda i że dzięki temu poznam siebie i swoje prawdziwe miejsce na tej planecie, bo jak na razie poziom inteligencji intrapersonalnej u mnie poniżej zera.
Obserwuj wątek
    • i_am_the_army Re: Nuda w dużym mieście 16.02.08, 20:43
      Drogi Mr Miał Miał, to ja pociągnę tą nutę zawodzenia, bo podobne dylematy nie
      są mi obce. Ten bezsens, snucie we łbie wielkich planów, a potem wracanie do
      parszywej rzeczywistości, w której jestem totalnym niesamodzielnym glutem, który
      nie bierze życia we własne ręce.
      Obecne stany lękowe paradoksalnie oduczają mnie trochę takiego myślenia, bo po
      prostu nie mam na nie czasu, skupiona wciąż na lękach. Ale wiem, że jeśli
      któregoś dnia wrócę do siebie, zawodzić będę znów (ba, ja już w przerwach
      sekundowych lęków zawodzę), dlatego stwierdzam, że nie ma dla mnie ratunku, hehe.
      Ostatnio odwiedzony przeze mnie psychiatra stwierdził u mnie głębokie zaburzenia
      osobowości i zanegował diagnozę ChAD. Tak więc ta psychoterapia, o której
      piszesz, może być faktycznie najlepszym rozwiązaniem. Próba nie strzelba, no nie?
      Nic więcej nie poradzę, nie pocieszę, bo nie umiem. Pozawodziłam.
      • matrioszka42 Re: Nuda w dużym mieście 17.02.08, 12:06
        Ja jestem ChAD-erką. I wierz mi stawianie wszystkiego na jedną kartę, ekscesy seksualne, podróze przed siebie nie nadają się do późniejszego opisywania (choć może za x lat). Wpędzają tylko w głębszą depresję. Ja depresje miałam do tej pory głębokie, ale krótkotrawłe. Natomiast manie długie i wyniszczające. Także trudno mi coś naprawdę mądrego doradzić. Terapia u mądrego psychologa będzie pewnie pomocna. Ja też jeszcze tego nie próbowałam.
        • asiuniaa36 Re: Nuda w dużym mieście 18.02.08, 08:23
          Dlaczego zycie towarzyskie ogranicza sie do pojscia do knajpy>?
          Widac Jestes bardziej wymagajacym czlowiekiem,a mozesz robic wiele wartosciowych
          i satysfakcjonujacych rzeczy.
          Mozecie przeciez czasem isc do kina.Mozesz poczytac.Mozecie pojechac
          gdzies-chocby na krajowa wycieczke-przeciez nasz kraj jest taki piekny...Nie
          wiem mozesz zapisac sie na kurs-tanca,malowania,nauki jezyka.Rzecz gustu.Sprobuj.

          Gasieniczko witaj w klubie=mi tez podwazono CHAD i tez jest mowa o zaburzeniach
          osobowosci...Tylko z tego jak nie umia pomoc...A leczenie farmakologicznne
          wyglada identycznie.Etam szkoda gadac.Co lekarz-inna diagnoza.Ja juz nie
          wiem,czy ja jestem glupia czy oni...
          • i_am_the_army Re: Do Asiunia 18.02.08, 11:04
            Asiunia, no właśnie, na zab. osobowości nikt tak naprawdę nie potrafi pomóc,
            poza psychoterapią (która u mnie teraz odpada, bo nie mam gdzie), a farmakologia
            niby ta sama, ale ja się z nią pożegnałam, bo leki tylko pogarszają moje
            samopoczucie. Tylko lit wciąż biorę.
            A co do tego, kto jest głupi... ja to bym ujęła tak, że z tego wniosek, że nie
            możemy się czuć od nich [lekarzy] głupsze, hehe, bo tyle pomyłek, co oni
            robią... I tak musimy leczyć się do pewnego stopnia same, "na wyczucie",
            przynajmniej ja tak muszę....

            I co do życia towarzyskiego to też się z Tobą zgadzam.
            • asiuniaa36 Re: Do Asiunia 18.02.08, 11:58
              No to co? Zakladamy swoje forum? Pt:chore nie wiadomo do konca na co? wink))

              Ja tez sama sie lecze,tzn mowie lekarzowi co ma mi zwiekszyc,a co
              zmniejszyc...hehe (dobrze,ze slucha)
              • i_am_the_army Re: Do Asiunia 18.02.08, 12:22
                haha! zakładamywink)
                to super, że lekarz Cię słucha, przynajmniej tyle.... mnie tyż posłuchał, gdy
                oświadczyłam, że żegnam się ze wszystkimi prochami i zostaję na samym licie,
                takie trochę wymuszone zezwolenie dało mi poczucie bezpieczeństwa, że w razie
                czego niby, że pozwolenie lekarskie było ;-P
                Eh przesrane
    • 35.a Re: Nuda w dużym mieście 18.02.08, 13:29
      Ha...dawno nie bylo tu takiego madrego tekstu.

      W paru miejscach podpisuje sie pod Twoimi slowami calkowicie, w innych nasza sytuacja sie rozni. Nie mam niestety partnera zyciowego, spelnienia, uczucia doznaje tylko w snach. Podobie jak Ty mam uczucie blokowania przeplywu gdy jestem w towarzystwie, czasem jednak mowie rzeczy tak glupie, ze az smieszne; nie wiem, co robie z ludzmi, jak ktos rzekl - "mam bardzo rozbudowane zycie psychiczne, bo rzeczywistego nie ma". Smieje sie. Podobno nawet fakt, iz lubie czytac, interesuje sie filmem jest zastepnikiem, namiastka. Polemizowalabym. Moge wyjsc na piwo, ale zauwazylam ze pije zbyt szybko, a upojenie dnia nastepnego daje nieciekawe skutki. Bylo to raptem pare prob, wnioski wyciagnelam. Nie ta droga.

      Terapia dynamiczna, czyli bliska psychoanalizie? Ona poza mna, polecam. Dowiesz sie sam od siebie sporo, nie wiem, czy bedziesz zadowolony tym, co ujrzysz, niemniej zachecam.

      Czy Twoj partner jest podobny do Ciebie czy to ktos calkiem odmienny? Bo stworzenie pary, ktora bedzie zaspokajac wiekszosc, choc takze nie wszystkie potrzeby (niezdrowe) wydaje mi sie byc czyms, co moze dawac naprawde duze spelnienie. Rozwiazaniem jest moze spotykanie na swojej drodze podobnych sobie ludzi.

      Praca, sprzatanie etc. to czesc codziennosci, z ktora najlepiej sie pogodzic, ja usiluje. I ta Bulgaria...glupi kierunek, najlepiej wybrac przyjazne panstwo i tam...emigrować. Patriotyzm przeze mnie nie przemawia. Bede usilowala zakotwiczyc sie poza Polska na stale. Tak jak Ty szukam jakiegos antidotum na poczucie niezadowolenia, moze jest nia tworczosc.

      Tez kraze dokola pisania, chociaz rzeczywiste osiagniecia sa na razie mizerne. Co do najciekawszego punktu, czyli checi sprobowania bardziej awanturniczego stylu zycia. Jesli uwazasz, ze tak byc musi - odwaz sie, probuj, byc moze to jest lekarstwo na depresje. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka