Dodaj do ulubionych

Pozegnanie...

27.11.08, 15:41
Dziekuje Wam za wspolnie spedzony czas... - Zycze wszystkim juz
dzisiaj Wesolych Swiat 2008 i szczesliwego zycia w trzezwosci...!
A...
awyst@t-online.de
Ps. Szczegolne pozdrowienia dla aowcow...!
Odchodze stad, bo tu nie da sie trzezwiec...
Szkoda mi tu nowicjuszy, ale z drugiej strony sami sobie winni, ze
nie chca skorzystac z Mityngow AA, w realu i wola tu bladzic
wirtualnie...!
Do zobaczenia na szlaku...! ;-))
Obserwuj wątek
    • daria1968 Re: Pozegnanie... 27.11.08, 16:54
      Mam nadzieje jednak że czasem się odezwiesz.Jestem żoną alkoholika i czytając
      Twoje posty wiele razy znalazłam w nich coś dla siebie.Wiele razy byłam
      wzruszona np gdy pisałeś o swojej żonie ,drodze do trzeżwości.Powodzenia.
    • ela_102 August :-) 27.11.08, 17:10
      Świetna decyzja zwłaszcza, że ja intuicyjnie kilka godzin temu
      podjęłam idetyczną :-)))))))
      Dla mnie powrót Jerzego i tą aurą "władzy i porządkowania" kojarzy
      się jednoznacznie, a moje doświadczenie netowe potrafi napisać
      dalszy ciąg tej histori w której z pewnością nie bedę uczestniczyć.

      trzymaj się i do spisania na privie :-))))))
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: August :-) 27.11.08, 17:45

        No i zwalili wszystko na Jurka...

        Problem Augusta, Eli i tego typu osob polega na tym, ze choc- wierze
        w to- chca dobrze- to robia to nieudolnie. Nie da sie przekonac do
        swoich racji z pozycji wszystkowiedzacego, madrego nad wyraz.

        Pomyslmy- na jakim fundamencie zrodzila sie idea AA?
        Otoz zrodzila sie ona na zalozeniu, ze alkoholik moze zaakceptowac
        latwiej i skuteczniej pomoc od swojego brata w niedoli, a nie od
        stojacego wyzej lekarza, ksiedza, profesora czy kogokolwiek.
        Na tym polega fenomen tego ruchu wedlug mnie. Oczywiscie, fenomen to
        takze to, ze alkoholik ktory jest juz trzezwy pomaga temu na
        poczatku drogi- ale nigdy nie zapominajac i nie wspominajac fsktu,
        ze sa oni z tej samej gliny ulepieni.

        To, co zraza ludzi do Augusta, Jarasa, eli, Rauchen- czyli przeciez
        oredownikow AA na tym forum- to wedlug mnie poczucie wyzszosci.
        Ja wiem lepiej, bo mam wiecej cyferek, ja jestem lepszy, ja juz cos
        mam a ty dopiero mozesz sie starac- tu tkwi blad.

        Wierze, ze wynika to z ludzkiej natury- potrzeby samorealizacji,
        dowartosciowania sie. Jednakze nie mozna wtedy miec pretensji o to,
        ze ktos nie chce z tej pomocy korzystac.

        Dodam tez, ze wszystko polega na postawie, a nie deklaracjach. Na
        czyms, co tkwi miedzy wierszami, a nie w tym, co napisane. Niewazne,
        ze ktos na potrzeby chwili moze "znizyc" - chodzi o to, zeby ta
        postawa braterstwa i zrozumienia byla naturalna.

        Takie cos widze u Jerzego- ktory oczywiscie jak kazdy czlowiek czaem
        moze napisze cos nie tak, walnie glupote- ale u niego te postawe
        widze. Nie tylko u niego- widze ja o Yury, widze ja u Janu, widze u
        Myszy, wielu innych osob, widzialem nawet czasem i u Eli, Rauchen,
        Augusta czy Jarasa!

        Radzilbym, zamiast rzuca zabawki zastanowic sie nad wlasna postawa.
        Bycie prorokiem moze wynikac tylko z obwolania przez lud, a nie z
        wlasnego nadania. Niektorzy o tym zdaja sie zapominac.

        Jak mowie, wierze w dobre intencje Jarasa, Eli,
        • ela_102 Adi :-) 27.11.08, 17:53
          Ja nie zrzucam na NIKOGO winy to raz!
          Korzystam tylko ze swojego prawa do wlasnych zachowań.
          Nie wiem co kogo do czego zniecheca, bo nie jestem tym kimś.
          Wiem tylko co mnie zniechęca i wiem co z związku z tym zrobić.
          Nie narzekam i NIGDY nie narzekalam na brak przyjaciół.
          Zwolennik to coś takiego, o co nie zbiegam, bo nie jestem POLITYKIEM.

          Trzymaj się chopie w tej zagranicy i dbaj o siebie :-)
        • babusz Re: August :-) 28.11.08, 14:12
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

          > Pomyslmy- na jakim fundamencie zrodzila sie idea AA?
          > Otoz zrodzila sie ona na zalozeniu, ze alkoholik moze zaakceptowac
          > latwiej i skuteczniej pomoc od swojego brata w niedoli, a nie od
          > stojacego wyzej lekarza, ksiedza, profesora czy kogokolwiek.
          > Na tym polega fenomen tego ruchu wedlug mnie.

          AA sa jedna z wiekszej liczby pochodnych chrzescijanskiego Ruchu
          Oksfordzkiego, zrodzonego na gruncie Inicjatywy Przemian
          (Initiatives of Change) pastora Franka Buchmana.
          Od niego i z tego ponadkonfesjonalnego ruchu wywodza sie i teorie i
          metody (meetingi) przejete pozniej i przez AA.
          Tu link do ksiazki Franka Buchmana pt. "A Life"
          www.frankbuchman.info/
          • babusz poprawka 28.11.08, 14:15
            babusz napisał:

            Napisalem:

            > Tu link do ksiazki Franka Buchmana pt. "A Life"

            a mialo byc "link do ksiazki nt Franka Buchmana
      • e4ska Re: Na dowidzenia wszyscy razem 28.11.08, 10:03
        Szlachetny nicku pisujący pod czcigodnym 62wolt. Tyle masz podobieństwa do
        prawdziwego Wolfa co kozia d...pa do trąbki. Tchórz i mąciciel.

        Przegnaliście Niemca - fajnie, niech żyje rdzennie polskie AA! bez obcej domieszki.
        Drugi Grunwald, czyli nasze pijackie 1410.
      • krowibobek Re: Pozegnanie... 27.11.08, 19:01
        Ja znowu myślę że alkoholikom ,którzy nie dopuszczają innej metody trzeźwienia
        jak AA tak naprawdę zależy na akceptacji. W życiu przepili wszystko stracili
        przyjaciół rodzinę w dzieciństwie może nie mieli akceptacji ze strony rodziców
        więc szukali jej gdzie indziej ważne aby zaistnieć. Przestają pić dzięki
        AA,które ich całkowicie akceptuje i to jest dla nich prawdziwy cud coś co
        naprawdę osiągnęli sami. I to wydaje się być naturalne że skarbu się strzeże .
        Tylko gorzej jak robi się z tego doktrynę i złoty środek. Augusta na pewno to
        stary czytasz więc daj na luz przestań pozować tekst że tu się nie da trzeźwieć
        jest zaprzeczeniem tego co w swój specyficzny sposób próbowałeś przekazać Jeden
        z kroków mówi o przyznaniu się do błędów ty je tu robiłeś jeżeli tego nie
        widzisz to czas zobaczyć sam mówiłeś coś o ogonie i ilości osób które go widza.
        Kto nie popełnia błędów ? Niema takiego .
          • krowibobek Re: Pozegnanie... 27.11.08, 20:30
            tenjaras napisał:

            > a nie sądzisz krowibobku, że AA nie tyle daje akceptację, co
            > narzędzia do odzyskania samoakceptacji?
            Tak uważam. Ale ze wszystkim można przesadzić. Jak się przesadzi z
            samoakceptacją można zacząć ignorować postawy innych i oceniać ich sposób
            trzeźwienia. I właśnie stąd biorą się nieporozumienia.
      • ela_102 Spokój jak Ty go pojmujesz... 27.11.08, 20:13

        Autor: 7zahir 27.11.08, 19:27

        DESIDERATA
        "Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu. Pamiętaj jaki pokój może
        być w
        ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w
        dobrych
        stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno,
        słuchaj też tego,
        co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją
        opowieść. Jeżeli
        porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
        albowiem zawsze
        będą lepsi i gorsi od ciebie..."

        Te słowa sobie przypominam ilekroć korci mnie jakiś
        nawet wyimaginowany wyścig i wyrabianie sobie oceny same siebie na
        podstawie
        czegoś lub kogoś.
      • arielka49 Re: Pozwólcie Aaugustowi odejść...nie podnoście w 28.11.08, 08:23
        A dla mnie - najbardziej taktowną , opanowaną .... jednocześnie
        bardzo pomocną wszystkim osobą na tym forum , jesteś właśnie TY - 7zahir.:-)))
        I jestem przekonana , że podobnie myślą wszyscy Ci , którzy wchodzą tutaj
        po raz pierwszy .
        Nie ma tutaj drugiej takiej osoby .
        Augusta nie da się po prostu czytać. Nawet , jak wypsnie mu się od czasu do czasu
        coś sensownego - przewaga jego ,,nawalanek,, przykrywa wszystko , co pozytywne.
        Jaras ... i inni również nie mają tutaj szans przy Tobie ...zahir.
        Chciałabym mieć taki spokój i cierpliwość w sobie , jak Ty.
        Jesteś godna naśladowania ...


        Ja Cię bardzo proszę , zahir - bądż tutaj cały czas.



        ***********************************************
        Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • 7zahir Och Arielko :-) 28.11.08, 18:42
          Wiesz , że dotknięci choroba uzaleznienia
          są głodni ciepła i dobrych słów.

          Podgrzałaś mnie do czerwoności :-)

          Dziekuje.

          Swoja droga marzy mi sie taka własnie sytuacja na forum,
          że znając czego pragniemy, bedziemy sie tym dzielić
          wzajemnie doladowując sobie baterie
          w chwilach zawirowań emocjonalnych.

          Może to nie jest utopia?
          • daleh Re: Och Arielko :-) 28.11.08, 19:46
            7zahir...
            Swoja droga marzy mi sie taka własnie sytuacja na forum,
            że znając czego pragniemy, bedziemy sie tym dzielić
            wzajemnie doladowując sobie baterie
            w chwilach zawirowań emocjonalnych.
            ----------------------------
            Wygląda na to,ze to ty masz zawirowanie emocjonalne i łagodzisz ich skutki
            pisując na Fu...
            Fu i temu pewno służy...
            • 7zahir Re: Och Arielko :-) 29.11.08, 21:19
              daleh napisał:


              > Wygląda na to,ze to ty masz zawirowanie emocjonalne i łagodzisz ich skutki
              pisując na Fu...
              > Fu i temu pewno służy...>

              A kto ich nie ma ?
              Nie jestesmy przecież robotami :-)


              Tobie pisanie na FU tez przecież czemuś służy, prawda?
            • krowibobek Re: Och Arielko :-) 30.11.08, 10:11
              daleh napisał:

              > Wygląda na to,ze to ty masz zawirowanie emocjonalne i łagodzisz ich skutki
              > pisując na Fu...
              > Fu i temu pewno służy...
              Na tego tupu forach tak naprawdę piszą osoby, które jeszcze nie wszystko z sobą
              mają poukładane. Można być elokwentnym, poukładanym ,awanturnikiem ,mądralą
              trzeźwiuteńkim , można w zaciszu popijać ....itp sumując szuka się własnej postawy.
    • e4ska Re: Pozegnanie... 27.11.08, 23:22
      To jest bardzo niedobra wiadomość. Trzecie już pożegnanie...

      Pierwsze, warunkowe, spowodował automat, który zablokował Augustowi pisanie na
      ileś tam czasu po wykasowaniu kilku jego postów - moje wielkie niechcący. No, to
      było nieporozumienie.

      Drugi zamiar - w wakacje.
      I zdawałoby się, że jednak rozwiały się jakieś tam gorycze.

      Teraz trzecie. Mam perfidną nadzieję, że nie ostatnie... że jednak - nie.

      Jeden z nielicznych radosnych aowców - AAugustw. Na tle ciamkających ponurasów,
      bezkrwistych befsztyków mityngowych, sztywnych szarówek, zidiociałych bab od
      dodawania kolejnego linka - szalone błazenady i dziwaczne... z pozoru dziwaczne
      - przemyślenia. Za tym wszystkim wcale niedziwaczny, choć dziwny człowiek.

      Jest mi tak przykro i tyle różnych myśli przychodzi mi do głowy, że nic więcej
      nie napiszę... kiedy coś mnie naprawdę dotknie albo zaskoczy - wtedy wolę milczenie.

      Auguście... ;-)))
      • janulodz Re: Pozegnanie... 28.11.08, 00:34
        Z wielkim zatroskaniem czytałem ostatnie posty Augusta. Widać w nim było walkę
        ze samym sobą. Ze swoimi ambicjami, z ogromnym poczuciem obowiązku, a
        jednocześnie uzależnieniem, w które od tego forum coraz większe popadać zaczął.
        On NIE MÓGŁ przestać. Zdawał sobie sprawę z tego,że coś się z nim dzieje, a
        jednak nie chciał się przed samym sobą przyznać. Stąd te jego ataki, coraz
        zresztą żałośniejsze i rozpaczliwsze. W końcu jednak, tu ukłon w stronę Myszy, -
        MUSIAŁ zostać upomniany przez swoje zwierzchnictwo. Poczucie obowiązku wzięło w
        tym szlachetnym człowieku górę i podporządkował się woli AAowskiej wierchuszki.
        Próbował jeszcze zachować twarz, ogłaszając, ze odchodzi nie mając tu nic więcej
        do powiedzenie, ale wszyscy wiedzą, ze to tylko smutek przez niego przemawiał.
        Poza tym nie ma ludzi niezastąpionych. Pewnie za chwile pojawi się tu nowy
        szlachetny wojownik głoszący podobne tezy. W przyrodzie bowiem nic nie ginie.
        Umarł August, niech żyje jego następca. albo .... ponowny, odmieniony Aaugustw.
        No przecież sam mówi, ze stale się rozwija. Tzn - trzeźwieje ;))

        Jak znam życie niebawem wróci. Już teraz gryzie paznokcie czytając z
        niecierpliwością każdy wpis i paluszki go świerzbią przed napisaniem kolejnej
        uwagi. Spoko August. Poczekamy.

        Pasmotrm uwidim, jak mówia amerykanie :))))))))))))))
        • hepik1 Cześć Jego pamięci! ;) 28.11.08, 06:26


          ps

          >janulodz napisał:

          >Jak znam życie niebawem wróci. Już teraz gryzie paznokcie czytając z
          .>niecierpliwością każdy wpis i paluszki go świerzbią przed napisaniem kolejnej

          Mnie to na autopsję wyglada ;)
          • tenjaras Re: Cześć Jego pamięci! ;) 28.11.08, 11:17
            całość to autopsja - nawet kwestia wierchuszki... spędzanie czasu na
            bezproduktywnym pisaniu byle czego i zawód na zusie, musiał bardzo
            ciekawie wpłynąć na rozmowę o postępach w wynikach finansowych,
            zwłaszcza w dobie kryzysu ;-)

            gdyby janu znał prawdę lub przynajmniej wiedział, że można w życiu
            nie kłamać i być bezinteresownym w zdroworozsądkowym wymiarze, to by
            się nie wygadał...
            • janulodz A propos kryzysu jaras 28.11.08, 11:42
              Rozmowa dwóch bankierów.
              - Wiesz ja to przez ten kryzys nie mogę w ogóle spać.
              - co ty, ja spię jak niemowlę
              - ???????
              - no wczoraj w nocy to dwa razy się zsikałem i raz zerżnąłem.

              A co to znaczy "być bezinteresownym w zdroworozsądkowym wymiarze"?

              To może przeciwieństwo interesowności w wymiarze wskazującym na osiąganie
              korzysci majatkowych z linków zamieszczanych na tym i innych forach i robienie
              dymu dla zwiekszenia poczytnosci?
              co Jaras???
              Jak jest ta Twoja prawda jaras?
    • ela_102 Nota Bene :-) 28.11.08, 08:40
      Janu:

      ale wszyscy wiedzą, ze to tylko smutek przez niego przemawiał.

      arielka:

      I jestem przekonana , że podobnie myślą wszyscy Ci , którzy wchodzą
      tutaj po raz pierwszy .


      jak WSZYSCY mogą myśleć w WASZ sposób?
      ciekawe, że najczęsdciej piszą o tym ludzie podkreslający
      indywidulanosć ludzką ;-)
      nawet ten wątek świadczy o tym, że KAŻDY myśli tylko i wyłącznie po
      swojemu.

      jak dzieci, jak dzieci...
    • daleh Re: Pozegnanie... 28.11.08, 15:48
      aaugustw napisał:

      > Dziekuje Wam za wspolnie spedzony czas... - Zycze wszystkim juz
      > dzisiaj Wesolych Swiat 2008 i szczesliwego zycia w trzezwosci...!
      > A...
      > awyst@t-online.de
      > Ps. Szczegolne pozdrowienia dla aowcow...!
      > Odchodze stad, bo tu nie da sie trzezwiec...
      > Szkoda mi tu nowicjuszy, ale z drugiej strony sami sobie winni, ze
      > nie chca skorzystac z Mityngow AA, w realu i wola tu bladzic
      > wirtualnie...!
      > Do zobaczenia na szlaku...! ;-))
      ------------------------
      Również składam Ci serdeczne ZYCZENIA SWIATECZNE.Argument, ze tu nie da sie
      trzeźwieć zupełnie nie pasuje do całokształtu Twojej twórczości na FU...Jesteś
      przykładem ignoranta w tej materii i to jak przypuszczam nie z braku wiedzy ,a z
      fałszywie pojętej lojalności wobec sfory...Kto teraz będzie prowokował dym i
      rozmydlenie tematu kiedy guru Jaras ,będzie chciał uciec przed odpowiedziami w
      tematach dla siebie niewygodnych...
      Powodzenia życzę...
    • 7zahir Głupio mi :-( 29.11.08, 21:24
      Wstydze sie tych słów:
      " Pozwólcie Aaugustowi odejść...nie podnoście wątku!"

      Spontanicznie pomyslalam, że moze w ten sposób
      spowoduję, że nikt nie bedzie sie nim pastwił.
      Skoro podjął decyzję - uszanujmy ją,
      a chyba wyszło, ze chcę go posłać w niepamięć.

      Wybaczcie.
      • krowibobek Re: Pozegnanie... 30.11.08, 19:05
        e4ska napisała:
        No proszę skąd ja znam ten styl ja "ciaptak i już" i "głupol" nie zgadzam się z
        twoja opinią bo nikogo nie lżę i na nikogo nie pluje
        a też tu pisuje :)
        • tenjaras Re: Pozegnanie... 30.11.08, 19:50
          krowibobek - jeżeli sprawa nie dotyczy Ciebie, to po co się
          wpisujesz i wykazujesz swoje stanowisko? żeby eska zaczęła pisać o
          kogo jej chodzi bo Ty nie jesteś pewien, czy czasem nie o Ciebie?
          • krowibobek Re: Pozegnanie... 30.11.08, 20:12
            tenjaras napisał:

            > krowibobek - jeżeli sprawa nie dotyczy Ciebie, to po co się
            > wpisujesz i wykazujesz swoje stanowisko? żeby eska zaczęła pisać o
            > kogo jej chodzi bo Ty nie jesteś pewien, czy czasem nie o Ciebie?
            >
            Ano wpisuje się bo tu bo jestem uczestnikiem forum tak samo jak ty i eska a
            uogólnienia ,które stosuje mogą dotyczyć każdego. Jeżeli się chce coś powiedzieć
            to się to mówi bez owijania w bawełnę i nie rozumie co tobie do tego.
            • tenjaras Re: Pozegnanie... 30.11.08, 20:38
              uczestniczę w tym forum jakiś czas, również w innych, wiem, że takie
              rozmydlenia prowadzą na manowce

              to że ktoś pisze uogólnienia to dobrze, przecież nikt nie jest
              nosicielem prawdy, może wykazywać się jedynie swoją racją lub
              uogólnieniem, na ogólniki mogą reagować tylko osoby niepewne siebie,
              zależne od opinii innych ludzi
              • krowibobek Re: Pozegnanie... 30.11.08, 21:30
                tenjaras napisał:
                to że ktoś pisze uogólnienia to dobrze, przecież nikt nie jest
                > nosicielem prawdy, może wykazywać się jedynie swoją racją lub
                > uogólnieniem, na ogólniki mogą reagować tylko osoby niepewne siebie,
                > zależne od opinii innych ludzi

                Na ogólnikowatość ogólności ogólnie to ja mam wywalone ...
                gorzej natomiast jeżeli ogólnie się pisze per ciapciaki głupole sorry za te
                głupole i ogólnie to miejsce to szambo i dno.
                Więc prawem przytoczonym przez ciebie prawem ogólnikowatym czytając taki post i
                na niego reagując wyrażam swoją rację i brak zgody żeby mnie ktoś MOŻE ogólnie
                zaliczać mnie do społeczności ogólnociapciakowogłupowatej.... że się tak ogólnie
                wyrażę ....:)))
                • tenjaras Re: Pozegnanie... 30.11.08, 21:59
                  tam skąd pochodzę opowiadaliśmy sobie taki dowcip:

                  facet zaprasza babeczkę do tańca, po minutce babeczka zagaja, bo
                  gośc milczy, "ale pan dobrze tańczy", "no i cho_oj" odpowiada
                  facet, "ależ się pan wyraża...", "no i cho_oj, za to dobrze tańczę"

                  że tak ja się wyrażę ki cho_oj w tym co kto o Tobie gada, skoro i
                  tak robisz swoje i to jest dobre?
        • janulodz Re: Pozegnanie... 30.11.08, 20:25
          Miałem sobie już dać spokój z augustem, ale jako uzależniony od netu i tego
          forum napiszę.
          Według mnie augusta powinno się stąd usunąć dwa lata temu. Od początku bruździł
          i bobczył. Opatrywał komentarzem niewybrednym i obraźliwym każdy wpis osób nie
          piszących po jego wyobrażeniu. Według mnie był pod specjalnym nadzorem adminów
          tego forum. Spełniał w nim rolę lokomotywy. Jakby kto nie wiedział wyjaśniam:
          Administracja tego forum dba o jego poczytność. Im więcej kliknięć tym większa
          kasa. Na czytaniu reklam, banerów, linków.
          To jest BUSINESS.
          Czy adminom zależy na ratowaniu zainfekowanych śmiertelną chorobą alkoholików,
          narkomanów, seksoholików i innych lików????
          Śmiem w to wątpić. Chodzi tylko o poczytność.
          August swoim trollowaniem taką poczytność temu forum zapewniał. Dlatego był pod
          ochronną. Administracyjną.
          Każda próba jego usunięcia powodowała podział społeczności forumowej na za i
          przeciw. Pamiętam, ze dzisiejsi zajadli jego przeciwnicy stawali kiedyś własnym
          ciałem w jego obronie.
          Tylko to już inna para kaloszy
          Ta solidarność wynikała stąd, że August reprezentował ruch AA. Był jego
          krzewicielem i gorliwym wyznawcą. Pasował wielu jego uczestnikom, bo dzięki
          swadzie i "dobremu pióru" potrafił odpowiednio "dowalić".
          Dopóki robił to nie przekraczając pewnych granic, był przydatny.
          Tylko w pewnym momencie zwyczajnie przegiął. Zaczął się uważać za właściciela
          tego forum. Czuł się w obowiązku odpisywać na każdy niemalże post, udzielał
          porad, groził, krzyczał, wstawiał modlitwy, cytaty, tradycje, jakieś zalecenia,
          grzmiał i potrząsał szabelka, pouczał i przeklinał. Jego misja zmieniła sie w
          potworne uzależnienie. On spędzał na tym forum niesamowite ilości godzin. Nie
          chce mi się już wyliczać jego postów. Były ich tysiące.
          W ostatnim okresie, kiedy choroba przybrała już groźne rozmiary bo zaczął
          występować z pozycji nieomylnego, doskonałego, nieskazitelnego i całkowicie
          bezkarnego , przyjmował coraz gorzej każdy atak, tym bardziej, że przeciwko
          niemu zwrócili się sami Aaowcy. Tym razem jakby teoria spiskowa, przemawiająca
          za ochroną Augusta obróciła się przeciwko niemu.
          To wreszcie On stanął na ławie oskarżonych, a nie sam oskarżał. Pisałem już
          wcześniej, ze w organizacji aaowskiej co potwierdził Jerzy jego wystapienia na
          tym forum zaczęły spotykać się ze sprzeciwem. On zaczął robić SWOIM wrogą
          robotę. Podejrzewam, że dochodziły do niego te sygnały nie tylko od userów tego
          forum. Przecież ma swoich zwierzchników. Musiał dostać od nich solidną
          reprymendę. Pewno nie pozostawiono mu wyboru.
          Dlatego podjał decyzję o odejściu.
          Nie miał innego wyjścia.
          I dajmy mu już spokój.


          "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
          • ela_102 Re: Pozegnanie... 30.11.08, 20:41
            Nie spotkałam się w AA ze zwierzchnikami.
            Jezeli Jerzy tak twierdzi to potwierdza tylko swój brak wiedzy, lub
            wiedzę "uszkodzoną".
            Nie wyobrażam sobie, żeby w AA ktoś kogokolowiek rozliczał z jego
            zycia zarówno poprzedniego jak i obecnego...to kompletny Absurd.
            Nawet jesli jednen uczestnik, nawidzi drugiego i probuje mu coś
            wyuszczyć to bedzie przyjęte z ogólnym niesmakiem i brakiem
            akceptacji dla "wyuszczającego".
            Jesli ja poszłabym na mityng i mówila,że jolka oszukuje US, lub
            kłóci się z sasiadem, lub, że bywa na FU to kazaliby mi się zamknąć.
            Bo w AA mówi się tylko o sobie.

            Te zachowania, ktore janu przypisujesz AAgustwi były w tamtym
            czasie udziałem nas wszystkich. Twoim i moim też.
            Każdy też z nas ma za sobą "odchodzenie" stąd...
            Choc kazdy z własnych powodów...
            nie nalezy się nad tym zastanawiać, lecz je uszanować.
            • janulodz System organizacyjny struktur AA w Polsce 30.11.08, 21:04
              Elu i Jarasie, czyżby to było dla Was tajemnicą, ze zaprzeczcie istnieniu
              Organizacji AA

              Na czele Organizacji AA w Polsce stoi BSK
              Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce zostało powołane w 1995
              r. Posiada osobowość prawną i reprezentuje Wspólnotę Anonimowych Alkoholików
              wobec osób prawnych i fizycznych.
              W Polsce ruch AA podzielony jest na regiony
              Przykładowo podam organizacje Regionu Warszawy
              Najwyższym organem decyzyjnym jest Konferencja Regionalna.
              Organem wprowadzającym w życie wskazania Konferencji jest Rada Regionu.
              Region Warszawa tworzą członkowie AA skupieni obecnie w 8 intergrupach:............

              Zostały powołane zespoły regionalne: W miarę potrzeb Konferencja może powołać
              dalsze zespoły.
              Zespół d/s organizacyjnych.
              Zespół d/s finansowych.
              Zespół informacji publicznej:
              Zespół d/s internetu
              Zespół d/s literatury
              W miarę potrzeb Konferencja może powołać dalsze zespoły.

              Może byście tak przestali rżnąć głabów
              • yuraathor Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 12:05
                tak Janu a może jeszcze gdzieś napisane jest że konferencja czy rada regionu
                rządzi anonimowymi alkoholikami????

                Z karty konferencji SKAA( fragmenty)
                Konferencja Służby Krajowej nie jest zarejestrowana a Karta Konferencji nie jest
                instrumentem prawa, KK to zasady umowne, a jej moc działania na rzecz AA oparta
                jest o doświadczenia, zwyczaje.Podczas gdy Konferencja bedzie kierowała
                służbami, nie może nigdy stać się władzą nad AA. taka jest istota Karty Konferencji.

                Cel Konferencji
                Konferencja jest opiekunem służb AA i dwunastu tradycji AA, jest wyłącznie
                ciałem służebnym. nigdy nie będzie rządzić AA.

                ale co by nie pisać dla niektórych i tak będzie to organizacja

                  • yuraathor Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 13:11
                    UUUUUUUUUUUUUUUU

                    jak zwał tak zwal niech ci będzie organizacja,dla mnie jest to dobrowolna wspólnota.
                    słowa sie nie boję. w moje życie prywatne nikt nie wchodzi.
                    wstyd najmłodszemu? bo ojciec poszedł na pogadankę o uzależnieniach??/
                    poszedł bo jest trzeźwy a jak chodził do starszego na wywiadówkę nawalony to
                    wstydu nie było????
                    a komunia w lokalu AA??? a co to??
                    to było w klubie abstynenta, ja widzę różnicę.
                    dobrze że piszesz "może" bo znam swoje dziecko i wiem że nie szperal
                    w cudzych kieszeniach.
                    czemu zabieram syna na zloty AA- a czemu nie???
                    opieka spoleczna!!!??? moja rodzina nie jest w ich kręgu zainteresowań

                    kartki żadnej na mityngu podpisać mi się nie zdarzyło, wogóle o czymś takim nie
                    słyszałem

                    na resztę brak słow
                    • 1962wolf Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 13:37
                      podpisywanie karteczek z udziału na m ityngu-to Yura swego rodzaju
                      norma w warszawie terapeutycznej- na potrzeby pewnych sytuacji.
                      na przykład dla tych co ich zony "zakablowały" i skierowały
                      niemal pod przymusem.więc se łazą takie niemoty podpisy zbierają
                      sam coś o czymś takim pisałeś gdzieś...........żeście se
                      wspołnie z kumplem w aucie analizowali-podpisac se samemu czy
                      iść po podpis.
                      taki jest model preferowany w "białym domku" na sobieskiego
                      i jak komuś on pasuje-git.
                      zresztą?...........jest całe mnóstwo ludzi, którzy łażą po
                      warszawie, na mityngach peany pochwalne o woronie wygadują,
                      czcią i kultem go otaczają.......taka już ludzi niektórych
                      natura
                      potrzebują ikony- więc se ją sami malują.
                      na mojej "antyworonowej" terapii------też coponiektórzy na widok
                      psychologów dostają orgazmu i śpiewają: "aleluja , aleluja -mój
                      terapeuta , nie ma chu .. "
                      mnie to nie przeszkadza-póki mi , kto śpiewać z nimi nie każe.
                      lubie posłuchac chóru-ale w nim nie śpiewam
                      hej
                      • ela_102 Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 13:53
                        Eska:
                        Podpisujesz karteczki uczestnikom mityngowym... uczestniczysz więc w
                        państwowym programie walki z alkoholizmem...

                        odnisę sie tylko do tego, bo to u mnie świeża sprawa.
                        Wlaśnie moja grupa przeglosowała takie działania na nie!
                        Uznając za łamiace zasady AA ponieważ AA nie wiąze swych dzialań z
                        żadną instutucja. Mozliwośc potwierdzania czyjegoś pobytu na mityngu
                        czyni mnie "urzędnikiem" i soba ponad kimś. Odrzucilismy to w
                        całości choć podejrzewano nas o zlą wolę jak i utrudnianie
                        wytrzeźwienia potencjalnie przychodzącym cwaniakom, ktorzy wolą
                        posiedziec na mityngu a potem pójśc na piwko, niż udręczać sie na
                        terapiach.
                        To, że potwierdzają to na innych grupach dla mnie wynika z NIE
                        WIEDZY, nie doczytania do konca CZYM AA jest. Ja nie mam wplywu na
                        inne grupy, ale na swoją mam i to nie będzie u nas kontynuowane.
                        Kurator dający alkoholikowi do wyboru - terapia czy AA - niech sam
                        sprawdza jego pobyt tu czy tam a przede wszystkim niech pilnuje jego
                        abstynecji, bo ta jak wiemy wszyscy jest podstawą wyjscia z choroby,
                        a nie pieczatka z AA .

                        Do reszty sie nie odnoszę, bo kazdy ma prawo do wlasnego zadania,
                        nawet jesli to zdanie nie plynie ze swojego doświadczenia :-)
                        mam tylko pytania do Eski;
                        Czy Al-anon, Al-aten DDA N-anon itd itp jawi Ci się w podobny sposb
                        do AA...?
                      • e4ska Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 13:54
                        Wolfie...
                        Kiedy dwa lata temu opieka społeczna nakazała podopiecznym bywanie na mityngach,
                        moja spokojna kamienica zamieniła się dom przyjęć dla zapoznanych przez pewną
                        panią - kolegów.

                        Zaczęło się lanie po schodach, sranie w śmietnikach, demolki... jak długo
                        mieszkam w Śródmieściu Łodzi, to podobnego natężenia pijactwa nie zauważyłam -
                        teraz to się normalnie oficjalnie chla w bramie, na klatce schodowej, na podwórzu...

                        Pijak pijakowi bratem...
                        Ot, dzisiaj, chlebek nabywając, świadkiem jestem... za mną kobitka opuchła,
                        wyterapeutyzowana (wiem wiem), dwa kupowała piwa z dziwną nazwą. Co pójdzie na
                        terapię, to się z jakimś gachem prowadza po okolicy... zachla - to z mordą
                        buraczkową łazęguje z paskudami płci przeciwnej... i państwo daje takiej... bo
                        ma papiery z AA.

                        A jak to się mają te wszystkie głupoty do picia bądź nie: teraz widzę, że moje
                        "oryginalne" uwagi co do popijania - to tylko mogły rozwścieczać. Za co
                        serdecznie przepraszam.
                        • 1962wolf Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 14:02
                          po 1: nalezy ooddzielić AA, terapie i niepicie samodzielne od
                          picia.
                          to chyba logiczne?
                          ludzie piją na umór nie dlatego ,że na terapie, mintyngi itp
                          chodza, tylko dlatego ,ze są uzależnieni.
                          po 2:
                          akurat pomysły z karteczkami sa preferowane głównie w tych
                          ośrodkach terapeutycznych gdzie wykłada się "woronomelibrudzizm"
                          sttosowany- a jak mi wiadomo woron ma dość poczesne miejsce w
                          rankingu donatorów organizacyjnych aa.
                          dodatkowo te karteczki nie służa tylko kuratorom ,ale i
                          niektórym terapeutom , by trzymać w "ryzach" pijaków
                          terapiowanych 2 razy w tygodniu na dochodne.
                          po3: w warszwie od pewnegoi czasu trwa batalia o stanowiska
                          i synekury samorządowe, tudzież o budynki ------pomiędzy szkołą
                          parpową i resztą świata
                          zdaje się ,a raczej nei zdaje tylko na pewno
                          przesławną "petrę" z jerozolimskich już organizacyjnie załtwili
                          na cycy-czyyli obsadzili swoimi
                          .czyli normalka
                          i nie byłoby w tym nic dziwnego--------gdyby w tlke nie
                          stali rózni tacy co to z AA -mająwiele wspólnego,
                          wielokrtonie się nim podpierali, itd etc, itp
                          choć w statutach"wislickich bila i boba"---------jakoś inaczej
                          jest to zasugerowane.
                          • jerzy30 wojna worona z melexem trwa juz 01.12.08, 15:48
                            od zawsze - i przynosi same szkody.
                            Bitwa to o kase - wielka kase i posady.
                            Bitwa na flaszki i na slowne .......
                            Petre zniszczyli - skutecznie i na amen - obsadzili swoimi
                            udzialowcami.
                            Petra to byla Petra 12 lat temu.
                            • 1962wolf Re: wojna worona z melexem trwa juz 01.12.08, 16:01
                              ja nie jestem tu po to by sie zadymiać-jak byc może ktoś
                              sądzi
                              nie jestem też po to by udowadniać augustowi, że wielbłąd z
                              aa i ten z parpy- to dwa rozne wielbłady- zaraz ktoś mógłby
                              zadać "podchwytliwe" pytanie:
                              <a ile ma garbów?>
                              na styku interesów, na styku działania ,wspołdzialania, na
                              styku różnych kręgów, pomiędzy którymi wystepują jakieś
                              różnice- zawsze dochodzi do zaistnienia "szarej strefy".
                              wyraziłem swoje zdanie-wyrraziłem obraz tego co widać gołym
                              okiem--i tyle
                              kazdy sam wyciaga wnioski-w dodatku ta rozmowa toczy się
                              pomiędzy nami tutaj--------i nowicjusze /nie lubię tego
                              kolokwializmu ,ale go używam póki co/ -zatem: nowicjusze ani
                              się wystrasza, ani wróca do picia, poczytaja,
                              pomyslą............i zrobią co zechcą
                              i prawde mówiąc o ile august broni całkiem słusznej
                              idei"polskojęzyczne aa"........tu się z nim zgadzam
                              to jednak się myli co do realiów
                              polska to taka dziwna kraj
                              ze nawet aa mamy swoje-a nie żadne polskojęzyczne:
                              "nie będzie Bill pluł nam w twarz
                              ni pijaków nam amerykanił
                              a ty go panie woronie skarz
                              że się tak rozzuchwalił......."

                              bo zadna siła wyższa nie podskoczy maryjce z heitererbergu

                              /tu miejsce na smiesznego gifa-papatki rączką i pogody ducha
                              itd etc/
                              a kto w duchy wierzy?...........no przecież wiadomo.
                              osobniki nałogowo regulujące swoje duchowe potrzeby przy
                              pomocy siły wyższej.
                              hej
                        • tenjaras Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 17:23
                          eska, Ty, wysportowana kobieta, a dałaś sie jakiejś filitowej
                          pijaczce omamić na papierki? też sobie takie zrób, ładny papier, ala
                          firmowy, pieczątkę wyraźną i jesteś AA jak ci mogię

                          jak kwitów nie pognieciesz, to porządniejsza od filitowej sąsiadki ;-
                          )
                        • ela_102 Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 17:48
                          Ja z taką KOBIETA też kiedyś piłam, mieszkała klatkę obok.
                          ciagnęła mnie do niej jakaś nadludzka siła.
                          Po odsiadce 11 lat za morderstwo narzeczonego dzien przed ślubem,
                          wróciła na mieszkanie w którym rzecz się wydarzyła. Przez 11 lat
                          będąc w kiciu wynajmowala je komuś z rodziny i niezła kasę w ten
                          sposób odłożyła...starczylo na remont i jeszcze coś.
                          W więzieniu zrozumiala co to alkoholizm...
                          ale pić nie przestala.
                          Mi opowiadala, że leczy się jakimiś tabletkami i reagularnie chodzi
                          do Osrodka odwykowego po pieczatki, aby dostać węgiel, pomoc
                          spoleczną itd itp. Ja wtedy w ogóle nie bylam zorientowana w
                          teamcie "alkohlizm", oddawałam się pijaństwu jak gdyby nigdy
                          nic...wszak wszyscy pili ja też z nią najczęsciej.
                          Potem chodziła juz tylko raz na kwartał po tę pieczątkę, lub nawet
                          rzadziej, tak jej terapeuta wierzył w utrzymywaną przez nią
                          abstynecję...a ona smiała się z tego w głos ululawszy sie zaraz po
                          powrocie.
                          Przyszedł czas, że ja przestałam pić...
                          poznałam trochę ludzi zajmujących się leczeniem alkoholizmu...

                          Los chciał, że jednego razu siedząc przy pewnym terapeucie w
                          sytuacji zupełnie towarzyskiej , rozmawiajac sobie luźno
                          powiedziałam gdzie mieszkam, skojarzył mnie z tą kobietą i
                          powiedział, że jest jego pacjentką. Zdziwił się gdy wybuchłam
                          śmiechem, a jeszcze bardziej gdy mu powiedziałam, że ona NIGDY nie
                          utrzymywala abstynencji, a wręcz łamała ją codziennie ze mną właśnie.

                          porażka?
                          Ona już nie żyje...
                          On już nie pracuje, przynajmiej w Ośrodku...
                          • 1962wolf Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 17:57
                            najchętniej bym pogadał o tym co nas łączy
                            a łączy alkoholizm
                            co nas dzieli-widac gołym okiem
                            szkoda na to czasu moim zdaniem
                            wczoraj byłem na wycieczce w kampinosie -rowerowej.
                            zbyt daleko pojechałem-i zmokłem wracając na parking po zmroku.
                            w ciagu dnia było słonecznie.
                            kiedyś często jeździłęm do lasu na rowerze-a jak poprzedni
                            pies zył-zdarzało się ,że nawet tam nocowałem........bo z
                            reguły miałem ze sobą flaszek sztuk dwie-a pies był duzy i
                            ciepły.
                            no i taka róznica jest w tym jakim biłem pijakiem kiedyś-a
                            jakim jestem dziś
                            jestem pijakiem biernym i na noc wracajacym do domu
                            może to i mało.............ale jak dla mnie na razie w sam
                            raz.


                        • 1962wolf Re: Czego nie robi Wspolnota AA... 01.12.08, 14:09
                          aaugustw napisał:

                          >
                          > 4. Nie łączy się z organami władzy lub administracji, ani też z
                          > organizacjami społecznymi.
                          >
                          > > A...
                          >
                          >
                          >
                          > w polsce jest dokładnie na odwrót-co prawda Ci sami co
                          anonimowo sa na mityngu- potem oficjalnie już nie sa aa-ale
                          działają w innych tego typu organizacjach- w istocie jest
                          to jeden kocioł auguście i wspólny biznes- i tylko kruczki
                          stylistyczno-cyniczne-powodują ,że zgodnie z doktryną aa-niby
                          wszystko jest cacy

                          august-jest jak jest
                          i nie ma się co wypierać
                          nikt nie jest doskonały--------ale po co usiłować się za
                          takiego przedstawiac?
                          to moim zdaniem dziecinne

                          • ela_102 Re: Czego nie robi Wspolnota AA... 01.12.08, 14:12
                            W mojej grupie AA jest bardzo cacy :-))))
                            ale poczytalam sporo i wiem co robić aby grupa byla taka jak w jej
                            założeniach a nie w "wykrzywieniach" poprostu jej pilnuję jak
                            swojego dziecka. Jestem za nią odpowiedzialna :-)

                            reszta grup to nie moja sprawa:-)
                            • aaugustw Re: Czego nie robi Wspolnota AA... 01.12.08, 14:17
                              Na mnie mozna szczekac, ale nie moge pozwolic sobie na obojetnosc
                              tam, gdzie w krzywym zwierciadle ukazywani i oczerniani sa moi
                              przyjaciele ze Wspolnoty Anonimowych Alkoholikow (AA), ktorzy nie
                              tylko mnie, ale takze kilku milionom innym chorych alkoholikow
                              uratowali juz zycie...!
                              A...
                              • tenjaras Re: Czego nie robi Wspolnota AA... 01.12.08, 17:29
                                wolfie, jednak istnieje rozróżnienie od działań w AA, a na polu
                                przeciwdziałania problemom alkoholowym

                                to, że ktoś jest na programie 12 Kroków, a zarazem pracuje w jakiejś
                                komisji, ośrodku odwykowym cycuś, wcale nie znaczy, że dzieje się
                                cos złego

                                to jak w sklepie, jeden kupuje chlebek i kiełbaskę, drugi flaskę i
                                kiełbaskę, sklep jeden, kolejka jedna, a różnica jak cholera
                                • 1962wolf Re: Czego nie robi Wspolnota AA... 01.12.08, 17:36
                                  Jaras-moze napisałem niejasno-zatem teraz napisze jasno
                                  wzajemne przenikanie się AA -i taka zwanych czynników
                                  przeciwdziałania alkholizmu- to fakt-
                                  wykorzystywanie w materiałach reklamowych lietratury AA i
                                  powoływanie się w licznych opracowaniach na współpracę z AA-to
                                  też fakt
                                  łączenie działalności własnej komercyjnej z pewnym rytuyałaem
                                  wzrorowanym na AA i sugerowanie ,że się wzajemnie to wspiera
                                  itd
                                  to też fakt
                                  styknie poczytac kilka stron w necie-z prywatnych ośrodkó
                                  leczenia alkoholizmu
                                  i jest też faktem ,że niektóre osoby z kregu uznanych
                                  autorytetów w branży leczenia alkoholizmu-jednocześnie działa
                                  w ramach AA.............jako osoby ze środka AA
                                  itd etc
                                  a w istocie najczęściej chodzi o lokale, granty, fundacje i
                                  samorządowe pieniądze
                                  poprosty Jaras--------wielkrotnie AA służy /przynajmniej w
                                  warszawie/ za listek figowy. do działalności własnej i
                                  częśto komercyjnej
                                  jesli ktoś chce udawac ,że tak się nie dzieje-jhego sprawa
                                  ja tylko pisze co widze
                                  czego byłem ostatnio świadkiem
                                  i co mozna napotkać w necie na codzień
                                  i nie pisze tego w złości------piszę w ramach wymiany zdań
                                  • tenjaras Re: Czego nie robi Wspolnota AA... 01.12.08, 17:53
                                    rozumiem, że masz już do siebie na tyle zaufania, że to jak widzisz
                                    te sprawy, są rzeczywistością - nie tylko Twoją, ale i tych ludzi,
                                    których opisujesz

                                    akurat ja jestem facetem, który trochę nad tym pogłówkował i mniej
                                    więcej rozumiem rozróżnienie i na pewno nie będę się dziwił, że ktoś
                                    powołuje się na AA, skoro AA działa, czyli ma sens i rzeczywiście,
                                    program 12 Kroków przynosi efekty

                                    o wiele ciekawszy jestem w związku z pracą nad którym krokiem
                                    doszedłeś do tak rewelacyjnych wniosków jakie tu dziś przedstawiasz

                                    a jak zauważysz, choć jeden przypadek, że ktoś wymyślił coś lepszego
                                    niż rozwój duchowy na rozwiązanie problemu alkoholowego, to daj
                                    znać, chętnie sie przyjrzę - tylko mi nie pokazuj inaczej pisanej
                                    Wielkiej Księgi, bo nie o to mi chodzi

                                    np. słyszałem, że rośnie popularność terapii polegającej na tym, że
                                    terapeuta ze zgłaszającym się do niego po pomoc określają ulubiony
                                    alkohol, ustanawiają dzienna dawkę (równoważnik 50gr wódki) i 30
                                    dniowy okres takiego spożycia - jeżeli w tym okresie niczego więcej
                                    nie wypije, niezależnie od tzw. okazji, to diagnoza mówi, że
                                    prawdopodobnie ta osoba jeszcze nie przekroczyła progu uzaleznienia,
                                    ale wizytówka kontaktowa niech zostanie

                                    płaci się za to, a równie dobrze można poczytać literaturę AA,
                                    tylko, że forsa nie śmierdzi, a AA obrzydliwe jakieś takie...
                    • e4ska Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 13:40
                      Twoje życie prywatne, Yura, zostało zdominowane przez organizację... "dobrowolna
                      wspólnota" - adyć to jest ten sam frazes, który stosowano w przypadku wciągania
                      na listę PZPR. Każdy tam był dobrowolny... a naprawdę, to musiał.

                      "wstyd najmłodszemu? bo ojciec poszedł na pogadankę o uzależnieniach??/
                      > poszedł bo jest trzeźwy a jak chodził do starszego na wywiadówkę nawalony to
                      > wstydu nie było????"

                      Był wstyd wtedy, kiedy chodziłeś nawalony, chociaż wiem, że wcale nie chodziłeś.
                      I tamto chodzenie nie wyklucza wstydu obecnego - afiszowania się ze swoim
                      pokonanym alkoholizmem. Tym bardziej, że my, alkoholicy, nie znamy dnia ani
                      godziny...

                      Ja ci po to teraz dopiero napisałam - bo dałam sobie przerwę na tutejszym forum
                      - żeby powiedzieć: to jest chyba coś nie tak, Yura. Dlaczego wciągasz w swoje
                      picie - teraz: nie-picie - rodzinę? To już nie masz gdzie uroczystości urządzać?

                      Manipulujesz.. jesteś wielki tata... wcześniej byłes wielkim...
                      E tam:(((
                      • yuraathor Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 15:02
                        Ale skąd Twój wniosek o "afiszowaniu się pokonanym alkoholizmem"
                        czyżbym go pokonał????
                        o tym ze piłem wiedziało mnóstwo osób, o moim uczestnictwie w AA wie niewiele.
                        za to widzą że idzie Jurek zawsze ogolony, mówi dzień dobry napotkanym znajomym.
                        czassem spotkam kogos w pobliżu klubu abstynenta, nad drzwiami nie pisze :tu AA.
                        i co tego się mam wstydzić????
                        mam się wstydzoić że idę potańczyć na zabawę bezalko z małżonką??/
                        albo może ona ma się wstydzić???
                        dobrze się tam czujemy.
                        wielkim tatą nie wiem czy jestem ale wspólnie z synem "włatcóf móch" ogladam a
                        taki co stwierdzil że bardzo żle robię urządził karczemną awanturę przy obiedzie
                        gdzie wyrazy na k i ch latały,
                        byliśmy na tym obiedzie, ja żona i syn.
                        był na kacu znaczy usprawiedliwiony albo prawdziwy polak
                      • ela_102 Przebywanie w... 01.12.08, 15:35
                        zmanipulowanym świecie, rzadzonym przez tosycznych ludzi, w świecie
                        gdzie wszystko jest "na niby" "nieprawdziwe" "udawane" "zafałszowane"
                        przy ogromnych staraniach w kwesti uwierzenia, że ta "ułuda" to
                        jakiś normalny swiat nie może skonczyć się niczym innym jak Atakiem
                        Agresji. Dobrze byloby, aby zaraz potem ujrzeć własciwą przyczynę
                        takiego zachowania bo w innym przypadku alkoholik może popłynąć...
                        Zawsze po kresie dobrym przychodzi kiepski...ale nie musi się
                        kiepsko skonczyć a nawet może plepszyć co nieco w zyciu...

                        tego Ci eska życzę...
                        na ten moment...
                        • yuraathor Re: Przebywanie w... 01.12.08, 15:42
                          tak sobie pomyślalem że wojny najczęściej bywają na styku dwóch religii,
                          wynikają prawdopodobnie z niemożności zrozumienia drugiej strony. Co ciekawe są
                          ludzie, którzy potrzebują stanu wojny, podświadomie szukają przeciwnika,
                          prowokują, kiedy jeden znudzony , zniechęcony itp. odwróci się, odejdzie.
                          natychmiast poszukują następnego.
                          dałem się sprowokować
                          • ela_102 Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:04
                            Yura:

                            dałem się sprowokować

                            nie sadzę, zwyczajnie obroniłeś swoje stanowisko :-)))))
                            dla mnie jest ono bliskie obecnie.
                            takie myslenia jakie ma Eska też jest mi bliskie, bo kiedyś też tak
                            myślałam, a skoro mogłam to zmienić to i Ona pewnie może...
                            oby tylko nie poprzez te sama doświadczenia co moje....
                            bo nikomu ich nie życzę...

                            Yura spoko :-))))))
                            • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:13
                              Elu---------czemu zakładasz ,że Eska mogłaby cokolwiek zmieniać -
                              czyzbys dawała do zrozumienia ,że takie coś by się jej
                              przydało?
                              i ten ton protekacjonalny-,ze nie zyczysz jej by
                              przechodziła tego co Ty , ale nie piszesz jasno co to takiego
                              było.
                              ja się z Eską ani lubie, ani nie lubię/pisze to ze swojej
                              strony--nie z jej bo mnie to nie interesi/-ale nie wydaje
                              mi się stosownym by pisać,ze skoro ja coś mogłem zmienić to
                              i ktoś inny może..............bo nie widze w tym celu i sensu
                              a przecież Ty Elu-wielokrotnie podkreslasz jak jesteś już
                              wolna od tego typu zachowań i reakcji
                              tyle, ze.............mało to widać
                              bo inaczej byś nie pisała jak piszesz.
                              • arielka49 Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:18
                                Jak ja się cieszę , że uwolniłam
                                się od ,,OBSESJI,, pisania na tym
                                forum ...
                                Juzusie kochany - kamień z serca !!!!!!!!!:-)))))


                                ***********************************************
                                Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                              • ela_102 Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:23
                                Wilk...
                                Swojego kolegę poklepałam po plecach bo sie źle poczuł..
                                po co to analizujesz?
                                Nie chodzi zmianę osoby, lecz o zmiane myślenia o AA poza tym.
                                podkresliłam, że mialam do niej podobny...
                                teraz mam inny...
                                Myślenie zmienilam pod wplywem swojego dna...alkoholowego.
                                a tego rzeczywiscie nikomu nie życzę...

                                analiza siebie pod katem czyjeś wypowiedzi nie jest checią zmian
                                kogokolwiek.
                                Jesli Ty napiszesz do pijacego alkoholika, chopie też pilem a teraz
                                jakoś nie muszę...to znak że chcesz go zmienic?
                                Czy znak ,że dobrze mu życzysz?



                                ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:34
                                  Elu- sama się zajełas analizą
                                  poklepując Yure
                                  zanalizowałas Eskę
                                  podobnie jak ja pisząc o AA- bez złości-zaanalizowałem to co
                                  widziałem parę razy i tyle
                                  ale się tego nie wypieram.
                                  pisałem ,ze ile nas jest -prawie tyle doświdczen mamy z AA-
                                  i fajnie
                                  ale nie da się odróznić naszych doświadczeń- od dalszego
                                  postrzegania czegoś.
                                  jesli mam złe doświdczenia z AA---trudno bym udawał ,że mam
                                  dobre
                                  a nie spędze reszty zyciua tylko na poszukiwaniu tej grupy do
                                  której Ty nalezysz
                                  bo poprostu nie mam ani czasu, ani chęci
                                  natomaist mogę uwierzyć, zarówno Tobie, Augustowi, Esce,Janu,
                                  Dalehowi------że jesteście wartościowymi ludźmi-bez względu na
                                  dzielące nas róznice.
                                  lecz jesli ktoś z tego grona /właczając w to i
                                  mnie/.będzie nieustannie podkreslał swoje walory i usiłował
                                  dyskredytowac osiagnięcią ,lub styl zycia innych--wtedy napewno
                                  przestane traktowac go z szacunkiem.
                                  to mechanizm prosty jak kij od łopaty
                                  • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:40
                                    jesli ktoś ma swoje doświadczenia z AA-jakies tam.
                                    nie widzę najmniejszego powodu by miał kiedykolwiek zmieniać
                                    swoje nastawienie do tej rzeczy.
                                    a je.sli przypadkiem zmieni w wyniku nieprzewidzianych
                                    okoliczności- zawsze może to powiedzieć sam
                                    nie trzeba go w tym wyręczać ,ani oczekiwać ,że tak się
                                    stanie.
                                    każdy sam decyduje i ponosi tego skutki
                                    najgorzej gdy znajdzie się obok taki upierdliwy gościu
                                    jakiego opisywałem w swym poście wczesniej-i zacznie pouczać:
                                    "uwaga przepaść"
                                    są tablice informujące i czytac każdy potrafi
                                    w sklepach jest napis jak byk:
                                    "alkohol szkodzi zdrowiu"
                                    i to by było na tyle
                                  • ela_102 Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:41
                                    Wilku nie zaanalizowałam eski, bo to nie jest możliwe...
                                    przeanalizowałam zaledwie jej opis AA pod katem swoich doświadczeń...
                                    wyżej nie odbierając jej prawa do takiego zdania i bardziej ze jego
                                    zrozumieniem niz potępieniem...

                                    jezeli pisze o swoim dnie, o swojej glupocie tak jak ja ja pojmuję
                                    to czy to dla Ciebie znak ze dyskredytuję kogoś, lub że podkreslam
                                    swoje walory?
                                    • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 16:51
                                      Elka- ja doskonalerozumiem co kto pisze i jak
                                      uzyłas słów powszechnie stosowanych do sugerowania:
                                      czyli;
                                      "mogłam ja, może i ona"
                                      oraz :
                                      "OBY nie w taki sposób jak ja"
                                      miej Ty kobieto odwage zwyczajnie napisac ,że uważasz ,że
                                      ktoś robie wedłu Ciebie błąd ........
                                      przecież to niczym nie grozi
                                      i po co to ukrywać?
                                      to własnei mnie dziwi u aowców---,że owijają w bawełnę i
                                      wypierają się swoich własnych słów-albo nadają im potem
                                      jakieś dziwaczne znaczenia
                                      tylko po to , by się za chińskiego nie przyznac ,że
                                      oceniają innych jak pozostali ludzie
                                      to taka u nich maniera?
                                      tegpo pewnie nigdy nie pojmę
                                      tej dwoistości osobowości
                                      i tej niby troski -------to jakieś dziwactwo dla mnie.


                                      • ela_102 Re: Przebywanie w... 01.12.08, 17:00
                                        Wilku nie mogę napisać ze to Eska się myli, bo się nie myli, każdy
                                        wszak ma swoja rację prawda?
                                        Nie napiszę nawet, że jak tak myśląc się myliłam, bo wtedy też
                                        miałam swoją rację - ostatecznie, tak mialo być w moim życiu, a ja
                                        na swoją przeszlość mam zgodę.
                                        Moge tylko napisac, to co napisalam, ze też tak myslałam i zmienilam
                                        swoje myslenie pod wplywem swojego dna ktorego nikomu nie życzę.

                                        to są fakty z mojego życia...
                                        a nie racje czy nie racje...
                                        gorzej z odczytem tak prostych slow gdy sie ma "zakrecone" mysli...
                                        • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 17:12
                                          no tosmy se pogadali
                                          i na dziś chwacit
                                          z pożegnania zrobiło się powitanie
                                          i git
                                          wszystkim zyczę naj naj-w nadchodzącym tygodniu
                                          mimo róznic organizacyjnych
                                          wszyscysmy pijaki--a czy drobno, czy hurtowo
                                          nie ma znaczenia
                                          • aaugustw Re: Przebywanie w... 01.12.08, 17:18
                                            1962wolf napisał:
                                            > wszyscysmy pijaki--a czy drobno, czy hurtowo nie ma znaczenia
                                            _________________________________________________________.
                                            Moze i znaczenia dla ciebie to nie ma... - Dla mnie (i mojej
                                            rodziny) ma to baaardzo wielkie znaczenie i wieeelka roznica...!
                                            Taka, jak Niebo i ziemia jest ta roznica...!
                                            A... ;-))
                                            Ps. Ale po co ja to pisze...(!?) :-((
                                            • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 17:30
                                              Auguście-mam sporo na sumieniu-ale odkąd nie piję-jest mi bez
                                              róznicy ile wypiłem kiedyś........tak rozumiem drobno- lub
                                              hurtowo pijaków.
                                              pijak -czy alkoholik-wiem ,że w AA -niektórzy moim kumple to
                                              rozrózniaja-nawet definiuja...ale naprawde nie po tym oceniam
                                              innych ludzi-
                                              wszystkiego naj dla Twej rodziny-i zeby im się wiodło wraz z
                                              Toba jeszcze lepiej niż dotąd
                                              a niebo i ziemia?............dla mnie to element jednej
                                              całości- nie rozózniam tego naprawde
                                              ale podziwiam.........za efekty specjalne.
                                              istnieje dla mnie Auguście tylko jedna róznica :
                                              kogos krzywdzę-lub nie krzywdze.
                                              reszta to bzdety

                                                • 1962wolf Re: Przebywanie w... 01.12.08, 19:28
                                                  aaugustw napisał:

                                                  >> _________________________________.
                                                  > Dziwne, bo niedawno pisales w swej roprawie rodzinnej co innego,
                                                  > ale ja cie rozumiem, kto w ciemnej dziurze siedzi temu trudno
                                                  > rozroznic swiatlo od ciemnosci... :-(

                                                  zbyt wiele nas różni August byśmy kiedykolwiek się mogli
                                                  zrozumieć.
                                                  ja nie rozumiem Ciebie- ani Ty mnie
                                                  poza alkoholizmem-dzieli nas wszystko
                                                  i tak zostanie na zawsze,
                                                  bo ani ja nie chcę się zmienić w kierunku Twoim ,ani Ty w
                                                  moim.
                                                  taki już ten świat jest
                                                  ale ok....jeśli chcesz se folgować,że to ja siedzę w
                                                  cimenje dziurze
                                                  niech Ci będzie
                                                  powodzenia Ci zyczyłem i Twojej rodzinie
                                                  i nadal to podtrzymuję.

                                                  wolf z dziury
                    • yuraathor nożyczki poszły w ruch 01.12.08, 19:53
                      ponieważ moja odpowiedź do Eski w następnym poście traci sens, wnioskuję o
                      usunięcie moich napisań.
                      a gdzie się ten post wstawi to tylko SW jest wiadome.

                      a tak poza tym w czym niby E załamała regulamin.
                      ja się dotknięty nie poczulem
                      dupa, dupa, dupa
                        • 1962wolf Re: nożyczki poszły w ruch 01.12.08, 20:09
                          pozwól Elu- ,ze zgodnie z prezentowanymi przez Cibie
                          pogladami , ja sam ocenię czy moje "rozmówki" z Dalehem ,lub
                          chocby Zahir-która notabene jest "ideologicznie" bardzo daleka-
                          sa gadkami z "nikim".......bo to niegrzeczne pisać w moim
                          imieniu o kimś innym. jak uznam kogoś za "nikogo" sam mu to
                          powiem.
                          i sądze Elu , że to własnie Ty nie rozumiesz idei samej
                          rozmowy- obojętnie czy w necie , czy w realu.
                          można prezentowac diametralnie inne poglądy- a mimo to
                          rozmawiać dalej i z wzajemnym szacunkiem.
                          jeśli uważasz ,ze wszystko co tu piszesz jest kilkaniem dla
                          kilkania--cóż. ?
                          bywaja takie przypadki ,że ktoś publicznie mówi, że nie mówi
                          do nikogo, a ci do których mówi- sa dla niego ćwiczenieme
                          kaligrafii.

                          i przyłaczam się do zdziwienia Yury....nic nie rozumiem z
                          uzywania nożyczek.
                          jakaś paranoja
                  • jerzy30 nie ma nic lepszego nad organizacje AA 01.12.08, 13:55
                    swietnie organizuje sylwestry i karnawalowe zabawy [tak jak kiedys
                    gorzale spod ziemi sie "organizowalo"] tak teraz przetrzezwiali
                    aowcy orgnizuja te fajne imprezy, swietnie organizuja ogniska i
                    zloty, spotkania i wyjazdy. Osobiscie nie czuje bym byl w jakiej
                    totalitarnej organizacji z wladza nad moim umyslem.
                    Chodze na mityngi kiedy chce i gdzie chce, na glupoty co sie czsami
                    klepie - mam metode - nie slysze tych glupot lub je wypuszczam z
                    drugiej strony.
                    A ze czasamie sie zdarzaja uzurpatorzy o totalitarnych ciagotach -
                    tych trzeba gonic.
                    Ze czasami buciorami w nasze zycie wchodza - trza im wskazywac drzwi
                    wyjscowei po prostu z zycia wyganiac.
                    AA jest wolne i dobrowolne, jak kazda inna metoda terapii.
                  • daleh Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 18:30
                    e4ska...
                    Dlatego warto uświadamiać świeżych pijaków, czym się kończy wejście w orbitę AA.
                    Organizacji totalitarnej, uzurpującej sobie władzę nad ludzkimi umysłami. Na tym
                    bowiem polega władza totalitarna. Na podporządkowaniu życia osobistego,
                    rodzinnego - ideologii parareligijnej.
                    -----------------------------
                    W całej rozciągłości mogę sie z Toba zgodzić,ale chce zwrócić uwagę,ze wielu
                    alko nie zaprzestałoby picia gdyby całkowicie nie poddali sie tej doktrynie.Tak
                    jak kiedyś ich zniewolił alkohol tak dziś stali sie czcigodnymi w swym
                    mniemaniu, głosicielami trzeźwości.
                    Ale czy można kogoś za to ganić...W moim przekonaniu, nie...
                    Z prostej przyczyny ,ze każdy zdrowo myślący człowiek nie będzie obawiał sie
                    nawiedzonego ale trzeźwego alko jak ...Kiedy ten sam alko będzie
                    nawalony...wtedy może wzbudzać pewne obawy...
                    Paradoksem jest ,ze Ci wielcy AA-owcy trzepią na tych naiwniakach kasę do bolu
                    ich przekonując ,ze są dla nich jedynym ratunkiem...
                    Z samego rozwoju duchowego wyżyć sie nie da ,a innego dochodowego zajęcia na ich
                    kwalifikacje jeszcze nie wymyślono...

    • hepik1 powitanie 30.11.08, 21:21
      A tak sie miło zapowiadało-striptizy,balangi,eska w stringach... ;)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=46653691&wv.x=2&v=2&s=0
        • 1962wolf Re: powitanie 30.11.08, 21:34
          ubawiłem się tym tematem jak mało jakim
          dzięki za dialogi do poczytania i teorię ewolucji niebytu, pod
          postacią boskiego augusta.
          ave
          • e4ska Re: powitanie 30.11.08, 21:49
            Lepsza ewolucja niebytu niż odbytu, jeśli odbyt swoje, a baba swoje.

            Wchodzę ja do gabinetu służby zdrowotnej publicznej, siadam, obnażam się - a
            było to co najmniej lat temu 15 - a tu mi, do rozebranej, włazi oraz dokłada
            się pewna starsza pani, Normalnie, w czasie wizyty (wyłudzałam zwolnionko) - i
            równie normalnie zagaduje: że potrzebuje znieczulenia. Na co pan dochtor E.,
            ktory na czas obstukiwania moich ówczesnych uroków zalożył okulary - gada:
            czopki! A ona na to: ale ja mam sztuczny odbyt!
            I pokazuje.
            A to przepraszam - rzecze doktor, a ja nie wiem w tym momencie: zakryć się? nie
            zakryć się?

            Cholerna służba zdrowia:(((
            • 1962wolf Re: powitanie 30.11.08, 21:55
              czy treść wydzielana odbytem paranaturalnym-jest prawdziwa? czy
              to tylko analnie aktualna?
              bo o ile mi wiadomo wąskość stringów ma bezpośredni wpływ na
              higienę odbytu poprzez tarcie bezpośrednie.
              • e4ska Re: powitanie 30.11.08, 22:11
                Jest to tylko skojarzenie - skojarzyło mi się, Wolfie i Dalehu..
                "treść wydzielana odbytem paranaturalnym-jest prawdziwa? czy
                > to tylko analnie aktualna?"

                Bo my nawet nie wiemy, nie wyobrażamy sobie, jak to jest - ja - mimo wówczas
                pijaństwa swego - opiekowałam się starszą panią. Każdy człowiek powinien coś
                takiego przeżyć. Że starość - jest taka piękna. Taka dzielna. Że się walczy o
                swoją godność. A właściwie - to jest się godnym. Cały czas.

                Heh, takich odczuć nie da się tutaj wpisywać... raczej - nie powinno;-(
                • daleh Re: powitanie 30.11.08, 22:31
                  e4ska...
                  Każdy człowiek powinien coś
                  takiego przeżyć. Że starość - jest taka piękna. Taka dzielna.
                  -------------------------
                  Zyje z ta świadomością,ze życie nie stoi w miejscu i czasu nie da sie
                  zatrzymać.Wszyscy nieuchronnie zbliżamy sie do starości.Ale na dziś to nie
                  chciałbym jej dożyc ,choćby była najpiękniejsza.A przeciez nie muszę należeć do
                  wybrańców ,którzy do śmierci zachowują w miarę dobra formę fizyczna i
                  psychiczna.A stać sie balastem kogokolwiek na starość ,to tylko świadoma
                  eutanazja daje jakaś nadzieje...
            • daleh Re: powitanie 30.11.08, 21:58
              e4ska...

              Wchodzę ja do gabinetu służby zdrowotnej publicznej, siadam, obnażam się -
              ktory na czas obstukiwania moich ówczesnych uroków zalożył okulary -
              -------------------------
              Zastanawiam sie nad sensem tych slow w tym temacie i za chiny nie mogę tego
              poskładać...
              Możesz mi przybliżyć sens tej wypowiedzi...
      • e4ska Re: powitanie 30.11.08, 21:39
        Dotknąłeś, Hepiku, jednej z najbardziej dla mnie, DLA MNIE - smutnych rzeczy.
        Co się stało z Aną?
        Co z nią?

        Miała za sobą terapie, odwyki... ale i delirki na oficjalnych spotkaniach
        zawodowych.

        Jedyna moja korespondencja forumowa, która skończyła się nie z mojej winy.

        Ana - nie pisze.

        Mogłaby - jeśli przeczyta... - pewnie - po co jej czytać.
    • 1962wolf Re: System organizacyjny struktur AA w Polsce 01.12.08, 07:55
      właściwie jakie jest AA w polsce-wie każdy kto tam bywa, lub
      bywał, lub ma tam znajomych.
      i pewnie co które z nas to inne doświadczenie w tej materii.
      podobnie rzecz się ma z terapią. jaka ona jest zależy od
      ludzi , którzy ją prowadzą, ich kwalifikacji, od programu na
      którym pracuje dany ośrodek. nie ma jednego uniwersalnego
      programu na terapiach. AA proponuje co prawda jakiś wspólny
      zunifikowany model-ale jest on zależny w głównej mierze od
      ludzi z konkretnej grupy. to trochę tak jak "klub penetratorów
      lochów"-jedna grupa preferuje lochy zamkowe, inna poniemieckie,
      jeszcze inna wyrobiska kopalniane, a są i tacy których
      rajcuje zwiedzanie piwnicy sąsiada w celu analizy słoików z
      przetworami.
      ja sobie myślę tak: mozna do usranej smierci prowadzic spór-
      abstynencja jest początkiem trzeźwości, czy też trzeźwość
      jest wyższą foremką abstynencji....itd etc / wiem ,że
      naduzywam tego skrótu, ale sory- jestem leniwy/-nic z tego
      sporu nie wyniknie poza biciem piany
      bo tak naprawdę, każdy sam we własnym mniemaniu ocenia swoją
      jakość życia.
      mozna co prawda podpowiedzieć to i owo, ale potrzeba do tego
      dobrej woli i na niej poprzestać.
      ujme to przykładowo:
      gdy widze gością zbliżającego się nad krawędź przepaści w
      tatrach w klapkach i aparatem foto-moge mu powiedzieć "uwaga
      tam jest krawędź"-on mnie może zmierzyć wzrokiem i
      powiedzieć "a czego się facet wpierd....sz"-----może też
      powiedzieć całkiem co innego.
      a ja na przykład mogę wcale mu nic mówić wczesniej- w końcu
      dorosły jest, ma klapki na nogach, ale może nie na oczach.
      gdybyśmy obaj w końcu do zakopanego zeszli cali i zdrowi-on
      byc może pójdzie na piwo, ja do kościoła, a żadnemu z nas nie
      objawi się duch sabały.
      • aaugustw A wiec na czym skonczylismy...? 02.12.08, 09:32
        ... aha, skonczylismy na wyjasnieniu, ze Wspolnota AA nie jest zadna
        organizacja, jak to niektorzy (nie wtajemniczeni) probuja sugerowac
        innym... (dlaczego to robia - nie wiem!).
        Sa to zwykle spotkania alkoholikow, ktorych los zlaczyl jedna
        choroba.
        Wspolnota ta, zwana AA (Anonimowi Alkoholicy) jest zorganizowana,
        ale nie jest organizacja.
        Najważniejszym aspektem kazdej organizacji jest władza, a takowej w
        AA nie ma. Chodze tam juz ponad 12 lat i nigdy nie spotkalem sie tam
        z zadnym szefem, kierownikiem, czy inna forma wladzy, ktora
        powiedzialaby mi co ja musze robic. Przychodzac do AAznajdujemy tam
        wieksza wolnosc osobista, anizeli w jakiejkolwiek innej
        spolecznosci. Nie mozemy byc przymuszani do zrobienia czegokolwiek.
        W tym sensie Wspolnota AA jest nieszkodliwa "anarchia", ale tam jest
        porzadek i sumienie sluzb... - Im "wieksza" sluzba, tym wieksza
        pokora i zarazem sluzebnosc innym, gdyz kazda Grupa AA jest
        demokratyczna a ci na "gorze" (inaczej jak w kazdej organizacji),
        musza wypelnic to zadanie, o ktorym zadecydowalo cale sumienie
        Grupy, a nie jednostka... - Czyli praktycznie sa oni na "dole".
        Nie odpowiada nam ani dyktatura, ani paternalizm...
        A... ;-))
        • janulodz Re: A wiec na czym skonczylismy...? 02.12.08, 09:54
          Organizacja (gr. - uporządkowanie) to celowa grupa społeczna, która funkcjonuje
          według pewnych reguł i zasad, współpracująca ze sobą - by osiągnąć określony
          cel. Istotą organizacji jest świadomość zasad, reguł, misji, celów oraz synergia
          (dopasowanie, wspomaganie działań innych).

          Według Kotarbińskiego organizacja to Takie współdziałanie części, które
          przyczynia się do powodzenia całości.


          Czy komuś to przeszkadza?

          Cytat nr 1
          wp.pl 2008-09-01 (10:07)
          Pijący Polacy
          (fragment)
          Członkowie jednak zdają sobie sprawę, że problem alkoholowy dotyka wszelkich
          grup etnicznych, dlatego podkreśla się, że organizacja Alkoholic Anonymous chce
          efektywnie pracować także z ludnością czarnoskórą i z mniejszościami etnicznymi
          w Wielkiej Brytanii. Dlatego też wydawnictwo organizacji „Alcoholic Anonymous”
          przetłumaczone zostało na trzydzieści języków, w tym tak egzotyczne jak
          malajski, czy tajski. Do tego dochodzi AA lista członków AA, którymi organizacja
          dysponuje, w serwisie zlokalizowanym w Londynie pomogą dzwoniącym, w językach
          innych niż angielski.
          Magdalena Raszewska
          • janulodz Re: A wiec na czym skonczylismy...? 02.12.08, 10:33
            aha, a na czym to skończyliśmy?
            "Najważniejszym aspektem kazdej organizacji jest władza, a takowej w
            AA nie ma. Chodze tam juz ponad 12 lat i nigdy nie spotkalem sie tam
            z zadnym szefem, kierownikiem,

            www.aa-europa.owo.pl/
          • e4ska Re: A wiec na czym skonczylismy...? 02.12.08, 10:49
            Organizacją jest każda wspólnota. Lokalna bądź nie. Korporacyjna bądź nie.

            AA podlega normom właściwym dla organizacji typu izb zawodowych. Czyli: mając
            papiery od poradni - od razu stajesz się klientem izby zawodowej. Tak jak izby
            np. lekarskiej.

            Ale - o ile można przyjmować sugestie izb adwokackich, notarialnych czy
            lekarskich jako wiążące, jako etyczne - cieszące się społecznym zaufaniem, to
            jednak etyczna wartość organizacji AA jest do Deeepy.

            Śmieszne, ale prawdziwe: w łonie polskiej organizacji AA za autorytet robi
            niejaki osiatyniewicz. Jest on profesorem od praw człowieka oraz rozmaitych
            jednostek. Życie osobiste - fatalne, ale niech mu tam. I tenże pan, który robi u
            nas za autorytet w sprawach praw człowieka, napisał w swojej książeczce, że nie
            zaszkodzi, jak po amerykańsku wpakuje się niewinnego do organizacji
            antyuzależnieniowej... a co tam.

            Ja żadnej książki osiatyniewicza nie czytałam - wyjąwszy teksty o prawach
            człowieka i obywatela. Cytat stosowny znalazłam na pijackim forum - jeśli pan
            osiatyniewicz nie napisał tego, co tam podawano, trudno - wejdę pod biurko i
            zaszczekam bardzo głośno -
            Ciołka (bodajże - sprawdzać nie będę) niejakiego wzorem.

            Wycięcie mojego postu o indoktrynacji dziecka w rodzinie, gdzie problem
            nie-picia staje się obłędem... hmmmm.... cóż, ktoś tam chyba interweniuje. A ja
            z uporem będę utrzymywać, że w takich przypadkach należy się interwencja władz
            oświatowych. Nie wolno zabierać dziecka na spotkania organizacji - no tego to za
            komuny nie było nawet... towarzysze nie mieli obowiązku potomstwa ciągać po
            pezetpeerowskich imprezach.

            A ta, co post mój usunęła - to opowiada się za targaniem potomstwa przez
            alkoholików? czy to trzeźwych, czy nietrzeźwych... Uważa, ze niepijący pijak ma
            prawo ciągać dziecko po podejrzanych zebrankach?

            Moim zdaniem: nie ma prawa. Nie jest ważne, czy ogolon, czy nie ogolon, strzyżon
            czy wystrzyżon - na podobne imprezy dziecko powinno mieć wstęp zabroniony. Żeby
            dzieciak drzemał w cudzych paltach, bo tata akurat tokuje przed gremium...

            Taka prawda jest - sam Yura o tym pisał.

            Hmmm...
              • e4ska Re: A wiec na czym skonczylismy...? 02.12.08, 11:35
                Jak zwykle, jarasku, podajesz idiotyczne linki. Linkowanie idiotyczne zostaw
                zahirce.

                Czy jesteś w stanie, mimo swojej trzeźwości, znając określone stanowisko w
                sprawie następującej:

                Jest dom. Jest rodzina. W tym domu za kuchtę porabia absolutnie współuzależniona
                kobieta. Co mąż (czy partner-pijak) każe, ona musi. Taki typ - wiemy o tym, że
                takie kobiety są i zgodzą się na wszystko, byle tylko mogły codziennie przesolić
                swoją zupę. Mąż owładnięty amokiem trzeźwienia urządza imprezy rodzinne (np.
                komunię) w demonstracyjny sposób podkreślając: a ja nie piję!!! Uroczystość
                ważna dla dziecka nabiera charakteru obrzydliwego. Wszakże wiemy, że dzieci po
                komunijnej imprze chwalą się: jakie prezenty, jaki rowerek, jakie przyjęcie i
                gdzie. I taki mały chłopiec - co on ma powiedzieć? Że ma stygmat pijaństwa - po
                tacie?

                I taki pijaczyna - afiszuje się kosztem własnego, a czasem - cudzego potomstwa.
                Pokazuje, jaki to on nie jest wielki i wspaniały, w pierwszym rzędzie przed
                ołtarzem staje. Bo on raczył się - ogolić i nogi umyć.

                E tam.
                :((((
                • e4ska Stosowny link 02.12.08, 12:24
                  Odnoszę się do następującego tekstu Yury:

                  "opowiem historię jaka mi się przytrafila;
                  zlot firmowany przez AA, atmosfera super, usmiechy, ogólnie idylla
                  wieczorem zabawa taneczna.Poszlismy ja, żona i syn lat 10, tańczymy
                  ja z małzonką a syn sobie przy lustrze na scianie, walke z cieniem
                  ćwiczy w takt muzyki.Potem sie zmęczył i poszedł usiadł na laweczce
                  pod oknem , gdzie nasze bluzy leżały bo na zewnątrz padało. Usiadl
                  a ręka mu sama pod te bluzy się wcisnęła.patrzę a biegnie do niego
                  jakas baba i mu tą rękę wyszarpuje i cos krzyczy.podeszłem po
                  chwili, ona już go zostawila. patrzę dziecko ma łzy w oczach i mówi
                  że go o próbę kradzieży posądzila. idę do baby
                  - co pani mojemu dziecku zrobila!!!???
                  - bo ja myslałam, eeebłe.
                  -to nie myśl tyle, co jak syn alkoholika to złodziej!!???
                  poszła go przeprosić ale niesmak pozostał. a on nigdy nieswojego nie
                  ruszył normalnie był w szoku.

                  nigdy wczesniej jej nie widzialem myślę że musiala być z al-anonu
                  (pewnie od alanonek mi sie dostanie za to ostatnie zdanie)

                  tak sobie napisałem bo mi się przypomniało".
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=85104474&a=85104474
                  Stąd moje uwagi - o tym, że wpychanie żon,mężów czy dzieci w krąg pijaństwa nie
                  jest - CHYBA - dobre. I powinno być ZABRONIONE.

                  Jak komu organizacja pada na mózg, niech będzie to mózg indywidualny... a nie
                  mózg rodziny czy kogoś bliskiego, zależnego od naszej kasy i humorów.
                  • e4ska Re: Stosowny link 02.12.08, 12:32
                    Linku o komunijnym przyjęciu nie chce mi się szukać - kto chce, niech sam znajdzie.

                    I to by było na tyle - w temacie idylli rodzinnej wzorowego aowca.
                      • e4ska Re: Stosowny link 02.12.08, 13:21
                        Chyba dalej niż miesiąc;-)
                        Żadne z was nie zareagowało... nikogo nie stać było na samodzielną refleksję.

                        Więc takie zachowania uważasz za normalne... A mnie się wydaje, ze to nie są
                        zachowania normalne.

                        Ileż to razy czytamy: "Tatusiu, nie złość się. Niech już mama chodzi na te
                        spotkania, lepiej, niż żeby piła". "Jedź, tatusiu, z mamusią na ten zjazd,
                        najważniejsze, żeby mamusia nie piła".

                        Znam osobiście, z bardzo pierwszej ręki, dramat syna, którego rodzice stali się
                        gorliwymi Świadkami Jehowy.

                        Fanatyzm bowiem stygmatuje rodzinę fanatyka. Wyklucza ją z normalnej wspólnoty,
                        oferując tani zastępnik.

                        Nie wiem, może to i dobre jest... ale mnie się wydaje straszne. Uważam, że temat
                        ten to ważki temat.

                        Fajnie byłoby, gdyby zagadnienie obgadało się w organizacji.
                          • ela_102 Bardziej stosowny link... 02.12.08, 14:54
                            Yura Pogody Ducha na całą cudowną resztę życia
                            :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            Oboje wiemy ile Twoje dziecko ma powodów aby być z Ciebie DUMNYM.
                            Zawsze sobie myślę - jak szkoda, że ja mój Tata nie trafił do AA i
                            umarł smiercią pijaka :-(((((
                            No cóż trafił widać do nieba, bo przynajmiej w moim życiu jest o
                            NIEBO lepiej.
                            a to specjalnie dla Ciebie odemnie :-))))))))

                            pl.youtube.com/watch?v=kqmDvBjfjGU
                            • e4ska Re: Bardziej stosowny link... 02.12.08, 15:07
                              Dziecko ma być spokojne, ma czuć się bezpiecznie... powinno mieć zapewniony jaki
                              taki komfort - zależnie od pozycji majątkowej rodziców. W tym też komfort
                              psychiczny.

                              Jaki komfort [???] może mieć dziecko, którego tatuś, matka, konkubent, konkubina
                              publicznie przyznają się do bycia w szeregach organizacji prześmiesznej -
                              bowiem: cokolwiek byśmy tutaj nie napisali, przecież AA jest symbolem pijackiego
                              idiotyzmu. Ja wiem, że w AA jest tylu dobrych, cudownych ludzi... ale osąd
                              społeczny nie od nas zależy.

                              A o pieniądzach aowskich... hmmm... ja tu już nie chcę poruszać tematu.
                              Osobiście złotówki nie dałam. Nie moje. Owszem, gdybym posłuchała terapeuty,
                              który mi wizje boskie roztaczał - jaka to cud organizacja jest, że oni to, że
                              oni tamto... gdybym dziada posłuchała, to niejedna złotówka eskowa poleciałaby w
                              przestwór.

                              To już lepiej przepić i przepalić - jako mówią ci, którzy żałują poniewczasie.

                              Mam adres podać? Cmentarz na Dołach... alejkę znam na pamięć.