poniekąd. (Ale i tak musze to napisać bo mnie krew zaleje.)
A właściwie to o seksie i moim byłym. Poznaliśmy się jak byłam w
liceum. Przez cztery lata żebrałam i błagałam o jego miłość. Bywały
też oczywiście, zwłaszcza na początku, bardzo szczęśliwe i dobre
chwile (pisze, żeby nie było że go szykanuje

). W każdym razie w
końcu przegioł i się rozstaliśmy (ja go rzuciłam). Pojedyncze echa
naszego związku pojawiały się jeszcze długo.
Ale w końcu moje uczucia względem niego wygasły i pozostał sentyment
tylko i lekka słabość.
On oczywiście się w moim życiu od czasu do czasu pojawiał. No i
teraz się właśnie pojawił.
No i teraz wyjaśnię dlaczego o seksie. Oboje lubimy, no mamy podobne
upodobania jeśli chodzi o seks. A z kimś nowym to znowu strasznie
długo trwa, żeby człowiek sie z nich zwierzył i coś zaproponował. A
tu z nim wszystko znane, wyjaśnione i poukładane.
Przyznam - seksu mi brakuje. Przed chorobą miałam w tych sprawach
duży temperament i niezaspokojony apyty. Teraz więc podejrzewam, że
mieszcze się w przeciętnej.
Pojawił się i zaproponował, żebyśmy może troche tego i owego i
pospełniali przy tym nasze fantazje. Ponieważ akurat nikogo nie mam,
emocjonalnie nie jestem zaangażowana, a na razie wyszłam za mąż za
karierę i wykształcenie to pomyślałam co mi tam.
I co dalej? Chciał się spotkać w ten weekend, który zresztą mam
trochę rozwalony. Moi starzy wyjechali więc pomieszkuje u mnie moja
przyjaciółka coby jej było bliżej do pracy a mnie raźniej. Więc
mówie mu, że sobota nie. On za to uparł się, że mu powiedziałam, że
w sobotę na pewno etc. (za to jak byliśmy razem, to bawił się mną
jak chciał i wystawiał do wiatru nagminnie).
Proponuje niedzielę. On nie - bo w poniedziałek do Słupska jedzie.
(co ma piernik do wiatraka?)
I wiecie co? OBRAZIŁ się, jak gówniarz. Stwierdził, że widać nie
było nam pisane (to jego ulubiony tekst), żebym mu dała spokój
(zaraz, przecież to on czegoś chce!) i wogóle.
Odparowałam, że piersze schody a on od razu rezygnuje. Za to
wkur....a jestem na maksa! Nie na niego, nawet nie na to jego już i
później (już jak on czegoś chce, później jak ktoś chce czegoś od
niego).
Jestem wkur...na na siebie! Że znowu dałam się "gówniarzowi"
wmanewrować!
P. S.
On jest 10 lat odemnie starszy.