35.a
29.09.08, 11:12
zastanawiałam się, czy napisać. ale piszę, bo może coś mądrego mi
napiszecie.
chciał się zabić, gdy wyrywano mu nóż, to skierował w osobę wyrywającą,
osoba później, jak już ucichło miała zszywaną dłoń.
spokojnie wysyłał wszystkich do kościoła - chciał się powiesić
uciekał, bluźnił
pisałam tu kiedyś o dziadku. ma 83 lata, jeździ na rowerze, dogląda
gospodarstwa i ciągle jak Dobromir z dobranocki robił jakieś
udoskonalenia. jeszcze w piątek przyprowadził wnuczka z zerówki.
"a wiesz, później szlim do sklepu i zawsze mu coś kupowałem".
ale: był nerwowy od zawsze. na wykopkach wykrzykiwał coś o Żydach,
generalnie nie był pogodzony od zawsze ze światem. no świat
to piękny nie jest, też wiem. nie o różne nacje chodzi.
ma szkliste oczy, jak ludzie przed śmiercią.
krzyczał, że zaraz bomba do izby wpadnie.
epilog. jest w szpitalu psychiatrycznym i błagam bezwzględnych
pielęgniarzy w myślach, aby go nie połamali, bo chudy jest, skóra
i kości. ryczę, bo ogrom żalu będzie - moja mama jest z wielodzietnej
rodziny. i nie szkoda mi siebie nic a nic, ale babci. opanowana,
moja kochana babcia kapral. ale ona też się łamie. wczoraj jedynie
moja mama, najstarsza i M. (zranił ją w dłoń) były opanowane,
faceci płakali.
nie wiem, co to. w szpitalu będę jutro. otępienie starcze? lęk
przed śmiercią? jakieś domieszki depresji? położył się na ziemi
i mówi, że chce umrzeć.
niech umrze we śnie, jeśli już musi.
[przepraszam za drobiazgowość]
- Jak się czujesz dziadku?
- Jak groch przy drodze, kto przechodzi, ten zerwie.
Podobno dziś dziadek jest zagubiony, ale przenieśli go do innego pawilonu, a ja chciałabym porozmawiać z lekarzem prowadzącym jutro, niech mi się uda.