35.a
12.10.08, 11:45
Co z tego, że podejrzewam, że słuszna. Że robię awanturę, bo tak
być powinno, ale martwię się, że się nakręcam. A słuszniej byłoby
wzruszyć ramionami, przywołać wyniosły grymas, splunąć wreszcie.
Bo ktoś nie zasługuje na poświęcenie mu czasu.
Ulgę czuję, gdy porzucam sobie kurwami, gdy się słownie powyżywam,
gdy wreszcie potrząsnę kimś słownie, gdy uderzę słowem. Bo słowa
mogą policzkować. Chyba.
Przygnębienie czuję. Zmęczenie. Złapałam anginę i czuję, że ona
dla uporządkowania wielu swoich spraw. Ale i spokój czuję.