Dodaj do ulubionych

Moje długie doświadczenie z ChAD

31.03.09, 16:24
Witajcie!

Kiedyś tu pisywałam.
Głównie na etapie manii, bo w depresjii mnie to forum dołowało. Zawarłam sporo przyjaźni forumowych i nawet były spotkania w realu.
Chyba zaszkodziłam jednemu koledze, więc ze smutku - odeszłam.

Kolejne lata miotałam się od manii do depresji, jak wahadło. Remisje też miałam, nawet długie. Zawsze pracowałam, w depresji z wielkim trudem. "Szczęśliwie" inne poważne choroby pozwalały mi się wyłączać z aktywności - spędzać czas w piżamie, przy kompie.

Dopiero 1,5r temu zeźlona na lekarkę z poradni, szarpnęłam się na prywatną i poleconą. A tu rewelacja:

obejrzała moje leczenie i orzekła

CHAD NIE LECZY SIĘ NICZYM INNYM JAK TYLKO STABILIZATOREM!

Pytam czy to jej osobista metoda? Nie, to standard.
No to pytam: od kiedy istnieje? Co najmniej od 20 lat.

Tyle czasu zostało mi w życiu zmarnowane!!!

Nigdy więcej nie dam sobie niczego innego zaaplikować.

Zastanówcie się nad tym. Choruję od 35 lat.

Pozdrawiam wszystkich.

PS. Nie wiem czy każdy może się zachować jak ja, bo ja nigdy nie miałam stanów lękowych, omamów, ja tylko traciłam lub zyskiwałąm na energii, od zera do 300%. To drugie było groźniejsze.
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 31.03.09, 16:36
      Urojeń też nie mam i nie miałam.Mam dokładnie tak samo:albo hipo,albo depresję.
      Moja psychiatra twierdzi dokładnie tak samo smile
      Tylko stabilizatory.Ewentualnie jak już się nakręcam,że nie mogę zasnąć i nie
      przesypiam kilka nocy pod rząd to coś lekko nasennego.
      Ale wg.niej po mniej więcej 2 tyg.od każdej podniesionej dawki objawy lękowe
      ustępują.Mam je tylko podczas zjazdów uncertain
    • 36.a Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 31.03.09, 18:23
      Witaj,
      znamy się z pisywania na Depresji, był moment, gdy to (tamto) forum
      było cudne
      • 36.a errata -- 31.03.09, 18:24
        winno być: bez odrobiny antydepa
    • awanturka Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 31.03.09, 19:10
      Optymalnie powinien być wyłącznie jako stabilizator, ewentualnie jakiś neuroleptyk jako dodatek (np. olanzapina dobrze sprawdza się jako stabilizator w CHAD). To zapobiega huśtawkom nastroju. Antydepresanty rozhuśtują nastrój i w miarę możliwości nie powinno się ich stosować, no,ale czasem, jak depresja jest zbyt głęboka nie ma innego wyjścia. Mój lekarz mówi, że lepiej dla mnie żebym była ustabilizowana nawet na niskim poziomie nastroju niż by miało mną huśtać - wtedy jest większe ryzyko popadnięcia w stan, który będzie się pogłębiał i z którego trudno będzie wyjśc.
      • obecna_xyz Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 01.04.09, 17:57
        Byłam ostatnio u dwóch psycholi niezależnie i obaj powiedzieli to
        samo: TYLKO STABILIZATORY, ale dwa tj. lamo i olanzapina. Jeśli
        wezmę przeciwdepresanta wpadnę w rapid cycling, co już z resztą się
        stało. Wierzę im, postaram się wytrzymać( mam mixa i napady lęku-
        pozwolili na benzodiazepinę jakowąś). W pewnej fachowej pozycji
        czytałam,że na deprę dają kwetiapinę w monoterapii + stabilizator.
    • tlenoterapia Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 02:13
      Kwetiapina jest neuroleptykiem o wlasciwosciach normotymicznych.
      Teoretycznie ma dzialanie stabilizujace-przeciw depresyjne,przeciw
      psychotycznie.Mniam.
      • matrioszka42 Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 08:56
        Kwetiapina jest super! Oprócz wymienionych zalet ma rtównież tę, że nie psuje libidowink
      • 36.a Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 10:03
        pomaga w stanach mieszanych
        • matrioszka42 Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 10:56
          A jako, że ja CHAD I z tendencją do mieszania to kwetiapina moim przyjacielem jestsmile
          • 36.a Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 11:06
            kurna chata, dziękuję czasem Bogu, że to wygląda jak wygląda:
            wczoraj patrzyłam jak wskazówki zegara się przesuwają i więcej
            chyba nic nie robiłam (traumatyczne odczucie), a dzis znowu mnie
            nosi. byle nie rapid, mieszanie jeszcze może być.
            • lolinka2 Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 13:42
              a to w mojej percepcji wygląda to zupełnie odwrotnie: Panie, strzeż
              mnie przed mieszańcem, rapid zniosę.
              Może dlatego, że znany diabeł jest mniej groźny??
              A może z przyzwyczajenia??
              • 36.a Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 14:16
                pomieszałam terminologię... pamiętam, że masz ultrarapid nawet?
                to u mnie rapid, fazy są krótkie, hipo dłuższe.
                • lolinka2 Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 14:22
                  tzw ultradian, jeśli się mamy ściśle 3mać nomenklatury...

                  Przez ostatnie 1,5 roku było nieźle, bujało w miarę łagodnie, z
                  wychyleniami co kilka dni (Wooow!!!).
                  Ostatnio gorzej, nawet mocno gorzej, więc coby mi to nie wpłynęło na
                  funkcjonowanie zawodowe (co byłoby tożsame ze śmiercią głodową
                  rodziny), wlazłam od wczoraj na lit. I łapy mi latają dzisiaj jak w
                  nie-wiem-jakim stresie... i w środku wszystko dygocze podobnie....

                  Ale, oby przeżyć 2 tygodnie. Potem powinno się ustabilizować.
                  (przyjmuję wszelkie życzenia powodzenia big_grin)
                  • 36.a Re: Moje długie doświadczenie z ChAD 03.04.09, 14:30
                    kciuki smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka