Dodaj do ulubionych

Wczesna jesien = hipomania (?)

22.08.09, 22:56
Nie wiem, jak Wy, ale jestem zwarta i gotowa. Dopada mnie prawie co roku o tej porze. Jest wesolo, ale mam nadzieje, ze w tym roku bedzie jednak madrzej...
Obserwuj wątek
    • megan.k Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 22.08.09, 23:21
      Może to po prostu przypływ energii po udanym urlopie? Ja wyjeżdzam kilka razy do roku i zawsze wracam na wyższych obrotach (właśnie skończyłam 5 urlop w tym roku, a już planuję następny). Co takiego się dzieje, że uważasz to za objaw hipomanii? Ludzie niezdiagnozowanii też mają lepsze i gorsze dni. Myślisz, że Twoje zachowanie jest nieadekwatne do sytuacji?
      • 36.a Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 22.08.09, 23:36
        Zlapalam sie za glowe, gdy poczytalam, co tez tu tworzylam w ubieglym roku o tej porze. Tak, udany urlop. Zakonczony miesiac temu, ale relaks na maxa. Jeszcze bedzie jeden fajny wyjazd i podejrzewam, ze to bedzie kolejny katalizator...hipomanii. Poczatek to zwykle sierpien, konczy sie w listopadzie, a nawet w grudniu. Jakies drobne epizody depresyjne, ale generalnie haj. Juz w tym momencie - zwiekszone zakupy. Wychodze po mleko i kawe, place ponad 60 zeta. Pozniej dochodzi kolorowe widzenie, przedziwne, bawiace mnie ale nie tylko mnie skojarzenia. Zaczyna sie odpal. Zaczynam zachowywac sie troche jak dziecko. Zwiekszona kontrola w tym roku. Jakis plus.
        • megan.k Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 05:59
          Poszukam tych postów i poczytam (tym razem ze względu na siebie). Jestem ciekawa, czy wtedy również zmienił Ci się styl pisania. Bo mi tak. Przecież ja zawsze byłam taka konkretna na tym forum, a teraz tryskam humorem, co odbierane jest jako MEGAMANIA. Dla tych, co nie znają mnie prywatnie, tzn. do wszystkich (dlaczego ja nikogo z Was nie znam jeszcze w realu? nie rozumiem?), ja zawsze zazwyczj tryskam humorem, zawodowo, towarzysko (nawet zaraz po wyjściu ze szpitala, kiedy opowiadałam, co to był za odjazd).
        • megan.k Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 06:01
          Proszę tylko zobaczyć, jak grzecznie spałam. smile
        • megan.k Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 06:45
          Poczytałam, zdziwiłam się, że od tych Twoich postów minęło już tyle czasu, ale ... nic niepokojącego nie zauważyłam. Lubię ten Twój styl.
          A więc co z tą polonistyką? A może dostanę jakąś próbkę Twojego tekstu na skrzynkę gazetową?
          Niedzielę mam na wyciszenie, bo od poniedziałku muszę ograniczyć gadanie w pracy, żeby nie palnąć czegoś, czego palnąć nie powinnam.
          • 36.a Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 15:42
            polonistyka? sprobuje, ale poczekaj cierpliwie.
            • megan.k Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 16:01
              Dzisiaj koleżanka, z którą rozmawiałam przez telefon i która uważa,
              że na lekach byłam zupełnie taka sama, powiedziała, że: "piszemy
              scenariusz sztuki". Chodziło jej o to (jak mi wyjaśniła, bo w
              pierwszej chwili nie "zakumałam"), że to co dzieje się ostatnio w
              moim życiu zawodowym, towarzyskim i psychoterapeutycznym, nadaje się
              na scenariusz sztuki teatralnej (ona jest właśnie z branży
              teatralnej). Zapytałam, ile tego trzeba napisać, żeby starczyło na
              przedstawienie. Okazuje się, że wystarczy 60 stron. Od razu
              pomyslałam o Tobie, Ann. Ja na pisanie nie mam czasu, ale chciałabym
              zobaczyć fragment swojego życia w formie satyry na scenie teatru
              komedia, z którym kiedyś współpracowałam.
              • 36.a Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 28.08.09, 08:16
                Yyy?
                Dałabym radę? Wiem, że nie wiesz.
                Musiałabyś mi więcej opowiedzieć. Nawet jeśli nie sztuka, inna forma. Zysk na pół, potencjalny wydawca już jest.
                • 36.a Śmieję się 28.08.09, 08:17
                  Plany pisania to coroczny punkt programu. W tamtym roku "pisałam" z Olą. Gdzie ona?
    • bonus1985 Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 12:57
      36.a jak widać zdajesz sobie sprawe świetnie z tego co sie dzieje , wiec nie
      masz sie czym stresowac skoro to kontrolujesz.
      Starych postow sie nie czyta tongue_out

      P.S. Biorąc pod uwage kontrowersyjność Twoich wypowiedzi to mozna stwierdzic ,
      ze masz caly rok lekkie hipo smile
      Ale ja osobiscie bardzo lubie taki styl

      Pozdrawiam smile
      • 36.a Re: Wczesna jesien = hipomania (?) 23.08.09, 15:40
        dzieki. niekoniecznie. dzis jest depresyjnie, ale przyjmuje do wiadomosci, ze tak jest. odwlekam swoj wyjazd. od czwartku. bedzie jutro. i usiluje nie miec poczucia winy. moje palce nie maja jednak zwykle depresji uf.
    • drugikoniecswiata NIE ZGADZAM SIĘ 24.08.09, 17:53
      ...z tym, że już jest jesień. Lato mamy jeszce, lato, i proszę mi tu nie krakać.
      Na kolor jarzębiny i wielkość kasztanów na drzewach nei patrzymy, patrzymy w
      niebo i widzimy lato. Howgh. Bo ja do końca lata (no, wakacji) miałam napisać
      pracę mgr, więc proszę mi tu nie wciskać kitu, że lato się już skończyło i
      wakacje takoż.

      Zgoda? Uprzejmie, z całego serca proszę wink

      A swoją drogą, każdy ma swoje lepsze i gorsze okresy w roku. Dla mnie wczesna
      jesień to dobry czas, podobnie jak pierwsze pół wakacji. Listopad jak wiadomo
      jest potworny, wczesny grudzień także, potem zamęt okołoświąteczny. Potem nowy
      rok i bilanse noworoczne. Potem zima, co się ciągnie i ciągnie wyciągnąć nie
      może, potem nieśmiała wiosna, na którą po długiej zimie nie mam siły, a ona
      jeszcze wariuje z pogodą i wymaga ciągłej flexibility. Jak już nadejdzie ta
      wiosna prawdziwa, to dopiero można zacząć odtajać i ani się czlowiek obejrzy, a
      jest lato. Jak dla mnie to mało zostaje czasu na dobre samopoczucie na naszej
      szerokości geograficznej wink) No ale skandynawowie mają gorzej.
    • 36.a Nie śpię 28.08.09, 05:18
      O 3 z groszami pisałam maila, trochę pospałam, jest 5:10. Załamka. Mogę działać, mózg na wysokich obrotach. Mania byłaby wtedy, gdyby poniosło mnie teraz na spacer/cokolwiek? Nie ponosi. Tylko nie mogę spać.
      Krótko byłam na wsi. Niedawno umarła moja Babcia. A ja się boję duchów. Spałam w pokoju, gdzie stała trumna. Nie mogłam zasnąć. Albo przy zapalonym świetle, gasiłam je o 5. Ale to chyba nie ten trop. Hipomaniakalnie mi. Chyba wykonam dziś tel. do lekarza.

      Robię gorsze rzeczy. Na razie zatrzymuję się o krok od realizacji planów. PRZYTRZYMAJCIE MNIE ZA RĘCE! Nie mogę opowiedzieć o tym bliskiemu człowiekowi, nie mogę, nie wolno mi ranić. Czuję się jak dziwka. Ale zatrzymuję się krok przed. Ktoś mi polecił mi walić jak w dym na terapię. Źleeeeee mi.
      • megan.k Re: Nie śpię 28.08.09, 05:32
        Ja też. Wstałam o 3.15, ale jestem wyspana i jak zawsze miałam, coś
        do załatwienia (sprawdzenia) w internecie. Mojej Pani
        psychoterapeutce wczoraj mój stan się chyba bardzo podobał, bo
        nazwała go "fajnym" i nie wspomniała o żadnym pacyfikowaniu lekami.
        Super Kobitka.
        • 36.a No nie wiem, nie wiem... 28.08.09, 06:05
          Żałosne kilka godzin snu to jednak nie jest norma... Terapeutka jak mniemam nie jest lekarzem.

          Rozmawiam trochę teraz z Nim. Co chwilę zasypia, chrapie big_grin
          Mówię o niektórych zachowaniach związanych z zaburzeniem. Jestem załamana. Nie rozumie. Czuję się odrzucona, gdy słyszę "Twój śmiech nie jest teraz naturalny". Bo nie jest. Zaczęłam się panicznie bać odrzucenia. Terapia? Potrafię wkręcić sobie rozstanie, gdy ktoś milczy, bo właśnie cały dzień śpi, bo jest po zabiegu. Gotowa jestem wtedy szukać ukojenia w innych ramionach. Serio serio. Nie zapytam, co jest. Ostatnio w silny sposób zalała mnie zazdrość. Nieuzasadniona. Mogłam z nim o tym na bieżąco porozmawiać. Gdzieś zapodziała mi się siła i moc. Jestem dziewczynką z zapałkami i jutro zamarznę.

          Trudno mi ze sobą.
          I nie śpię.
          Dlatego nie śpię?
          • megan.k Re: No nie wiem, nie wiem... 28.08.09, 06:26
            Terapeutka nie jest lekarzem, ale doktorem nauk medycznych,
            psychologiem, a teraz właśnie studiuje już któryś rok psychoterapię.

            Ann, czy Tobie przeszkadza to, że nie śpisz? Bo od tego trzeba
            zacząć. Ja jeśli nie śpię, to nie przewracam się z boku na bok,
            tylko wstaję i coś robię. Nie myślę o tym, że powinnam spać, bo inni
            ludzie śpią. My nie jesteśmy inni. My jesteśmy WYJĄTKOWI!!!
            Wczoraj powiedziałam mojej psychoterapeutce, że nie podobało mi się
            to, że użyła słów "ludzie normalni tak się nie zachowują".
            Wytłumaczyłam jej, że ja nie jestem nienormalna, tylko wyjątkowa,
            więc proszę mnie więcej nie obrażać, a już na pewno nie w tym
            gabinecie,
            • 36.a Re: No nie wiem, nie wiem... 28.08.09, 08:20
              hahahah. raczej usiłuję zasnąć. albo produkuję słowa, produkuję rzędy równych literek, produkuję.
      • megan.k Re: Nie śpię 28.08.09, 06:17
        Spróbuj wykorzystać tę energię, która Cię rozsadza, właśnie na
        realizację planów (ja tak teraz robię), ale oczywiście nie na te
        plany typu "skoki w boki", jeśli dobrze zrozumiałam. smile
        Ja jeszcze niedawno nawet nie myślałam o studiach podyplomowych,
        później, kiedy to mi przemknęło przez myśl, stwierdziłam, że już za
        późno i że nie dam rady. A dzisiaj mam już wypełniony formularz
        zgłoszeniowy, idę zainkasować kasę za dzieło i robię przelew za te
        studia. DAM RADĘ!. Ann, do października jeszcze trochę czasu. Na
        pewno znajdzie się coś co Cię zainteresuje. Skoro nie śpisz, to
        poserfuj trochę po internecie. Nie martw się zwalniam, wzięłam urlop
        i wyjeżdżam odpocząć.
        • 36.a Re: Nie śpię 28.08.09, 08:00
          Mocne kciuki. Sugestia, abym zaczęła już od października studia? Nie da się. Na okrągło niemal praca w godzinach najdziwniejszych i życie osobiste. I na tym się obecnie skupiam. I pomyślę może o terapii. Bo o ile mocna i pewna czuję się zawodowo, bardzo niepewna osobiście. Moje wątpliwości i strachy rzutują na to, co się dzieje między nami dwojgiem. Jest trudno. Bo zaczynam powątpiewać w wartość siebie jako osoby. Kobiety - nie. Dochodzi zaburzenie nastroju. Będą coraz częściej może zdarzały się momenty, gdy nie będę w stanie zapanować nad tym, co się ze mną dzieje. Przykry paradoks, ciągniemy do siebie ludzi zazwyczaj w hipo, w remisji, rzadko kto chce robić za sister of mercy dla jednostki depresyjnej. I nawet początkowe zapewnienia "będę silnie stał przy Tobie" ustępują "to będzie/jest trudny związek". Wiem.

          A propos zwalniania tempa. Będę musiała wytrenować organizm na tyle, aby w każde wolne 2 dni chciał rano jechać na wieś, i późnym wieczorem następnego dnia z niego wracał. I że "to mi się opłaca".
          • 36.a dodam 28.08.09, 08:09
            że to bardzo mądry facet. dziś powiedział, że boję się, że zniknie i mam nadzieję, że będę bała się tylko raz. a później będę miała już święty spokój. ano... jak zapanować nad strachem i umocnić się.
            a zależy mi na nim bardzo. bo to charyzmatyczny człowiek. który dużo osiągnął mając 10 lat mniej ode mnie. o silnym głosie i jeszcze silniejszych argumentach. przy tym ciepły. i furiat...

            a ja nie umiem z kimś być. umiem sama. chodzić i rozmyślać. spać długo i mieć w nosie. robić to, na co mam ochotę. tu są ramy. schody też. trudne to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka