Dodaj do ulubionych

cholerna dysplazja

25.11.09, 16:13
Piotrus miał byc od wczoraj w domu, ale niestety znów jest na tlenie i nie
wiadomo kiedy z niego zejdzie. Ja juz nie moge, to trwa juz 3,5 mca. Ja
skoncze w grobie zanim to dziecko wyzdrowieje. Najgorsze, ze na zdj rtg nie ma
ZADNEJ poprawy. Jak to mozliwe? Przeciez juz prawie miesiac oddychał sam bez
tlenu i jadł smokiem. Ja wiem, ze proces gojenia tych płuc jest powolny ale
zeby az tak? Czy te płuca w ogole mu sie kiedys prawidlowo rozwiną? Wiele z
Was pisało tu, ze po roku nie ma śladów nawet po ciezkiej dysplazji, to
dlaczego u nas po mcu jest dokładnie tak samo zle jak wczesniej? Juz nie wiem
co myslec o tym. Wiem, ze musze wierzyc we własne dziecko, ze ono walczy
itd...Ale ja po prostu nie wierze w to wszystko, czuje jakby to była jakas
historia z filmu a nie z mojego zycia...prawie 4mce trwa juz ta gehenna i nie
wiadomo czy kiedykolwiek w ogole sie skonczy...Od kilku dni tylko siedze i
płacze całymi dniami. Nic mi sie nie chce. Nawet jesli to kiedys minie to i
tak nigdy sie z tego nie podniose. To po prostu za dlugo trwa. Juz naprawde
nie mam sił. Przestaje wierzyc, ze te płuca beda kiedykolwiek normalne. Słysze
za drzwiami sąsiadke z dziećmi, zdrowymi oczywiscie i ciągle nie moge
uwierzyc, ze to własnie ja tkwie w tym koszmarze bez wyjsciacrying
Obserwuj wątek
    • tolka11 Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 16:30
      Oj kochana, no trwa, no. Straszne to wiem. To czekanie jest jak
      gehenna.
      Pamietam jak Traganek też tu się tak zaliła, bo Antoś był w domu, a
      Zosia o ile pamiętam 10 m-cy w szpitalu czekała.
      nie pocieszę cie, nie obiecam, ze bedzie dobrze.
      Wiem, że już na zawsze bedziesz innym człowiekiem. Nic już nie
      bedzie takie samo.
      Ale wierzę w małego wielkiego rycerzyka. I jestem z Tobą.
    • lexmoniczka Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 16:35
      Agatka, wiesz ze on jest silny nie? to bierz z niego przykład.
      niektórym dzieciom potrzeba wiecej czsu, wiesz jak jest dwa do
      przodu jeden w tył. jak nie znajdziesz w sobie siły to faktycznie
      sie nie podniesiesz... wiec skoncebtruj sie na małym - a zobaczysz
      ze kiedys przyjdzie ten dzien..
      sciskam
      • mamamalegorycerza Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 17:25
        Najgorsze, ze ja nie potrafię sobie wyobrazic tej chwili, kiedy on wreszcie
        wroci do domu, tak jakby miala nigdy nie nadejsc...To straszne co teraz
        napisze- ale gdybym wiedziala co mnie czeka to nigdy, przenigdy nie
        zdecydowałabym sie na dziecko. Przez chwile uwierzyłam, ze mozna zyc z ta
        dysplazją, bo przeciez juz 3 tyg nie potrzebował wsparcia oddechowego, ale teraz
        widze, ze nie da sie, czeka mnie gehenna przez kolejne miesiące i zycie w
        paranoi czy na nagle nie przestanie oddychac. Boze jak ja mam sie wydostac z
        tej pułapki? Chciałabym nie życ..
        • ewelajnawrocek Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 18:01
          ale Ty musisz zyc..wiesz o tymsmile
      • ewelajnawrocek Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 17:27
        chcialabym Cie pocieszyac ale sama w innym watku opisuje swoją gehenne
        wiec nie chce byc hipokrytką.
        Moj tez wychodzil spod tlenu i wracal..
        Przytulam, tylko tyle moge zrobic, bo sama ciągle ryczę.
    • alicja_123 Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 17:41
      Śledziłam Twój wątek o Piotrusiu i wiem, że to silny chlopczyk.
      Potrzeba mu tylko wiecej czasu, a dysplazja jest jednym z najlepiej
      rokujących problemów wcześniakow, bo ktoregos dnia, wcześniej czy
      później, ale się wreszcie skończy! Więc głowa do góry, że masz tylko
      taki problem, naprawdę nie masz powodów do załamywania się, brak ci
      tylko cierpliwości i dobija czekanie. A tu przecież najważniejsze
      jest zdrowie twojego synka, ty musisz sobie jakoś dać radę, skoro on
      miał tak pod górkę, a tak świetnie sobie z wieloma problemami
      poradził.
      • marta_i_koty Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 18:19
        Pozwoliłam sobie wygrzebac jeden z wątków Targanka.
        forum.gazeta.pl/forum/w,15302,51712504,51726083,Re_Traganku_co_u_Twoich_blizniakow_.html
        Przeczytaj - tragankowa Zosia przeleżała w szpitalu 8 m-cy, a teraz
        jest cudną i mądrą 3 i pół-latkąsmile
        • moniek7935 Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 19:07
          Agatko, mocno wierze i w Piotrusia i w Ciebie!!! Przytulam Cię
          kochanasmile
    • karro80 Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 19:03
      Ej to dopiero 3,5 mies a on już na tleniesmile
      Słuchaj najwyżej weźmiecie do domku butlę kondensator - to grosze
      są, tylko pulsoksymetr jest drogawy, a bez tego ani rusz -bez
      względu co mówią pielęgniarki czy lekarze, żeby na dziecko
      patrzećwink, sami sprzęt mają, a nam każą wróżyć saturację ze stopnia
      zasinieniawink. W domu dzieci szybciej zdrowieją.
      Moja tlenozależna była ok 5 mies(ciut mniej niż 5), w szpitalu nie
      mogła zejść natomiast w domku bardzo szybko.
      Płucka się nie goją - one nie umieją się zbytnio regenerować(w
      każdym razie nie tak spektakularnie) - muszą się namnożyć niezużyte
      i nieuszkodzone pęcherzyki - w teorii dwa pierwsze dwa lata
      najgorsze - w praktyce różnie bywa.
      Faktem jest, że do wieku szkolnego stosunek zdrowych pęcherzyków do
      tych "klapniętych" jest tak ogromny, że te stare żadnego znaczenia
      nie mają.
      • mamamalegorycerza Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 21:03
        dzieki, wiem, ze nie jest tak zle, w koncu to tylko troche tlenu do łózeczka,
        minimalna ilosc. Tylko martwi mnie ten chelerny obraz rtg. Myslalam, ze
        cokolwiek ruszylo, a tu nicuncertain Myslicie, ze te pluca sie w koncu rozwiną? Ile to
        trwa? Kiedy wreszcie bedą jakies zmiany na lepsze?

        A poza tym to czuje sie strasznie rozczarowana, Piotrus mial byc w domku, a
        teraz to pewnie kolejny mc w szpitalu spedzimycrying
        • wiewiorka76 Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 21:35
          Kurde, przecież wczoraj miał taką fajną saturację! Niesprawiedliwe
          to strasznie sad
          Nie wiem czy jestem w stanie napisać Ci coś optymistycznego, ja
          sama czuję dokładnie to co Ty. Też zastanawiałam się, czy wiedząc
          co będzie zdecydowałabym się na dziecko, tyle że u mnie potrzeba
          posiadania dziecka była tak silna, ze bez dziecka byłabym w takim
          samym dołku jak mając chore dziecko. Wiesz, ja sobie powtarzam, ze
          to TYLKO dysplazja. Z tego się wyrasta, najważniejsze, że nasze
          chłopaki nie mają innych problemów! Potwornie tęsknię za małym, w
          dodatku dzieli mnie od niego 100 km i też przeczucie mi podpowiada,
          że jeszcze poczeklamy na wyjście. Ale może to lepiej? Wolę
          poczekać, niż ryzykować, że w domu będzie miał problemy z
          oddychaniem. Kiedyś to sobie odbijemy!
    • ewelajnawrocek Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 21:25
      a propos rozczarowania niewyjsciem do domu..
      moj syn juz mial wychodzic wszystko super, ale ciagle spadala mu saturacja
      zwl. podczas jedzenia, wiec wrocil na tlen do lozeczka, nie dawalo mi to
      spokoju, blagalam, zeby mu zrobili badania i w koncu zrobili..
      sepsa..powrot na oiom..obylo sie bez respi, znow tlen..a po tyg. juz byl
      zdrów..tak nas potrafia zadziwic te dziaciaki..
    • mamaolisia Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 21:39
      Kochana Agatko!!!!!
      Mój Oliś ma 22 m-ce jest po 5 dawkach Synagisu i niestety jego
      ciężka dysplazja nie odpuściła po roku.
      Do chwili obecnej ma świsty i furczenia , które niestety utrudniają
      mu oddychania tak że zapomina oddychać....
      Narazie jedziemy na pulmicorcie, berodualu itp.
      Trzymaj się kochana i głowa do góry!!!!
      Przytulam ...
      • mamamalegorycerza Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 22:00
        dzieki, staram sie trzymac, mam nadzieje, ze to chwilowe załamanie i Piotrus
        szybko wroci do formy, szkoda tylko, ze ta cholerna dysplazja nie odpuszczauncertain na
        szczescie nie ma infekcji bo juz go przebadali wzdłuż i wszerz.
        Ech Dorotko, moja towarzyszko szpitalnej niewoli, Piotrus lezy na innej sali,
        wiec juz nie jest obok Wojtka, ale mam nadzieje, ze razem bedą wychodzic.
      • evimama Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 22:02
        Dysplazja jest wstrętna - to fakt. Ale naprawdę mija. Moja Misia miała ciężką
        dysplazję i prawie cały pierwszy rok życia w domu (po wyjściu ze szpitala)
        przechorowała na zapalenia płuc i oskrzeli. Potrafiła wyjść ze szpitala po
        zapaleniu płuc, a za dwa dni miała zapalenie oskrzeli. Brakowało już leków,
        które można by jej podać. Byłam załamana. Inhalacje robiliśmy dwa razy dziennie,
        wędrowaliśmy po lekarzach ale nie umieli nam pomóc. Pomógł czas, synagis (tak
        myślę) i dobrze prowadzone leczenie uodparniające. Dziś ma 4,5 roku i mimo, że
        choruje często (katary, przeziębienia) to od dwóch lat nie podawałam jej
        antybiotyku.

        Tak na pewno będzie ale póki co musisz przetrwać. Uwierz mi, że dobrze wiem, co
        czujesz. Ja żyłam jak w innym świecie gdy moje dziecko było w szpitalu. Dziwiłam
        się jak ludzie mogą chodzić tak beztrosko po ulicach, jak mogą żyć, zajmować się
        "codziennością". To potworne uczucie. Trzymaj się. Mnie ratował mąż i rozmowy z
        nim...Bez niego zapłakałabym się zupełnie...
        • mamamalegorycerza Re: cholerna dysplazja 25.11.09, 22:16
          dzieki, to duzo dla mnie znaczy co napisalas, caly czas sie pocieszam, ze ta
          dysplazja musi minąć, tylko mnie szlak trafi, ze moj Piotrus ma tak ciężką
          postac. Poza tym Ci lekarze nie daja mi zapomnieć, jak bardzo jest
          chory...ech...w dodatku sama jestem chora, obudziiłam sie w nocy z potwornym
          bolem gardła, a potem jak znow zasnelam to mi sie sniło, ze umieram na świnską
          grypesmile Zresztą najbardziej sie boje tych infekcji. Wszystkie osoby, które
          umarły na swinska grype miały cos wczesniej z płucami, to przeciez moj Piotrus z
          ta dysplazją to nawet nie chce myslec...
    • kicius_85 Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 09:13
      Kochana gdybys ty widziała zdjecia rentgenowskie mojej juli ze szpitala...po 6
      miesiacach na intensywnej przeniesli nas na pulmonologie...po 4 dniach
      wrocilismy ponownie na intensywna bo lekarz nas na pulmonologi nie znał i jak
      zrobil zdjecie to jest tak przerazil ze dziecko ma niedodme...a na intensywnej
      powiedzieli ze jak na nia wszystko jest ok..tak poprostu miala...wyszlismy do
      domu pod tlenem..po 7 miesiacach w szpitalu...tlen miala do ok 14 miesiaca
      zycia..bo pozniej to jest juz kwestia uzaleznienia..i co ?dała rade..pozbyła sie
      tlenu a dysplazja jakby sie zmniejsza...poprostu potrzeba kochana czasu i
      cierpliwosci..wiem ze łatwo tak sobie pisac..ale tez to przezywalam..
      • gojapio Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 10:10
        Kochana, co to jest 3,5 miesiąca wobec wieczności razem smile
        nam w Mikołajki stuknie pół roku w szpitalu i jakoś to stało się dla
        mnie tak naturalne i oczywiste, że zaczynam się poważnie zastanawiać,
        czy będę umiała się odnaleźć w rzeczywistości domowej wink

        nie wierzę, że nie zdecydowałabyś się na ciążę, gdybyś wiedziała -
        zakładam, że to taka melodramatyczna forma literacka, mająca oddać
        bezkres Twojego cierpienia. Naprawdę jak patrzysz na tego Słodziaka,
        którego można by zjeść, taki rozkoszniak, chciałabyś go nie mieć? Nie
        wierzę, i już smile

        I podpisuję się pod Tolką obiema łapami - będziesz inną osobą. Kto
        wie czy nie szczęśliwszą, bo skupioną na tym co naprawdę ważne. Mi
        trzy dni temu stuknął roczek od koszmarnego wypadku, który zaczął
        czarną serię w moim życiu - spalony samochód, osiem dni później
        zamknięcie miesięcznika, w którym pracowałam, a gdzieś pomiędzy
        ciąża, jak się później okazało, poplątana. I dziś z perspektywy roku,
        niczego nie żałuję. Choć urąbana fizycznie, pokiereszowana
        psychicznie, jestem dużo szczęśliwsza niż przed 23 listopada 2008...
        • mamamalegorycerza Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 10:52
          Gosia Ty to jestes z jakiejs innej gliny ulepionasmile Nie no pewnie, ze nie
          oddałabym za nic w swiecie mojego Piotrusia, kocham go nad zycie. Tylko jak go
          nie widze i tak siedze sama w domu, to ciągle roztrząsam dlaczego mi Bóg takie
          macierzyństwo zesłał..ech..i ta dysplazja to jakiś senny koszmar, ciągle wisi
          nad nami, jest jak tykająca bomba...
          • anna_fv Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 12:53
            Agata, wiem, ze przechodzisz teraz przez pieklo, sama pare miesięcy
            temu bylam w podobnym stanie i też nie chcialo mi się żyć, żalowalam,
            ze zdecydowalam się na macierzyństwo, bo przynioslam moim dzieciom
            tylko cierpienie. Czulam się bezradna tym czekaniem, przerażala mnie
            przyszlość. Lekarze ciągle przedstawiali czarne scenariusze, a ja
            popadalam w coraz większy dól. Tym bardziej, ze córeczka dostala
            wylew na pograniczu IV stopnia, który na początku wyglądal groźnie,
            straszyli zastawką, porażeniem mózgowym ... synek nie mógl wyjść z
            infekcji i pomimo, ze u nas dysplazja nie dala sie we znaki, to
            mieliśmy inne problemy, które mnie poprostu przerosly sad
            Ale dziś, kiedy dzieci mają już prawie 8 miesięcy (ponad cztery
            korygowane) widze, ze nie wszystko co na początku źle wygląda musi
            się źle skończyć. Gdyby nie mój ciągly strach i świadomość co niesie
            ze sobą skrajne wcześniactwo (bo wiadomo, jeszcze za wcześnie, żeby
            powiedzieć, że tą batalie wygraliśmy), to z ręką na sercu mogę
            powiedzieć, ze nie odczuwam tego, że moje dzieci są wcześniakami.
            Oprócz oczywiscie częstych wizyt kontrolnych. Dzieci rozwijają się
            pięknie, jak dotąd wszystkie diagnozy lekarskie są dla nas
            pomyślne ...ale gdyby ktoś pare miesięcy temu, kiedy bylam w czarnej
            rozpaczy, powiedzial mi, ze tak się to skończy, naprawde nie
            wierzylabym. Dlatego nie poddawaj się, dysplazja, jak piszą
            dziewczyny mija. A oprócz niej Piotrusia nic zlego nie spotkalo. To
            naprawdę ogromne szczęście, bo jak już upora się z oddychaniem będzie
            mial szanse na normalny rozwój. I tego musisz się trzymać. Ja na
            Twoim miejscu zalatwilabym Piotrusiowi na wlasną rękę pierwszą dawke
            Synagisu (a wiadomo już coś w sprawie refundacji?), pomyślala o
            Prevenarze (można go podać już maleńkim, 2 kilowym dzieciom). Tylko w
            ten sposób możesz mu pomóc. Jak nie będzie mial ciężkich infekcji, to
            plucka wcześniej się zregenerują.
            Trzymam kciuki, żeby Piotruś jak najszybciej wrócil na wlasny oddech
            i żebyś go mogla w końcu zabrać do domu.
            I pisz oczywiście, jak miewa się Maly Rycerzyk smile
    • awrzosok Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 12:09
      Kochana,

      Nasza córeczka ma obecnie 5 miesięcy (2 korygowe) i jest ciągle tlenozależa (0,1
      l/m). Gdy wychodziliśmy ze szpitala (w Wielkiej Brytanii dziecko może z tlenem
      wyjść do domu) Gloria była na 0,5 l/m i powiedziano nam że w najlepszym
      przypadku będzie wychodzić kilka tygodni z tlenu a w najgorszym kilka lat sad
      wtedy byłam załamana bo nie byłam w stanie sobie tego wyobrazić że moje dziecko
      będzie miało 2/3 lata i ciągle rurki w nosie sad a teraz jest tak dobrze że
      lekarze nie mogą uwierzyć że tak sobie świetnie radzi. Nie wiem jak to działa w
      Polsce bo nigdy nie wiedziałam dzieci z tlenem poza szpitalem i zastanawiam się
      jak to u nas funkcjonuje...bo ja sobie nie wyobrażam 6ciu miesięcy w szpitalu
      bądź roku czy dwóch (a tak tu niektóre dzieci są długo pod tlenem) i jeśli
      rodzice boją się obchodzić z dzieckiem na tlenie w domu to muszą zostać w
      szpitalu sad my na szczęście sobie dajemy rade (mimo że nie jest łatwo).
      Myśleliśmy że to największa zmora naszej kruszynki ale okazało się że Gloria ma
      neuropatię słuchową (nerw słuchowy nie odpowiada) i to nas dopiero dobiło sadsadsad
      myśleliśmy że nasz koszmar skończy się na płuckach (z czego wiadomo się wyrasta)
      a tu kolejny ciossad teraz to dopiero musimy się uzbroić w cierpliwość bo nie
      wiadomo czy córka słyszy czy nie (a jeśli tak to co) a nie można jej pomóc
      poprzez aparat czy implant sad więc nie wiadomo ile lat potrwa diagnozasad Więc
      skarbie nie myśl o płuckach bo z tego na pewno wyrośnie twój maluszek (jestem
      pod wrażeniem że oddychał sam przez miesiąc) nic tylko GRATULOWAC!!!! Nie
      wiadomo co przyniosą kolejne dni, tygodnie, miesiące więc trzeba uzbroić się w
      cierpliwość i uwierz mi wiem co mówię...po 104 dnia w szpitalu przeszłam bardzo
      wiele w tym śmierć mojego pierworodnego synusia (i jestem z mężem tutaj na
      obczyźnie sama) sad życzę Ci dużo wiary i siły i pamiętaj kto jak nie my MAMY da
      radę...NIKT!!! Ciumeczki dla Was kisskisskiss
      • mamamalegorycerza Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 13:10
        Dzieki moje drogie, nikt mnie tak dobrze nie rozumie, jak Wy. No cóż dziś
        lekarka powiedziała, ze to chwilowe pogorszenie, jest na min tlenie do łózeczka
        i ze musiał zlapac jakąś wirusówke. Według niej wyjdziemy do domu za jakies 2
        tyg bez tlenu. Mam nadzieje, ze tak bedzie. W sumie to moze i lepiej bo jakby to
        załamanie nastąpiło w domu to miałabym niezłego stracha, no i do tego sama sie
        rozchorowałam. Od 2 dni leze w łożku i sie kuruje, wiec i tak nie mogłabym sie
        zając Piotrusiem, tak to go przynajmniej nie zarażę. Szkoda tylko, ze obraz tych
        płucek nadal taki zły. Ale trudno- cierpliwosc jest kluczem. Obym za kilka
        miesiecy mowila to samo co Wy. Czasem mnie takie zle mysli nachodza jak siedze w
        domu i sie zadreczam, ale tak naprawde to nie wiem co ja bym bez Piotrusia
        zrobiła. oje zycie nie miałoby sensu.
    • czarnawrona.online Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 16:14
      Pamiętam i rozumiem tę niemoc. To tylko słowa, ale pamietaj: kiedyś to się skończy. Mnie ta świadomość trzymała przy życiu i względnym spokoju ducha ( o ile to w ogóle możliwe gdy realia takie a nie inne). Trzeba się z tym oswoić, bo potrwa jeszcze jakiś czas. Trzymam za Was kciuki.
      • fryzzia Re: cholerna dysplazja 26.11.09, 20:29
        o ile dobrze pamietam to juz Piotrek mial kiepsie zdjecia rtg i co ? zaskoczyl
        wszystkich . nie ma co wierzyc tym lekarzom wink bo niektorzy to tylko patrza na
        zdjecia, wyniki , papierki itp a dziecko swoje robi . przeciez codziennie mu
        zdjec rtg nie robia wiec trzeba wierzyc ze ostatnie zostalo zrobione a zaraz
        potem nastapila poprawa. tylko czas potrzebny , bo to nie ciasto drozdzowe .
        badz dzielna.
        sciskam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka