Dodaj do ulubionych

Wyrzuty sumienia

19.03.10, 13:21

Witajcię dziewczyny piszę do was ponieważ nie mogę poradzic sobie z
pewnym dużym problemem - wyrzutami sumienia. 1.5 roku temu urodziłam
bliżniaki (w 32tyg. ciąży) chłopców i niestety musze stwierdzic ze
byłam wyrodną matką. Od ich urodzenia do pół roku całe dnie i noce
płakały mieli kolki. Byłam sama mąż pracował do póżna nie dawałam
sobie rady to mnie przerosło i nie raz miałam napady agresji na
maluszki nie raz szarpnełam nimi, smoczka wsadzilam do buzi z siła
poprostu odechciewało mi się bycia matką żałowałam że je mam.
Płakałam razem z nimi poprostu nie dawałam sobie rady z własnymi
emocjami. Mimo tego że były wcześniakami że tyle przeszły ja byłam
okropną matką. Minął ten najgorszy okresi kiedy patrze teraz na nie
mam straszne wyrzuty sumienia chce mi się płakac ze byłam "taką"
matką. Teraz są dla mnie całym światem jestem najszcześliwsza że je
mam. Ale cały czas myśle o tamtym nie mogę zapomniecNie wiem jak
sobie mam z tym poradzic chcę normalnie życ ale wyrzuty mi nie dają
Obserwuj wątek
    • ewelajnawrocek Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 14:00
      Moja droga,
      nie wyrzucaj sobie tego, przedwczesny porod i blizniaki to duzo jak
      na jedna glowe. Wielu z nas nie radzilo sobie z jednym dzieckiem,
      np. ja. moj byl grzeczny jak aniol ale za to codziennie rzygał a ja
      wtedy ryczałam jak bobr, co sie i teraz zdarza. Nieraz krzyczalam
      jak nie chcial jesc..To jest po prostu objaw depresji i trzeba sobie
      dac do niej prawo. Dobrze, ze juz jest lepiej. glowa do gory!
      • 11anetta Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 14:04
        szczerze mowiac nie jedna z nas ma takie wyrzuty sumienia.Po porodzie czlowiek
        jest wykonczony do tego olbrzymi stres a po wyjsciu dzieci ze szpitala latanie
        po specjalistach.Czy to nie jest wystarczajace aby dostac czegos do glowy i
        wyladowac sie czasem na wlasnym dziecku?

        Nie martw sie najwazniejsze,ze kochasz twoje dzieci a wyrzuty nawet jesli
        zostana w twojej glowie to bedziesz umiala z tym zyc.pozdr
    • mirkad Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 14:38
      ja też tak miałam, niestety
      darłam się czasami jak szalona (szczególnie jak nie chciała jeść),
      płakałam, uważałam że po prostu dłużej temu nie sprostam; dopiero
      jak Milenka miała niecałe 2 latka, zaczęlam się nią cieszyć i
      okazywać pełnię uczyć macierzyńskich - wcześniej byłam dosłownie
      sparaliżowana strachem, wykończona fizycznie i psychicznie;
      mam nadzieję że Milenka nic nie pamięta z tamtego okresu, a ja
      robię wszystko by sama być lepszą mamą niż wtedy
      • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 15:26
        A wiesz, ze to częste? Wiesz, ze nie ty jedna? Stres, przedwczesny
        poród, dwoje małych dzieci, samotność to wszystko przytłacza.
        Agresja i złość to sposoby na odreagowanie, poradzenie sobie. Nie są
        to dobre sposoby, ale cóż jesteśmy tylko ludźmi.
        Super, ze wiesz, co robiłaś źle, że masz świadomość błędów. Teraz
        idź do przodu, przeszłości nie naprawisz, ale możesz zmienić
        przyszłość. Nie rozpamietuj, tylko zmień jutro dzieci w
        najwspanialszą bajkę. i ciesz się nimi, bo zaraz będą nastolatkami i
        wtedy pourywasz im łby bez żadnych wyrzutów sumienia. naprawdę.
        Powodzenia.
        • niunia0805 Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 16:32
          Dzięki dziewczyny jesteście supersmile. Odrazu mi lepiej pozdrawiam
          • misiekjasiek Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 20:10
            Dziewczyny, chyba sobie żartujecie!!!
            Jak można tłumaczyć przemoc wobec własnego dziecka depresją
            poporodową? Jak można to usprawiedliwiać?
            Wyrzuty sumienia są i powinny być. Krzywdziłaś własne dzieci. I to
            nieważne, czy mąż całymi dniami pracował, czy dzieci miały kolki.
            One cierpiały i inaczej niż płaczem nie mogły Ci tego zakomunikować.
            Jeśli wychodziłaś z siebie, mogłaś w inny sposób dać ujścia swoim
            emocjom. NIC nie usprawiedliwia potrząsania dziećmi, darcia się na
            nie. To pójście na łatwiznę, nic innego.
            A na przyszłość polecam przykleić na ścianę ogromne szpitalne
            zdjęcie Twoich maluszków - najlepiej pokłutych, cierpiących (widać,
            że nie masz niestety tego obrazu już w głowie, więc lepiej sobie
            przypomnieć) i za każdym razem, gdy znowu Cię "poniesie" spójrz na
            nie i się zastanów.
            Nie ma nic gorszego niż odebranie dziecku poczucia bezpieczeństwa i
            zaufania do matki tylko dlatego, że "zupa była za słona".
            Sorry, ale ja nie rozumiem takiego zachowania i aż się we mnie
            gotuje.
            Żadne dziecko nie powinno być krzywdzone - a nasze wcześniaki były
            niestety dostatecznie skrzywdzone, bez naszej woli, bez naszej
            zgody. Więc dlaczego z taką łatwością przychodzi nam krzywdzenie ich
            później?
            -------
            Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
            31 tc, ur. 17.10.2009 r.
            • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 20:23
              Misiekjasiek!!!!!!!!
              Ona nie maltretowała swoich dzieci, nie znęcała się nad nimi.
              Szrpnęła, wcisnęła smoczka. nie usprawiedliwiam jej, napisałam
              wyraźnie, ze była to agresja i nie była dobra.
              Ale jaki sens widzisz w rzucaniu w nią kamieni za to, co robiła?
              jaki sens widzisz w krzyczeniu i ocenianiu jej, czemu tak atakujesz?
              Człowiek bezradny i poraniony (a wczesniactwo dzieci może poranic i
              to mocni) często nie radzi sobie z emocjami.
              i ty bijąc ja utwierdzasz, że jest złą matka. Twoje sposoby z
              przyklejaniem zdjęcia i rozpamietywaniem nie pomogą. Oj nie pomogą.
              zaszkodza i to mocno. Bedzie zgorzkniałą matką, rozpamiętującą
              przeszłość.
              A nie o to chodzi.
              Dziewczyna wie, że źle zrobiła, naprawia to miłością do dzieci. Nie
              czas rozpamiętywać, czas działać i kochać. A ona kocha maluchy, więc
              ma być ich ostoja, ma im dawać radość i beztroskę. i to jest
              najważniejsze. tym naprawi przeszłośc i jutro zrobi się kolorowe.
              Nie warto oceniać i uderzać, nie tu na tym forum. tu mamy się
              wspierać i pomóc. A autorka postu szukała pomocy.
              • ania_silenter Tolka 19.03.10, 20:43
                tolka11 napisała:

                >
                > Ona nie maltretowała swoich dzieci, nie znęcała się nad nimi.
                >
                > Ale jaki sens widzisz w rzucaniu w nią kamieni za to, co robiła?
                > jaki sens widzisz w krzyczeniu i ocenianiu jej, czemu tak atakujesz?
                > Człowiek bezradny i poraniony (a wczesniactwo dzieci może poranic i
                > to mocni) często nie radzi sobie z emocjami.
                > Twoje sposoby z
                > przyklejaniem zdjęcia i rozpamietywaniem nie pomogą. Oj nie pomogą.
                > zaszkodza i to mocno. Bedzie zgorzkniałą matką, rozpamiętującą
                > przeszłość.

                10/10

                > Dziewczyna wie, że źle zrobiła, naprawia to miłością do dzieci. Nie
                > czas rozpamiętywać, czas działać i kochać. A ona kocha maluchy, więc
                > ma być ich ostoja, ma im dawać radość i beztroskę. i to jest
                > najważniejsze. tym naprawi przeszłośc i jutro zrobi się kolorowe.

                A ja śmiem twierdzić, że jej dzieci, mimo jej słabości, będą ją kochać i to bardzo (moje mają niesamowitą wprost czułość i zrozumienie dla moich słabości)


                > Nie warto oceniać i uderzać, nie tu na tym forum. tu mamy się
                > wspierać i pomóc. A autorka postu szukała pomocy.

                Tolcia, czy ja Ci kiedyś pisałam, że jesteś dla mnie autorytetem? Jesteś
                mądrą,empatyczną,wspaniałą kobietą i bardzo chciałabym aby moje dzieci miały
                choć w połowie tak mądrą nauczycielkę/wychowawczynię.
                • mama-cudownego-misia Re: Tolka 19.03.10, 21:04
                  > A ja śmiem twierdzić, że jej dzieci, mimo jej słabości, będą ją
                  kochać i to bar
                  > dzo
                  ooo tak. Nie mają wyboru.
                  • ania_silenter Re: Tolka 19.03.10, 21:12
                    mama-cudownego-misia napisała:

                    > > A ja śmiem twierdzić, że jej dzieci, mimo jej słabości, będą ją
                    > kochać i to bar
                    > > dzo
                    > ooo tak. Nie mają wyboru.

                    Ależ mają, mają. Znam dzieci, które mają gdzieś poświęcające się, gdaczące nad
                    nimi mamuśki.Zwykle z powodu zamęczenia ww. dziatwy swoimi wyimaginowanymi
                    "problemami" dotyczącymi wszystkiego wokół.
                    • ania_silenter Tolka - napisałam na priv n/t 19.03.10, 21:17
    • ania_silenter Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 20:34
      Ten zły okres już minął. Myśl o tym co teraz i co przed Wami.
      • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 20:48
        Aniasmile
        A ja się cały czas zastanawiam czemu uciekłaś i cie tu nie ma?
        Stara gwardia jesteś i brakuje mi ciebie.
        Czasem trafiam tu i tam na twoje posty i stąd wiem, ze wszystko ok.
        Fajnie, ze sie pojawiłaś.
      • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 21:03
        > Ten zły okres już minął. Myśl o tym co teraz i co przed Wami.
        To ja też delikatnie wsadzę kij w mrowisko. Minął? A nie wróci w
        kolejnej stresowej sytuacji, w zmęczeniu, w kłopotach finansowych, w
        reakcji na bunt? Tak, dzieci będą kochać, bo dzieci kochają rodziców
        z definicji, ale psim obowiązkiem rodzica jest zagwarantować im
        spokojny, pełen miłości dom. Jeśli nie potrafi, powinien poszukać
        kogoś, kto mu w tym pomoże. I tu nie chodzi o rzucanie kamieniem czy
        poprawianie sobie humoru kosztem innych. Niuniu, pochodzę z rodziny,
        w której agresja i wrzask były formą komunikowania się, sama nie biję
        i nie krzyczę, ale sobie nie ufam, szczególnie teraz, gdy mam
        wrażenie, że brakuje mi już sił, żeby sprostać codzienności. Jako współtowarzyszka niedoli gorąco zachęcam Cię, żebyś poszukała pomocy
        - przeżyłaś coś strasznego, nie wyrobiłaś nerwowo, trudno, zdarza
        się, ale musisz zrobić, co się da, żeby to się już nigdy nie
        powtórzyło - winna to jesteś zarówno dzieciom jak i sobie.
        • ania_silenter Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 21:37
          gdy mam
          > wrażenie, że brakuje mi już sił, żeby sprostać codzienności. Jako współtowarzys
          > zka niedoli gorąco zachęcam Cię, żebyś poszukała pomocy

          tu, moim zdaniem,masz rację, jeśli przyjęć, że Niunia ma takie problemy jak Ty,a może być tak, że ten okres w jej życiu naprawdę minął. Napiszę na własnym przykładzie - sto razy wolę być matką dzieci kilkuletnich niż niemowlaków, to jest zupełnie bez porównania. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz krzyknęłam na moje cudowne córeczki. Okres,kiedy były niemowlętami (a między nimi jest podobno "najgorszy" możliwy odstęp - ok. roku) wspominam jako koszmar, Ola wcześniak, Ada z kolkami do prawie pół roku życia. Od ok. roku życia Ady - sielanka. Razem się bawią, uczą. I są komunikatywne, bardzo komunikatywne. Ja spełniam się zawodowo bardziej niż, gdy byłam singlem. Oczywiście rozumiem, co masz na myśli - jeśli ktoś krzyczy/bije dzieci w stresowej sytuacji,zrobi to w przyszłości,kiedy okoliczności będą zbliżone. Tyle, że Niunia wie, że źle robiła i że to jej wina. A to już bardzo dużo. Ja potrafię się kontrolować dużo lepiej niż kiedyś (nigdy ich nie biłam ale krzyczałam) bo rozmawiam z dziećmi, rozmawiam bardzo dużo.
          • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 22:18
            Nie wierzę w naprawcze właściwości poczucia winy - nie porównując,
            pijak czy facet bijący żonę też się potem czuje winny, a jak się
            czuje winny, to się czuje beznadziejny, a jak się czuje beznadziejny,
            to wpada w złość albo zagląda do kieliszka i koło się zamyka.
            Poczucie winy bez długofalowego działania naprawczego to dla mnie
            forma rozczulania się nad sobą. Rozczulanie jest be.

            Wiedza o tym, że się źle zrobiło... O, to już lepiej, bo to jest
            wiedza, że ma się problem. I widzisz, oczywiście, ze wiele kobiet w
            tej sytuacji poradzi sobie z problemem samo (niestety jeszcze więcej
            sobie nie poradzi i ochoczo leje dzieciarnię, racjonalizując to
            względami wychowawczymi). Ale żyjemy w takich czasach, że za
            stosunkowo niewielką kasę możemy sobie kupić luksus bycia wysłuchanym
            przez kogoś przeszkolonego do pomagania w rozwiązaniu takich
            problemów, kto na dodatek nie roztrąbi o naszych tajemnicach światu i
            po zakończonym zadaniu zniknie z naszego życia. Po co się męczyć,
            szukać po omacku rozwiązań, i przede wszystkim, po co ryzykować? Jeśli Tobie czy mi jednak nerwy puszczą, ucierpi dziecko, a w końcu i
            Ty i ja kochamy te swoje dzieciaki nad życie i życzymy im jak
            najlepiej, nie?
            • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 22:30
              Beata, a ja zgodzę się z Anią.
              pomoc specjalisty jest cenna, ale nie zawsze potrzebna. Bardzo
              często wystarczy świadomość popełnionych błedów.
              Bedąc mamą donoszonej jedynaczki zdarzało mi sie na nią, gdy była
              niemowlakiem krzyknąć, odłożyc gwałtownie do łóżka, nie reagowac na
              jej płacz. kilka razy i to na poczatku. bo miałam dość, bo spałam po
              2 godziny na dobe, bo ....... . Potem płakałam z poczucia winy.
              Kilka razy i nogdy więcej.
              A przecież narodziny miłosza, a potem Sary dostarczyły mi stresu
              niewyobrażalnego. A jednak. Nauczyłam sie na własnych błędach, nie
              musiałam iść po pomoc do specjalisty.
              I moze tak jest z autorka posta. zresztą ona pisze, ze tak BYŁO i ze
              od dawna tak nie jest.
              I ja jej zyczę powodzenia, i wierzą, że doświadczenie, które ma za
              sobą i poczucie winy nauczyły ją, że nie tędy droga.
              Ale ja generalnie wierzę w ludzi, taki mam odchył.
              A o rodzinie z jakiej pochodzę nie chcę pamiętać, ot co.
              • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 22:39
                > Ale ja generalnie wierzę w ludzi, taki mam odchył.
                I za to Cię cenię, podziwiam i lubię kiss
                Może kiedyś też dojrzeję do tego, żeby się nie czuć jak tykająca
                bomba.
            • karolinaikonrad Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 22:35
              To i ja się wtrącę
              MCM ma rację - warto zwrócić się po pomoc, a samo wysłuchanie i
              możliwość wyżalenia się daje bardzo bardzo dużo. I bardzo
              rozładowuje napięcie. Sama o tym wiem.
              A i za ten luksus często nie trzeba płacić, są róże formy pomocy, i
              są wśród nich bezpłatne.
              (Może to pomoże niektórym - na przykład warsztaty Dobry Rodzic -
              Dobry Start organizowane przez Fundację Dzieci Niczyje, mi
              pomagają smile a i można na pewno bezpłatnie skorzystać u nich z pomocy
              psychologów)
            • ania_silenter Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 22:48
              mama-cudownego-misia napisała:

              > Ale żyjemy w takich czasach, że za
              > stosunkowo niewielką kasę możemy sobie kupić luksus bycia wysłuchanym
              > przez kogoś przeszkolonego do pomagania w rozwiązaniu takich
              > problemów, kto na dodatek nie roztrąbi o naszych tajemnicach światu i
              > po zakończonym zadaniu zniknie z naszego życia.

              A ja nie wierzę, że seans u psychologa zawsze jest pomocny. Czasem daje
              rezultaty a często nic się nie zmienia.


              • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 22:51
                Skoro czasem pomaga, znaczy, że zwiększa szanse osiągnięcia rezultatów.
                Rachunek jest prosty, prawda?
                Wiem, wiem, uparte bydlę jestem, ale mi się z Wami fajnie dyskutuje smile
                • ania_silenter Re: Wyrzuty sumienia 19.03.10, 23:11
                  mama-cudownego-misia napisała:

                  > Skoro czasem pomaga, znaczy, że zwiększa szanse osiągnięcia rezultatów.

                  w niektórych przypadkach, np. w Twoim, ale to nie znaczy, że w przypadku Niuni
                  też tak będzie - tak trudno pojąć, że nie wszyscy są tacy jak Ty, na szczęście,
                  nie wszyscy są tacy sami.


                  • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 09:53
                    Aniu, nie rozumiesz, tu nie chodzi o podobieństwo do mnie czy jego
                    brak, tylko o to, że Niunia ma co najmniej jeden problem -
                    zachowywała się agresywnie wobec swoich dzieci. Co najmniej jeden, bo
                    poczucie winy, bo trauma wcześniacza, itd. itp. Skorzystanie ze
                    specjalisty, który pomóc może, jest wyjściem równie logicznym, co
                    wzięcie aspiryny, kiedy Cię bierze grypa - może pomoże, może nie, ale
                    skoro jest pod ręką, to czemu się męczyć bez? Czemu tak się tych
                    specjalistów boisz??
                    I oczywiście, Niunia nie musi szukać pomocy już teraz, skoro jak
                    twierdzi problem należy do przeszłości, ale jeśli kiedyś zauważy, ze
                    znowu podnosi głos czy rękę na własne dzieci, to powinna się umówić
                    do psychologa. Tylko taką radę mogę jej dać w zgodzie z własnymi
                    przekonaniami.
                  • mama_magdalenki Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 09:55
                    ania_silenter napisała:

                    > mama-cudownego-misia napisała:
                    >
                    > > Skoro czasem pomaga, znaczy, że zwiększa szanse osiągnięcia
                    rezultatów.
                    >
                    > w niektórych przypadkach, np. w Twoim, ale to nie znaczy, że w
                    przypadku Niuni
                    > też tak będzie - tak trudno pojąć, że nie wszyscy są tacy jak Ty,
                    na szczęście,
                    > nie wszyscy są tacy sami.
                    >
                    >
                    jak się nie pójdzie do specjalisty, to się nikt nie przekona, czy na
                    daną osobę zadziała siła wyżalenia, wysłuchania i pomocy ze strony
                    psychologa, czy psychiatry smile
                    • misiekjasiek Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 10:04
                      Dziewczyny,
                      ja nie rzucam kamieni w autorkę - rzucam kamienie w
                      usprawiedliwianie przemocy wobec dziecka. Bo to JEST przemoc.
                      Pomimo tej teorii (słusznej zresztą), że najłatwiej przychodzi
                      krzywdzenie osób nam bliskich, nie ma usprawiedliwienia dla takich
                      zachowań jak np. potrząsanie dzieckiem.
                      Nie potępiam człowieka, potępiam jego zachowanie (jak już).
                      Z drugiej strony tak jak MCM uważam, że wizyta u specjalisty byłaby
                      pomocna. Bo co jeśli - o czym pisała Beata - znowu przyjdzie
                      sytuacja kryzysowa i wszystko wróci? Kilkulatki i nastolatki też
                      potrafią wyprowadzić z równowagi, nie tylko niemowlaki.
                      Warto byłoby się nad tym zastanowić.
                      -------
                      Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                      31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                      • misiekjasiek Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 11:30
                        Zapomniałabym:
                        macie rację, że to nie to forum. Gdybym była matką wcześniaka, który
                        aktualnie walczy o życie w szpitalu - gdybym weszła tutaj i
                        przeczytała ten temat... potem mogłabym usprawiedliwić swoją agresję
                        typową depresją, ale czy o to właśnie chodzi?
                        Niunia sama nazwała siebie wyrodną matką, ja się z nią zgadzam.
                        Oczywiście mówimy o tamtych chwilach, kiedy wyżywała się na Bogu
                        ducha winnych maluchach. Bo co dziecko winne, że boli je brzuszek i
                        taka jest kolej rzeczy, że matka musi się nim zajmować i sama nie
                        dosypia? Czy to jest powód do wrzasku?
                        Moim zdaniem nie. Ale chyba reprezentujemy dwie szkoły, jedna z nich
                        dopuszcza klaps jako jedną z metod wychowawczych i nie nazywa tego
                        biciem. Każdy ma swoją rację.
                        Nie proponuję rozwieszania zdjęć po to, żeby rozpamiętywać ale po
                        to, żeby uświadomić sobie krzywdę naszego dziecka. Ile ono już
                        wycierpiało i jak te doświadczenia na nie wpłyną. Trzaskanie
                        dzieciakiem czy darcie się na nie wcale mu nie pomaga w pokonaniu
                        szpitalnej traumy i adaptacji w domu.
                        Nie rozumiem podawania skrajnych przykładów mamuśki użalającej się
                        nad dzieckiem. Można być normalnym rodzicem o zdrowym podejściu,
                        niekoniecznie zatroskaną kwoką.
                        Gdzieś tu była mowa o dobrym pedagogu. Dobry pedagog to ten, który
                        rozumie dziecko i szanuje jego godność. Usprawiedliwianie
                        agresywnego rodzica (choćby nie wiem jak wykończonego) nijak ma się
                        do tego.
                        Może zamiast bić pianę i szukać wymówek warto przyznać się do błędu,
                        poczuć wstyd i iść dalej. Odpowiedź na pytanie "co robić dalej" jest
                        prosta - kochać, szanować, rozumieć i nie bić.
                        Czego nam wszystkim życzę.
                        -------
                        Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                        31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                        • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 11:57
                          Wiesz, staram się nie oceniać Niuni. Człowiek jest tylko człowiekiem
                          (oczywiście o ile widzi swoje błędy i coś z tym robi, bo bydlaków też
                          na świecie nie brakuje, ale Niunia do nich nie należy).
                          Zaznaczę natomiast, że klaps to nie "metoda wychowawcza", tylko
                          przestępstwo z artykułu 207 Kodeksu Karnego, a przede wszystkim bitwa
                          przegrana przez rodzica. Nie wszystkie bitwy da się wygrać, ale ktoś,
                          kto uznaje klaps za akceptowalną metodę wychowawczą, niestety
                          przegrywa wojnę - o godność i poczucie bezpieczeństwa swojego
                          dziecka, a czasem i o człowieczeństwo.
                        • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 12:05
                          misiekjasiek
                          Ja też z tej szkoły, co nie uznaje klapsów. A krzyku wobez dzieci
                          uzywam tylko wtedy, gdy tak wszystkie wrzeszczą, ze się nie mogę z
                          moim komunikatem przebić. Normalnie wystarczy stanowczy ton. To
                          oczywiście wobez maluchów. Bo wobez nastolatki to nic nie wystarczy,
                          nawet megamocne nerwy na nic. zwłaszcza jak ta nastolatka ma nerwice
                          i brak poczucia głodu. Wrrrrrrrrrrrrr.
                          Ale jednak nie patzrę w przeszłość, nie rozpamiętuję. To nigdy nic
                          dobrego nie przynosi. Wyciągnęłam wnioski na przyszłość. nie
                          popełniam tych samych błędów. Do ideału mi daleko, oj daleko.
                          I myślę, że autorka tez wyciągnęła wnioski i nie popełni tych samych
                          błędów.
                          Nie kazdy ma siłę radzić sobie ze stresem, czasem byle co wyprowadza
                          z rónowagi i człowiek robi rzeczy złe. Ale po to są inni, zeby
                          powiedzieć: zrobiłaś źle, nie można tak, ale to już za tobą, teraz
                          rób wszystko tak, aby dzieciaki były szczęśliwe. Zazwyczaj same
                          takie słowa pomagają, dają dystans i siłę do bycia dobrym.
                    • ania_silenter Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 15:50
                      mama_magdalenki napisała:

                      > ania_silenter napisała:
                      >
                      > > mama-cudownego-misia napisała:
                      > >

                      > jak się nie pójdzie do specjalisty, to się nikt nie przekona, czy na
                      > daną osobę zadziała siła wyżalenia, wysłuchania i pomocy ze strony
                      > psychologa, czy psychiatry smile

                      Jasne, ale niektórzy z nas nie muszą chodzić do obcych ludzi po pomoc - u mnie wystarczy jedno moje słowo przez telefon,żeby moja mama wiedziała, że coś jest nie tak. Najczęściej też wie,co. To samo mój mąż. I moja przyjaciółka. Znają mnie i potrafią pomóc. Sama wykształciłam też techniki uspokajania/relaksacji/wyciszenia w krytycznych momentach np. kiedy mój mąż miał wypadek samochodowy (nikt chyba nie zaprzeczy, że to sytuacja stresowa) to nie rzuciłam się z rękami na dzieci (co powinnam była zrobić według teorii MCM) lecz powiedziałam dzieciom, że denerwuję się (o wypadku im oczywiście nie powiedziałam) i to one mnie pocieszały - byłyśmy w trzy razem w tym nieszczęściu. Oczywiście są ludzie, którym konieczna jest specjalistyczna pomoc albo tacy,którzy wyżalić się mogą tylko specjaliście...
                      • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 15:53
                        No to ja już nie rozumiem, zachowywałaś się agresywnie wobec własnych
                        dzieci, czy nie? Bo jeśli zachowywałaś mimo całego tego wsparcia
                        wokół Ciebie, to masz problem. A jeśli nie, to jakim jesteś
                        przykładem dla Niuni??
                        • ania_silenter Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 16:39
                          mama-cudownego-misia napisała:

                          > No to ja już nie rozumiem, zachowywałaś się agresywnie wobec własnych
                          > dzieci, czy nie?

                          Może jeszcze raz - kiedyś, kiedy były małe parę razy na nie krzyknęłam. I nie
                          jestem z tego dumna. Sama pochodzę z domu,gdzie krzyki były nie na miejscu. Nie
                          pamiętam, żeby rodzice podnieśli na mnie głos.
                          Od tego czasu wypracowałam sobie sposoby nie wyżywania się na dzieciach -
                          zezwolenie na pomoc bliskich (nie jest to proste, wdupiemanie oceny typu
                          niezaradna matka -może i niezaradna ale szczęśliwa i niesfrustrowana), rozmaite
                          techniki uspokajania się, relaksacji (hobby), pozwoliłam sobie też na
                          niezamartwianie się wieczne stanem dzieci i dałam sobie kategoryczny zakaz
                          porównywania dziecka na siłę z jakimś wydumanym wzorcem postępowania dziecka co
                          niektóre matki, Beato, mają opanowane do perfekcji i co wydaje się dużo gorsze i
                          bardziej traumatyczne dla dziecka niż kilka głośniejszych zdań wypowiedzianych
                          przez wkurzonego rodzica.

                          • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 17:11
                            Ania.
                            Odpisałam
                          • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 18:57
                            Myślę, Aniu, że Twoje doświadczenia mają się do doświadczeń Niuni,
                            jak piernik do wiatraka, a rady niestety są wydumane. Po prostu
                            zwyczajnie nie ta skala, i nie chodzi mi tu tylko o zachowania wobec
                            dzieci, ale o ich ocenę, o samoocenę w ich kontekście, o siłę, z jaką
                            to przeżywa, etc. No i gdyby Niunia spotkała się ze strony swoich
                            bliskich ze zrozumieniem i wsparciem, jakiego potrzebowała, to pewnie
                            by nie było problemu.
                            Trochę tak, jakby chory na grypę doradzał paracetamol choremu z
                            zapaleniem wyrostka, bo jemu przecież pomógł...

                            > porównywania dziecka na siłę z jakimś wydumanym wzorcem
                            postępowania dziecka co
                            > niektóre matki, Beato, mają opanowane do perfekcji i co wydaje się
                            dużo gorsze
                            > i
                            > bardziej traumatyczne dla dziecka niż kilka głośniejszych zdań
                            wypowiedzianych
                            > przez wkurzonego rodzica.
                            Tiaaa... Znowu, co ma piernik do wiatraka? Warto się czasem skupić na
                            meritum, zamiast wysuwać argumenty typu "a u was murzynów biją".
                            Równie dobrze można by ciągnąć, ze przecież w Afryce mają gorzej, bo
                            tam śmiertelność dzieci wynosi 30%, a tu mają co jeść i pić, więc w
                            czym problem.
    • niunia0805 Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 12:43
      Tu Misiekjasiek ma racje nic mnie nie usprawiedliwia i ja to wiem
      dlatego teraz staram sie byc dobra matką i żeby moje dzieci czuły
      się bezpieczne a nie na odwrót. I z tym zdjęciem też prawda bo jak
      teraz na nie patrze to placze że tak robiłam take maluszki tyle sie
      wycierpiały a ja nie dałam im uczucia bezpieczenstwa. Uwierzcie mi
      to boli nie raz odechciewa mi sie zyc patrzac na nie teraz i
      przypominac sobie tamte "straszne" momenty. Wiem że nigdy nie
      zapomne tamtego i dobrze należy mi się ale nie wiem czy wytrzymam
      życ z tym. Dlatego napisałam do was bo nie umiem sobie z tym
      poradzic.
      • tolka11 Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 12:59
        Wiesz, jesli jest az tak źle, że wpływa to na ciebie dzisiaj, że
        całe twoje życie determinuje to, co zrobiłaś, to rzeczywiście musisz
        szukać pomocy u specjalistów lub w stowarzyszeniach.
        A jak jest dzisiaj? potrafisz cieszyć się dziecmi, dawać im radośc i
        beztroskę czy cały czas rozpamietujesz?
        • misiekjasiek Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 14:05
          Niunia, prawda jest taka, że każda z nas ma trochę racji.
          Zrobiłaś błąd i nic tego nie tłumaczy, ale minęło tyle czasu, że
          powinnaś przestać się zadręczać. Tak jak mówię - przyznałaś się do
          błędu i słusznie, okazujesz skruchę i wstydzisz się tego co było.
          Wystarczy.
          A co powinnaś zrobić? Chyba zacząć się uśmiechać, bo nie ma nic
          gorszego dla dzieci niż smutna, zadręczona mama. Jeśli jest tak jak
          mówisz, że kochasz je całym sercem i już nie podnosisz na nie ani
          głosu ani ręki - jest ok. Czasu nie cofniesz, błędów nie naprawisz.
          Możesz jedynie wyciągnąć z nich wnioski i normalnie żyć, tego na
          pewno chcą Twoje maluchy.
          Niech Ci się nie odechciewa żyć, bo masz dla kogo. Poza tym rozmiar
          Twojego "wykroczenia" nie jest aż tak ogromny, żeby przez to
          odbierać sobie życie. Daj spokój, zapomnij i żyj dalej. Jeśli jednak
          nie daje to spokoju i tak jak pisze Tolka, determinuje całe życie -
          poszukaj pomocy u specjalistów.
          Czasami wygadanie się wystarczy. A może podświadomie czekasz na to,
          aż dzieci Ci to wybaczą? One na pewno już dawno to wybaczyły (swojej
          kochanej mamie!) więc czas na Ciebie smile
          -------
          Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
          31 tc, ur. 17.10.2009 r.
          • ania_silenter Misiekjasiek 20.03.10, 16:01
            Nie wolno cytować całych postów, więc nie zacytuję całego Twojego postu,pod
            którym teraz piszę ale zgadzam się z nim w 100%. Niunia powinna patrzeć w
            przyszłość, pamiętając ale nie rozpamiętując (bo to odbiera chęć do życia
            i w konsekwencji odbija się na dzieciach) tego co było. Każdy normalny człowiek
            popełnia błędy, ważne aby je zrozumieć i starać się ze wszystkich sił unikać ich
            w dalszym życiu.
      • mama-cudownego-misia Re: Wyrzuty sumienia 20.03.10, 16:00
        Wiesz, Niuniu, taka chroniczna chandra też jest problemem. Szkoda życia
        i najfajniejszych lat dzieciaków na gryzienie się i dołowanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka