Dodaj do ulubionych

Do mam najmniejszych wcześniaczków

28.02.04, 16:21
Cześć dziewczyny,
Jestem mamą synka, który urodził się 26/04/03 w pierwszym dniu 25tc z wagą
650 gram. Przeszedł klasyczną drogę (respirator 30 dni, Bottal,
laseroterapia). Teraz ma 10 miesięcy, waży 7500 g i ma 70 cm. Jest bardzo
ruchliwy, przewraca się w obie strony i podciąga się do siadu (ale nie
siedzi). Walczymy z problemami z wzrokiem i słuchem. Jestem ciekawa jak
rozwijają sie Wasze dzieciaczki o podobnej historii.
Jednocześnie proszę mamy dzieci urodzonych 3-4 tygodnie przed terminem, nie
odpowiadajcie.
Obserwuj wątek
    • minkapinka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 28.02.04, 19:59
      Witaj,

      Jestem mamą 22miesiecznej Zosi z 25 tyg. Zosia była dużo większa od Twojego
      synka - wazyla 830g.
      Mieliśmy duzo szczęscia, bo Zosia zarówno z Botallem jak i retinopatia (II
      stopnia wycofała się samoistnie) poradziła sobie świetnie i nie wymagała
      zabiegów operacyjnych. Również neurolog nigdy nie miał zadnych zastrzezen, nie
      była rehabilitowana, dobrze widzi i słyszy.
      Zosia w wieku roku ważyla 6900g, mierzyła 71 cm, wynika z tego, ze Twoj synek
      pod tym względem szybko nadrabia braki smile) (obecnie wazy 10 kg i ma 84 cm)
      Siedzeniem bym sie nie martwila, nasza corcia w tym wieku raczkowala, ale
      jeszcze nie siedziala. Siedziec zaczela dopiero kolo roku, a chodzic dopiero 2
      miesiace temu.
      Nasza corcia tez jest bardzo ruchliwa i bardzo sprawna fizycznie
      (prawdopodobnie wynika to jej wiotkości i drobnej figury) - wszędzie jej pelno.
      Powoli zapominamy o jej wcześniactwie,a bardzo sie balismy jak to będzie, bo
      Zosia miała obustronne wylewy III stopnia i rokowania nie były najlepsze.
      Jak na swoj wiek bardzo duzo mowi, latwo sie uczy i jest bardzo, bardzo pogodna.

      Pozdrawiam
      Kasia




    • kasia_kp Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 28.02.04, 22:11
      Witam,
      Mój Jasieniek co prawda nie należy do najmniejszych wczesniaczków (31 tydz.1970)
      ale troszke o nim :
      Jas dostał tylko sześc pkt.(właściwie tylko serduszko mu biło), leniuszkowi
      wogóle nie chciało sie oddychać samemu .... pod tlenem był tylko jedna noc ale
      za to w inkubatorku lezał trzy tygodnie .Przeszedł bardzo silna żółtaczke i ma
      bardzo silna anemie wcześniacza (najprawdopodobniej bedzie miał niedługo
      przetaczana krew).okulista i audiolog wypadli zadowalajaco.
      Natomiast neurolog......... Jaś ma zbyt duze napiecie i skraca prawy
      bok.Pracujemy nad tym ale ciezko nam to idzie (mozna z nim tylko pocwiczyc jak
      ma dobry humorek ale i wtedy trzeba uwazac zeby mu sie cos nie spodobało )
      Ale najbardziej mnie martwi to ze rzeczywiscie zostaje w tyle i to nie za
      rówiesnikami ale za dziecmi z wieku planowanego .Misio ma skończone cztery
      miesiace a dopiero od jakiegos czasu w miare dobrze utrzymuje główke w
      pionie .Nie bardzo potrafi tez lezac na brzuszku uniesc główki , ale jak juz
      podniesie to ja ładnie trzyma .Nie ma jeszcze mowy o trzymaniu grzechotki lub
      o "kołysce".Wogóle trzymany za raczki nie podciaga sie do siadu sad.
      Ciężko nam idzie nabywanie nowych umiejętności ....
      Ciekawa jestem czy juz tak powolutku to bedzie szło czy w pewnym momencie jakoś
      pójdzie do przodu .Czy możecie mi dać jakies rady ?
      I jeszcze jedno tak ostatnio sobie myślałam ze chłopcy sa jednak bardziej
      leniwi od dziewczynek ....... Jas w szpitalu miał koleżanke kilka dni róznicy
      urodzona w tym samym tygodniu(31) z tym ze ona była rozwinieta dopiero na 27
      tydzien waga 1100 straszne były z nia przejscia (wyszli ze szpitala długo po
      nas )a jednak mimo mniejszej wagi ona znacznie ładniek radzi sobie od Jaska i
      dawno zostawiła go w tyle !!!

      Pozdrawiam
      Kasia
      • kleo10 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 29.02.04, 08:55
        Dzięki za odpowiedź,
        Mateuszek dostał w 1 minucie 3 pkt., też praktycznie tylko za bijąc serduszko.
        Ale walczył, pomimo że na początku ani jego rodzice ani lekarze nie wierzyli,
        że przeżyje.
        Teraz jest dobrze bo poza osłabionym wzrokiem i słuchem, nie mamy rozpoznanych
        problemów rozwojowych. Ja jednk bardzo się martwię i nie mogę znieść tej
        niepewności.
        Mam pytanie do Mamy Zuzi, kiedy realnie skończył się u Ciebie okres obaw co do
        rozwoju Zuzki. Czy był taki moment kiedy lekarze powiedzieli, że najgorszym
        okres minął i wykluczyli choroby, których wcześniaki obawiają się najbardziej?
        • minkapinka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 29.02.04, 13:34
          Witam
          Podejrzewam, że to pytanie bylo skierowane do mnie - mamy Zosi smile)
          Lekarze nigdy nie powiedzieli mi jednoznacznie, ze nie ma zagrożenia
          wynikającego ze wczesniactwa, cały czas jestesmy pod opieką IMiDz w Warszawie.
          Jak juz wczesniej napisalam, nigdy nie stwierdzono u Zosi zadnych niepokojacych
          objawow, caly czas kontrolujemy jej rozwoj u swietnego fizykoterapeuty, ktory
          ma wielkie doswiadczenie w pracy z wczesniakami. Rehabilitant ten ciagle nas
          zapewnia, ze Zosia jest zupelnie zdrowym dzieckiem.
          Tak naprawdę uspokoilam się dopiero, gdy Zosia zaczela chodzic i mówić, czyli 2-
          3 miesiące temu.
          Rozmoj Zosi konsultujemy też z pania psycholog z IMiDz (tez specjalizuje się we
          wczesniakach)i wszystko jest OK.
          Pozdrawiam,
          Kasia




        • beata12 arturek 1090gr 09.07.04, 19:50
          moj synek urodzil sie w 31- 32 tyg. ciazy obecnie ma 5 mies./powinien miec 3...
          jest ruchliwy i gadatliwy/auuuuuu, aguuuuu, czasem powie nie, ma-ma.obraca sie
          z brzuszka na boki i na odwrot oraz z boczkow na plecki... lezac na brzuszku
          robi kolyske,chwyta jedna raczka zabawke nie lubi tak lezec... glowke lezc na
          brzuszku trzyma sztywno, podnoszony do siau tez trzyma glowe sztywno ale jak mu
          sie chcesmile co "zlapie"do reki wklada do buzi,gryzie swoje raczki, nie luibi
          chalasu, je juz zupki /sama gotuje/ bardzo lubi rosolek z krolika z makaronem,
          mleczko z biszkoptem, kaszke jablkowa, je wszystkie deserki na 5 i 7 mies.
          pozdrawiam beata
    • mamapauli Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 01.03.04, 09:02
      Witam serdecznie
      Jestem mamą dziewczynki urodzonej w 32tc z wagą większą od Twojego maluszka, bo
      1250, ale też w 1 minucie dostała 3 pkt (za serduszko i oddech), ale w 3
      minucie już tylko 1 pkt. Zamartwica, hipotrofia, anemia itd...Była też na
      respiratorze, w inkubatorze ok. 1 miesiąca. Badania wzroku nie wykazały
      retinopatii (5 razy była badana), jednak dopiero teraz zaczyna skupiać wzrok na
      twarzach. Myślałam już, że nie widzi. Jednak ze słuchem jest gorzej. Wg
      kilkakrotnie przeprowadzonych badań wychodziło już, że nie słyszy w ogóle,
      ostatecznie stanęło na tym, że ma niedosłuch 80 db. Jednak mi się wydaje, że
      ten niedosłuch się zmniejsza. Teraz ma 16 miesięcy i niestety nie za bardzo
      mogę pochwalić się jej osiągnięciami. Jeszcze nie siedzi, chociaż głowę do
      siadania podnosi bardzo wysoko, za to na brzuchu nie podnosi nawet głowy.
      Leniuszek jeden. Waży ok. 7500g i ma 75 cm.
      Ale jesteśmy pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze.
      Dalej na forach prywatnych założony jest wątek "Dziecko niesłyszące" - może już
      znalazłaś. Na razie wymieniamy się doświadczeniami z mamą Amelki, ale
      serdecznie Ciebie też tam zapraszam.
      Pozdrawiam
      Elżbieta
    • grea01 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 07.03.04, 16:26
      Moja Magdusia urodziła sie w 3 dniu 32 tygodnia, w dramatycznych
      okolicznościach,odkleiło sie łożysko przodujące. Mała była niedotleniona,
      dostała tylko 3 p-ty. ( a potem przy wypisie lekarka mi powiedziała ze w
      zasadzie powinna dostać 1 - ale ona tak nie ocenia -, bo "neurolodzy machają
      potem ręką na dziecko" . taki okropny babsztyl). Mała miała wylew, na
      szczęście ten najlżejszy, wrodzone zapalenie płuc, sepsę, dużą anemię - dwa
      przetoczenia podczas pierwszego miesiaca życia i jedno w trzecim. Na poczatku
      były problemy z karmieniem - nie bardzo chciała ssać. Oczywiście byliśmy pod
      opieką okulisty, neurologa ( nawet dwóch), badaliśmy słuch. Nadzieja wracała
      nam z każdym dniem, zwłaszcza kiedy minęły 3- 4 miesiace i widać bylo
      rozwój.Siadła jak miała 8, jak miała 9- 10 to neurolog powiedział, że możemy
      odetchnąć, bo wzorzec ruchowy przy próbie wstawania jest prawidlowy i wtedy
      zakończylismy rehabilitację. za kilka dni kończy 4 latka, wyprzedza w rozwoju
      wszystkie znane mi dzieci w jej wieku. Chwaląc sie nią, chcę przede wszystkim
      pocieszyć wszystkie Mamy wcześniaczków - nie traćcie nadziei, nie ma rzeczy
      niemożliwych, zwłaszcza w medycynie. Trzeba wierzyć, że bedzie dobrze, nawet
      jeśli na początku jest trudno. Powodzenia.
    • e-malka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 08.03.04, 02:00
      Zuza urodzila sie 21 04 2003 w 28 tyg z waga 890 gr, w krytycznym momencie
      wazyla 840. W szpitalu b.yla 63 dni, retinopatia cofnela sie sama, bottal byl
      juz domkniety. Od paoczatku rhabilitujemy ndt bobathem, wczesniej po 2 razy w
      tyg, teraz juz rzadziej. Zuza ma teraz 10 m-cy wazy 7400, pelza, zaczela mowic
      mama i daj. Nadal sama nie siedzi, posadzona kolebie sie na boki, ale
      wychodzimy z zalozenia, ze ma jeszcze na to czas. Nic an sile, trzeba
      zaakceptowac tempo rozwoju dziecka i bron boze nie porownywac z innymi bo mozna
      zwariowac wink)
      Nasze dzieci sa prawie idnetycznym wieku ale widze, ze Twoj synek szybciej
      nadrabiabraki wagowe! To bardzo dobrze, widocznie ma w sobie ogromna chec
      pozannia i chce miec sile na odkrywanie swiatasmile)
      trzymajcie sie cieplo!
      emalka i Zuza
      • kleo10 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 09.03.04, 07:53
        Cześć emalka,
        Przyznam się, że już wcześniej czytałam Twoje posty na różnych forach. Zuza
        świetnie sobie radzi. Wiem,że nie należy porównywać dzieci, ale to chyba
        nieuchronne.
        Jesteś już drugą mamą, ktorej dziecko zaczeło najpierw raczkować (przed
        siedzeniem). Wydaje mi się, że mój synek pójdzie tą samą drogą.
        Mam pytanie, czy Twoja Zuza patrzy Ci się prosto w oczy. Mateusz ma z tym
        problemy, tzn. ostatnio czasami nawiązuje kontakt wzrokowy, ale częściej po
        prostu omiata wzrokiem twarz. Może to problem wzroku, ale ja oczywiście martwię
        się.
        Pozdrowienia
        • piechotka1 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 09.03.04, 22:19
          kleo10 napisała:

          > Mam pytanie, czy Twoja Zuza patrzy Ci się prosto w oczy. Mateusz ma z tym
          > problemy, tzn. ostatnio czasami nawiązuje kontakt wzrokowy, ale częściej po
          > prostu omiata wzrokiem twarz. Może to problem wzroku, ale ja oczywiście martwię
          >
          > się.

          To pytanie nie było skierowane do mnie, a do Emalki, ale pozwolę sobie
          odpowiedzieć. Otóż długo martwiłam się, że Miloszek nie patrzy w oczy, nie tuli
          się, brany na ręce nie chwyta za szyje, a odpycha. Ale to po jakimś czasie
          minęło. Zobaczysz jak kiedyś z dnia na dzień Twój dzieciak zacznie się do Ciebie
          tulić i zrobi się najbardziej całuśny pod słońcem. Miłosz ten etap osiągnął
          dopiero okolo drugiego roku życia, choc nie wpatruje mi się zbytnio w oczy, ale
          to chyba raczej wynika z jego nazbyt ruchliwej natury. Ale przybiegnie
          szybciutko, pocałuje i biegnie dalej, a patrzeć w oczy uwielbia gdy robi głupie
          minywink A teraz, gdy ma konkurencje w postaci małego braciszka, zrobiła się z
          niego taka przylepa...
          pozdrówka,
          Ania z chlopakami
          • e-malka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 11.03.04, 00:08
            czesc Aniu
            strasznie milo Cie "widziec" smile)
            buzka dla Twoich Facetow !!!!
        • e-malka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 11.03.04, 00:01
          hejka kleo smile
          jesli chodzi o patrzenie w oczy to Mloda ma mnie ostatnio w nosie, bardziej
          interesuja ja telefony i inne sprzety... jesli jednak jest skupiona i
          wyciszona - patrzymy sie sobie w oczy.
          Jesli cokolwiek Cie martwi - skonsultuj sie z lekarzem do ktorego masz
          zaufanie, a ktory pracowal wczesniej z wczesniakami - to szalenie istotne
          (kazdy "laik" bez doswiadczenia z krasnalami nie ma pojecia o tych dzieciach,
          jedynie jakies ksiazkowe strzepki wiedzy...)
          Ja juz dawno przestalam porownywac dzieci (no, moze troszeczke wink ) bo wpadalam
          w straszne doly psychiczne.
          a, napisz mi skad jests, co? byc moze juz gdzies to padlo a ja przegapilam surprised
          buzka!
      • e-malka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 11.03.04, 00:07
        e-malka napisała:

        > Zuza urodzila sie 21 04 2003 w 28 tyg z waga 890 gr, w krytycznym momencie
        > wazyla 840.

        oczywiscie Mloda wazyla 980, a nie 890 smile)
    • axamit1 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 08.03.04, 19:35
      Witam serdecznie,
      mój Krystianek urodził się przez cc w 31 tyg., ważył 1310g, mierzył 39 cm.
      cesarkę musieli wykonać ze względu na ciężką gestozę-mnie wysiadały nerki a
      maluszek nie był już odżywiany i słabł z każdą godziną. Dostał 7 pkt. w 1
      minucie, oddychał sam. W inkubatorze spędził 3 tyg., 1 dzień - ze względu na
      żółtaczkę- stosowano fototerapię. Przez 13 dni odżywiany był dożylnie a oprócz
      tego moim mlekiem - jadł z buteleczki 15 ml co 3 godziny. W szpitalu został
      zakażony Klebsiella pneumoniae, na szczęście leczenie antybiotykami
      poskutkowało, choć na pewno nie było obojętne dla jego organizmu ( trwało 2
      tygodnie). Przez anemię musiał zostać poddany przetoczeniu krwi. Nie było
      natomiast żadnych problemów z retinopatią, przewód Botalla był zamknięty, słuch
      w porządku. W szpitalu spędził 40 dni. Obecnie ma 4,5 miesiąca, waży 4500g.
      Leżąc na brzuchu nie chce podnosić głowy, natomiast leżąc na mnie (i to też
      prawie poziomo) potrafi nie tylko utrzymać główkę, ale i zrobić kołyskę.
      Ostatnio próbuje obrócić się na boczek. Rehabilituję go 1 raz w tygodniu -
      skraca prawy bok. Poza tym skrócone ścięgna powodują, że nie prostuje
      środkowego paluszka lewej ręki - jutro chirurg zadecyduje czy trzeba będzie
      robić operację czy też spróbujemy rehabilitować. poza tym jest bardzo pogodnym
      dzidziusiem, dużo się uśmiecha, próbuje głośno śmiać, dużo "grucha" ("a-gu", "a-
      grlu" i "e-łe"), chwyta zabawki. Jada 7-8 razy dziennie, w tym 3 karmienia
      nocne, w dzień sypia niewiele tak, że mamy ciągły zakręt", niemniej jednak
      bardzo się cieszymy ze jest z nami.
      Pozdrawiam
      Kasia
      • malech Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 08.03.04, 22:25
        Mamy wczesniaczkow czy pamietacie,ze jesli chodzi o postepy naszych maluszkow
        to do dwoch lat istnieje pojecie wieku korygowanego?.Nie mozecie porownywac
        swoich maluszkow z dziecmi urodzonymi o czasie.Za punkt wyjscia trzeba przyjać
        termin porodu planowego , a nie przedwczesnego.Pamietajcie tez,ze dla
        wczesniakow sa osobne siatki centylowe.Pozdrawiam Gonia mama Jasia
    • mama_sloneczka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 09.03.04, 14:52
      Witam,

      Mój Szymuś urodził się w 25 HBD ważył 800g mierzył 32 cm. i dostał 1 pkt w
      skali Apgar.
      Najniższa masa ciała 680g.
      W szpitalu przebywał prawie 80 dni. Był reanimowany, respirowany, wentylowany
      ambu, żywiony dożylnie miał wylewy III stopnia do obydwu komór.
      RDS Istopnia, zaburzenia krążenia, retinopatię III stopnia na obydwa oczka -
      laseroterapię.
      Pojutrze kończy 3 latka i jest przecudownym facetem.
      Przez jakiś czas był rehabilitowany, chodzić zaczął jak miał 17 m-cy
      (samodzielnie, bo za "łapkę "-to kilka miesięcy wcześniej), słuch powielu
      badania i jest ok. Gorzej ze wzrokiem: siatkówka co prawda się nie odkleja, ale
      ma b. dużą krótkowzroczność, która ujawniła się dopiero krótko po skończeniu
      roczku.
      Od stycznia chodzi do przedszkola. Jest chyba wysoki bo mierzy 98-99 cm -
      niestety chudzinka - niecałe 13 kg.
      Uwielbia się śmiać i ma doskonałą pamięć zna mnustwo wierszyków i bajek na
      pamięć: np. lokomotywę , kaczkę dziwaczkę, o smoku wawelskim i tp.

      Kocham go nad życie

      ewa
      • minkapinka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 10.03.04, 15:55
        Jestem w szoku, ze Szymus tak wcześnie zaczał chodzić. Moja Zosia zaczela
        chodzić dopiero w 20 miesiącu.

        Kasia
        • mama_sloneczka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 10.03.04, 16:44


          napisałam do Ciebie na priva.

          pozdrawiam
          Ewa
      • gruchotka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 10.03.04, 19:06
        Witam!
        Mat przebył podobną drogę po urodzeniu, ale Twój Szymek jest rewelacyjny,
        prawdziwy siłacz. I do tego taki bystry. Gratuluję i troszkę zazdroszczę wink .
        Mat mimo, że nie miał wylewów, to jest daleko w tyle, ale z czasem nadrobi smile .
        Wagowo i wzrostowo jest podobnie jak u Szymka.
        Dużo uśmiechów z okazji 3 Urodzin smile)
        Pozdrawiam
        • mama_sloneczka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 15.03.04, 10:37
          Dziękuję ślicznie. Był tort i dmuchanie świeczek. A teraz codziennie chce
          stolatki (śpiewanie 100 lat). Pozdrawiam i życzę uśmiechu i zdrówka. Wszystko
          będzie dobrze - trzeba w to mocno wierzyć.
          Buziaki
          Ewa
    • piechotka1 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 09.03.04, 22:10
      Witam. Mój Miłoszek urodził się w pierwszym dniu 29 tygodnia, ale ważył tylko
      700gramów. Dostał kolejno 1-4-6-7 punktów. Był bardzo silny - tylko 2 dni pod
      respiratorem, a potem przez kolejnych 10 na tzw. noskach. Miał wylewy 2 stopnia
      i wzmożone napięcie mięśniowe. Poza tym nie miał problemow - dobrze widzi i
      slyszy. Na patologię z oiomu dostał się po 12 dniach. Mimo to zawsze "odbiega od
      normy". pytasz jak dlugo trwa pewien niepokój. Zmartwię Cię, bo ja ciągle czymś
      się martwię, choc może niepotrzebnie. Miłosz w wieku Twojego synka ważyl 7300 i
      miał68 cm. Siedzeniem się nie przejmuj, to wymaga czasu. Miłosz był caly czas
      rehabilitowany i zaczął siadać gdy miał około roku, a pierwsze kroki postawil
      gdy mial 18 miesięcy. Wtedy też zakończono rehabilitację. Jest bardzo ruchliwy,
      od roku nie sypia w ciągu dnia, a energii mu starcza do wieczora wink Gdy juz
      chodził czekaliśmy dlugo na pierwsze słowa. Dopiero w pażdzierniku 2003 pierwszy
      raz powiedział MAMA i TATA. Od 2 miesięcy powtaerza wszystko, choć robi to
      niezbyt umiejętnie. My się jednak cieszymy tym, że wogóle zaczął mówić, bo już
      się balam, że nigdy nie zacznie sad Teraz zaś, gdy usypiam 8-tygodniowego Kajtka,
      każę mu przestać gadać...wink Trzymam kciuki i życzę dużo cierpliwości i wiary w
      sily swego dziecka.
      Ania
      ps. Twoj synek ma urodziny z moim mężemsmile
    • gruchotka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 10.03.04, 18:52
      Witam!
      Mat urodził się w 26 tyg. z wagą 930 gram. Dostał 3 pkt, spędził pod
      respiratorem 2 miesiące, ogólnie w szpitalu 6 miesięcy od porodu.
      Do 14 miesiąca Mat potrafił przewracać się tylko z pleców na brzuch i
      odwrotnie. I wtedy zmieniliśmy rehabilitantkę i metodę rehabilitacji, i szybko
      Mat zaczął siadać, wstawać i chodzić, gdzieś koło 17 miesiąca. I też nie po
      kolei, bo wcześniej nauczył wstawać się przy łóżeczku niż siadać.
      No i długo mieliśmy problemy z karmieniem/jedzeniem, szczególnie trudne było
      pierwsze 1,5 roku.
      Teraz ma 3 lata i 4 miesięce. Jeszcze nie zatarła się różnica między nim a
      rówieśnikami. Nie mówi, ale rozumie polecenia i potrafi pokazać, o co mu
      chodzi. Drobnymi kroczkami i ćwiczeniami dążymy do rozwoju mowy.

      Pozdrawiam mamy "wcześniakowe" smile
      • mamapauli Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 11.03.04, 08:53
        Witam
        Mam do Ciebie pytanie: jaką metodą był rehabilitowany Twój maluszek i na jaką
        zmieniliście? Moja córcia ma 17 miesięcy i dopiero zaczyna przewracać się na
        brzuch, ale już jak jest zła (w czasie ćwiczeń) to wstaje na nogi. Na brzuchu
        przestała podnosić wogóle głowę. Już nie wiem co źle robię.
        Pozdrawiam
        Elżbieta
        • gruchotka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 11.03.04, 21:50
          Witaj
          Zmieniliśmy rehabilitantkę i metodę z NTD Bobath na Vojtę.
          Rehabilitantka od metody Bobath przychodziła do nas do domu 2-3 razy w tygodniu
          i ćwiczyła z Matem. Oprócz tego ja ćwiczyłam z Matem, mieliśmy pilkę
          rehabilitacyjną i wałek. Gdy miał 14/15 miesiecy jego osiągnięciami było
          podpieranie się na przedramionach, oraz w małej wanience potrafił siedzieć, ale
          tak niezbyt stabilnie i trzymał się za boki wanienki. Poza tym nie robił
          żadnych postępów, był taki wiotki i "lejący" się jakby nie miał kręgosłupa, a
          ćwiczenia na przestrzeni kilku miesięcy nie zmieniały się. I wtedy trafiłam do
          rehabilitantki (dr rehabilitacji), która stwierdziła, że Mat ma słabe mięśnie
          brzucha, stąd ta wiotkość i zaleciła ćwiczenia metodą Vojty. I wtedy nastąpiła
          szybka poprawa, Mat pierwszy raz samodzielnie usiadł, gdy miał 16 miesięcy i 7
          dni, pierwszy stanął wspinająć się po pudle-chomiku, gdy miał 16 miesięcy i 10
          dni. Troszkę trwało zanim zaczął samodzielnie siadać i zupełnie swobodnie
          wstawał w łóżeczku, gdy skończył 17 miesięcy. Gdy miał 20 miesięcy swobodnie
          chodził. Właśnie przejrzałam zdjęcia, stąd ta dokładność.
          U nas Vojta się sprawdził i żałuję, że wcześniej nie ćwiczyliśmy tą metodą. Ale
          wiem, że teraz odchodzi się od tej metody, jako zbyt drastyczna dla dzieci.
          Faktycznie Mat płakał, ale bardziej ze strachu, bo musiał być silnie
          przytrzymywany, a miał traumatyczne przeżycia ze szpitala (trzymanie=wenflon).
          Takie w skrócie były nasze doświadczenia.
          Najważniejsze, żebyście mieli zaufanie do rehabilitantki, a jeżeli nie, to o
          ile to możliwe skonsultujcie się z innym rehabilitantem, a najlepiej dr
          rehabilitacji. Im szybciej się zniweluje opóźnienia, tym lepiej. Może u Twojej
          córci problemy ruchowe wiążą się jakoś z problemami ze słuchem.
          A czy chodzisz i jak często z małą na rehabilitację do np. Ośrodka Wczesnej
          Interwencji, czy ćwiczycie w domku? My z Matem dużo i regularnie ćwiczyliśy
          najpierw Bobath, potem Vojtą 4 razy dziennie. A na trzymanie główki dobrze
          robią ćwiczenia na piłce rehabilitacyjnej.
          Spróbujcie skonsultować się z innym rehabilitantem, może trzeba zmodyfikować
          ćwiczenia, albo zwiększyć ich intensywność.
          • mamapauli Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 12.03.04, 13:07
            Hej, hej
            Malutną naszą rehabilitujemy od 3 m-ca życia, więc już kawał czasu. Na początku
            nieufnie podchodziłam do Vojty. Teraz stosujemy dwie metody naraz: NDT i Vojtę.
            Paulina wcześniej leżąc na brzuchu podnosiła głowę, a teraz przestała i
            tylko "dziobie" kocyk. Jednak jak chce to głowę trzyma sztywno w pionie.
            Najlepiej się "trzyma" jak jest zła, ale przecież to nie metoda.
            Ćwiczymy w domu. 2 razy w tygodniu przychodzi rehabilitantka. Do ośrodka nie
            chodzimy, tylko na kontrolę do lekarza.
            Teraz jak ćwiczę z małą Vojtę to ona się śmije w głos i zastanawiam się, czy te
            ćwiczenia coś dają?
            Mięśnie brzucha ma całkiem, całkiem. Podejmuje próby siadania tak jakoś na
            wprost z plecków i łapie się wtedy czegoś albo ubrania, które ma na sobie, albo
            kołderki. Wiem, że tak raczej nie powinna siadać, ale ona to robi.
            Od niedawna połączyli u nas przychodnie rehabilitację z neurologią. Mam
            nadzieję, że następna wizyta u lekarza będzie już kompleksowa. A tak latałam co
            jakiś czs do neurologa.
            Fajnie by było, żeby malutka już usiadła, a reszta potem.
            Dziękuję za odpowiedź
            Pozdrawiam
            Elżbieta
    • judytak Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 11.03.04, 12:24
      no więc:
      Wiktor, 28 tydzień, 1000 g, 4 pkt., siłami natury, w podróży, w Krakowie,
      powód: zaczął się poród, mimo zatrzymania skurczy i leżenia po dwóch dniach
      pękł pęcherz płodowy, odeszły wody, trzeba było urodzić...

      wylew III stopnia
      respirator przez miesiąc
      karmienie pozajelitowe przez miesiąc
      najniższa waga 850 g
      dysplazja oskrzelowo-płucna
      krioterapia retinopatii , raz
      botall zarosło samo gdzieś po roku
      zapalenie płuc, kilka razy
      jakaś paskudna uogólniona reakcja alergiczna, wysypka przechodząca w otwarte
      rany, całe dziecko jedna wielka rana, przyczyna nieznana, ale przeszło samo
      po trzech miesiącach dziecko przewieźli nam do Warszawy (mieszkamy w Wwie)
      jeszcze miesiąc w szpitalu
      kolejne trzy miesiące w kratkę, tzn. kilka dni w domu, przeziębienie, duszność,
      oskrzele / płuca, tydzień - dwa w szpitalu
      potem dopiero neurolog, ortopeda, psycholog, logopeda, na szczęście wszystko
      razem w przychodni rehabilitacyjnej
      no i ćwiczenia
      sezon zimowy w wieku kilkanaście miesięcy: jedno nieprzerwane pasmo chorób, w
      stylu: oskrzele - ucho - oskrzele - angina - itp., trzy tygodnie w Rabce w
      szpitalu chorób układu oddechowego
      na wiosnę jeszcze operacja neurochirurgiczna (czaszka skostniała zbyt wcześnie,
      mózg rośnie, a nie ma gdzie, wrasta w kości, chirurg rozdzielił kości głowy
      wzdłuż szwów, wycinając pasma szerokości kilka milimetrów, dość to poskudnie
      wygląda...)
      jak Wiktor miał pierwsze urodziny, jeszcze nie siedział, przekręcał się na
      brzuch i pełzał po podłodze
      jak miał drugie urodziny, chodził tylko trzymany za ręce (sam poszedł 2
      miesiące później)
      jak miał trzecie urodziny, umiał już wchodzić po schodach, i schodzić też,
      zaczynał mówić
      jak skończył cztery lata, poszedł do przedszkola
      teraz chodzi do zerówki
      psycholog proponuje, żebyśmy poczekali jeszcze rok ze szkołą, jeszcze zobaczymy
      Wiktor jest cały czas baaardzo niezdarny (równowaga, koordynacja ruchowa,
      rysowanie itp.) poza tym taki "dziecinny", szybko się znudzi, jak coś go nie
      interesuje, poza tym sepleni i nie wymawia "r"
      ale mówi płynnie w dwóch językach (ja jestem Węgierką), ma bardzo dobrą pamięć,
      jest specjalistą zwłaszcza od nawigacji (jak raz był gdzieś, to i po roku
      rozpoznaje trasę), kocha wszystkie zwierzęta, jest niezwykle towarzyski
      cały czas mamy ćwiczenia, plus logopedę, plus terapię zajęciową (to na
      zdolności manualne, typu przygotowanie do pisania)
      wizyty u neurologa, ortopedy, psychologa (skierują na te wszystkie ćwiczenia)
      wizyty u okulisty, u laryngologa, ostatnio u endokrynologa (wiek w/g szkieletu
      kostnego okazał się wynosić 4,5 roku u 6,5-rocznego dziecka...)
      ale chorowity nie jest, ostatnie trzy sezony nie mieliśmy nic ponad
      przeziębienia czy grypy (zero antybiotyków!)

      kiedy przestałam się martwić? jak miał gdzieś trzy lata, zaczynał mówić, i
      widziałam, że jest mądrym, myślącym dzieckiem
      a kiedy się wyrówna z innymi? nigdy
      zawsze będą problemy, których mogłoby nie być
      ale też będą to problemy, jakie można mieć też z dziećmi nie-wcześniakami (też
      bywają chorowite, noszą okulary, miewają dysgrafię itp. itd.)

      pozdrawiam
      Judyta
    • unruzanka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 12.03.04, 14:51
      A oto nasza historia: Oleńka urodziła się 22.01.2004 r. przez cc w 32 tc z wagą
      1120g.Przyczyną była moja gestoza, która spowodowała - oprócz komplikacji u
      mnie - hipotrofię u dzidzia (przestało się rozwijać w 28 tyg.). Ola dostała 8
      punktów w skali Apgar. Miała problemy z żywieniem (niedorozwój jelit). Na
      początku karmiona była dożylnie, potem przez sądę do żołądka a teraz je
      normalnie (niestety ja nie mam pokarmu). W szpitalu złapała sepsę i drżeliśmy o
      jej życie, ale jakoś, z pomocą Bożą, wyzdrowiała.Wyszła ze szpitala dopiero
      wczoraj, dzisiaj jestem z nią pierwszy raz sama w domu i strasznie się boję,
      czy sobie poradzę sad. Ewentualne problemy rozwojowe jeszcze się nie ujawiniły i
      mam nadzieję, że tak zostanie.
      Pozdrawiam
      Ania i Olenka (22.01.2004)
      • minkapinka Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 14.03.04, 00:15
        Ciesze sie, ze Olenka jest juz w domu. Dla nas pierwsze chwile w domu byly
        bardzo trudne, balismy sie zwlaszcza o bezdechy. Kiepsko było tez z jedzeniem,
        Zosia nie miala sily ciagnac z butli, pomogla dopiero wymiana butelek i
        smoczkow (na takie, ktore sa niezalecane przez rehabilitantow wink )
        Kasia
      • marteczka271 Boje sie ! 09.05.04, 18:22
        Czytam o waszych maluszkach i bardzo sie boję.obecnie jestem w 25 tc i mam
        rozwarcie,skruconą szyjkę.Powiedzcie mi "Silne" mamy czy rodziłyście w swoich
        szpitalach czy jeśli juz się cos zaczęło byłyście pod specjalistyczna opieką ?
        Ja jestem z Radomia i boję sie że u nas nie ma dobrego sprzętu dla takich
        maluszków.Pozdrawiam i duzo zdrówka dla tych "najmniejszych"
        • unruzanka do marteczki271 09.05.04, 21:30
          Ze mną w Orłowskim w Warszawie leżała kobieta z Radomia, która urodziła
          bliźniaczki w 31 t.c. Wieźli ją karetką z półtorej godziny i zdążyli jej zrobić
          cesarkę w Wawie. Jej córeczki były dużo większe od mojej Olci, wcześniej wyszły
          z inkubatora i były bardzo fajne.
          Moja sytuacja była inna niż Twoja - u mnie przyczyną przedwczesnego rozwiązania
          była ciężka gestozasad, więc trudno mi dawać Ci jakieś rady. Może poza jedną -
          nie martw się na zapas, wszystko będzie dobrzesmile))
          pozdrawiam cieplutko
          Ania i Ola (22.01.2004)
          • basiaf1 Re: do marteczki271 24.09.04, 20:11
            Kiedy dowiedziałam się, że coś jest nie tak od razu zgłosiłam się do szpitala,
            nietety po tygodniu leżenia nie chcieli mnie tam trzymać. Na własną rękę więc
            załatwiałam klinikę w Warszawie, wiedziałam , że mój dzidziuś urodzi się
            wcześniej (spadki tętna, złe przepływy, mała masa- diagnoza: hypotrofia
            wewnątrzmaciczna spowodowana niewydolnością łożyska) . U ciebie jest trochę
            inna sytuacja, ty masz duuuże szanse , że donosisz ciążę do końca, uwierz mi
            znam kilka takich dziewczynsmile Na razie niczym się nie martw, spokój jest
            najważniejszysmile gdyby jednak coś się działo to jednak polecam wyspecjalizowane
            kliniki, mają lepszy sprzęt i doświadczonych lekarzy.
            pozdrawiam, trzymam kciuki i życzę pełnych 40 tygodnismile
            Basia
    • emilka30 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 10.05.04, 15:27
      witam, moja corcia urodzila sie w 32 tyg ciazy, waga 1500 g ze wzrostem 36 cm.W
      pierwej minucie dostala 7 punktow, nastepnie tez 7. Wystapil okoloporodowy
      obydwukomorowy wylew do mozgu II stopnia. Miala retinopatie II-go stopnia,ktora
      sie cofnela samoistnie, z tym,ze do lekarza na badanie przestalismy chodzic ja
      miala 5 miesiecy, nawet chyba juz szesc (niepamietam juz, bo Martynka skonczy
      we wrzesniu 2 latka)Ze sluchem byl problem, ale przy pierwszym badaniu,
      nastepne juz wyszly prawidlowo. Obecnie probujemy powtorzyc kolejny raz badanie
      sluchu ze wzgledu wlasnie na wczesniactwo. JAk chyba miala okolo 4 mis.mielismy
      wlaczona rehabilitacje metoda Vojty- wiem ze na tym forum gdzies czytalam
      wielkie przeciw za ta medata, jak i w ogole rehabilitacja- ale ja bardzo ale to
      bardzo jestem za.Dlaczego? Poniewaz ja efekty widzialam juz po kazdym
      cwiczeniu, naprawde i wiecej to kosztuje mysle nas rodzicow w przekonaniu
      samych siebie,ze tak trzeba, natomiast Martynka- przy pierwszej wizycie miala
      zdiagnozowane minimum dwa lata rehabilitacji, cwiczylismy pol roku. W wieku
      niecalych 7-miu mies.
      Martynka sama siedziala, potem zaraz zaczela raczkowac. Chodzic zaczela jak
      miala ok.14 mis(na wiek korygowany bylby to 11 mis.)Takze wszystko raczej tak
      jak powinno przebiegac. Natomiast tu padlo pytanie od ktorejs mamy kiedy
      przestalismy sie martwic o dalszy rozwoj. U nas to nastapilo mniej wiecej w
      momencie, w ktorym Martynka zaczela sama chodzic.Nasz neurolog caly czas nam
      powtarzal zreszta,ze jak sama zacznie chodzic, to znaczy ze wszystko jest w
      porzadku, i tak faktycznie mniej wiecej bylo. To nie znaczy, ze nasze problemy
      sie skonczyly,ale jakos tak na pewno jest obecnie juz- jak ja to nazywam- "z
      gorki". Na pewno nie chodzimy tyle po lekarzach, generalnie zostal juz tylko
      pediatra. Natomiast rowniez wszystkim mamom wczesniakowym,jezeli maja mozliwosc
      polecam jednoczesnie zajecia na basenie, poniewaz nam rowniez to bardzo
      pomoglo, bardzo Martynka otworzyla sie,o wiele latwiejsze bylo zdobycie z nia
      kontaktu po tych zajeciach.Martynka mila przykurcz prawej strony- dlatego
      miedzy innymi wlaczona zostala rehabilitacja, a jednoczesnie zaczelysmy chodzic
      na basen.Obecnie nadala chodzimy plywac- efekt, martynka juz sama utrzymuje sie
      na wodzie, potrafi juz doplynac do mnie, czy kolka.
      Poza tym: nie ukrywam, przeplakalm niera wiele dni i nocy, strasznie duzo
      kosztowalo nas to pracy, odpornosci psychicznej i pozostawania w optymizmie,co
      jest najtrudniejsze,ale bylo warto- naprawde. Obecnie nikt kto patrzy na moja
      corke nie powiedzialby,ze tyle przeszla- jedynie jest drobniejsza od rowiesnikow
      i to wszystko.Zycze wszystkim wytrwalosci.
    • pszafran Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 13.05.04, 12:48
      czytając Wasze odpowiedzi,dochodze do wniosku ze mieliśmy ogromne szczęście.
      Kubunio urodził sie w 28 tyg 980g, powodem była zagrożenie infekcją
      wewnątrzmaciczną. Dostał 6 a potem 8 pkt, sam oddychał, kryzyz przyszedł w 6
      dobie, był reanimowany i na respiratorze spedził 2 dni potem cepap 2 dni, potem
      własny oddech. Szybko nauczył się ssać pierś, dostawał najpierw butlą ale bałam
      się ogromnie ze się przyzwyczai i dostawiałam go do piersi, lepiej mu to szło
      niz z butli. Cały czas miał bezdechy a jak dorwał się do cyca to spadał do 30
      kilku ale ssał dalej! W szpitalu spędził 112 dni i został wypisany z bezdechami
      związanymi bezpośrednio z jedzeniem, ogólnie nie miał wielkich powikłań ,
      urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc i zmiany w centralnej części płuc są do
      dziś duże przez to miał tak długo bezdechy i szybko się męczy.
      Dziś Kubunio ma 6,5 m-ca i waży 6000g mierzy 62 cm, jest na cycu i próbujemy
      deserków owocowych, leżąc na brzuchu podnosi głowę bardzo ładnie, przewraca się
      na bok a potem na brzuch, podciągany do siedzenia pięknie unosi główkę. Cały
      czas gaworzy i wszystko wkłada do buzi , rączki, moje ramię, grzechotki bo już
      stara się łapać w rączki. Rechocze strasznie w czasie zabaw, dosłownie zanosi
      się od śmiechu, no i jest straszną przylepą, taki synek mamuni. Cudowny!!!
      Myślę, że każdy wcześniak ma swój idywidualny rytm trzeba dokładnie obserwować
      i kontrolować ale nie porównywać, bo to zawsze prowadzi do niepotrzebnego
      naszym pociechom stresu.
    • jelvet Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 26.07.04, 20:44
      Gosia urodziła sie 13 czerwca 2001r dokladnie 2 m-ce przed t.p. w 31,4 t.c.
      1235g 44cm 6pkt. powodem była moja silna gestoza oddychała sama bo ja do
      szpitala trafilam parę dni wczesniej i dostawałam sterydy na rozwoj płuc
      malej.a to krótak epikryza: karmienie dozylne sonda i butelką moim mlekiem +
      bebilon nenatal, rozpoznany botal i otwarty foramen ovale- po pół roku nie było
      juz po tym sladu w oczkach stwierdzona jedynie nieunaczyniony pas siatkowki
      ktory wrócil do normy gdy Gosia skończyła 3 m-ce, tlen dostawała do komory
      przez 13 dni, rehabilitacja polegala jedynie na ukladaniu w takim specjalnym
      rogalu zadna inna nie byla potrzebna, do 2 roku zycia byla na diecie
      bezglutenowej.W szpitalu spedziła 5 tyg, wyszła z waga 2030g wrocila tam jednak
      na 3 z kolei transfuzje po tygodniu, z anemia walczylismy jeszcze do ukonczenia
      15 m-ca zycia. Usiadła jak miala 8 m-cy wstała gdy miała 10 sama poszła gdy
      skonczyła 13 mowić zaczęła gdy skończyla 2 lata teraz ma 3, 97cm wzrostu wazy
      ok 11,5 kg jest drobniutka ale zupełnie zdrowa, inteligentna, we wrzesniu idzie
      do przedszkola. Czytajac Wasze historie dziekuję Bogu,ze tak ladnie ze
      wszytskiego wyszla a ja nawet nie zdawałam sobie sprawy co moze sie wydarzyc
      teraz jedyną pamiatka po tamtych dniach sa zdjecia z inkubatora i blizny po
      kroplowkach na raczkach, nozkach i czole.... dobrze,ze tylko tyle....
    • basiaf1 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 26.07.04, 22:34
      Jaś urodził się w 30 tyg. z masą 810 g. Najniższa masa 700 g. Niewydolność
      łożyska... W szpitalu 69 dni. Respirator, cepap, 9 razy przetaczana krew,
      zapalenie płuc, jakaś infekcja szpitalna, karmiony najpierw dozylnie potem
      sondą i smokiem. Miał retinopatię II stopnia, wylew III stopnia, przez 2
      miesiące drożny przewód tętniczy, przepuklinę pępkową i wodniaki. Retinopatia i
      wylew ustąpiły samoistnie, wodniaki też. Przepuklina maleńka ale jeszcze jest.
      Neurologicznie bez zastrzeżeń. Nie był rehabilitowany. Ma 8 miesięcy(
      korygowanego 5,5), waży 7100 g. i ma 75 cm. Na razie bez jakichkolwiek
      problemów zdrowotnych. Siedzi już sam ale jeszcze się chwieje i często robi
      bachsmile Przewraca się na boki( bez przerwy) i na brzuch ale to raczej rzadko.
      Staje na nóżki. Po etapie gaworzenia a pozniej krzyków i pisków zaczyna dopiero
      mowic sylabami. wyciąga rączki gdy chce na ręce, jest pogodny uśmiechnięty. Je
      juz tylko łyżeczką, pije z kubeczka- butle definitywnie odstawionesmile Bawi się
      zabawkami nawet wiekszymi od niego, zaczyna podnosić małe przedmioty. Potrafi ,
      gdy mu spadnie zabawka, obrócić sie na boczek sięgnąć za główkę i wziąć sobie
      sam. Wszystko dosłownie bierze do buzi. Na brzuchu, gdy sie przekręci, leży
      chętnie ale niezbyt długo. W tej pozycji sięga po zabawki , bawi się, próbuje
      podpełzać do tej, która jest za daleko. Ma specyficzny sposób przemieszczania
      się strasznie śmieszny ale doczłapie a raczej dowije sie gdzie chcesmile
      Wszystko będzie dobrze, nie martw się tylko potrzeba więcej czasu niestety a
      sama wiem i chyba wszystkie wiemy jak się martwią rodzice wcześniaczków i jak
      bardzo chciałoby się żeby nasz dzidziuś robił już to co inne w jego wiekusmile
      Pozdrawiamy
      Basia i Jaśko
    • beata12 Re: Do mam najmniejszych wcześniaczków 28.07.04, 15:09
      no i sie zaczelo Arturek juz nie gaworzy jak ostatnio tylko przerazliwie
      piszczy az w uszach dzwonismile jak ostatnio i teraz jest ruchliwy wszedzie go
      pelno bo juz PEŁZA,kula sie nadal nie siedzi /jeszcze nie moze zabronili go
      sadzac podczas ostatniej wizyty w poradni diagnostyki i rehabilitacji w
      poznaniu... nie chce juz pic mleka w proszku troszke z piersi a reszte ...
      krowie
      sprawnie juz lapiezabawki co sa w zasiegu jego reki/pozytywka,smoczek,gryzaczek
      i grzechotki/ uwielbia ogladac bajki...
      do jego jadlospisu dodalismy ziemniaki z maselkiem,bialym sosem,slodka
      smietanka, pomidorowa z ryzem i makaronem, brokule, szpinak, buraczka, danonki,
      jogurty, mleko z jajkiem, kakao, mleko z herbatnikiem, mleko z suchym rogalem,
      mleko z biszkoptem i nadal to samo co ostatnio.
      arturek uwielbia byc na dwoze narazie odpukac nie chorowal

      pozdrawiam wszystkie emamusie wczesniaczków i caluje maluszki
      beata sloneczko-arturek slawek i skarbek w brzuchusmile
    • mamaigora1 tydzień 26+6 (850g) - Poznań 24.09.04, 10:53
      Mój Igor urodził się równiutkie 3 m-ce za wczesnie (zakażenie wewnątrzmaciczne).
      30 dni respirator, 6 tygodni intensywna, laseroterapia, 3 transfuzje krwi,
      wylewy dokomorowe I/II stopień, niedomknięty Bottal, dysplazja oskrzelowo -
      płucna.
      Dziś maluch ma całe 7 m-cy (kończy w poniedziałek), waży według moich obliczeń
      5300g i rozwija się dobrze (oczywiście z korektą 3 m-cy.)
      Po skończonym 5 m-cu zaczełam mu uzupełaniac dietę stałymi pokarmami, dzis
      wcina juz żółtko chociaz niestety jest ogromnym niejadkiem i bez tańczenia przy
      jedzeniu sie nie obywa.
      Z kontroli lekarskich pozostał nam okulista i oczywiście cykliczne wizyty w
      Poradni Oceny Rozwoju i to wszystko, a wyglądało naprawdę nieciekawie w chwili
      urodzenia APGAR 1pkt.
    • monia23 Mały Kacperek - moje Słoneczko 24.09.04, 19:47
      Jestem mamą Kacperka, urodził się 10.09. w 28 tc poprzez cesarkę, infekcja
      wewnątrzmaciczna. Synak ma już dwa tygodnie, powolutku ma podawane moje mleczko
      przez sondę, powolutku zaczyna sobie z nim radzić. Jest podłączony do
      respiratora, choć na małych parametrach, zdaża mu się miewać bezdechy. Gdy się
      urodził miał 980 gram, po dwóch tygodniach wrócił do tej wagi. Ciągle musi mieć
      kroplówkę. Powoli niby coś się polepsza ale lekarka jest bardzo oszczędna w
      wypowiedziach a tym bardziej w przekazywaniu ich w świetle optymistycznym.
      Bardzo martwią mnie wylewy w główce, nie wiem co o tym myśleć. Staram się
      myśleć pozytywnie, nie płakać, ale same pewnie wiecie że to trudne. Długo się
      zbierałam by cokolwiek tu napisac. Jeszcze w sierpniu przeglądałm forum
      ciąża...i myślałam jak to ędzie z porodem w grudniu. A teraz mój Maluszek musi
      samiuteńki leżeć w szpitalu z masą rurek i igiełek...Wiem że to jeszcze nie
      koniec, ale czy ktoś może mnie pocieszyć? Tego nie da się wyrazić słowami, dziś
      m.in. zrozumiałam że tak naprawdę zrozumieć mamę wczesniaczka, może tylko mama
      innego wcześniaczka, dla reszty to czarna magia. Mam tyle pytań, wątpliwości,
      obaw, a zarazem nadziei i wiary. Aż gubię się w tym co chciałabym jeszcze
      napisać. Może dokończę to innym razem... Pozdrawiam wszystkich rodziców
      wcześniaczków, a waszym maluszkom życze dużo zdrówka!!! Monika
      • basiaf1 Re: Mały Kacperek - moje Słoneczko 24.09.04, 20:03
        Monisiu, mmusisz wierzyć , że wszystko będzie dobrze. Każda z naszych historii
        jest inna ale jak bardzo podobna. Zaczynają się wszystkie tak samo: panika,
        strach, ból i łzy ale przeczytaj jak się kończąsmile Wszystkie mamy na tym forum
        przeżyły straszne chwile ale uwierz mi, szybko o nich zapomnisz widząc jak
        Kacperek rośnie i staje się małym mężczyznąsmile))
        Wszystkie jesteśmy z Wami, ściskamy najmocniej jak się da i przesyłamy mnóstwo
        dobrej energii
        Basia i Jaś
        P.S. Wylewami się nie martw, mój Jasiek miał III stopnia i już przy wypisie nie
        było śladusmile
      • tiya Re: Mały Kacperek - moje Słoneczko 24.09.04, 20:19
        Moniko, jak dobrze Cię rozumiem... Moja córeczka urodziła się w 32 tyg, ważyła 1730, ale przeszła trudną drogę. Kroplówkę miała przez ponad miesiąc. Musiała być żywiona pozajelitowo, bo nie pracował jej układ pokarmowy, podejrzewano też martwicę jelit. Kroplówka zaopatruje Twojego synka w niezbędne składniki odżywcze. Wiem, że to trudne patrzeć na wenflony w łapkach maleństwa. Ale to cena (wysoka niestety) jaką płacicie oboje za jego powrót do zdrowia.
        Lekarze zawsze są oszczędni w słowach i ostrożni w rokowaniach.Chyba wychodzą z założenia, że są od leczenia, nie od pocieszania sad. Najważniejsze, że stan Kacperka jest stabilny.
        Bezdechy są bardzo częstą przypadłością wcześniaków. Ale to mija. (pamiętam, jak zupełnie niedawno spędzały mi one sen z powiek. I nie ma po nich śladu!)
        Podobnie wylewy dokomorowe-większość wcześniaków je ma. U Natalki po prostu się wchłonęły (miała I stopien).
        Moniko, na pewno jest Ci bardzo trudno. Jest nas tu tyle i każda kiedyś przechodziła tę drogę. Zaglądaj, pytaj,pisz.Trzymam kciuki, żeby Kacperek jak najszybciej był przy mamie. A teraz... głaszcz go, mów do niego. On to czuje, słyszy i na pewno będzie pamiętał smile). Daj znać co u Was. Monika mama Natalki.
    • monia23 Dzięki Mamusie ;o) 25.09.04, 20:33
      Dziękuję za odpowiedzi. To tak wiele dla mnie znaczy, zrozummienie i wsparcie
      osób, które wiedzą co czuję. Macie rację że wszystkie tu historie są w jakimś
      stopniu podobne ale ich ciężka droga w końcu rowadzi do upragnionego spokojnego
      życia z kochanym Maluszkiem ( z którego to wyrasta nowy duży człowieczek ;o) ).
      Ale pomimo to obawy tak szybko nie miną, nie musze tego tłumaczyć. Dziś lekarka
      powiedziła, że wylewy prawie się wchłonęły ale główka się powiększyła od
      płynu "osierdziowego" (?? nie wiem czy dobrze zapamiętałam) i że mają nadzieję
      że to się samo unormuje, hym już coś, tylko nie wiem co oznacza ten płyn?? Czy
      to też się wchłania czy nie?I czy to ma jakieś następstwa? Ale najważniejsze że
      Kacperek żyje i powolutku wychodzi na prostą. Dzieki Wam m.in. mam w sobie
      więcej optymizmu. Synek znowu troszkę przybrał na wadze, ma dziś kilogram!!!
      Ale radość. Mamusie dziękuję Wam i życzę dużo zdrówka Waszym Dzieciaczkom i
      Wam. Jeszcze będę tu zaglądać na rózne wątki. Pozdrawiam cieplutko!! Monika
      • kleo10 Re: Dzięki Mamusie ;o) 26.09.04, 10:40
        Cześć Moniko,
        Bardzo trudno jest powiedzieć coś sensownego w takiej sytuacji. Myślę że
        historie opisane w tym wątku mówią same za siebie. Mój synek właśnie
        eskperymentuje z chodzeniem (a ma rok wieku korygowanego).
        Nie ma się jednak co oszukiwać, przed Wami ciężkie miesiące. Na szczęście
        dzieci nie pamiętają. Mój synek jest jednym z najpogodniejszych dzieci jakie
        widziałam. Na tym forum opisano chyba wszystkie problemy z którymi przyjdzie
        Wam się zmierzyć. Chciałabym przekazać jedno: lekarz, który opiekował się
        synkiem w pierwszych dniach życia, wezwał mnie na rozmowę i powiedział, że
        jeżeli synek przeżyje, to szanse na to że będzie dobrze się rozwijał są bardzo
        duże. Tego się póżniej trzymałam w trudnych chwilach.
        Co do rodziców, żal że tak a nie inaczej się ułożyło pozostaje zawsze, ale
        można z tym żyć, a mając w domu malutkie dziecko nie ma czasu na rozpatrywanie
        przeszłości.

        Pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka