Dodaj do ulubionych

Ach ta marchewka...

06.06.05, 08:51
Dziewczyny,
czy Wasze dzieci po codziennym spozywaniu marchewki (w róznej postaci) mają
marchewkowy odcień skóry (tzn. sniady) - Igor zawsze był sniady - niestety
nie pamietam czy przed jedzeniem marchewki też - jakos to mi sie zmyło
wszystko a nie zapisałam sobie...
Od jakiegos czasu stópki i dłonie zaczęły robic sie żółtawe, więc poradzono
odstawic częśc marchewki (czyli z dwóch słoików 190g obiadków Gerber
zeszlismy do jednego - w innej postaci marchwi Igor nie dostaje) - skóra
wraca niby do normy, ale bardzo powoli...
Jednak w związku z tym zakazane mamy wszelkie soczki marchewkowe i tym
podobne cuda - no zobaczcie niby taka zdrowa ta marchewka, ale jednak może
byc szkodliwa ;-(
Obserwuj wątek
    • tabaluga0 Re: Ach ta marchewka... 06.06.05, 08:54
      co do Kubusiów to sa taki bez marchewki. bananowe z dynia.
      • mamaigora1 Re: Ach ta marchewka... 06.06.05, 08:56
        No zobacz - dla mnie Kubuś=marchewka, człowiek uczy sie całe zycie, dzięki
    • baszkas Re: Ach ta marchewka... 06.06.05, 09:00
      No wlasnie - ach ta marchewkasmile My mamy ten sam problem. Ala tez ma sniada
      cere, wszyscy sie zachwycaja - o, jaka ona opalona! i ciekawe po kim to ma, bo
      ani mama ani tata takiej karnacji nie maja. Nam swego czasu lekarka tez kazala
      ograniczyc marchew i juz od ponad pol roku Ala je jej tylko tyle ile jest w
      obiadkach. Na szczescie nie ma 'zoltych' raczek, oczek itp, ale skora ogolem
      jest wlasnie 'marchewkowa'. No i soczki wszystkie bez-marchewkowe. Tak sie caly
      czas zastanawiam, czy ta 'obiadkowa' ilosc to wciaz nie za duzo, ale co mam
      zrobic? Przeciez nie ma obiadkow bez-marchewkowych (za wyjatkiem Hippa dwoch
      rodzajow).
      Pozdrawiamy,
      Basia i Ala
      • mamaigora1 Re: Ach ta marchewka... 06.06.05, 09:05
        Basiu,
        no oczu na szczęście to tez nie mamy marchewkowych wink

        Wiesz co ja robię, co trzy dni gotuję zupkę bezmarchewkową i na trzy dni mam i
        znowu (ten kolorek skóry mnie zmusił bo w kuchni to ja najbardziej lubie
        sprzatać wink)

        U nas mąż ma sniadą cere, więc ta diagnoza byla trudniejsza...
    • asia_233 Re: Ach ta marchewka... 06.06.05, 11:07
      Droga mamo Igora!U nas też był z tym problem.Tylko, że ja się wystraszyłam, że
      to żółtaczka dalej nas prześladuje i zrobiłam małemu bilirubinę .Na szczęście
      ok. Ja dawałam Alusiowi dużo marchwi bo był to u niego sposób na zaparcia.
      Potem odstawiłam.Ale czytałam, że ta żółtaczka karotenowa jest nieszkodliwa, a
      po odstawieniu marchwi bardzo długo trwa zanim skóra wróci do "normalnej"
      barwy.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka