Dodaj do ulubionych

Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc

30.11.05, 22:27
Jak w temacie - 16 listopada urodziłam przez cc córeczkę (nota bene mąż jest
z 14, a ja z 19 listopada smile ). Ciąża została rozwiązana po 3 tyg. mojego
pobytu w szpitalu i dramatycznym (jak to określili lekarze) przebiegu HELLP u
mnie. Ania ważyła 1380g przy 46 cm, dostała 6, a póżniej 6-7 pkt. Oddychała
samodzielnie, ponoć nawet płakała jak ją wyciągano (nie słyszałam niestety z
powodu znieczulenia ogólnego; podpajęczynówkowe nie było już możliwe ze
względu na moje wyniki i stan). Następnego dnia ją intubowano, ale tylko ten
jeden dzień, póżniej przez 4 dni miała cepap. W 6 dobie przewieziona została
z OIOMu na patologię noworodka i na razie tam ma swój domek (a tak bardzo bym
chciała żeby już była z nami...). Dostała lekarstwa inicjujące zamknięcie
przewodu Botala, ale jeszcze kardiolog jej nie badał, żeby stwierdzić czy
podziałały (lekarka prowadząca już szmerów nie słyszy, ale kardiolog ma to
potwierdzić). Czy zamknięcie następuje tak szybko, czy to moze nastąpić w
ciągu kilku miesięcy?
Po 2 tyg. waży 1570g. Nie wiem nawet, czy prawie 200g w ciągu 2 tyg. to
dużo... Zjada 29-30 mg co 3 godz. Odstawiono jej już oba antybiotyki i
kroplówkę z witaminami, elektrolitami itp. Wszystkie wyniki dobre. Teraz ma
tylko przybierać na wadze i nabierać sił do zmierzenia z butelką i ssaniem.
Czasami ma problemy z saturacją i podawany jest do inkubatora tlen i dlatego
też na razie nie z butlą trzeba poczekać.
Malutka wydaje się silna. Tylko spokoju nie daje mi krwotok II stopnia w
lewej półkuli. Lekarka twierdzi, że wylewy I i II st. w niemal 100%
przypadków się wchłaniają i nie pozostawaiają żadnych skutków, ale... Obawy
jednak mam i starach przed ewentualnymi następstwami... Nie wiem czego można
się spodziewać. W ogóle nie wiem, co nas czeka... Jak czytam te wszystkie
wątki tutaj, to przerażenie mnie ogarnia...
Obserwuj wątek
    • mamaangeli Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 30.11.05, 22:45
      Witam!
      Musisz być dobrej myśli, na pewno wszystko się ułoży, tylko potrzeba czasu.
      Co do zamknięcia przewodu Batala z tego co wiem powinien zamknąć się szybko,
      jeżeli nie to drobny zabieg - jak określają lekarze (na pewno nie kilka
      miesięcy).
      Natomiast prawdą jest,że wylewy I i II stopnia wchłaniają się. Nasza Angelika
      miała jedno stronny wylew II stopnia - wchłonął się i nie ma problemów.
      Trzymaj się będzie dobrze.
      • mamaemmy Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 00:24
        Witamsmile
        Moja Emka jest jak Ty z 19 listopada-jej historia w sygnaturcesmile
        Co do wylewów,to też czytałam,że się wchłaniaja i nie powoduja żadnych skutków
        ubocznychsmile
        Jako lekture polecam "Potegę podswiadomości",gdyby nie ta ksiażka i moja
        wiara,pewnie teraz byłabym na jakimś leczeniu psychiatrycznym,a tak to
        przeszłam to lekko w sumie.Jak sobie przypomne-nie moge uwierzyć...
        Po prostu trzeba wierzyć i nie dopuszczac do siebie zlych mysli.

        Pozdrawiam
        i zyczę zdrowia
        Danta
        • ewaq Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 09:02
          Emmo, trafiłam na Waszą historię jeszcze długo przed urodzeniem swojej
          córeczki, kiedy to nawet przez myśl mi nie przebiegało, że będę mamą
          wcześniaka. Byłam (i jestem nadal) pod wielkim wrażeniem Waszej dzielności smile
          Nie trzeba żadnych książek żeby nabrać wiary, że wszystko będzie dobrze -
          wystarczy Wasza historia smile
    • hanti Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 08:46
      Przede wszystkim gratuluję narodzin córeczki (zresztą mojej imienniczkibig_grin ).
      Przewód Botala, może się zamkąć bardzo szybko, moja córeczka miała ok 2 tygodni
      kiedy u niej się zamknął.
      Twoja córeczka sporo już zjada smile)) i samo to że jest już bez leków, jestem pod
      ważeniem. NApewno szybciutko urośni i wyjdziecie do domu. Nie wszyscy lekarze
      czekają do wagi 2 kg. Moja Karolka (30 tc) była w świetnym stanie i wypisano ją
      do domu po trzech tygoniach pobytu w szpitalu z wagą 1785 g.
      • ewaq Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 09:11
        U nas lekarka tez powiedziała, że to nie musi być 2 kg, a może być i 1800g -
        kwestią naistotniejszą jest to, żeby Ania nauczyła się ssać i przybierała na
        wadze na karmieniu butelkowym. Mam nadzieję, że Mała szybko załapie, co to
        ssanie wink
        • hanti Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 09:39
          to fakt to też u nas najdłużej trwało, pożądnie nauczyła sie ssać trzy dni przed
          wyjciem po domu, ale i tak każde karmienie trwało strasznie długo. Więc ze snam
          było krucho...dopóki nie nauczyłam KArolkę jesć z piersi, wtedy ja spałam a ona
          sbie jadła smile)))
          Powodznie wam życzę smile))
    • ania.silenter Cześć, Ewuniu:))) 01.12.05, 08:47
      Witamy na naszym forum Ciebie i malutką Anięsmile)).

      Mam na imię Ania, jestem mamą 22-miesięcznej córki Oli - wcześniaczka, nasza
      historia:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=13005496

      i 7-miesięcznej Aduni.
      pozdrawiam
      • ewaq Re: Cześć, Ewuniu:))) 01.12.05, 09:13
        dziękuję za zaproszenie smile
    • baszkas Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 09:29
      My rowniez wiatmy!smile) Gratulacje z okazji urodzenia coreczki! Duzo zdrowka
      zyczymy i szybkiego powrotu do domusmile) Jestem pod wrazeniem tempa 'dochodzenia
      do siebie' twojej dzielnej dziewczynki!smile) Ala urodzila sie w 32tc z waga
      1190g z powodu mojej gestozy, nie miala wprawdzie wylewow, ale dluzej zajelo
      jej wyjscie na prosta - prawie 5 tygodni. Za to teraz jest wspaniala dwulatka
      bez zadnych (powaznych) problemow zdrowotnych - zobacz sama na zdjeciasmile Niech
      Cie nie przerazaja nasze historie, bo w duuuzej mierze sa to historie
      wczesniaczkow, ktore po duuuzych przejsciach na samym poczatku wyrastaja na
      zdrowe pociechy swoich dumnych rodzicowsmile
      Pozdrawiamy,
      Basia i Ala
      • ania.silenter Basiu:) 01.12.05, 09:33
        Alunia jest PRZEŚLICZNA!!!
        pozdrawiam
      • emilka74 Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 09:35
        Dzieńdoberek i gratulujemy córeczki-Emilka i rodzice
      • ewaq Re: Wykapana mamusia :-) 01.12.05, 10:08
        • kasiunia.fm6 Re: Witamy nowego wczesniaczka! 01.12.05, 13:35
          Mój syn tez przyszedł na świat w 31 tc. Wazył nieco mniej od Twojej córci bo
          tylko 1190 g. Twoja córunia bardzo łądnie je! To jest gwarancja szybkiego
          powitania domku. Mój Kacper lezał w szpitalu 42 dni na szczęsnie bez wiekszych
          komplikacji, też miał ywlwy obustronne I stopnia i Twoja lekarka ma racje
          wylewy I i II stopnia same się wchłaniają i nie musisz sie obawiac o zdrow
          swojej kruszynki. Czas szybko leci i nawet sie nie obejzysz jak Twoje Szczęscie
          bedzie biegało po domu. GRATULUJE!!!
          • ewaq Re: Witamy nowego wczesniaczka! 01.12.05, 19:24
            A ile teraz ma Twój synek? Rozwijał się "normalnie"?
    • aga10000 Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 01.12.05, 19:41
      Cześć!!!! Ja też mam synka prawie w Waszym wieku, 32 tydz. Trochę cięższy, ale
      też z wylewami (I i II stopień) i nie zamknięty przewód Botalla. Tera ma pół
      roku, po wylewach ani śladu, przewód zamknięty wprawdzie chirurgicznie, ale to
      naprawdę było proste. Teraz walczymy z...nadwagą. A podobno wczesniaczki maja
      problemy z przybywaniem na wadze, ha, ha, ha. Jakby co, to pytaj. Ucałowania dla
      maleńtasa.
      • madziulaz Witamy Anusie:) 02.12.05, 13:39
        U nas Bottal otworzyl sie po 3 tygodniach, dostal Mateuszek farmakologie i
        domykal sie po trochu..teraz jest ok
        Dzisiaj konczy 7 miesiecysmile

        Mateuszek (02-05-2005)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=31335862&a=32411725
    • ewaq Re: Anula waży już 1620g :-) 03.12.05, 19:18

      • hanti Re: Anula waży już 1620g :-) 03.12.05, 21:35
        świetny wynik smile))) gratuluję i cieszę się razem z wami smile
        • mlagodna Anula waży już 1620g :-) 05.12.05, 00:33
          Łoooo - my na taki wynik musieliśmy miesiąc i trzy tygodnie pracować smile. Do
          domq wyszliśmy po 2 m-cach z wagą 1750g ale jeszcze "zaglądnęliśmy" na 2
          tygodnie do CZC na laser noi tam przytył niecałe 200 smile). Urodził się 12
          listopada - rok temu - uff jak czas leci smile)
          Nas wypuścili ze szpitala jak Grześ nauczył się ssać butlę, bez utraty
          saturacji a potem nauczyły nas Panie jeść z piersi. To był dopiero wyczyn !!
          Hihihihi bez utraty saturacji tongue_outP

          pozdrawiamy i witamy smile)
          • ewaq Re: Anula waży już 1620g :-) 05.12.05, 10:29
            u nas saturacja cały czas się waha (do 80 spada - to nisko, prawda?), ale tlenu
            Anula już nie dostaje. Może taki jej urok...? A tak w ogóle to z czego może
            wynikać ta niska saturacja? Wyniki wszystkie poprawne.
      • aga10000 Re: Anula waży już 1620g :-) 05.12.05, 10:39
        Nie martw się, saturacja 80% to wcale nie jest tak źle. U naszego małego bardzo
        długo były wahania i to znacznie większe (nawet do 60). Zwłaszcza przy jedzeniu.
        Nam mówili, że to przez ten niezmknięty przewód Botalla. Po jego zaciśnięciu
        skończyły się kłopoty z utlenowaniem krwi. Będzie dobrze, chyba wszystkie takie
        maluchy mają z tym problem. Pozdrawiam AGA
    • ewaq Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 05.12.05, 20:53
      Dzięki dziewczyny za pocieszenie i wsparcie! smile
      Dziś Ania - mimo tej niskiej saturacji - dostała szansę i przeprowadzono ją z
      inkubatora do łóżeczka z podgrzewanym materacykiem. Aż mi łzy stanęły jak ją
      tam zobaczyłam - tę kruszynę z śpiochach tak szerokich, że trzy albo i cztery
      takie nózie jak jej by weszły w jedną nogawkę smile Ech, każda z Was to
      przechodziła, więc pewnie wiecie co czułam jak mogłam ją w końcu pierwszy raz
      wziąć na ręce...
      • ewaq Re: A tak przy okazji... 05.12.05, 21:16
        to przez tę niespodziewaną dla nas "przeprowadzkę" Ani muszę szybko w ubranka
        ją zaopatrzyć i tu mam problem. Ubranek trochę takich malusich mam, ale musze
        je poprać, poprasować i w związku z tym mam pytanie - czy wystarczy pranie
        ręczne tej garderoby? Bo przecież nawet 1/4 wsadu do pralki z tego nie będzie...
        • aga10000 Re: A tak przy okazji... 05.12.05, 21:41
          Pewnie, że wystarczy. Z doświadczenia Ci powiem: jeśli są to nowe ciuszki to
          tylko przepierz je w płatkach mydlanych (tak na wszelki wypadek, może wcale nie
          jest uczulona,ale po co ryzykować). Jak używane i masz obiekcje to najpierw w
          proszku, a potem płatki. Tylko BARDZO dobrze wypłucz. AGA
          • ewaq Re: A tak przy okazji... 05.12.05, 22:02
            o rany! nie mam dzis płatków, tylko płyn Lovela...
            Spróbuje z tym, nie mam wyjscia
    • axamit1 Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 06.12.05, 12:55
      Witam Cie Ewo serdecznie i gratuluje postepow u Malucha!Moj Krystian urodzil
      sie w bardzo podobnych okolicznosciach, co i Twoja Corcia (a swoja droga cala
      nasza trojka rowniez obchodzi urodziny w jednym tygodniu wink i juz widze pewne
      analogie w rozwoju wiec moge Cie od razu pocieszyc-ani sie obejrzysz a Twoje
      Złotko będzie gonic po domu i "urwisić" wink
      pozdrowienia!
      Kasia
      PS.Napisałam na priv.
    • abrzuzka Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 06.12.05, 20:49
      o ile dobrze liczę byłaś Styczniówką tak jak ja... ja miałam rodzić 28.01.2006r.
      jednak urodziłam 7 tygodni temu (18.10.2005 - 25/26tc)
      Urodziłam córkę, Zuzię, z wagą 700g i 35cm, teraz waży 1600g big_grin a zjada 32ml
      Miała wylewy III st. i juz się całkiem wchłonęły, chodź trwało to dość długo i
      zostawiło po sobie niestety niewilkie wodogłowie.
      Myślę że wylewami nie masz co się matwić jeżeli są I, II st. Z tego co wiem
      takie wylewy nie są groźne, prawie każdy wcześniak przez to przechodzi...
      (dopiero III, IV st. to jest powód do zmartiweń)
      Zuzia przez 43 doby oddychała przez respirator, a w 44 dobie była podłączona do
      CPAP-u, a od 45 doby jest pod budką z tlenem.
      Przewód Botala miała zamykany chirurgicznie w 14 dobie życia.

      www.album.astral.pl/album/fotos/3100/1/3060/3.jpeg 19.10.2005
      www.album.astral.pl/album/fotos/3100/1/3060/5.jpeg 30.11.2005
      • ewaq Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 06.12.05, 21:43
        Rzeczywiście, byłam Styczniówką i w brodę sobie pluję, że tak bardzo kiedyś,
        kiedy ciążę dopiero planowaliśmy, chciała Skorpionka, bo mam wrażenie, że go
        sobie wykrakałam. Za to teraz jest nas w rodzinie trójka - mąż z 14, Ania z 16,
        a uja z 19 listopada. Niezłe stadko złośliwców, co? wink
        A jaki był powód Twojego wcześniejszego porodu?
        Twoja Iskierka jest bardzo dzielna i na pewno pokona wszystko!
        • abrzuzka Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 06.12.05, 23:53
          powodem porodu przedwczesnego był monokl (wpuklenie się pęchcerzyka płodowego do
          pochwy) przed porodem spędziłam 32 dni w szpitalu, non stop leżąc w łóżku
          (wstawałam tylko siusiu)
          dokładnie z tego samego powodu straciłam pierwsze dziecko w 19hbd.. ciekawe jest
          to że dopiero lekarze w szpitalu mi powiedzieli, ze jezeli raz juz straciłam
          dziecko z powodu monoklu powinnam mieć założony szew na szyjkę.... nikt
          wcześniej takiej potrzeby nie widział, mało tego... lekarz prowadzący kazał mi
          pracować mimo, ze mowilam ze raz juz poroniłam i się zwyczajnie boję o ta
          ciążę!!!! ale cóż, ciężko wyczuć czy dany lekarz jest dobrym lekarzem, dopiero
          wychodzi wszystko po fakcie!!!

          no ale nie ma teraz co przeklinać złych lekarzy, najwazniejsze że córeczka żyje
          i jej lekarze robią wszystko żeby czuła się dobrze smile
          bardzo się cieszę że Zuzia jest big_grin
    • ewaq Re: Ania galopuje! :-) 07.12.05, 22:36
      Wczoraj ważyła 1690g, dziś już 1730! smile
      I gdyby jeszcze tak oddychała jak przybiera na wadze... Przez tę niską
      saturację nie podają jej butelki i nie uczą ssać, bo to za duże obciążenie, a
      gdyby nie to, to byłaby tak blisko dołączenia do nas w domciu. Dziś nawet
      musiano ją tlenem wesprzeć, bo saturacja nawet na poziomie 50 była sad Macie
      pomysł jaka może być tego przyczyna i czy to się samo ma szansę unormować?
      • brzdac_22 Re: Ania galopuje! :-) 08.12.05, 09:14
        Mój synek miał spadki saturacji i też nie było mowy o nauce jedzenia. Okazało się że przyczyną jest niedokrwistość. Po przetoczeniu krwi sytuacja (jak sama wiesz) bardzo się poprawiła. smile Zapytaj lekarza prowadzącego czy robiona była morfologia i jak wypadła. POzdrawiam i do zobaczenia u dzieciaków - Julia (brzdac_22)
        • mamaemmy Re: Ania galopuje! :-) 08.12.05, 11:28
          Ja tez pamietam,że przy spadku saturacji,winna była niedokrwistość.
          Miałysmy przetaczaną krew 9 razy...
          Ale super,że Ania tak przybiera!To bardzo wazne dla wczesniaczka!
          • ewaq Re: Dziś już 1750g ;-) 08.12.05, 21:30
            Malutka miała sprawdzany też już słuch - jest ok smile
            A o niedokrwistość zapytam jutro, bo dopiero przeczytałam Wasze dziewczyny
            rady. Dziękuję smile
    • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczone 16.12.05, 20:20
      smile))
      Chcą nas wypisywać do domu, ale niestety, Anula nie chce ssać butelki sad Od 4
      dni czynione są próby, ale z marnym skutkiem sad A tak chciałam ją mieć na
      święta w domu, a tu Mała się stawia i świadomie wypycha smoka. Potrafi ssać, bo
      już pokazała (na piersi zresztą też), ale najprawdopodobniej nie za bardzo jej
      się chce.
      Dziewczyny, może wiecie jak zdopingować taką kruszynę? wink
      Mówię do niej, mówię, a ona mnie nie słucha. Chyba już wój charakterek
      pokazuje wink
      Waży 2010g (od wczoraj 60g przybrała) i ogólnie ma się dobrze. Wszystkie
      badania poprawne (nawet bez niedokrwistości się obyło), oczka bez cech
      wcześniactwa i bez retinopatii (następna kontrol za miesiąc), słuch ok, no nic
      tylko do domu ją zabierać gdyby nie to jedzenie...
      • mamaemmy Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 16.12.05, 20:50
        Polecam metodę podswiadomości-wyobrażaj sobie co wieczór,że ona tak ładnie ssie
        butlesmileTylko tak jakbyś oglądała film-z każdym szczegołem i to dokładnie wtedy
        kiedy jesteś bardzo zmęczonasmile
        Może się uda,do świąt jeszcze ponad tydzień-a jak się czegoś bardzo chce,to to
        się sprawdza!Powodzenia,trzymamy kciuki!
        • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 16.12.05, 22:42
          Spróbuję, chociaż w tych momentach zmęczenia (a kiedy ich nie ma...) to będzie
          najtrudniejsze. Ale czegóż nie robi się dla ukochanego dzieciątka smile
          • brzdac_22 Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 17.12.05, 14:21
            Ewcia... gratuluję! Córcia tyje wzorcowo smile A jeżeli chodzi o jedzenie to pamiętaj - wszystko się może zdarzyć. Pamiętasz - jeszcze kilka dni temu tez byłam smutna bo nam ciężko szło. smile Będę trzymać kciuki i pomodlę się z Matim by Ania była na Święta w domu. smile Mam nadzieję że spotkamy sie kiedyś na jakimś spacerze lub w piaskownicy smile
          • brzdac_22 Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 17.12.05, 14:21
            Ewcia... gratuluję! Córcia tyje wzorcowo smile A jeżeli chodzi o jedzenie to pamiętaj - wszystko się może zdarzyć. Pamiętasz - jeszcze kilka dni temu tez byłam smutna bo nam ciężko szło. smile Będę trzymać kciuki i pomodlę się z Matim by Ania była na Święta w domu. smile Mam nadzieję że spotkamy sie kiedyś na jakimś spacerze lub w piaskownicy smile
            • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 17.12.05, 23:06
              Julia, napisz lepiej, jak Wam idzie, jak dajesz radę jako mama już taka "pełną
              gębą", a nie tylko szpitalna? Wiem, że był problem z zaparciami i z jedzeniem,
              ale konkretnie z karmieniem (karmisz piersią, czy dalej odciągasz?), czy raczej
              z niejedzeniem przez Mateuszka?
              Madlitwy wszelkie się przydadzą, bo bardzo bym chciała mieć Anulę już przy nas,
              a tym bardziej na święta smile
              Buziaków moc!
              • brzdac_22 Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 17.12.05, 23:36
                A więc jest tak... jako mama "pełną gębą" radzę sobie chyba dobrze smile Boję się by nie rozpieścić Mateusza... szukam jakiegoś złotego środka w tym jak wiele czasu mamy spędzać razem a jak wiele powinien spędzać w łózeczku. Wiem, że jeszcze daleko Mu do terminu porodu i teraz powinien tylko jeść, spać i robić kupki... i ja nie powinnam Mu przeszkadzać - choć przyznam że nie jest to proste. Z zaparciem sobie poradziliśmy... choć myślę że po tych kupach które zrobił (które magazynował od kilku dni) to już nie waży 2 kilo. Brakuje mi codzinnej informacji o wadze i tej pewności że wszytko jest w porządku... boję się że nie tyje lub chudnie...sad
                Czasem strasznie męczy się przy jedzeniu i brakuje mi monitora który powie mi że przecholowałam... on jest z reguły blady więc cięzko mi rozpoznać spadek... przstaje Go karmić gdy nie umie sobie poradzić z oddychaniem...
                Ciągle odciągam pokarm, gdyz dodaję do niego różne witaminy. Za dwa tygodnie mam spróbowac karmienia piersią ale nie wiem czy się odważę - chyba że skombinuję jakąś wagę... smile
                Jak Mateuszka nie boli brzuszek i ma dobry "moment" to je bardzo ładnie... nasze posiłki trwają około 20-30 minut... je od 40 do 60 ml... nie wpycham Mu tych magicznych 50 które mam wpisane w wypisie bo on tyle nigdy w szpitalu nie jadł... nalewam 60 ml do butelki i pozwalam Mu jeść dopóki ma na to siły i kilka razy już opróżnił całą butle... smile Zawsze wtedy rozpiera mnie duma...smile
                Monitor oddechu spisuje się dzielnie i juz się przydał... choć wolałabym żeby nigdy nie był potrzebny...
                Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak mój synek jest duży i dzielny... jak co 3 godziny musi zmgać sie z samym sobą...
                p 20 robi się niespokojny i musze długo Go nosić na rękach... zawsze o 20-tej wychodziłam ze szpitala... on nie chce żebym Go opuszczała... a ja nie umiem Go opuścić...
                Ewa - pisz jak z jedzeniem... i dużo mów do Ani gdy ją karmisz... to pomaga...
                I powiedz jej że jest dużą, silną, dzielną dziewczynką... i że poczekasz na nią tak długo jak będzie tego potrzebowała... że wierzysz że jej się uda zjeść całą porcję i wyjść z mamą na Święta ale nie wymagasz tego od niej bo i tak jest bardzo dzielna...
                Ewa - minął miesiąc... u mnie 7 tygodni... ciesz się tym że pobyt w szpitalu Ani będzie dużo krótszy niż Mateusza...
                Trzymam za Was kciuki...smile))))))))))))) i Gorąco się pomodlę...smile))))))
                • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 18.12.05, 19:58
                  Julio, jesteście oboje bardzo dzielni i na pewno dacie radę smile Już się za to -
                  po przeczytaniu tego co napisałaś - boję naszego powrotu do domu. Rzeczywiście,
                  nie będzie aparatury, która w razie co ostrzeże wink Mam tylko w związku z tym
                  nadzieję, że z oddechem u Ani nie będzie już większych problemów, tym bardziej,
                  że saturacja, ODPUKAĆ W NIEMALOWANE, od jakiegoś czasu utzrymuje się na dobrym
                  poziomie i to nawet w czasie jedzenia. A co do jedzenia, to dziś Anula przy
                  trzech posiłkach zjadła po 20 ml (do tej pory jej rekord i to chyba jednorazowy
                  to było 15 ml), ale nagadałam się przy tym do niej co nie miara! To chyba
                  jednak działa smile Jutro spróbujemy po 25 ml smile A wiesz, że Anulę nawet
                  niedokrwistość ominęła (to w nawiązaniu do Twojego wątku o kupie i Hemoferze ;-
                  > ) Dzielna jest dziewczyna! Tylko od dziś dostaje antybiotyk (Gentamycynę) w
                  kropelkach do oczka, bo właściwie od początku jej troszkę ropieje. Mam
                  nadzieję, ze szybko w końcu to zlikwidują.
                  Widziałam Wasze fotki - cóż za cudowny błogostan! smile
      • tiya Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 17.12.05, 23:10
        Hej, nic nie jest przesądzone smile. Moja pieknośc miala problemy ze ssaniem i
        załapala, o co chodzi w ciagu 1 dnia.
        • basiaf1 Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 18.12.05, 13:02
          Witamy serdecznie i gratulujemy córeczkismile))
          Tak jak dziewczyny jestem pod wrażeniem postępów małejsmile
          Nasz Jasiek urodził sie w 30 tc, 16 listopada tylko dwa lata temusmile, miał 810
          gram. Miał wylew III stopnia, wylew się wchłonął zanim wyszlismy ze szpitala.
          Nigdy Jasiek nie był rehabilitowany a rozwijał się i rozwija bardzo dobrze,
          także głowa do góry. Co do przewodu tętniczego to moze się zamknąć bardzo
          szybko, u nas po dwóch dniach. Potem niestety sie otworzył bo Jasiek miał
          zapalenie płuc i podawano mu dużo płynów, ciśnienie wzrosło i przewód się
          otworzył ale zamknął się na dobre po jakichś dwóch miesiącach. podobno często u
          zdrowych dzieci niedomknięty przewód diagnozuje się nawet w 5 miesiącu życia.
          zresztą wszystko możesz wyczytać w naszym wątku, tylko nie wiem gdzie on
          skubaniec jest, smile)) znajdę i wkleję.
          Buziaki dla całej rodzinki, iżyczymy duuuuużo zdrówka i uśmiechu
          basia
          • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 18.12.05, 20:02
            Ojej, jaki maleńki był Twój synek, mimo że tylko tydzień młodszy od Ani... To
            daje tylko wielką nadzieję, że wszystko będzie dobrze smile "Botal" już się
            zamknął, ale lekarka wspominała o tym, że może jeszcze się otworzyć, ale żeby
            na razie o tym nie myśleć i się nie przejmować, bo to rzeczywiście może zamykać
            się na dobre parę miesięcy.
            Uściski dla Jaśka!
        • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 18.12.05, 19:59
          Może i mojej już teraz jakoś pójdzie, skoro dzisiaj na trzy karmienia udało mi
          się jej podać po 20 ml smile Jutro spróbujemy delikatnie zwiększyć dawkę smile
          • brzdac_22 Ewcia - co z Wami? 21.12.05, 18:35
            jw.
            • ewaq Re: Ech, szkoda gadać... 21.12.05, 20:23
              Dzisiaj to az się poryczałam z tego Ani niejedzenia sad Nie wiem, jak mogę ja
              zdopingować, gadanie już nie pomaga, a jej się po prostu nie chce popracować -
              pręży się, wypluwa, trzyma mleko nie wiadomo gdzie żeby po minucie wypluć
              wszystko, co zachomikowane, no i 15 ml to max, co zjada sad
              Wiosna nas chyba zastanie w tym szpitalu...
              A tu jutro tyle dzieciaczków go opuści, bo Świrkowicz kończy swoją karierę w
              tym szpitalu i komu się dało, to wypis przygotowała.
              • mamaemmy Re: Ech, szkoda gadać... 21.12.05, 23:15
                Hej-uszy do góry!
                Nastaw się bardziej pozytywnie-to naprawde działa!
                Nie zrażaj się niepowodzeniem,poczuj się tak-jakby już ladnie jadła,wyobraz
                sobie,że nam piszesz tu o tym!
                Tylko błagam-UWIERZ!
                • ewaq Re: Ech, szkoda gadać... 21.12.05, 23:18
                  Ja naprawdę próbowałam, po tym, jak mi wcześniej napisałaś, ale nie umiem
                  uwierzyć, jak nawet teraz, gdy to piszę to mi łzy lecą na wspomnienie tych
                  karmień. I to nie jest kwestia mojej rezygnacji, czy braku cierpliwości, bo to
                  to mam, tylko jak przypomną sobie moją córeczkę podczas karmienia i jej wzrok,
                  jakby jej ktoś wielką krzywdę robił, to mi się serce kraje i... nie mogę... sad
                  • mamaemmy Re: Ech, szkoda gadać... 21.12.05, 23:26
                    a jakbym Ci teraz powiedziała,że ona właśnie zaczęla jeść?Że ją widze?To jakbys
                    się poczuła?Co byś poczuła?Zamknij oczy i zobacz to oczyma duszysmileZłap to
                    uczucie i udawaj,że tak jest,nie umiem tego wytłumaczyć,ale to niesamowite,jak
                    bardzo to działa.
                    Nie boj się tego,że ona nie jadła-to akurat jest do przeskoczenia-niedlugo
                    zacznie jeśc-i to Ty jej w tym pomożesz1Uwierz w nią!
                    Błagam kup sobie tą książkę"Potęga podświadomości"mnie i moim bliskim tak
                    bardzo ona pomogła!
      • aga7878 Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 21.12.05, 22:50
        ewaq, to o nas chyba piszesz smileja z córeczką byłyśmy pod koniec w szpitalu
        tylko i wyłącznie dlatego, że mała nie chciała z butli ciągnąć. po miesiącu
        swojego życia osiągneła wagę 2 kilo, ale nie mogłyśmy wyjść bo nie jadła, była
        karmiona sądą. 2 ostatnie dni "karmiłam" ją butelką, piła ok. 25 ml w godzinę :
        ( a może i mniej, było strasznie, chlustała tym mleczkiem i z pewnością piła
        mniej, spadała na wadze. trzeciego dnia waga nie spadła i to nas uratowało. tak
        czy inaczej i tak miałyśmy plan uciec ze szpitala. i uciekłyśmy z sądami w
        torebce smile przyjechałyśmy do domu i mała 100 % ładniej jadła niz w szpitalu. w
        szpitalu stres a w domu leeepiej. uciekajcie do domu. ja bałam sie strasznie,
        ale u nas pomogło....

        pozdrawiam świątecznie
        aga grześ małgosia i andrzejek - aniołek
        • ewaq Re:W 1-szą miesięcznicę magiczne 2 kg przekroczon 21.12.05, 23:16
          o tak!!! o chlustaniu i pluciu zapomniałam. Moja przebiegła córeczka potrafi z
          minutę trzymać gdzieś (nie wiem, czy pod językiem, czy w polikach" mleko, po
          czym je wypluć ku zaskoczeniu karmiącej.
          Uciec?!?! Jak? Wiem, że w domu mogłoby być lepiej, bo karmiłabym ją wtedy, gdy
          np. byłaby wybudzona, a nie co 3 godziny nawet jak śpi jak mops i wpychanie jej
          butli mija się z celem. Ale na własną odpowiedzialność jej nie wypiszę, bo
          gdyby coś... to nie wybaczyłabym sobie, a o męzu i rodzinie nie wspomnnę.
          • ania.silenter Jak na osobę niejedzącą to Ania... 22.12.05, 08:26
            całkiem nieźle sobie ważywink.
            pozdrawiam
            • ewaq Re: Aniu, bo sondą dostaje resztę porcji, 22.12.05, 09:08
              której nie uda jej się wlać. A jest tego sporo, bo ogółem to 45 ml dostaje.
    • ewaq Re: Nie chcę zapeszać, ale coś się ruszyło... :-) 25.12.05, 23:29
      Mam na myśli to "niejadkowanie" Anuli oczywiście, ale potrzeba było do tego
      zmiany butelki, a raczej smoczka. A może wiary MamyEmmy...? smile Chylę czoła
      przed Tobą wróżko dająca nadzieję smile
      A wracając do Ani, to w piątek rehabilitantka stwierdziła, że trzeba Małej
      zmienić butelkę na taką ze smoczkiem szybkoprzepływowym, bo 2 tyg. na naukę
      jedzenia to długo, a następne to jeszcze dłużej. W piątek Anula zjadła karmiona
      przez Panią Izę ok. 40 ml, na kolejne karmienie tego dnia (już przeze mnie) 45
      ml, wczoraj na dwa karmienia 45 i 47 ml, a dziś 30 (ale tu akurat nie chciałam
      wlewać jej więcej) i 50 ml. Czyżbyśmy były coraz bliżej opuszczenia
      szpitala...? Biorąc pod uwagę wagę 2260g, to już dawno powinnyśmy w nim być
      razem. Ania jest chyba najcięższym teraz tam dzieckiem "poOIOMowym", które
      jeszcze okupuje szpital wink
      • mlagodna Trzymamy kciuki... 26.12.05, 00:45
        za nowy roczek... w swoim domq !!!!
        Faktycznie to już "duża pannica" smile) My wyszlismy jak Grześ ważył 1750g a do
        domq trafiliśmy z CZD jak ważył 1940g smile)
        Napewno!! już jesteście jedną nogą w domq smile)
    • ewaq Re: 2300g :-) 27.12.05, 20:07
      I w czwartek lub piątek, o ile Ania będzie jadła mi tak, jak w ostatnich
      dniach, to wypiszą ja do domu smile
      Dziś miała USG - po wylewie już tylko niewielki ślad został smile))
      • ania.silenter pięknie:))) n/t 27.12.05, 20:18

        • ewaq Re: pięknie:))) n/t 27.12.05, 20:29
          A bardzo chciałabym mieć już ją w domu, bo inaczej te dni by wyglądały i może
          udałoby mi się przy niej podrzemać, a nie tak jak w szpitalu tylko patrzeć w
          łóżeczko, kiedy ona śpi, albo przysypiać z nią na rękach, tak jak to dziś się
          wydarzyło sad
          • mamaemmy Re: pięknie:))) n/t 29.12.05, 16:55
            Ależ się cieszęsmile
            A teraz mysl o tym,że ona JUŻ jest w domu!
            Bedzie dobrze...!Zobaczysz,niebawem Ty bedziesz pisać tak jak ja do innych mam.
            Nadzieja umiera ostatnia.Nigdy nie wolno tracić ani nadziei ani wiarysmile

            Trzymam kciuki za to,byście dziewczyny już były w domku-już widze twoje
            posty,jak piszesz,że jesteś szczęśliwa,bo ona jest zdrowa w swoim lóżeczkusmile
    • ewaq Re: Jutro wypis! 29.12.05, 20:26
      A ja zaczęłam się bać, jak cholera. Nie wiem, jak damy radę... No cóż, nie
      będzie wyjścia i chyba dobrze, że to na weekend się stanie, to zawsze większa
      mozliwość wypoczynku dla taty wink
      Bosz... aż się trzęsę...
      • ania.silenter Ewo - jak ja się bałam, jak sobie przypomnę... 29.12.05, 20:53
        ale jakoś poszło i nawet nie było tak źlesmile. Do tego stopnia, że po pół roku od
        porodu Oli "zafundowaliśmy" sobie Adkę. A ja przed urodzeniem Oli nie miałam
        bladego pojęcia o hodowli niemowląt - nie mam młodszego rodzeństwa ani
        kuzynostwa, więc był to dla mnie niezły szok. Ale żyję i to z dwójką małych
        dziecismile.
        Na pewno dacie radęsmile.
        pozdrawiam
        • ewaq Re: Ewo - jak ja się bałam, jak sobie przypomnę.. 29.12.05, 21:17
          Hmm.. nie mamy wyjścia smile
          A tak przy okazji Aniu, bo zastanawiałam się już parę razy, jak to się stało,
          że namierzyłaś mnie na Styczniówkach i zaprosiłaś tutaj? Wędrujesz
          po "miesięcznych" forach i namierzasz te, które wcześniej się "rozsypały"? wink
          • ania.silenter Nie;) 30.12.05, 08:33
            ewaq napisała:

            > Hmm.. nie mamy wyjścia smile
            > A tak przy okazji Aniu, bo zastanawiałam się już parę razy, jak to się stało,
            > że namierzyłaś mnie na Styczniówkach i zaprosiłaś tutaj? Wędrujesz
            > po "miesięcznych" forach i namierzasz te, które wcześniej się "rozsypały"? wink

            Nie. Po prostu na styczniówkach była moja "wirtualna" znajoma Melka_x, która z
            resztą urodziła w grudniusmile. I tak po nitce do kłębka doszłam do Ciebiesmile.
            pozdrawiam
    • ewaq Re: Ania znów w szpitalu :-( 01.01.06, 22:40
      Dziś po 20.00 tam trafiła, bo od piątku odkąd mięliśmy ja w domu niewiele
      jadła. Niestety, zalecenie dawania Małej 50 ml jest trudne do zrealizowania. W
      szpitalu podczas trzech karmień, na których mogłam być, udawało mi się podać
      jej butelką całą porcję 50 ml. Na pozostałe karmienia raczej tyle nie zjadała i
      była dokarmiana sondą. Wydawało mi się, że to kwestia cierpliwości i
      poświęcanego jej czasu i ze to pielęgniarki podają jej np.30 ml, a resztę
      sondą, bo nie chce im się z nią pracować. Teraz mam wrażenie, ze rzeczywiście
      te 50 ml to dlaniej za dużo. Może na 3-4 karmienia ok, ale więcej ona nie
      dawała rady, przynajmniej w domu przez ten miniony weekend. Po telefonach do
      lekarza dyżurnego w szpitalu zmieniłam jej częstotliwość na co 2 godziny przy
      mniejszych porcjach, ale i to było dla niej nie do zjedzenia, a dodatkowo
      miałam wrażenie, że została tym smoczkiem przestymulowana (jak to fahowo
      określały rehabilitantki) i w ogóle nie chciała go brać. Na dodatek bardzo dużo
      zaczęła ulewać i cały czas potem miała zalany nosek, a poza tym w kółko jakby
      charczała i jakby chciała coś odksztusić. Koniec końców pojechaliśmy do
      szpitala, jak od 14.00 dziś nie udawało jej się nic podać, no i tam została sad
      W nosku pokarm rzeczywiście był, co okazało się po odśluzowaniu. Została też
      osłuchana - czysto, ale akurat przy lekarce zakaszlała, a to jej się nie
      spodobało, bo ponoć maluch nie ma prawa kaszleć i chyba dodatkowo z tego
      względu została zatrzymana w szpitalu. Jutro będzie miała prześwietlenie, zeby
      sprawdzić, czy zapalenie płuc się nie wkradło, co też może być następstwem
      wlania się pokarmu do płuc, a ze Anula też nie raz ksztusiła się przy jedzeniu,
      to to mogło miec miejsce.
      Wiecie, jak do tej pory nie obwiniałam siebie o przedwczesny poród i wszystko z
      tym związane, tak teraz mam wielkie poczucie winy, ze nie potrafię jej karmić :-
      (((
      Powiedzcie dziewczyny, jak Wy sobie z tym radziłyście. Czy Wasze dzieci po
      sondzie przechodziły bezproblemowo na butelkę? Na pierś? Czy może uczyłyście je
      ssania poprzez podawanie pokarmu strzykawką po palcu, albo jeszcze inaczej?
      Boimy się z mężem, że dla córci problemem jest w ogóle jedzenie i że nie damy
      rady jak nam ją ponownie wypiszą. Szczerze przyznam, ze przeraza mnie to, ze
      Ania miałaby jesc np. co 2 godziny mniejsze porcje, bo biorąc pod uwagę, że
      zajmuje jej to i tak ok. pól godziny, a ja co 3 mam odciągać pokarm, to
      praktycznie 24 godziny na dobę to karmienie i "odpompowywanie". A gdzie sen,
      gdzie czas na cokolwiek innego??? Błagam nie mówcie mi tylko, ze trzeba się
      zawziąć i najwyżej chodzić na rzęsach, bo to chyba nie o to chodzi, prawda? A
      moze któraś z Was w takiej sytuacji zdecydowała się przejść na sztuczny pokarm?
      Bardzo proszę o pomocne odpowiedzi, bo naprawdę problem chyba zaczyna nas
      przerastać sad
      • monia23 Re: Ania znów w szpitalu :-( 02.01.06, 00:09
        Hym...chyba Cię nie pocieszę bo u nas na początku to własnie chodziłam na
        rzęsach. Kacper jadł co trzy godziny w tym cała procedura czyli przewijanie -
        karmienie (oj mozolnie na początku szło czyli powoli i bez pośpiechu mamy czas
        wg Kacperka) plus noszenie aby się odbiło trwało od 1 do 1,5 godziny. Jak juz
        się położyłam i zasnęłam to zaraz znowu musiałam wstawać bo Kacper był już
        głodny i tak 24 godziny na dobę. Ale wiadomo że to nie zawsze musi się udać
        taki początek. U nas poskutkowało i potem było już z górki. Ale Kacper był
        przystawiany do piersi jeszcze jak leżał w inkubatorze i miał ok 1600 gram. To
        były tylko chwile ale zawsze coś. A potem przed wypisaniem leżałm z nim 4 dni
        na oddziale i uczyliśmy się dalej jeść. I jeszcze w domu na początku czasem
        panikowałam że mało je więc odciągałam pokerm i dawałam mu z butli z takim
        mięciutkim smoczkiem by się nie namęczył przy ssaniu, byle zjadł.
        Chyba ze swojej strony mogę jedynie pocieszyć że w końcu wszystko się unormuje
        i będzie dobrze. Nie bójcie się. Musi być jakaś przyczyna i w końcu znajdziecie
        najlepsze właśnie dla Was rozwiązanie. Myślcie pozytywnie i uwierzcie sami w
        siebie. Wsłuchajcie się w to co podpowiada Wam instynkt. Na pewno sprawa się
        szybko rozwiąze w co głęboko wierzę! Odwagi!
        • ewaq Re: Ania znów w szpitalu :-( 02.01.06, 09:43
          Ech, gdybym mojej córcie mogła dawać pierś, a ona by ssała, to już byłoby
          lepiej i o połowę "roboty mniej"...
          • asiuleks Re: Ania znów w szpitalu :-( 02.01.06, 11:00
            Ewo - ja jestem mama blizniakow wczesniakow urodzonych w 33 tygodniu z waga
            1900 1 2050. Po 15 dniach pobytu w szpitalu trafilismu do domu z zaleceniem ze
            maja pic 50ml mleka co 3 godziny. I tu zaczal sie horror. Za nic nie chcialam
            trafic ponownie do szpitala. Kubus nie chcial jesc . Z zalecanej dawki wypijal
            po 20 ml mleka!!!Kazde karmienie bylo takie ze ja wylam a on i tak nie jadl. Po
            prostu spal i nic go nie ruszalo! Ani laskotanie, ani chwytanie za
            nosek,policzki, brodke itp. Nawet go kilka razy podczas karmienia rozbieralam
            zeby sie troche przebudzil.Zaczelam karmic go co 2 godziny. Zjadal po 20-30 ml.
            Karmienie trwalo 1 godzine(czasmi dluzej). Ciagle latalam i podgrzewalam mleko
            i co roz robilam nowe bo tamto zdazylo juz zasmierdziec. Z drugim synem bylo
            ok - jadl cale porcje. Nie wiedzialam co mam robic. Bardzo to przezywalam. Tez
            napoczatku odciagalam mleko ale tak jak ty chodzilam nieprzytomna a dodatkowo
            mialam dwojke dzieci. Przeszlam na sztuczne mleko. Balam sie ze swoim mlekiem
            spowoduje u nich bol brzuszka(teraz wiem ze glupote zrobilam).Poza tym
            chorowalam po porodzie i bralam antybiotyk. No i nie bardzo mialam kiedy
            odciagac pokarm. Poczatki pobytu chlopcow w domu to bylo karmienie na okraglo.
            Chyba bym sie zalamala tym niejedzeniem kuby ale na pomoc przyszla mi moja
            mama. Wytlumaczyla mi ze to sa wczesniaki ze maja male zołądeczki i ze nie
            potrafia od razu zjadac tak duzo(Polozna srodowiskowa ktora do nas przychodzila
            powiedziala mi ze takie 3 tygodniowe dziecko powinno zjadac 90-120 ml mleka!!!A
            on zjadal maksymalnie 40!!!). Pozyczylam wage i co 3-4 dni wazylam maluchy.
            Przybieraly na wadze a to chyba najwazniejsze. Byly zdrowe i jadly tyle ile
            chcialy - w granicach rozsadku. Karmilam bardzo czesto i zapisywalam w zeszycie
            o ktorej jadly i ile(bo przy dwojce babli czasami sie gubiłam który zjadł i
            ilewink). Na koniec dnia podliczalam ile tego mleczka wypily. I powiem ci ze
            przez cala dobe sporo sie tego nazbieralowink Jadly po 10-12 razy na dobe+
            rumianeczek.
            Mam nadzieje ze malutka szybko wyjdzie ze szpitala a wy mimo wszystko dacie
            sobie rade. Pomysl o wadze i o notatkach ile zjadła. Sory za przydlugi post.
            pozdrawiam
      • mamaigora1 Re: Ania znów w szpitalu :-( 02.01.06, 11:07
        Ewo,
        i mnie pewnie nie da sie Ciebie pocieszyć...
        Z tego co pamietam to pierwsze tygodnie w domu z Igorem kojarza mi sie tylko z
        karmieniem, ze szpitala również zostaliśmy wypisani z zaleceniem karmienia 50ml
        co 3 godziny, czyli na dobe 400ml - hmm... i tu pojawiały sie schody, hasałam
        po domu z Igorem na rękaw, spiewałam etc, żeby tylko cos podjadł - w
        początkowych tygodniach nigdy nie udało nam się zjeśc na dobe tych 400ml,
        bywało róznie od 250 - 350ml na dobę - zależnie od humorku małego (nie
        podawałam mu w tym czasie nic innego tylko mleczko butlą). Karmienia odbywały
        sie przeróznie i na początku na zycczenie bywało, że Mały wypijał co 30 minut
        po 10ml ;-(((

        Unormowało nam sie to wszystko dopiero po jakims miesiącu w domu, karmienia
        wtedy były juz regularne co 3 godziny, a w nocy Igor nawet robił sobie 5
        godzinna przerwe pomiedzy posiłkami.

        Mam bardzo dokładne notatki z tego okresu (ot takiego miałam małego bzika, ile
        mały zjadła, ile spał etc.) moge podzielic się ewentualnymi spostzreżeniami ;-
        )))
      • ania.silenter Myślę, że Asuleks ma rację 02.01.06, 12:09
        Ania ma malutki żołądeczek i nie można "sztucznie" ustalić, że powinna jeść
        tyle a tyle mleka. Mała najada się po prostu mniejszą ilością i tyle. Uważam,
        że dobrze, że jest w szpitalu, pewnie przebadają ją na prawo i lewo, aby
        wykluczyć inne przyczyny niejedzenia.
        pozdrawiam
        P.S. Moja mama do dziś opowiada z płaczem, że ja na początku mojej karierywink
        jadałam 40 ml (!) - urodziłam się z wagą 3 kg - po prostu jadłam mało ale
        często. Taka uroda.
        • ewelina-s-82 Re: Ewo przestraszyłaś mnie 02.01.06, 12:38
          czy naprawdę maluszek nie ma prawa kaszleć,przecież to naturalny odruch
          oczyszczający drogi oddechowe?moja sara często się zaksztusza moim mlekiem albo
          od czasu do czasu kaszlnie ale czy powinnam się tym martwić?chyba nie każde
          zachłysnięcie prowadzi do zapalenia płuc?a jak wogle Ania i jej zdrówko zaczęła
          jeść?
          • brzozinka Re: Ania znów w szpitalu 02.01.06, 12:55
            ja tez dołącze do tych co raczej nie pocieszą. Macius został wypisany ze
            szpitala 29.12.2004 z zaleceniem 8x40-45. Spojrzałąm przed chwilą na zapiski
            sprzed roku i wychodzi na to,że Maciuś jadł po 15-20 ml co godzinę, co pół. Na
            dobę wychodziło 270-300 ml. W szpitalu mi powiedzieli,że dopóki dziecko
            przybiera na wadze to nie ma czym się przejmować. Pociesz się,że po 2-3
            tygodniach pobytu w domu dziecko "zaskoczyło" i zaczęło się domagac po 60 ml.
            Ja też począteki MAciusia w domu pamiętam jako "jeść-przewinąć-jeść-przewinąc"
            ale uwierz - to mija szybciej niż się spodziewasz smile
      • tiya Re: Ania znów w szpitalu :-( 02.01.06, 14:05
        ewaq napisała:
        Czy Wasze dzieci po
        > sondzie przechodziły bezproblemowo na butelkę? Na pierś? Czy może uczyłyście je
        >
        > ssania poprzez podawanie pokarmu strzykawką po palcu, albo jeszcze inaczej?


        Moja Natala z 32tc miala kolosalne problemy z jedzeniem. Za nic nie chciala
        "zalapac" smoka, dlugo byla karmiona przez sondę. Strzykawką po palcu nie
        karmilam, bo brakowalo mi jednej reki smile: jedna trzyma strzykawkę, do drugiej
        przyczepiona jest sonda, a dziecko ma się samo trzymać? Zresztą jak raz
        wcisnęlam końcówke pokarmu za szybko i mloda się porzadnie zakrztusila, to
        odechcialo mi się na dobre tej metody.
        Nauka smokiem trwala dlugo, najpierw zjadala 5-10 ml z 45, resztę sonda. jak już
        napisalam, załapała z dnia na dzień. Ale często zasypiala przy jedzeniu, trzeba
        bylo ją smerac pod bródką, żeby mlasnęla choc kilka razy.
        Prawie nigdy nie dojadala porcji. Przy wadze ok 3 kg miala zalecane 600 ml na
        dobę, jak zjadła 500 to bylo super, a i 400 ml się zdarzalo... Na szczęście
        przybierała na wadze.


        Szczerze przyznam, ze przeraza mnie to, ze
        > Ania miałaby jesc np. co 2 godziny mniejsze porcje, bo biorąc pod uwagę, że
        > zajmuje jej to i tak ok. pól godziny, a ja co 3 mam odciągać pokarm, to
        > praktycznie 24 godziny na dobę to karmienie i "odpompowywanie". A gdzie sen,
        > gdzie czas na cokolwiek innego??? Błagam nie mówcie mi tylko, ze trzeba się
        > zawziąć i najwyżej chodzić na rzęsach, bo to chyba nie o to chodzi, prawda? A
        > moze któraś z Was w takiej sytuacji zdecydowała się przejść na sztuczny pokarm?


        Jeśli karmienie co 2 godziny mogloby rozwiązać sytuację, to tak zrob. Nie
        zawzinaj się i nie chodź na rzesach, bo Ania potrzebuje wypoczętej mamy. Mleko w
        proszku też dla ludzi, dzieci po nim rosną duze i pyskate smile. Wiem, bo mam taki
        egzemplarz w domu. Gdybym miala się" pompować" co chwilę, pielegnowac dziecko w
        szpitalu, potem w domu, zestresowana, to wylądowałabym w wariatkowie.I proszę
        zagorzale zwolennizki naturalnego karmienia za wszelką cenę o powstrzymanie się
        od pouczeń wink. Natka wychowana na puszkowym mleku jest zdrowa i odporna. Ja
        mogłam się wyspać w nocy zaprzęgając męza do dzidziowej miski i wszyscy jesteśmy
        zadowoleni wink.
        Z perspektywy czasu nie żaluję ani chwili, ze nie chodzilam na rzęsach.
        • brzozinka Re: tiya 02.01.06, 17:43
          tiya napisała:

          >Mleko w proszku też dla ludzi, dzieci po nim rosną duze i pyskate smile. Wiem,
          >bo mam tak i egzemplarz w domu. Gdybym miala się" pompować" co chwilę,
          >pielegnowac dziecko w szpitalu, potem w domu, zestresowana, to wylądowałabym w
          >wariatkowie.I proszę zagorzale zwolennizki naturalnego karmienia za wszelką
          >cenę o powstrzymanie się od pouczeń wink. Natka wychowana na puszkowym mleku
          >jest zdrowa i odporna. Ja mogłam się wyspać w nocy zaprzęgając męza do
          >dzidziowej miski i wszyscy jesteśmy zadowoleni wink. Z perspektywy czasu nie
          >żaluję ani chwili, ze nie chodzilam na rzęsach.

          święte słowa. Podpisuję się pod nimi obiema rękami. Maciuś wychowany głównie na
          puszkowycm rośnie zdrowo (jedna infekcja raptem przez rok pobytu w domu). I nie
          chodziłam na rzęsach i też nigdy tego nie żałowałam. Najważniejsze było to, że
          dziecko rosło i rośnie zdrowo.
          • mamaigora1 Re: tiya 02.01.06, 17:58
            Igor to też egzemplarz 'puszkowy' - na modyfikowanym mleczku od urodzenia do
            dziś, nie choruje wcale, rośnie ładnie - pyskuje po chińsku bo po polsku
            jeszcze nie umie wink

            Zeby byc prawdziwa mama (i kochajaca) niekoniecznie trzeba karmic piersia!!!
      • ewaq Re: Dziewczyny dzięki!! Jednak mnie pocieszyłyście 03.01.06, 01:30
        bo przynajmniej mogę być spokojna o te małe zjadane porcje jedzenia. Jasne, ze
        będę próbować po te zalecone 50 ml, ale jak się nie uda, to nie będę dziecku
        wciskać, tak, żeby jej sie noskiem ulewało. W sumie wczoraj na izbie przyjęć
        okazało się że przez te dwie doby w domu Ania przybrała 20 gram mimo
        tego "niejadkowania". Wiem, to niewiele, ale najważniejsze, ze nie spadła na
        wadze. Dziś lekarze orzekli, że Mała wygląda kwitnąco, nie mają do niej żadnych
        zastrzeżeń, zjada wszystko i jutro wypis smile
        Jutro też (a właściwie dziś) siostra laktacyjna pokaże mi jak Małą przystawiać
        do piersi i będziemy w domu trenować.
        Coż, wyszłam na spanikowaną, niedoświadczoną mamuśkę ale trudno - lepiej
        dmuchać na zimne, szczególnie w przypadku naszych Maleństw, prawda? smile
        Dziękuję Wam też za pocieszenie w kwestii sztucznego pokarmu. Jasne że będę
        robić możliwie wszystko, żeby Ani dawać swój pokarm, ale jak już nie dam rady,
        bo nie będę wyrabiała, to pewnie z wyrzutami sumienia, ale jednak odpuszczę.
        Mam nadzieję, z ejednak nie będę musiała smile
        Ewelinka, z tym kaszlem nie wiem, jak jest do końca, w każdym razie to już
        kolejny raz usłyszałam podczas tego 1,5 miesięca pobytu Ani w szpitalu, że
        takie maluchy nie mają prawa kaszleć. Oczywiście, nie mówi się tu o
        zaksztuszeniu, tylko pokasływaniu bez powodu. Zapytaj może pediatrę i daj nam
        też znać, bo może tutaj z kolei ktoś przesadza, a ja następnym razem znów wyjdę
        na panikarę z powodu kaszlu dziecka wink

        Jeszcze raz wielie Wam dzięki! smile))
        • brzdac_22 Re: Dziewczyny dzięki!! Jednak mnie pocieszyłyści 03.01.06, 11:32
          Cześć Ewcia! Dopiero teraz przeczytałam co się stało... czyli jutro znów dostaniesz Anulke do domciu? SUPER!
          Ewa - pozwól jej jeść tyle ile jest w stanie... jeżeli potrzebuje na to wiecej czasu trzeba jej Go dać...
          Mateusz w szpitalu jadł 43 ml... a w wypisie dostał zalecenie - 50 ml...
          Próbowałam Mu tyle dać i się podłamałam... a potem zasmiałam sie sama z siebie... jak mogę wymagać od syna tak drastycznego podwyższenia ilości spożywanego mleczka...???
          Nalewałam Mu 50 ml i karmiłam tyle ile chciał... z czasem nawet z dwiema przerwami na odbicie i podgrzanie pokarmu... czyli jedzonko trwało około 1 godz. plus przewijanie i odbijanie na rączkach mamusi po jedzenie (45 min.) co dawało prawie dwie godziny... i po godzinie znów od nowa smile (mnie jednak w karmieniu nikt zastąpić nie mógł bo Mateusz wymagał stymulacji)
          Sytuacja jednak po kilku dniach zaczęła sie stabilizować... pamietaj - Twoja córcia też mogła nie miec apetytu... bo:
          1. zmieniło się jej całe otoczenie
          2. zaskoczyła ją podróż do domku i to że nie wie co się dzieje...
          3. lub poprostu miała gorszy dzień...
          Mateusz był wypisany w srodę a w poniedziałek wredne babsztyle (pielęgniarki) dawały Mu żarcie sonda bo - podobno miał gorszy dzień do jedzenia - i nie chciały go przemeczać tongue_out Myślałam że sie powieszę sad
          Najważniejsze to spokój... ona czuje że sie denerwujesz... daj jej komfort psychiczny że nic nie MUSI - tylko MOZE!
          Buziaki od tłuściocha - Mateusza... i chudzilca tongue_out Julii smile
          Trzymajcie sie dziewczyny i pisz co tam u Was! smile)))
          • ewaq Re: Dziewczyny dzięki!! Jednak mnie pocieszyłyści 03.01.06, 22:17
            Julio, dziękuję Ci za słowa otuchy smile Już postanowiłam - jak Ania wróci do
            domu nie będę jej nic na siłę wmuszać, bo to mordęga dla nas obu. Trenować będę
            tylko jak najbardziej przystawianie do piersi, którego dziś uczyła mnie siostra
            laktacyjna, bo to byłoby najwygodniejsze i bardzo chciałabym żeby Ania
            przekonała się do takiej formy spożywania pokarmu smile

            A Mateuszek... Cudo! Na tych ostatnich zdjęciach wygląda fantastycznie! I jaki
            duży już smile
    • ewaq Re: Anuś jednak został w szpitalu... 03.01.06, 22:07
      Jeszcze o 11.30 jak tam pojechałam, to lekarka chciała dać mi wypis, ale
      powiedziałam, ze się nie spieszy, bo jescze ją nakarmie, potem poczekamy, aż
      się ułoży i gdzieś o 13.00 ruszymy do domu. A tu przed 13.00 wpadła ordynator z
      informacją ze wypisu nie będzie, bo znaleźli jakąś bakterię w krwi sad
      Stwierdziła, ze w takiej sytuacji nie mogą jej wypisać tylko muszą powtórzyć
      badanie. Podejrzewają, że to tylko jakieś zanieczyszczenie z laboratorium, no
      ale muszą to potwierdzić. Wszystkie badania infekcyjne są jak najbardziej
      poprawne, więc mam nadzieję, że nic nie wyhodują...
      E. (20:39)
      i będą znów hodować
      • brzdac_22 Re: Anuś jednak został w szpitalu... 04.01.06, 09:41

        Pohodują i nic nie wyhodują... przecież Ania to nie żyzna gleba a człowiek z krwi i kości tongue_out
        Dobra - koniec żartów...
        Ewa - trzymam kciuki że wszystko będzie jałowe... wink bo będzie... nie może być inaczej... i jak tylko przyjda wyniki wyjdziecie do domku... wykorzystaj czas który masz w domu na relaks dla siebie... bo kilka pierwszych tygodni może być trudne.. szczególnie ze zamierzasz utrzymać pokarm...
        Ja myślałam że jak nie będzie dojazdów do szpitala to łatwiej będzie z odciąganiem ale się myliłam! Czasem nadchodzi "moja" godzina a Mateusz za nic w swiecie nie daje sie odłożyć do łóżeczka i nie odciągam pokarmu...
        Piję herbatkę ale myślę że głowna przyczyna słabnącej laktacji to chroniczny brak snu smile
        Buziaki i pisz co u Was!
        Fajnie że podoba Ci sie mój synek - tłuścioszek... już nie mogę sie doczekac kiedy dowiem się ile waży... może 11 stycznia podczas szczepienia zważą Go... poprosze o to... to będzie jeszcze tydzień do właściwego terminu i zobaczymy ile mój syn "zgrubł" tongue_out
      • mamaigora1 Re: Anuś jednak został w szpitalu... 04.01.06, 09:55
        Ewo,
        tak widocznie miało być - lepiej że jest w szpitalu jakby faktycznie bakteria
        sie potwierdziła, czego nie zyczę ...
        • mamaemmy Re: Anuś jednak został w szpitalu... 05.01.06, 00:13
          Oj ale się porobiło.
          Ale Jola ma racje-lepiej ,że w szpitalu w razie czego.U nas juz był prawie
          wypis do domu,a tu nagle bakteria w moczu,oslabienie,brak apetytu,spadek normy
          i wagi-okazało się,że to było zapalenie dróg moczowychsad Ale dzięki temu,że
          była w szpitalu,wszystko zakonczyło się pomyslnie~!
          Wszystko bedzie dobrze,wkrótce Ania wróci na dobre do domku,zobaczysz!
          • ewaq Re: Anuś jednak został w szpitalu... 05.01.06, 09:23
            Wczoraj dowiedziałam się, że tą bakterią wynalezioną u Ani był... gronkowiec
            biały. Normalnie występuje on na skórze u wszystkich niemal ludzi, tworząc
            naturalną florę bakteryjną i dlatego lekarze trzymają się tego, że to
            zanieczyszczenie próbki. Poza tym Ania ma wszystkie inne badania poprawne,
            fizycznie nie daje jakichkolwiek oznak choroby, a wcina jak najęta. Oby i w
            domu tak jadła, coby spanikowana mamusia znów po szpitalach pomocy nie
            szukała wink
            A paniusie w ambulatorium to niech się lepiej sterylizują, a nie przez nich ja
            nie mogę córci wziąć do domu sad Do końca tyg. Ania na pewno nie wyjdzie, bo
            posiew to trochę "się hoduje", a muszą mieć pewność, tym bardziej, że jak się
            orientuję, gronkowiec to dla szpitala wielka niesława.
            Mam wielką nadzieję, że wszystko będzie jałowe.
    • ewaq Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 05.01.06, 22:40
      To, co jej znaleźli w krwi to - jak już pisałam wczoraj - gronkowiec biały
      (inaczej skórny) występujący u wszystkich na skórze, a u niej
      najprawdopodobniej wprowadzony do próbki krwi podczas pobierania na skutek
      niecałkowitego wysterylizowania miejsca, z którego pobierana była krew. Z tego
      przedwczorajszego pobrania na razie nic nie wyhodowano, pozostałe wyniki są jak
      najbardziej poprawne, więc tym bardziej lekarka prowadząca skłania się do tego,
      że to zanieczyszczenie, bo zwykle już następnego dnia po pobraniu coś zaczyna
      się hodować (tak zresztą, jak to miało miejsce z poniedziałku na wtorek).
      Niestety, Ania do końca hodowli, która trwa 7 dni, musi zostać w szpitalu, a
      więc jak posiew pozostanie jałowy, to pewnie we wtorek wypis. Mała czuje się
      dobrze, ładnie je, a wczoraj ważyła równo kilo więcej jak po porodzie czyli
      2380g smile W porównaniu z innymi dziećmi to już taka pulpencja wink
      A wiecie co najlepsze? Dziś jak obchód robiła ordynator to zwyczajowo zagadała
      do mnie "jak tam", na co ja jej "czekamy". A ona mi "no wiem, że czekacie, bo
      nie ma innego wyjścia, a my czytamy pani wynaturzenia". A mnie zamurowało! I
      pytam "jak to, gdzie?!" A ona mi na to: "jak to gdzie, w internecie, na
      wcześniakach". Boszz... jakby mi kto obuchem dał w głowę, bo w życiu nie
      spodziewałabym się, że lekarze to czytają! Nieźle, co? smile
      • sabi35 Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 05.01.06, 22:46
        A to feler!
        • ewaq Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 05.01.06, 22:51
          rzekła Sabi wink
          • mamaemmy Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 06.01.06, 02:25
            No ładnie...
            Faktem jednak jest,że wczesniak jest bardzo narazony na takie różne bakterie-a
            przecież to nie jest bakteria wzięta z kosmosu,to raczej nie wina szpitala,wg
            mniesmile
            Wszystko bedzie dobrze,Ania poradzi sobie i z tymsmile

            Ale mnie zaskoczyłaś,że LEKARZE to czytają!Bo akurat u nas nikt o tym forum nie
            słyszał-dopiero JA ich oświeciłam.

            Pozdrawiam-i myśl pozytywnie,kochana,będzie dobrze!
            • brzdac_22 Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 06.01.06, 08:30

              Hmmm.. ja też jestem zaskoczona... tymbardziej że wypowiedziałam się tutaj kilkakrotnie niepochlebnie na temat kilku osób... tak naprawdę to nie wiem do końca na kogo, ponieważ nie zanm immion ani nazwisk pań pielęgniarek.. co do których pracy mam wiele zastrzeżeń... ale to chyba tylko lepiej... smile
              Szkoda tylko że nie znam imion tych "dobrych" aby im publicznie na łamach tego forum podziękować smile W każdym bądź razie - dziękuję... smile
              Napewno zajrzę tam by zostawić nowe zdjęcia Mateusza i podziękowanie... smile
              Dziękuję smile
              • ewaq Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 06.01.06, 18:51
                No cóż Julio, miałaś szczęśćie, ze ze swymi niepochlebnymi opiniami nie
                zostałaś namierzona, bo ja w związku ze swoim wątkiem miałam dziś bardzo
                nieprzyjemną rozmowę z Panią ordynator. Oczywiście poszło o tego gronkowca, a
                skończyło się na tym, że usłyszałam, że Pani profesor ma nadzieję, że już nigdy
                nie będę tam rodzić (cóż, ja taż nie miałam zamiaru się tam znaleźć), że nigdy
                jeszcze nie mieli tak niezadowolonej mamy (nie wiem, skąd takie wnioski, bo
                nigdy nigdzie nie napisałam, ze jestem niezadowolona, a wręcz przeciwnie) itp
                itd. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że przecież w postach jest wyraźnie
                napisane przeze mnie, że jest to gronkowiec skórny-naturalna flora każdego
                człowieka i że tak naprawdę nigdzie nie oczerniłam szpitala (zresztą, kto wie,
                gdzie rodziłam), zostałam sklasyfikowana jednoznacznie i pewnie już tam krążą
                wieści na temat mojej tu pisaniany... Zastanawiam się nawet czy nie skasować
                wątku...
            • ewaq Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 06.01.06, 18:38
              Pewnie, że nie ze szpitala, bo jak pisałam wcześniej, ta odmiana to odmiana
              skórna, występująca u wszystkich we florze bakteryjnej, tyle że u Małej
              niechcący wprowadzona do próbki krwi. Posiew nadal był dzis jałowy, a więc na
              razie Ania nie ma sobie z czym radzić. Na szczęście smile
              • mamaemmy Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 06.01.06, 19:29
                Cóż,czyli pani ordynator klasą się nie wykazała..szkodasadA już miałam o niej
                świetne zdanie,skoro czyta forum na temat dzieci,które leczy...
              • xyzxyz8 Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 07.01.06, 00:28
                Szczerze przyznam, że nie rozumiem reakcji personelu tego szpitala ( o jaki
                tylko szpital by nie chodziło). Takie fora powstają aby kobiety nie czuły się
                samotne w takich ciężkich chwilach.Każda z matek wcześniaków ma prawo przeżywać
                to co dzieje się z jej dzidziusiem.Dla ludzi zajmujących się wcześniakami
                zawodowo żadna diagnoza nie wywoła takich emocji jak u rodziców tych
                dzieci.Każda matka pisze tu żeby ktoś ją wsparł i podniósł na duchu a nie po to
                żeby oczernić szpital, w którym przecież uratowano jej maleństwo.Rozumiem Cie
                ewoq doskonale. Życzę Anuli dużo sił a personelowi wyrozumiałości, bo ja
                bynajmniej żadnych negatywnych wniosków na temat szpitala nie wyciągnęłam
                • mamaemmy Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 07.01.06, 00:58
                  otóż właśnie!Dlatego napisałam,że to brak klasysmile
                  A zdanie,że mamy nadzieję,że nnie bedzie pani tu juz rodzić..to hmm dużo mówi o
                  poziomie tej pani...
                  Szkoda,czasem człowiek po prostu zawodzi się na ludziach..
                • ewaq Re: Anusia w szpitalu na weekend zostaje :-( 08.01.06, 00:00
                  A no właśnie. Tym bardziej przykro sad
    • ewaq Re: Nasz "pączek" waży już 2450g :-) 08.01.06, 00:05
      Robi sie też coraz bardziej "kumata" smile Wybudza się już na dłużej i patrzy i
      słucha. Mam też wrażenie, że reaguje na mój głos.
      • mamaemmy Re: Nasz "pączek" waży już 2450g :-) 08.01.06, 01:32
        ooo-to super!To już olbrzymka co?smile
        Bardzo się cieszęsmile

        Przy okazji wątku pozdrawiamy ..szanowną panią ordynator-brawo,brawosmile!
    • ewaq Re: Mamy naszą "kruszynkę" już w domu :-) 10.01.06, 16:01
      A raczej to nie kruszynka, tylko okruch w porównaniu do dzieci, z którymi
      leżała ostatnio na sali. W końcu 2490g na liczniku! wink
      Teraz Anuś sobie słodko śpi, ale zaraz trzeba będzie powolutku wybudzać na
      karmienie.
      Aha, okazało się, że Mała ma niewielką przepuklinę pępkową. Mamy kłaść ja dużo
      na brzuszku, a gdy to nie poskutkuje - udać się do chirurga. Plastrowanie
      raczej nieee...
      • brzdac_22 Re: Mamy naszą "kruszynkę" już w domu :-) 10.01.06, 17:09
        Super że jesteście w domku... smile)))
        My też mamy przepuklinkę... dlaczego plastrowanie nieeee???
    • ewaq Re: Dajemy radę :-) 13.01.06, 11:07
      Chociaż dziś od 4.00 jest "wesoło". Teraz Anula zasnęła, ale po wielkim
      stękaniu, kwękaniu i popłakiwaniu. Problemy z kupą są, których w szpitalu nie
      było i chyba nawet wydedukowałam dlaczego - tam do pokarmu dostawała Lacidofil,
      a on nie dość że byduje florę bakteryjną jelit, to i ułatwia ich perystaltykę i
      wypróżnianie (przynajmniej tak jest w ulotce), a więc nie dziw, że w szpitalu
      kupa była co przewijanie. Po południu odwiedzi nas lekarka i jeśli potwierdzi
      moje przypuszczenia, to może ten Lacidofil dalej "pociągniemy". Z tego, co
      doczytałam na forach to on nawet na kolki jest zalecany.
      Dziś też udało mi się na dłuższą chwilę przystawić Anię do piersi - dłuższą
      tzn. tak, ze trochę pociągnęła, a nie tylko złapała i wypuściła. Najgorsze, że
      nie wiem ile ona tam zjadła. Pierś zmiękła, a jej się odbiło, więc chyba nie aż
      tak mało...
      Mam problem z podawaniem jej witamin, a właściwie żelaza, bo witaminy wkrapiam
      prosto do buźki, a Hemofer wolałabym jakoś inaczej, bo już mam zaplamione i
      pieluchy i kaftaniki, tyle że strzykawka też nie zdaje egzaminu sad Może jakoś
      nieumiejętnie jej używam, może za połytko wkładam jej do buźki...? Sama nie
      wiem, a do pokarmu dodawać nie wiem czy jest sens, bo zawsze nalewam w butelkę
      więcej (a moze zje? wink ) i jak zostaje, to i tak cała porcja witamin nie
      podana. Zresztą, ta cała mieszanka mleczno-witaminowa chyba jej nie smakuje.
      Poradźcie coś...
      A tak w ogóle to gdyby nie te problemy z wypróżnieniem, to nie odczułabym, ze
      mam dziecko smile Odpukuję w niemalowane, zeby nie zapeszyć wink
      • mamaigora1 Jak podawac witaminki ;-) 13.01.06, 11:52
        Ewo,
        tu wklejam Ci link na temat podawania hemoferu, może sie przyda:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=34382079
        • ewaq Re: Jak podawac witaminki ;-) 13.01.06, 14:01
          Dzięki Jolu smile Czytałam go, ale tam jednak strzykawka przeważa, a mi nią nie
          wychodzi sad A Ty jak podawałaś?
          Przed chwilą wkropiłam je do mleka, ale do małej ilości (miałam dwie butelki z
          jedzonkiem przygotowane) tak zeby mieć pewność, że Ania wypije i udało się. W
          drugiej kolejności poszło w ruch mleko "bez dodatków". Tyle że ja w dalszym
          ciągu mam wątpliwość, czy jedna kropla D3 w 30 ml mleka w ogóle będzie dla
          rganizmu odczuwalna i przyswojona jak trzeba.
          • natka282 Re: Jak podawac witaminki ;-) 13.01.06, 16:24
            Witam
            Jestem mamą Natalki urodzonej w 26 tc miałam taki sam problem z kupkami u małej
            jak Ty u Ani właśnie po wyjściu ze szpitala dawałam Debridat ale nie pomagało
            wtedy znajomy pediatra powiedział żebym podawała małej 5 kropli wyciśniętego
            jabłka ale żeby nie zciemniało a dodam że Natalka miała wtedy 5 miesięcy 2
            korygowane więc wyciskałam przez gazę przetarte jabłko i problem kupek się
            skończył,a jeśli chodzi o Hemofer to ja żelazo podawałam pipetą można kupić w
            sklepie z art.dziecięcymi jest dużo wygodniej niż strzykawką.


            Pozdrawiam
          • mamaigora1 Re: Jak podawac witaminki ;-) 13.01.06, 19:15
            Myśmy też na początku wkraplali pipeta prosto do pysia Igorka, ale tak jakoś
            nie za bardzo nam to wychodziło.
            ściągnęłam więc sposob od pielegniarek, do smoczka od butelki wkraplałam
            odpoweidnia ilośc witaminy C i hemoferu, a Igor wciągał wszystko ze smoczka az
            miło - dla zniwelowania smaku dodawałam kilka kropli soku owocowego Gerbera
            (ale to dopiero w 5 m-cu zycia).
            • mlagodna Re: Jak podawac witaminki ;-) 15.01.06, 23:02
              Ha - jeśli chodzi o witaminki to my podawaliśmy podczas picia strzykawką. Młody
              tak się wycwanił, że nawet uchylał nam usta z boku, robiąc miejsce na
              strzykawke smile). Oczywiście rozpuszczalne w tłuszczach do mleka, a hemoferu nie
              braliśmy pod uwage - dostaliśmy Ferrum lek - syropek waniliowy, który
              zakwaszałam wit. C i podawałam razem z piciem.

              Jeśli chodzi o wypróżnienia, to my mielismy biig problem. Pomogło -
              plastrowanie. Przepuklina zaczęła sie bardzo powiększać przy problemach z
              kupką. Poza tym już w 4 m-cu zaczęliśmy dodawać jabłko noi zagęszczaliśmy
              mleczko kaszką kukurydzianą (nie ryżową!).
              Najskuteczniejszy okazał się plaster który schował jelitka do środka. Nasz
              pediatra też nie zalecał plastrowania, ale skoro pomagały w wypróżnianiu się -
              nie oponował. Po 3 tyg. problem, czyli przepuklinka - znikł smile) Wraz z
              rozszerzeniem diety, problemy z kupką też smile)
              czego i Wam życzymy smile)
              pozdro
      • rapida Re: Dajemy radę :-) 06.05.06, 23:08
        Cześć!!!! Mój wcześniak, po wielu ciężkich dniach jest już w tej chwili 8
        miesięczną pannicą. wiem co przezywasz i co czujesz!!!! Jeśli chodzi o hemofer
        u nas w ogóle sie nie sprawdził, po miesięcznym wstrzykiwaniu- i rozlewaniu na
        boki, nic sie prawie nie polepszylo i pani doktor zmieniła nam lek na FERRUM
        LEK syropek pyszny słodki, czekoladowy moja mała sie nim zapychała.... i
        dostawała go praktycznie od 2 miesiąca. Może zaproponuj lekarzowi zmianę leku,
        niektóre dzieci ponoć nie tolerują Hemoferu, zreszta sama się im nie
        dziwię.....spróbuj, na pewno wyjdzie na dobre..... buziaki,papa
        • ewaq Re: Dajemy radę :-) 07.05.06, 21:48
          no niestety, jak już pisałam poniżej (w "świeższych" wieściach) Ferrum w syropie
          też nie przeszło i Ania dostała Ferrum domięśniowo.
    • angelika.ka Re: Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc 16.01.06, 11:13
      Nie martw się wylewem, moja córcia tez to miała i wchłonęło się chyba w 3
      miesiącu bez sladu. Nic jej nie dolega, takie wylewy ma naprawdę wiele dzieci i
      to nie tylko wczesniaków, i w ogromnej większości one się wchłaniaja i nie
      powodują zadnych problemów u dziecka, więc się nie przejmuj! Zdrówka i
      powodzenia!!!!
    • ewaq Re: 2 miesiące i 3 dni (5 dni wieku koryg.) 19.01.06, 23:17
      Ania waży 2700g smile
      W ciągu tyg. od wypisu przybrała 210g, co wczoraj przez lekarkę zostało ocenione
      bardzo dobrze, bo ponoć 150g/tydz. jest ok. Cieszę się z tej wagi tym bardziej,
      że przystawiam Anię 2-3 razy dziennie do piersi i bałam się, że niekontrolowana
      ilość spożywanego przez nią w ten sposób pokarmu może odbić się na przyroście
      wagi, ale jak widać wszystko jest w porządeczku smile I jak widać nawet problemy
      "brzuszkowe" nie wpłynęły na to smile A z brzusziem, a raczej chyba z jelitkami,
      są problemy, jakich w szpitalu nie zauważyłam. Ania rzadziej robi kupki (raz
      dziennie, najwyżej 3, a w szpitalu było to co przewijanie) i z większym
      wysiłkiem. W czasie jedzenia w brzuszku jej "świdruje" i czasami wtedy pójdzie
      bąk lub kupa, ale najczęściej konczy się na naprężeniu i ulaniu z tego powodu.
      Błędne koło... Póki co daję jej 2 x dziennie rozpuszczony w mleku Lacidofil, ale
      może jutro kupię Gripe Water i coś jeszcze antykolkowego.
      Wczorajś Ania zaliczyła dwie szczepionki (acelularne) przeciwko błonicy,tężcowi
      i krztuścowi i przeciw polio. Dzielna była, bo zapłakała tylko w momentach
      wkłuć. Ciekawe, czy to szpitalne "boje" tak ją zaprawiły? wink
      Jutro mamy wizytę u chirurga, który oceni przepuklinę pępkową Małej. Jest
      niewielka i mam nadzieję, że nie trzeba będzie nic z tym robić.
      • mamaemmy Re: 2 miesiące i 3 dni (5 dni wieku koryg.) 20.01.06, 01:27
        No to ładnie przybierasmile

        Co do szczepień to wczesniaki tak mają,Emka ma podobnie,ale do dziś nienawidzi
        unieruchamianiasad Co Was pewnie wkrótce czeka!smile
        Pozdrawiam
        danta
        • ewaq Re: 2 miesiące i 3 dni (5 dni wieku koryg.) 20.01.06, 09:50
          A jakie unieruchamianie? smile
          • mamaemmy Re: 2 miesiące i 3 dni (5 dni wieku koryg.) 20.01.06, 10:16
            ewaq napisała:

            > A jakie unieruchamianie? smile


            no np żeby wyczyscić nochala,albo dac lekarstwo albo przytzrymac łape do
            zastrzyka..
            • ewaq Re: 2 miesiące i 3 dni (5 dni wieku koryg.) 20.01.06, 10:30
              albo zbadać oczka... Na to mężą wysłałam, bo ja nie wytrzymałabym tego widoku no
              i unieruchamiania własną ręką wink
      • sabi35 Re: 2 miesiące i 3 dni (5 dni wieku koryg.) 20.01.06, 08:41
        Z kupką to normalne, może nawet nie mieć jej wcale przez kilka dni. Wzdęcia u
        dzieci wynikają natomiast nie z tego, co mama je, tylko z za dużej często
        ilości pokarmu, który jako pierwszy wypływa z piersi. Dzieci karmione
        odciąganym pokarmem nie mają tego problemu, bo mleczko jest wymieszane. Jeżeli
        Ania będzie piła całą zawartość piersi, to problem powinien zniknąć.
        Nie dawaj jej kwasu mlekowego, bo mleko matki ma go w wystarczających
        ilościach. Może z tego te kłopoty? U nas w klinice nikt się nie martwi jeżeli
        dziecko na pokarmie nie robi kupek. Paloma robi najwyżej raz dziennie (na
        początku też za każdym razem). Wg ordynatora to znak, że pokarm przyswajany
        jest niemal w całości.
        Pij 2-3 dziennie herbatkę z kminku, anyżku i kopru, albo dawaj ją dziecku na
        łyżeczce. Powinno pomóc.
        Pozdrawiam!
    • ewaq Re: pomocy! - kolka :-( 24.01.06, 22:12
      Kochane/i, czym walczyć? W jelitkach burczy niemiłosiernie. Gripe Water chyba
      jakoś kiepsko działa. Bobotic troszke lepiej, a moze to zbieg okoliczności, że
      po podaniu Anula po niedługim czasie przestaje płakać. Wszyscy pocieszają, że
      przeważnie po 3 mż to ustępuje, ale jak pomyślę, że mam liczyć wiek korygowany,
      to mnie to przeraża. Szczególnie własna bezsilność gdy dziecię tak przeraźliwie
      płacze sad Na dodatek boję się, że przez ten płacz powiększy się przepuklina
      pępkowa, której chirurg niestety jeszcze nie obejrzał (w końcu nie dotarłyśmy do
      niego). Możliwe to?
      A tak w ogóle to czy mogę/powinnam już jakoś stymulować Anuli rozwój? Czy licząc
      wiek korygowany (10 dni) to jeszcze zdecydowanie za wcześnie?
      • szpilki Re: pomocy! - kolka :-( 27.01.06, 16:44
        wcześniaczek moze mieć obniżona tolerancje laktozy - to przelewanie w jelitkach
        tak odbieram. Jakie sa kupy? I jaki bąki? śmierdzące?
        • ewaq Re: pomocy! - kolka :-( 27.01.06, 18:42
          kupy są ładne, jajecznicowe, tzn. o takiej konsystencji, żółte albo
          żółto-zielone o "normalnym" kupowo-niemowlęcym zapachu. Bąków zwykle nie czuję,
          czasami jak przy przewijaniu zdarzy jej się pruknąć to zapach jest normalny, nie
          jakiś specjalnie śmierdzący. Ale wiem też już, że Ania ma w przewodzie pokarmwym
          Klebsiellę i to stąd to przelewanie i burczenie w brzuszku. Na razie mamy
          podawać Lacidofil i czekać, bo jest szansa, ze sama sie wyniesie. Szkoda mi
          tylko Małej, bo musi ją boleć to przelewanie, bo za każdym razem płacze sad
          • hania.wiecewicz Re: pomocy! - kolka :-( 28.01.06, 17:16
            Z tym hemoferem to kup sobie zakraplacz do oczu i wtedy wymierzysz latwo te krople. Ja tak robię z witaminą d3.

            Pozdr
            Hania
    • ewaq Re: 2 m-ce i 2 tyg. (2 tyg. wieku korygowanego) 02.02.06, 13:41
      Waga 2850g. Kiepściutko. Mam nie karmić w ogóle piersią, tylko butelką, żeby
      kontrolować ilość zjadanego przez Anię pokarmu (to zalecenia pediatry ze
      szpitala, w którym byłyśmy na kontroli). Coś mi się wydaje, ze to zasługa w
      dużej mierze tych ulewań. Dostaliśmy receptę na Nutriton, którym mam zagęszczać
      swój pokarm, co ma zapobiegać ulewaniu. Jeśli będzie działać tak, jak Bebilon
      AR, który podaję Małej na noc, to będzie ok smile W usg przezciemiączkowym widać
      niewielką torbiel. Najprawdopodobniej nic to strasznego, tylko pozostałość po
      wylewie, która jeszcze się wchłonie. Mam nadzieję! Do obserwacji. Następne usg
      za 3 miesiące. To tyle z wizyty kontrolnej.
      A z wizyt u pediatry prywatnie: wcześniacza niedoczynność tarczycy do
      obserwacji. Trochę mnie to przeraża, bo wiem, czym niedoczynność może grozić,
      ale pocieszam się, że badania przesiewowe na hipotyreozę były w porządku, więc
      mam nadzieję, że teraz to tylko "wypadek przy pracy", tym bardziej, że TSH
      przekroczone nieznacznie (norma 4,2 uIU/ml, a u Ani 4,559 uIU/ml, przy
      prawidłowych FT4 i FT3). Mam podawać Małej przez miesiąc Euthyrox, ale
      straszliwie się boję. W końcu to hormon... Pogadam jeszcze w sobotę na wizycie z
      lekarką, może na razie jod by wystarczył, a może w ogóle odczekanie jeszcze
      chwilę. Ponoć często to samo się normuje u takich maluchów. Kobiety, macie może
      doświadczenia w tej materii?
      Oprócz tego umówione jesteśmy w poradni rehabilitacji w CZD, ale dopiero na 9
      marca. W sobotę mamy za to spotkanie z rehabilitantką prywatnie, bo trzeba
      popracować nad Ani asymetrią ułożeniową.
      Klebsiella niestety jest dalej i dalej czekamy az się wyniesie.
      • sabi35 Re: 2 m-ce i 2 tyg. (2 tyg. wieku korygowanego) 02.02.06, 14:35
        Paloma dostaje Aptamil FMS Milupy do każdego jedzenia i ma go dostawać do
        osiągnięcia 3,5 albo 4kg (kiedy zużyjemy całą puszkę). Waży 2850g. Dlaczego
        Anula niczego nie dostaje? Kiedy przestawicie ją na 6 posiłków? Ile potrafi
        wypić za jednym razem? My mieliśmy smoczek 0+ Aventu z silikonu i dziecko
        strasznie się męczyło. Położna dała nam smoczek dla wcześniaków z kauczuku,
        dostępny niestety, tylko w klinikach. Jest mały, przypomina pierś i jest
        idealny dla wcześniaków. Wcześniaka nie można porównywać z normalnie urodzonym
        dzieckiem, bo często brakuje mu siły i wytrwałości. Dlatego powinien szybko
        uzyskać 3,5kg (to jakaś magiczna granica wink)) Powinien też mieć smoczek, przy
        którym się zbytnio nie męczy, bo nie będzie pił wystarczająco dużo.
        • ewaq Re: 2 m-ce i 2 tyg. (2 tyg. wieku korygowanego) 02.02.06, 15:00
          No widzisz Sabi, w PL jest inaczej - Ania dostawała BMF Nutricii, ale stosować
          go miałam do wagi 2500g, bo tylko tak się go ponoć podaje. Na 6 posiłków chyba
          się nie przestawimy z tego powodu własnie, że Ania mało je i w takiej sytuacji
          musi częściej. Na jeden posiłek zjada góra 70 ml i nie wynika to z trudności w
          "ciągnięciu", bo bez problemu daje sobie z tym radę, tylko po prostu ona się
          najada i wypycha już po jakichś 60 ml smoczek z buźki. Co do smoczka, to stosuję
          taki, jakim w szpitalu rehabilitantki uczą jeść dzieci (Canpol Balonik), a więc
          przypominający pierś - przepływ Slow, czasami Medium, ale do mojego pokarmu nie
          jest potrzebny, tego drugiego używam, jak podaję Małej Bebilon AR, bo jest
          gęściejszy i wtedy rzeczywiście namęczyłaby się zanim coś by wyciągnęła. No i
          wczoraj też dowiedziałam się, że mam piersi nie stosować do wagi 3,5 kg, a więc
          u nas też jest tą magiczną granicą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka