Dodaj do ulubionych

Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc

17.06.06, 20:20
Od kilku dni z uwagą czytam to forum i szukam nadzieji.W poniedziałek 12.06.
moja szwagierka urodziła przez cc bliżniaczki z bardzo niską wagą
urodzeniową.Mniejsza dziewczynka - 440 g, a większa 1213 g.
Bezpośrednio po urodzeniu dziewczynki oddychały samodzielnie, póżniej zostały
podłączone do respiratora.
Ciężko opisywać mi ich przypadek, bo tak niewiele wiem.Tyle tylko, ile
szwagier powie przez telefon lub napisze smsa.
Dziś o godz.21 dziewuszki skończą czwartą dobę życia.W tej chwili mniejsza
jest po wylewie (nie wiem, którego stopnia, bo szwagier mówi, że u tak małych
dzieci nie da się stwierdzić w jakim jest stopniu, a Wy piszecie o stopniach)
i miała mieć robioną transfuzję, wczorajsza się nie udała.
Większa dziewczynka ma zapalenie płuc.Obie oddychają ze wspomaganiem.
W środę wieczorem kazano już matce odciągać pokarm, jednak do czwartku było
pogorszenie stanu dzieci i ucichło.Wczoraj znów miała odciągać pokarm i nie
wiem jak będzie dalej, bo dziś ją wypisali i wróciła do domu, a mieszkają 150
km od szpitala.
Szwagierka rodziła w Poznaniu na Polnej.Miała nadciśnienie i tzw.starzejące
się łożysko, które w poniedziałek zaczęło się odklejać i dzielić.
Dziećmi opiekuje się dr Marzena Matuszczak-Wleklak.

Sama nie wiem, czego oczekuję od Was i czemu piszę tego posta, ale bardzo
zależy mi na dzieczynkach..Momentami mam wrażenie, że ja jedna w całej
rodzinie wierzę, że się uda, że dziewczynki przetrwają i wszystko dobrze się
skończy.
Babcia dzisiaj do mnie zadzwoniła przed powrotem córki ze szpitala, z
pytaniem czy spakować i schować wszystkie ubranka niemowlęce.Jestem bezsilna
wobec jej czarnych myśli.Przedwczoraj już się zastanawiała , czy w sklepie
wszystko przyjmą i zwrócą pieniądze.A przecież te dzieci ciągle są, wciąż
walczą o życie.I póki są, jest nadzieja.

Wasze historie dodają mi otuchy, że i w przypadku tych maleńkich dziewuszek
też wszystko skończy się dobrze.
Jednak nigdzie nie znalazłam tak maleńkiego dziecka.Chyba wszystkie, o
których czytałam ważyły ponad 500 g.Mimo tak niskiej wagi maleńka ma lepiej
wykształcone narządy wewnętrzne od tej większej.Lekarze są zdziwieni jej
ruchliwością i żywotnością.

Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale ciężko pozbierać mi myśli i ułożyć
je w sensowną wypowiedź.
Obserwuj wątek
    • mamaalana1 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 20:59
      Witamsmile
      Nigdy nie wolno tracić nadziei.
      Mniejsza dziewczynka ma faktycznie bardzo niską wagę, ale nie to jest
      najważniejsze. Jak piszesz jest żywotna i ma dobrze rozwinięte narządy. Nie
      wolno Wam myśleć że będzie źle. Będzie dobrze zobaczysz.
      Trzymajcie się i pisz co u dziewczynek
      Pozdrawiam.
      Asia
      • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 21:21
        Dziękuję za te słowa.Ja kurczowo chwytam się każdej najmniejszej dobrej
        wiadomości.Nawet kiedy nie są dobre, czytam o innych dzieciach, które miały
        ciężko i z tego wyszły i mam nadzieję, że i w tym przypadku tak będzie.
        Na razie brak nowych wiadomośći o dziweczynkach.Jutro może będę wiedziała nieco
        więcej i z pewnośćią napiszę.
        Miałabym też ogromną prośbę.Żebyście mi wszystko tłumaczyły.Bo czasem rodzice
        dowiedzą się czegoś, lecz sami nie wiedzą , co to znaczy.
        Pozdrawiam wszystkie dzielne mamy i ich dzieci.
    • venla Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 21:19
      Tak, nie trać nadziei, dziewczynki są silne, a miłość rodziców jeszcze bardziej
      je wzmacnia. Mają wolę życia, trzeba wierzyć, że wszystko będzie dobrze i
      zaufać lekarzom, chociaż to przecież nie od nich zależy co się będzie działo
      teraz i potem. Szkoda, że rodzice mieszkają tak daleko od szpitala, w którym są
      dzieci, dobrze, gdyby mama mogła być razem z nimi. Życzę zdrowia malutkim
      siostrzyczkom a ich rodzicom siły w tak trudnych dla nich chwilach.
    • ania.silenter Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 21:23
      Póki życia, póty nadziei...Pomodlę się za maleńkie. Większa z sióstr jest
      większa od mojej Oli, która przy urodzeniu ważyła 1120g. Teraz jest zdrową acz
      bardzo szczuplutką 2 latką.
      pozdrawiam
    • jolantusia1 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 21:23
      Nie traćcie wiary. To ważne. Dziewczynki są malutkie, ale mniejsza to typowy
      dystrofik a one bardziej walczą o życie. Sama jestem mamą dystrofika i lekarze
      mi mówili, że te dzieci lepiej sobie radzą. Więc głowa do góry póki życia póty
      nadzieja. Trzymam mocno kciuki i odzywaj się tutaj
      • emilka74 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 22:07
        My również będziemy sie modlić i mocno trzymać kciuki za dziewczynki.Nasza
        Emilka też urodziła się z bardzo niska wagą(ja na tydzień w którym przyszła na
        świat)1.140 w 33 tyg(powinna ważyć jeszcze raz tyle).Trzymaj sie dalej tak
        dzielnie i dodawaj otuchy rodzicom dzieci.
        ps.lekarze są zdania że dziewczynki są silniejszewink
        pozdrawiam mama Emilki i Gabrielka w brzuszkuwink
    • mamamix Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 21:39
      Trzymam kciuki za dziewczynki. Wzruszyłam się Twoja postawą.
    • niux3 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 21:55
      Witaj Cię i jestem razem z tobą. Jesteś naprawdę niesamowitą ciocią.
      Piszesz, że mama dziewczynek odciąga pokarm i niech robi to nadal to bardzo
      ważne. Nawet jesżeli mieszka daleko od szpitala. Są takie woreczki na pokarm, w
      ktorych można zamrażać mleko (poszukaj na allegro). Takie zamrożone mleko jak
      dobrze pamiętam można przechowywać nawet pół roku. A pokarm matki jest
      najlepszą rzeczą jaką teraz twoja szwagirka może dać córkom. Pokarm w
      woreczkach może mrozić w domu a potem zawieść do szpitala. Ważne tylko by w
      czasie transportu miał cały czas odpowiednią temperaturę. Można do tego użyć
      turystycznych lodówek lub takich toreb izotermicznych. Ważne by mama dbala w
      tym czasie o dietę lekkostrawną. Wszystko napewno wyjasni im dietetyk, ktory
      jest z całą pewnością zatrudniony w szpitalu (dieta musi być bardzo
      rygorystyczna).
      Każda, choćby nawet jedna kropla mleka matki dla tak małych dzieci jest na wagę
      złota.
      Może dziewczynki mają już nadane imiona?
      Czekamy na wiadomości. I modlimy się.

      Monika - mama Oli (1030g) i Kuby (1075g) / 27 hbd
      • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 17.06.06, 22:22
        Dziękuję za wasze słowa i modlitwę.I za rady praktyczne.Porozglądam się za tymi
        woreczkami.Nawet o tym nie pomyślałam.Co znaczy fachowe doradztwo.
        Dziewczynki mają imiona i zostały już też ochrzczone w szpitalu.Narazie przez
        pielęgniarkę.
        "Kruszynka" to Amelka , a druga Dominika.
        Czytałam o Amelce, nie pamiętam już czyjej, ale myślę, że to dobry znak.U
        tamtej dziewczynki wszystko w porządku, więc mam nadzieję, że u naszej też
        będzie dobrze.
        • traganek Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 18.06.06, 09:54
          czasami waga nie jest decydująca. moje bliźniaki ważyły przy porodzie
          dziewczynka-770 gram a chłopiec 950. jednak to ona była bardziej żywotna i
          silna. szybciej odłączono ją od tlenu i szybciej zaczęła przybierać na wadze.
          teraz waży o 140 gram więcej od brata. nie wolno tracić nadziei. u nas w
          szpitalu uratowno dziecko o wadze 350 gram!
          • ulap4 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 18.06.06, 13:06
            Witam!
            Musicie wierzyć, że wszystko będzie dobrze, moje bliźniaki ważyły Kacper 2200
            ( posocznica, zakazenie jelit, retinopatia), Ola 1200 ( wrodzona cytomegalia,
            małopłytkowość, hipotrofia, retinopatia, problemy z wątroba( groził przeszczep)i
            dużo innych chorób) urodziłam w 34 tygodniu, nie było szans na przeżycie,
            lekarze kazali mi nie ściągać mleka bo nie ma sensu, synek był w szpitalu w
            Białymstoku, a córcia w Warszawie to prawie 200 km., a ja jak głupia siedziałam
            z laktatorem, ściągałam i zamrażałam( nawet w słoiczkach, sprawdzały się
            rewelacyjnie, bo były wielkorotnego użytku), z córcią w CZD spędziłyśmy ponad
            pół roku, karmiłam oboje przez osiem miesiecy, córci musiałam ściągać i
            wydzielać jedzenie, bo każde przekarmienie powodowało krwotok, a synuś ciągał
            cyca. Mieszkałam pod Warszawą, w dzień byłam w szpitalu z córcia, a w nocy z
            synkim, było trochę ciężko, ale szybko sie zapomina, teraz to już dwu latki, są
            super tylko strasznie rozrabiająsmile.To w dużym skrócie.
            Trzymamy kciuki za panienki i czekamy na nowe wieści, głowa do góry.
            Jak masz pytania pisz mój gg 1547345.

            Kuzynka mojego męża urodziła córeczkę (szpital w Łomży) z wagą 440 gramów,
            teraz to zdrowa siedmioletnia panienka.
            Pozdrawiam.
            • tolka11 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 18.06.06, 15:13
              Króciotko w ramach pocieszenia: mój Miłosz ur. w 28 tyg. z wagą 880 gr. miał
              wylewy i wodogłowie pokrwotoczne, zapalenie płuc i 40 dni na respiratorze.
              czekała go zastawka w związku z szybko narastającym wodogłowiem. Nie przybierał
              na wadze, nie trawił, miał obustronną przepuklinę pachwinową i poważną wadę
              mózgu. Nie słyszał [wg lekarzy na jedno ucho]. Oczywiście straszono też
              martwicą jelita. 70 dni w szpitalu. Efekty: wodogłowie zatrzymało się po 2 m-
              cach i zanikło, przepukliny zoperowaliśmy, wada mózgu nie jest tak poważna jak
              diagnozowano i nie wpływa na rozwój, słyszy doskonale. Gdyby nie błąd lekarzy
              przy badaniu oczu wszystko skończyłoby się doskonale. Niestety na skutek
              retinopatii V st. Miłosz stracił w jednym oku wzrok i mimo 2 operacji ma tylko
              poczucie światła i być może coś słabiutko na to oko widzi. Poza tym wyszedł
              doskonale. jest 3-letnim łobuzem. Trzeba mieć nadzieję i wierzyć. Wierzyc mimo
              wszystko, a czasem na przekor szczegolnie lekarzom.
              • katja9 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 18.06.06, 17:04
                Moja córka została urodzona w szpitalu na Polnej w Poznaniu w 31 tc.Na oddziale
                leżała prawie 3 miesiące i od pół roczku jest już z nami.Tam pracują bardzo
                dobrzy neonatolodzy, którzy mają doświadczenie w ratowaniu wcześniaków.Mleko
                można było ściągać na oddziale, w kuchni mlecznej(nie można przynosić z
                domu).Są tam odpowiednie laktatory elektryczne, butelki są zawsze wyparzane i
                rozdawane.Dzięki temu moja córcia była karmiona wyłącznie moim mlekiem.Panie w
                kuchni mlecznej służą radą na temat laktacji.powodzenia
    • mamaigora1 Ja również rodziłam na Polnej - 26 tc (850g) 18.06.06, 17:56
      Ankasza,
      czytałam o Twojej wierze w to, że sie uda, więc nie muszę juz pisać, że w
      przypadkach skrajnego wcześniactwa to własnie wiara jest najbardziej potrzebna.
      Sama urodziałam synka w 26tc (850g) własnie na Polnej - było to dwa lata temu -
      jeżeli w miare upływu czasu potrzebne byłyby jakieś dodatkowe informacje
      dotyczące własnie Polnej służę moja wiedzą - bylismy tam dokładnie 11 tygodni i
      przeszlismy wszystkie oddziały (oprócz zakaźnego).

      Kojarze dr Wleklak, ale ona akurat Igora nie prowadziła.

      Trzymam kciuki i będę śledzic Twoje posty.

      Jola z dwulatkiem dzis Igorem
    • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 18.06.06, 20:59
      Będę się powtarzać - dziękuję Wam bardzo za Wasze słowa.Jesteście wspaniałe, bo
      to chyba Wasze pozytywne myśli sprawiły, że babcia już też jest inaczej
      nastawiona.Zaczęła wierzyć , że się uda.
      Nowych wiadomośći nie mam , bo rodzice nie dzwonili dziś do szpitala.Szwagier
      mówi, że woli nie rozmawiać z lekarzem dyżurnym, bo oni wiadomośći przekazują w
      sposób bardziej drastyczny.Będą dzwonić jutro, a do dzieci jadą w środę.
      Jedno, co wiem lepiej, to o wylewie.Nie wiedzą jeszcze jakiego stopnia, bo on
      się dopiero zaczynał i nie mogli powiedzieć, który to stopień.
      Szwagierka pokarm odciąga, ale nie może zawieźć swojego z domu, tylko ściągnąć
      na miejscu w tej właśnie kuchni mlecznej.
      I dzisiaj już jestem o nią spokojna.Pobyt w domu dobrze jej zrobił.To całkiem
      inna dziewczyna niż kilka dni temu w szpitalu.I według słów babci jest święcie
      przekonana, że dzieci wrócą do domu.Jednak nie tylko ja wierzę.
      Jeśli pojawią się nowe informacje dam znać.
      Bardzo, bardzo Wam dziękuję za dobre myśli, pozytywne fluidy...
      Siedzę przed komputerem i łzy mi same lecą ze wzruszenia.Kochane jesteście.
      • mlagodna Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 19.06.06, 00:22
        Pogratuluj dziewczynek rodzicom smile. życzę im duużo zdrówka...
        Przyznaję że i ja przeżyłam załamanie w szpitalu, a wyjście po tygodniu do domq
        dało mi nowe siły do modlitwy i walki o grzesia. Wieści przekazywane od lekarzy
        zawsze brzmią brutalnie, żeby nie stwarzać nadziei. U nas największym
        komplementem było stwierdzenie: "no dzisiaj nie przysporzył nam żadnych
        przykrych niespodzianek..." Inne - brak słów - łapało się od razu doły...
        A mleczko od mamusi to jedyna rzecz którą może ona dać swoim maleństwom więc
        niech ściaga i wozi z uporem maniaka smile To napewno pomoże postawić maleństwa na
        nogi smile.
        Pozdrawiam, życzę zdrówka i cierpliwości smile
        • zorka7 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 19.06.06, 12:23
          Ja konkretnie. Polna opiekowała się dwójką moich wcześniaków.
          Pani Wleklak to wspaniała pani dr - trzymajcie się jej i ufajcie. Polecam też
          dr Ewę Sobczak. smilesmilesmile
    • ankasza Re: Nowe wieści o dziewczynkach 19.06.06, 14:54
      Nie wiem czy to są dobre wieści.Maleńkiej Amelce niestety od czwartku nic się
      nie poprawiło.Wciąż ma przetaczaną krew i nic.Dalej pod respiratorem.Ja widzę
      tylko taki plus, że się nie pogorszyło.
      Ile może trwać taki stan bez zmian?
      Za to u Dominiki chyba jest poprawa, bo za jakiś czas spróbują odłączyć ją od
      respiratora.i ma dobrą perystaltykę jelit.

      Tyle wiadomości.Ja mam jeszcze takie pytanie.Mieszkamy od siebie ok.35 km i
      wiadomości mam przekazywane przez rodziców dziewczynek smsem.Wolałabym
      usłyszeć, o coś się zapytać, przekazać Wasze rady.Ale w takiej sytuacji nie
      wiem, czy zamiast pomóc nie pogorszę tylko.Bo może to byłoby "rozdrapywanie
      ran"?
      Szwagier powiedział mi wczoraj, że boi się dźwięku telefonu.Nie dziwię mu się
      wcale.I nie dzwonię, żeby niepotrzebnie nie stresować.
      I jak myślicie jak lepiej?
      Szwagierka ogólnie jest osobą bardzo wrażliwą, łatwą do wzruszeń.I boję się
      dzwonić, żeby nie dokładać jej łez.
      • hankam Re: Nowe wieści o dziewczynkach 19.06.06, 15:10
        Może powiedz im dokładnie to, co nam napisałaś. Powiedz, że jesteś z nimi i
        chcesz być nadal, ale jeśli akurat wolą być sami, to niech ci zwyczajnie
        powiedzą. Myślę jednak, że są wdzięczni za zainteresowanie. Że ich dzieci nie
        są ci obojętne. Że istnieją dla świata.
      • hania.wiecewicz Re: Nowe wieści o dziewczynkach 21.06.06, 23:47
        Trzymamy również kciuki za kochane, dzielne dziewczynki:0)))
        Niech zdrowieją, rosną i idą do domku do kochanych ramion rodziców.

        Buziaki
        Hania i Szymek
    • agniecha351 moja Julcia 770g / 29 htb 19.06.06, 15:41
      moja córcia też urodziła się malutka, ale dziewczynki są silne, szczególnie te
      maluszki, które miały trudne warunki u mamy, są silne. Julcia była maleńka, ale
      b silna. Wasze dziewczynki też sobie poradzą. Mój mąż cały czas mówił że będzie
      dobrze. Ja też bałam się dzwonić do szpitala, więc dzwonił on. jeżeli stan
      małej jest stabilny, to przecież wielki sukces. Lekarze boją się obiecywać
      wiele, bo może być różnie. Dlatego są oszczędni w słowach. Ale na pewno będzie
      dobrze. Trzymam kciuki!!!
    • ankasza Dobrych wieści koniec na dziś :(( 19.06.06, 21:30
      Niestety, stan Amelki jednak uległ zmianie.Już dwa razy była reanimowana,ustała
      akcja serca.W tej chwili jest pod aparaturą.Sama sobie nie radzi, iskiereczka
      malutka.

      Dominika bez zmian jest ok.Próbowali ją nawet karmić mieszanką, ale zwróciła.
      • niux3 Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 19.06.06, 21:37
        Nie wiem co w takiej chwili powiedzieć. Jestem z Tobą i rodzicami dziewczynek.
        Ja żegnalam się z moją Olą dwa razy i dwa razy udowodniła mi, że nadzieja czyni
        cuda. I wiem co to znaczy dostać "zawału serca" na dźwięk dzwonka telefonu.
        Myślami i sercem jestem przy was.

      • kawaro Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 19.06.06, 22:39
        I my z Lubusiem wysyłamy cieplutkie myśli i trzymamy za Kruszynki kciuki i
        wierzymy w to, mimo, że są takie maleńkie, że dane nam będzie śledzić ich
        dalsze losy.
      • jolantusia1 Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 20.06.06, 07:13
        siaks a juz mialam nadzieje ze same dobre wiesci nam przekarzesz. Ale nic to
        trzymamy kciuki i przekarz rodzicom ze tu ludzie z calej polski ktorzy tez
        wiele przeszli wierza w ich dzieci. Bedzie dobrze. Musi byc. A odnosnie
        reanimacji znajomej corka spedzila na respiratorze ponad 80 dni i reanimowana
        byla 9 razy. I tez byla bardzo malutka 520g - dzis ma juz 3,5 roku i rozrabia.
        • agniecha351 Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 20.06.06, 09:46
          jestem z Wami i wiem jak bardzo jest Wam ciężko. Ale będzie dobrze. Wcześniaki
          mają wiele perypetii po drodze, ale wychodzą z tego. Malutka jest silna, nie ma
          przecież wad wrodzonych. Takie komplikacje nie tylko jej się trafiają, tak mają
          wszystkie wcześniaczkisad My też miałyśmy wiele problemów, Wam też się uda!!
          Musicie być dobrej myśli, na pewno będzie dobrzesmile
          pozdrawiam

          mama Julki, wcześniaczka
      • mamaalana1 Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 20.06.06, 10:53
        My dołączamy się i trzymamy kciuki za dziewczynki. Będzie dobrze, musi być...
        Na pewno malutkie dadzą radę.
        Pozdrawiam.
        Asia
        • traganek Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 20.06.06, 11:29
          Trzeba teraz tyko ufać, że lekarze zrobią wszystko,żeby mała przeżyła.
          Dziewczynki są bardzo silne i umieją walczyć. Bliźnięta są podówjne silne-
          zauważyłam to na przykładzie własnych. Lekarz na samym początku straszył nas
          tysiącem różnych chorób, które mogą dotknąć tak malutkie wcześniaki (poniżej
          kg) a jak na razie moje maluszki są zupełnie zdrowe. Trzeba tylko wierzyć iufać
          tym, którzy się nimi zajmują. Każdy kolejny dzień daje malutkiej większe szanse
          na życie. Trzymamy kciuki
      • ola75 Re: Dobrych wieści koniec na dziś :(( 20.06.06, 13:00
        Również trzymam mocno kciuki za dziewczynki.

        Z Olafkiem w szpitalu leżał chłopczyk Piotruś, waga urodzeniowa około 600 gram
        (nie pamiętam dokładnie), pamiętam najniższą jego wagę - 520 g, jak Olafek
        wychodził ze szpitala, to Piotusia przekładali z inkubatorka do łóżeczka smile

        Ola
    • ankasza Dziś mi rosną skrzydła... 20.06.06, 20:28
      ...bo chyba jest lepiej.Dominika ma poprawę z płuckami, niedługo będą próbowali
      odłączyć ją od respiratora i podawać pokarm.Maleńka Amelka już troszkę
      lepiej.Jednak wylew był 3 stponia (mam nadzieję, że szybko się cofnie).I wciąż
      spadają płytki krwi.Podają jej masę erytrocytalną.
      Obie mają niezamknięty przewód Bottala.Jeśli leki nie pomogą, potrzebny będzie
      zabieg.

      Wytłumaczcie mi, proszę, o co chodzi z tymi płytkami.

      dziękuję za słowa otuchy i rodzice dziewuszek też dziękują

      Jak dobrze otrzymywać lepsze wiadomośći smile)
      • ania.silenter jesteśmy z Wami myślami cały czas... 20.06.06, 22:40

      • jolantusia1 Re: Dziś mi rosną skrzydła... 21.06.06, 08:06
        na szczescie lekarze mowia ze botal nie jest taki straszny. Moj Alex tez ma
        niedomkniety i na razie czekamy. Ciesze sie ze jest lepiej z dziewczynkami. Mam
        nadzieje ze teraz juz same dobre wiadomosci otrzymacie.
      • kawaro Re: Dziś mi rosną skrzydła... 21.06.06, 08:10
        I My bardzo się cieszymy i jesteśmy myslami z Wami.
        • emilka74 Re: Dziś mi rosną skrzydła... 21.06.06, 21:21
          Modlimy sie o zdrówko dla dziewczynek,a Emilka dzielnie robi amen.Kochane
          kruszynki- oby tak dalejwink
          mama Emilki i Gabrielka w brzuszkuwink
      • mamamix Re: Dziś mi rosną skrzydła... 21.06.06, 23:14
        Dzielne dziewczynki.
    • ankasza "Baby" górą !!!! ;))) 22.06.06, 17:41
      każdy dzień przynosi lepsze wiadomości.U Dominiki botal zamknięty, respirator
      czuwa w razie czego, dostaje tlen do płuc, pęcherzyki się wykształcają.
      Amelka też ciut lepiej, bo respirator już na 50% , a nie na 100% , jak był do
      tej pory.Oddechowo jest lepiej, ale ciągle spadają parametry krwi.Powiedzcie
      czym to może grozić?
      No i w weekend już pokarm mamy.

      P.s.Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i myśli.
      • kawaro BRAWO!!! 22.06.06, 20:22
        Dziewczynki to dzielne maluszki smile
        Jeśli spadają parametry krwi (nie piszesz dokładnie które), to najczęściej u
        wcześniaków występuje anemia. Wtedy robiona jest transfuzja krwi, niektóre
        wcześniaki mają robioną kilkakrotnie.
        Posyłamy uśmiechy smile
      • jolantusia1 Re: "Baby" górą !!!! ;))) 22.06.06, 21:54
        no pięknie. Oby tak dalej. Amelka pewnie dostanie krew bo zdaje mi się że to o
        morfologię chodzi. Ale tym nie martwcie się u wcześniaków to normalne nawet
        kilka razy. No no jeszcze trochę i będziecie witać dziewczynki w domu.
    • venla Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 22.06.06, 20:47
      Cieszę się, to naprawdę dobre wieści. Jak widać dziewczynky są dzielne i silne,
      spieszą sie do domku.

      www.bobasy.pl/?u=venla&s=8095f62be75b49a0c1e243bd67bd7740
    • mbkow Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 23.06.06, 14:37
      trzymamy kciuki za malenkie panienki, Amelke i Dominisie...
      takie male dzieciaczki maja w sobie czysta sile zycia i DADZA RADE ZE WSZYSTKIM!
      pozdr, monika
    • ankasza Trochę wątpliwości 23.06.06, 15:07
      Stan dziewuszek nadal bez zmian, co chyba jest dobrze.Moim zdaniem
      najważniejsze , że się nie pogarsza.
      Te parametry krwi, o których wczoraj pisałam, to wszystkie spadają, nawet
      cukier, dlatego podają maleńkiej glukozę.
      W przyszłym tygodniu będzie miała zabieg zamknięcia botala i po nim już sprawy
      krwi mają się unormować.
      I chyba znowu swzukam pocieszenia, że te zabiegi to nic strasznego i zawsze
      kończą się dobrze (tak przynajmniej mówię rodzicom dziewczynek).
      I czy rzeczywiście po tym zabiegu wszystko się poprawi?
      Wiem, że nie jesteście lekarzami i nie nie mowiecie stwierdzić na 100% , ale
      może ktoś, kiedyś.... smile
      • jolantusia1 Re: Trochę wątpliwości 23.06.06, 17:02
        z tego co wiem to rzeczywiscie botal to nic skomplikowanego. Bedzie dobrze.
        Skoro lekarze chca zrobic Amelce operacje to znaczy ze nie jest zle w
        przeciwnym razie nawet by nie robili. MOCNO TRZYMAM KCIUKI ZA DZIELNE
        DZIEWCZYNKI A RODZICE GLOWA DO GORY
      • ania.silenter Re: Trochę wątpliwości 23.06.06, 21:20
        ankasza napisała:

        > Stan dziewuszek nadal bez zmian, co chyba jest dobrze.Moim zdaniem
        > najważniejsze , że się nie pogarsza.

        Tak, to jest najważniejsze.


        > Te parametry krwi, o których wczoraj pisałam, to wszystkie spadają, nawet
        > cukier, dlatego podają maleńkiej glukozę.
        > W przyszłym tygodniu będzie miała zabieg zamknięcia botala i po nim już
        sprawy
        > krwi mają się unormować.
        > I chyba znowu swzukam pocieszenia, że te zabiegi to nic strasznego i zawsze
        > kończą się dobrze (tak przynajmniej mówię rodzicom dziewczynek).

        Wprawdzie moja Ola nie miała zabiegu zamknięcia przewodu Botalla (urodziła się
        już z zamkniętym), ale wiem, że część wcześniaczków z naszego forum miała ten
        zabieg, który bardzo poprawił ich jakość życia.
        pozdrawiam i zapewniam, że niezmiennie jesteśmy z Wami.
      • aga10000 Re: Trochę wątpliwości 28.06.06, 14:40
        Nie wiem, czy nie za późno, bo może już po zabiegu, ale chciałam Ci dodać
        ducha. Mój maleńtas miał zamykany operacyjnie przewód Botalla. Operacja trwała
        około godziny (łącznie z narkozą). Efekty były widoczne już dwa dni później.
        Nie to samo dziecko, ruchliwe, bez bezdechów, rana goiła się błyskawicznie.
        Tydzień potem bylismy w domu. A to było już rok temu. Trzynaj się, będzie
        dobrze!!!
      • barmagos Re: Trochę wątpliwości 28.06.06, 17:31
        rzeczywiście lekarze okreslają zamkniecie Botala jako mały zabieg , a nie
        poważną operację. Nasza Julka tez miała zamykanego Botala, strachu najedliśmy
        sie co niemiara ale wszystko , rzewczywiście, zgodnie z przewidywaniami lekarzy
        skończyło sie bardzo dobrze, i bardzo szybko. Dzisiaj po operacji zamnknięcia
        Botala została nam 5 cm długosci szrama na pleckach,(bo dostaja sie do Botala
        od strony plecków) która z czasem , mam nadzieje całkiem zaniknie(smarujemy ja
        Cpanem). Trzymam kciuki i z cała pewnoscia wszystko bedzie dobrze. Pozdrawiam
        bardzo mocno.
    • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 28.06.06, 22:08
      Witam serdecznie i dziękuję za wszystkie słowa otuchy i rady.
      Dawno nic nie pisałam.U dziewczynek wielkich zmian nie ma.jest niewielka
      poprawa i oby tak dalej.
      Dominika jest już karmiona przez sondę maminym mlekiem i od poprzedniej środy
      do niedzieli przybrała 20 g.Lekarze mówią, że to dużo.Jednorazowo zjada 5 ml.
      Maleńka Amelka jutro będzioe miała zamykanego botala.jej stan narazie się też
      nie zmienia.Mam nadzieję, że po tym zabiegu będzie lepiej.i oby wylew się
      szybko wchłonął.Jak narazie nico nim nie wiem, czy się wchłania, czy nie.
      Jeśli będę wiedzieć coś jeszcze , to z pewnością napiszę.
      Ale wydaje mi się , że dziwuszki są berdzo silne.Lekarze są zdziwieni
      żywotnością i chęcią życia Amelki, a przed porodem dawali jej cień szansy na
      przeżycie.
      A, i jeszcze taka ciekawostka , obie mają ciemnobrązowe oczka.To chyba rzadkie
      u małych dzieci, prawda?
      Pozdrawiam
      Anka
      • venla Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 28.06.06, 22:18
        To wspaniałe wiadomości, widzisz, twoje córeczki są silne i mają jeden cel -
        jak najszybciej iść do domku. Cieszę się razem z Tobą i trzymam kciuki za
        malutkie siostrzyczki
        • niux3 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 28.06.06, 23:05
          Cześć Venla. Wiesz, ale to nie są córeczki Ankasza - ona jest ich ciocią.
          Wspaniałą zresztą, prawda?
          Moją brzdące też miały odrazu ciemne oczka i tak im zostalo. Teraz to mają
          takie cudownie ciemne jak węgielki.
          Ola patrzyła odrazu po urodzeniu, Kubuś otwarl oczka ok. dwa tygodnie po
          porodzie. Martwiliśmy się,że ma niewyksztalcone gałki oczne. Naszczęście
          niepotrzebnie.

          Pozdrawiam i trzymam kciuki za dzielne panienki.

          Monika, mama Oli (1030g) i Kuby (1075g)/27hbd. Aktualnie 15 m-cy (skończą jutro)
      • gandzia4 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 29.06.06, 01:34
        Trzymam kciuki za panieneczki. Niech jak najszybciej zdrowieją.
      • ewaq Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 29.06.06, 09:03
        Najważniejsze to nie wątpić! Maleństwa to czują i siła rodziców i je wzmacnia i
        dodaje woli życia. Będzie dobrze! smile
    • ankasza Amelka już po zabiegu 29.06.06, 17:35
      nie było łatwo.Przed zabiegiem miała podawaną krew.teraz ma niskie ciśnienie i
      pani doktor powiedziała, że ta doba będzie znacząca.trudno w tej chwili
      powiedzieć coś więcej.
      mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.to chyba bardzo silna, maleńka
      istotka.tyle już przetrzymała, to i to da radę.
      • kawaro Re: Amelka już po zabiegu 29.06.06, 21:03
        Trzymamy kciuki i modlimy się za Maleńką, aby była silna..
    • ankasza Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 18:52
      Amelka po tym zabiegu zamknięcia botala jest w stanie krytycznym, ale
      stabilnym.wszystko za nią robią maszyny.Nawet pokarmu nie przyjmuje.I na
      dodatek jest podejrzenie, że trzeba będzie wycinać jelitka.jak ona to
      przetrzyma?
      Dominice też się niestety pogorszyło.Wczoraj wieczorem odłączyli ją całkiem od
      respiratora i zaczęła się dusić.okazało się ,że po przebytym zapaleniu płuc ma
      prawdopodobnie jakąś torbiel na płucku.jeszcze ma mieć jakieś badania.Chyba
      będzie niezbędna operacja.
      A już tak wszystko wyglądało optymistycznie.myślałam, że już tylko lepiej może
      być.okropnie jest dostawać takie wiadomości.Wszystkiego się odechciewa.
      Ale ciągle z uporem maniaka wierzę, że dziewczynki ze wszystkim dadzą radę.Nie
      dopuszczam do siebie innej myśli.A podobno myśli i słowa mają moc sprawczą.Oby
      tak było.
      • venla Re: Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 20:41
        Tak mi przykro z powodu dziewczynek, mimo wszystko jednak ich malutkie ciałka
        jakoś sobie radzą a dusza się nie poddaje. Trzeba wierzyć, przecież nawet cuda
        się zdarzają. To trudne zachować spokój, kiedy ktoś tak bliski walczy o zycie,
        ale dopóki walczy trzeba wierzyć.
      • mamaigora1 Re: Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 21:57
        Ankasza,
        dziewczynki mają dopiero po 3 tygodnie - przy tak niski tygodniu urodzeniowym
        to zwykle na krok do przodu przypadaja dwa w tył - tak to juz jest, ale wiray
        tracic nie mozna ...
        • tiya Re: Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 22:20
          Ankasza, trzymam kciuki z obie dziewczynki, ale Amelka jest moją ulubienicą.
          Powiedz jej to smile.
        • niux3 Re: Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 22:35
          No właśnie, nie można tracić wiary.
          Przeczytaj wątek "wiara,nadzieja, milość czynią cuda" na naszym forum (str.1).
          Trzeba wierzyć i kochać.
          Kochać mądrze. Nie możemy być egoistami. I może ktoś potępi mnie za to co
          napiszę ale czasem lepiej jest pozwolić odejść, pożegnac się, niż wyrywać ze
          szponów śmierci te maleńkie istotki, które -trzeba to przeznać-ogromnie
          cierpią. Musimy sobie, my jako rodzice, zadać pytanie jak wielkim cierpieniem
          ma być okupione życie naszych dzieci. I nie myslę tu o nas. My jesteśmy w
          takich chwilach najmniej ważni.
          Może macie inne zdanie ale sama żeganałam się z moją Olą dwa razy, pozwalałam
          jej odejśc do Pana jeżeli taka jego wola, wówczas modliłam się tylko o to, żeby
          odchodziła w ciszy w czasie snu a nie np. podczas reanimacji. Ola była w bardzo
          ciężkim stanie, można powiedzieć krytycznym, gdy pani doktor zostawiła nam
          (mnie i mężowi) decyzję odnośnie reanimacji. Mówiła, że przy tym stanie, w
          którym znalazła się Ola nie mają żadnych instrukcji jak postępować. Nie
          zgodziliśmy się na reanimację. Ola miała wtedy prawie 3 m-ce a bylo to niemalże
          rok temu.
          Dzisiaj naszczeście Ola jest z nami. Zdrowa, wesola, śliczna dziewczynka.
          I choć minął rok nie latwo mi o tym pisać. Bardzo dużo przeżyliśmy.

          A to co napisała mamaigora1 to 100% prawda. 1 krok do przodu 2 do tylu.

          Pozdrawiam i cały czas myślę o tych maleńkich istotkach. Śledzę ten wątek na
          bieżąco i wierzę że dziewczynkom również się uda.

          Monika, mama Oli i Kuby (ur. 29.03.2005 / 27 hbd)
          • zorka7 Re: Bardzo niedobrze jest 04.07.06, 09:00
            Niux3, mam takie same odczucia.
            Chodzi o dzieci, nie o nas.
            Żegnałam się z moim dzieckiem i wiem jak to boli. Prosiłam o dobrą śmierć -nie
            myśląc o sobie i tym, z czym zostanę. Nie życzę nikomu.
            Słowa miewają - nie: "mają" - moc sprawczą, a myśli? Nie wiem. Nie ma prostej
            recepty na to wszystko typu: "myśl pozytywnie, to rzeczywistośc zostanie
            zaklęta".
            Warto, na pewno warto nie tracić nadziei.
            Warto też próbować zapominać o sobie.
            Jak pisał Twarowski:
            "Zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz".


            Dziewczynkom z całego serca życzę sił, by pokonać to całe cierpienie i wyjść z
            niego obronną ręką.
      • ania.silenter Re: Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 22:21
        Myślą jestem przy maleństwach. Cały czas.
        • mamamix Re: Bardzo niedobrze jest 30.06.06, 23:48
          Myśle o dziewczynkach. Nawet Ich historię opowiadałam dzis siostrze smile.
          • kawaro Re: Bardzo niedobrze jest 04.07.06, 07:30
            Ciociu co słychać u dziewczynek? Często o nich myślę..
    • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 04.07.06, 14:04
      Wiadomości o dziewczynkach właśnie przed chwilą dostałam i nie wiem na ile są
      dobre, a na ile złe.jeszcze nie posprawdzałam, co to znaczy.

      Dominika ma zaburzenia oddychania i tachykardię (brzmi fatalnie-muszę
      sprawdzić , co to znaczy) i dostaje antybiotyk na płuca.Jej stan jest średnio
      dobry wg słów szwagierki.
      Amelka ma odstawione już leki na ciśnienie i "te morfiny" (kojarzy mi się z
      morfiną, ale czy takiemu maleństwu się daje?).Respirator na 20 (nie wiem czy
      chodzi o procenty, czy o ilość oddechów). I dalej nie robi w pampersa.Podobno
      nie oddała jeszcze smółki.

      Ale najlepszą wiadomośćią jet to, że mama dziewczynek od wczoraj mieszka w
      Poznaniu na stancji.I mleczko świeże na każde karmienie, i przede wszystkim
      obecność mamy.Teraz mam nadzieję, że dziewczynki będą rosły jak na drożdżach i
      szybciutko wracały do zdrowia, i z każdym dniem będą silniejsze dzięki
      obecności mamy.
      • venla Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 04.07.06, 14:09
        Właśnie dzisiaj myślałam o Was, że długo się nie odzywałaś, w tej sytuacji
        kilka dni to dużo. Cieszę się, że mama jest blisko dzieci i teraz to już na
        pewno będzie coraz lepiej dzięki jej obecności. I Amelka i Dominika to dzielne
        i twarde dziewczyny!
    • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 05.07.06, 18:44
      Dziewczyny kochane, dziekuję za Wasze dobre myśli.To takie miłe mieć
      świuadomość, że ktoś , gdzieś daleko, a może całkiem blisko myśli o tych
      maleńkich, dzielnych istotkach.Dziękuję za wasze słowa, bardzo podnoszą mnie na
      duchu.
      teraz chyba będę miała więcej informacji o dziewuszkach, od mamy, która jest na
      miejscu.Myślę , że w ten sposób też się więcej ona dowie niż przez telefon.A
      dla dziewczynek to będzie miało ogromne znaczenie.Szwagierka spędza w szpitalu
      8 godzin dziennie.I dzisiejsze wiadomości chyba są już lepsze (Wy jako bardziej
      doświadczone oceńcie, bo mnie laikowi w tej dziedzinie wydaje się , że jest
      lepiej ).

      Amelka waży już 550g , czyli od narodzin przybrała 110g tylko na odżywianiu
      dożylnym.i oddała do pampersa coś jakby smółkę.Robione miała usg żołądka i
      przewodu pokarmowego i nic niepokojącego z tymi jelitkami nie zauważyli, więc
      ja sobie tak myślę, że zagrożenie zamartwicą jelit (nie jestem pewna czy to się
      tak nazywa) nie jest chyba takie duże.
      Ma dobrą gazometrię i perystaltykę.W tej chwili ma żółtaczkę i na tym się
      najbardziej skupiają.respirator na 28 oddechów - to chyba też nie jest źle??
      Nie wiem, czy już pisałam, ale mierzy 26 cm.jak dla mnie to jest bardzo maleńka
      jak łydka mojej 3-latki.

      Dominika wciąż dostaje antybiotyk na płucka, ale jest jakby trochę lepiej.Wciąż
      jest blada.Lekarzy niepokoi ta tychakardia i niedłudo będzie miała robione echo
      serca.

      Obie kruszynki wkrótce będą badane przez okulistę, a Amelka dodatkowo będzie
      miała usg głowki, żeby sprawdzić , czy wylew się wchłania.Mam nadzieję, że tak
      maleńki mózg zregeneruje się i nie będzie śladów po wylewie.

      A powiedzcie mi, czy tachykardia u Dominiki może być spowodowana respiratorem
      lub przebytym zapaleniem płuc? Lekarze nic nie mówią o przyczynach.
      Ale ja tak sobie spekuluję, że skoro u dorosłego człowieka może być spowodowana
      zaburzeniami oddychania, to może w tym przypadku wpływ ma respirator i nie w
      pełni ukształtowane płucka jak u dziecka donoszonego?
      I tak sobie chyba chcę wmówić, że nie będzie to miało żadnych poważnych
      konsekwencji.Oby!!!

      Pozdrawiam upalnie
      Anka
      • ankasza Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 05.07.06, 18:53
        Zapomniałam dodać, że "te morfiny" to jednak była morfina, którą dostawała
        bezpośrednio po zabiegu.Nie sądziła, że takiemu maluszkowi podaje się morfinę.
        Boże!Ile te dzieciątką muszą przejść.
        Jestem pełna podziwu dla Was i Waszych dzieci.I Wam wszystkim, mamom i
        dzieciom, życzę wszystkiego, co najlepsze i tego, czego najbardziej pragniecie.
        • niux3 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 05.07.06, 21:55
          Bardzo się ciesze, że jest lepiej. Myslami jestem przy was caly czas.
          Pozdrawiamy gorąco, Monika.
          • emilka74 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 05.07.06, 22:02
            Super że dziewczynki tak dzielnie walczą i że z każdym dniem jest
            lepiej.Wszystkiego dobrego kruszynki.
            mama Emilki i Gabrielka jeszcze w brzusiuwink
            • venla Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 05.07.06, 22:12
              Ania, takimi dobrymi informacjami nas dzisiaj uraczyłaś, dziewczynkom teraz jak
              mają mamusię przy sobie to aż się będzie chciało znosić te trudne chwile w
              szpitalu, przecież odliczanie czasu do wyjścia do domku jest w trakcie. Bardzo
              gorąco Je pozdrawiam i Ciebie ich troskliwa ciociu
              • mlagodna Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 06.07.06, 00:06
                Ale się cieszę!!
                Nie zapeszam i trzymam mocno kciuki za dziewczynki!!!
                OBY tak dalej... smile)
                • traganek to bardzo dobre wiadomości 06.07.06, 11:50
                  Trzymamy kciuki za małe.
                  U nas tachykardia była spowodowana podawaniem leku na bezdechy (nie pamiętam
                  jego nazwy). Zosia miała akcję serca nawet 220! Po odstawieniu tego leku
                  wszystko wróciło do normy.
      • gandzia4 Zaciskam kciuki jeszcze mocniej.............. 06.07.06, 10:31
        niech zdrowiejąwink)
    • ankasza Ciąg dalszy wiadomośći o dziewczynkach 12.07.06, 13:44
      o Dominice dodam jeszcze, że zjada już ok.40 ml 8 razy na dobę.O torbielkach na
      płucach pisałam w tamtym wątku.
      No i mama trzyma ją na rękach tak często, jak może.Wczoraj nawet całą godzinę.

      Amelka waży już 690 g i zjada po 9 ml 8 razy na dobę.Mleko mamy naprzemian ze
      sztucznym.Kilka dni temu miała już respirator na 16 oddechów i myśleli nawet o
      odłączeniu jej, ale niepokoił ich wzdęty brzuszek, więc się wstrzymali.
      Dzisiaj niestety respirator już na 30 oddechów i nierówne bicie serca.Po
      badaniach lekarze stwierdzili, że to serduszko jest tak maleńkie i to jest
      powodem.Podejrzewali już , że jej się botal otworzył.

      Teraz czekam na wiadomości o ewentualnym wypisie Dominiki.
      • ankasza Re: Ciąg dalszy wiadomośći o dziewczynkach 12.07.06, 14:13
        Dziś o godz.21 skończą pierszy miesiąc życia smile))
        • agniecha351 dzielne dziewczynki!! 12.07.06, 15:06
          moje gratulacje, cieszę się razem z Wami. Dziewczynki są silne i bojowe.
          Trzymam kciuki!!!
          • zorka7 Re: dzielne dziewczynki!! 12.07.06, 16:59
            Bardzo dobre wieści! Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu - a więc bilans na
            plus, kobietki idą do przodu! Wszystkiego dobrego zatem! smilesmile
        • niux3 Re: Ciąg dalszy wiadomośći o dziewczynkach 12.07.06, 18:14
          Bardzo się cieszę że układa się tak dobrze.
          Oby tak dalej. Caly czas jestem przy Was a w szczególności z Amelką.
          No bo Dominika to już panna niczego sobie.
          Buziaki. Monika
          • iduka Re: Ciąg dalszy wiadomośći o dziewczynkach 13.07.06, 15:18

            dopiero dziś zajrzałąm na ten wątek, choć podczytuję tu w miarę regularnie.
            z polną jesteśmy prawie na bieżąco - 8 kwietnia wróciliśmy do domu po 12 tygodniowym pobycie. jesli masz jakieś konkretne pytania, potrzebujesz dla szwagierki jakiejś praktycznej rady (np. jak przemycić mleko odciągane w nocy w domu wink) ) to pisz na priv idkap@o2.pl
            trzymam kciuki za maluchy
            z nami leżały bliźniaki również ze sporą róznicą wagową, choć nie o tak niskiej masie (duży 1800, mały 880). to mały wyszedł ze szpitala szybciej - potrafił przybierać po 70 gram dziennie, żeby nadrobić to z czego objadł go brat smile
            pozdrawiam
            idka
    • ankasza Ciąg dalszy wiadomości.... 13.07.06, 16:28
      Z płuckami Dominiki jest raczej niewesoło.Jest już opis tomografu i z tego, co
      zapamiętałam, to jest rozedma lewego płucka wraz z licznie rozsianymi zmianami
      torbielowymi i to płucko spycha śródpiersie na prawą stronę.
      Brzmi to okropnie.Konieczna będzie operacja usunięcia płatu płuca.Ale to
      dopiero jak mała będzie miała przynajmniej 3 kg.Operacja będzie robiona w
      Poznaniu, a nie w Łodzi, o czym była mowa na początku.

      Amelka je pięknie i tak też rośnie.Zjada po 20 ml (wczorajszy wpis o ilości
      podawanego pokarmu nie był zbyt aktualny) i dzisiaj już waży pełne 700g.bardzo
      się rozpędziła z rośnięciem smile))
      Jednak brzuszek wciąż duży.Miała robione usg i wszystko jest podobno w porządku
      wewnątrz,a mimo wszystko brzuszek duży i nie wiadomo z jakiej przyczyny.
      I takie moje naiwne chyba tłumaczenie tego - skoro jest taka maleńka, to i
      żołądek też ma mały.I dla maciupeńkiego żołądeczka 20 ml to chyba
      sporo.Człowiek dorosły, kiedy się obje też najczęściej ma powiększony brzuch po
      posiłku.Więc może o to chodzi, skoro lekarze nie widzą żadnej anomalii.
      Ale kombinuje z tym tłumaczeniem sobie wink)

      Pozdrawiam
      Anka
      • traganek Re: Ciąg dalszy wiadomości.... 13.07.06, 16:37
        U nas też przez jakiś czas zastanawiano się dlaczego Antek ma powiększony
        brzuszek. Okazało się, że to rurka od respiratora trochę przepuszczała
        i "pompowała" w niego powietrze.
    • niux3 Re: Maleńkie bliźniaczki - 1213g i 440g/29 tc 19.07.06, 14:48
      Hej, puk puk!
      Co tam słychać u naszych małych , dzielnych panieniek.
      ankasza, czekamy na nowe wieści.
      Buziaki dla Amelki i Dominiki.
      • gandzia4 Podbijam do góry. Co z dziewczynkami???? 20.07.06, 14:11

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka