19.10.06, 12:39
jakiś czas temu pisalam Wam, że moja mała prawdopodobnie będzie nosiła
okularki, bo ma wadę wzroku i zezik. Dla pewności jednak lekarka wysłała nas
do swojej kolażanki po fachu, specjalistki pracującej w klinice okulistyki
dziecięcej. I specjalistka stwerdziła, że nie ma żadnej wady wzroku, okulary
niepotrzebne, ale za to zaleciła coś takiego na zlikwidowanie zeza:
zakraplanie oka mniej zezującego (więc teoretycznie sliniejszego) atropiną
przez 2 dni, odczekanie aż przestanie działać, i potem znowu 2 dni i tak 4
razy. Czy ktoś z Was spotkał się z taką metodą leczenia zeza? A mże ja coś
źle zrozumiałam i to ma służyć czemuś innemu?
Obserwuj wątek
    • gaja78 Re: Zez 19.10.06, 23:42
      Angelika ja nie mam żadnego doświadczenia w leczeniu zeza u dzieci, ale mój mąż
      ma lekkiego zeza i efektem tego "defektu" jest to, że patrzy na świat jednym
      okiem, drugie oko - mimo że fizycznie zdrowe - jest nieużywane.
      Prawdopodobnie chodzi o to, żeby zaburzyć zdolności akomodacyjne silniejszego
      oka, żeby zmusić to słabsze do pracy i w efekcie wykształcenia się prawidłowych
      połączeń nerwowych. Czyli może to być profilaktyka efektu, jaki ma miejsce u
      mojego męża. Mąż mówi, że jego próbowano leczyć jako starsze dziecko zmuszając
      do ćwiczeń wzrokowych przy zasłoniętym silniejszym oku. Niestety to już nic nie
      dało - było za późno.
      • angelika.ka Re: Zez 20.10.06, 09:14
        Oooo! Cześć gaja!!!! :o)))
        Teraz rozumiem... Mam nadzieję, że to pomoże. Najśmieszniejsze jest to, że my z
        mężem tego zeza wcale nie widzimy, tylko wszyscy wokół, ale tak podobno bywa -
        rodzice widzą swoją pociechę przez różowe okulary ;o)
        • gaja78 Re: Zez<a href="https://forum.gazeta.pl/forum/0,0.html" target="_bl 20.10.06, 09:50
          angelika.ka napisała:

          > Oooo! Cześć gaja!!!! :o)))

          wink))

          > Teraz rozumiem... Mam nadzieję, że to pomoże. Najśmieszniejsze jest to, że my
          z mężem tego zeza wcale nie widzimy, tylko wszyscy wokół, ale tak podobno bywa -
          > rodzice widzą swoją pociechę przez różowe okulary ;o)

          u mojego męża zeza widzą tylko okuliści, nikt poza tym smile
          • angelika.ka Gaja - rzuć linkę jeszcze raz... 20.10.06, 20:23
            bo nie wiem o co chodzi...
            • gaja78 Trochę późno odpowiadam ... 26.10.06, 22:49
              Ten link w tytule to była pomyłka, nie wiem jak tam się znalazł. To nie miało
              nic znaczyć, sorki za zamieszanie smile
    • kitka1977 Angelika 20.10.06, 10:25
      Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli masz jakieś wątpliwości co do diagnozy
      lekarskiej ( jezeli lekarka karze iśc do koleżanki w celu uzyskania pewności)to
      chyba poszłabym do jeszcze jednego lekarza! Nie jestem absolutnie żadna
      specjalistką w tej dziedzinie ale ja np. swojemu synkowi wpuszczałam atropinę
      zeby rozszerzyc źrenice przed badaniem oka (nie wiem nic o dzialaniu leczniczym
      atropiny a w szczególności na zezujące oczko). Tak jak pisałam wcześniej chyba
      poszłabym jeszcze do 3 lekarza i upewniła się ze postawiono własciwą diagnozę.
      Znam bardzo dobrych 2 lekarzy okulistów dziecięcych ale nie wiem skąd jesteś??
      • angelika.ka Re: Angelika 20.10.06, 10:56
        z Katowic
    • magda_w24 Re: Zez 20.10.06, 20:11
      Ja się spotkałam.Moje koleżanka też tak leczyła zeza córeczce.Tylko ona
      zakrapiała 2 tyg prawe potem lewe,przerwa itd.Jeśli chodzi o rezultaty to nie
      wiem zresztą ona przestała po 4-5 miesiącach zkrapiać
      • angelika.ka Re: Zez 20.10.06, 20:16
        No właśnie my też mamy tak ze 4 razy robić, z przerwami. A masz jakiś kontakt z
        tą koleżanką - mogłabyś delikatnie dowiedzieć się, czy to pomogło?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka