justynapsoda
10.06.07, 01:08
Dzis przeszłam strasznego. Kacperek leżał mi na ramieniu i próbowaliśmy
przystawiać go do piersi. Nie udawało sie wiec pielęgniarka nakarmiła go
przez sonde i sobie poszła.Zostałam sama kiedy Kacperk przestał nagle
oddychac, saturacja pomału mu spadała ale myslałam że zaraz się podniesie jak
zwykle. Tak się jednak nie stało.Spadła do zera, akcja serca tez zaczęła
ostro spadac = cały czas nie bylo nikogo obok mnie.Zaczęłam więckrzyczęc
pomocy, w końcu właczyłam alarm i przyleciała twierdzać że widziała na
monitorze w drugim pokoju,Kacper był siny...przeraziłam sie.Uciekłam i
zawołałam nastepną pielęgniarke do pomocy.Po reanimacjii zaczał
oddychac.Jednak ja niemoge zapomniec..boje sie ze zrobi tak znów i nikogo tam
nie bedzie, mam go cały czas przed oczyma,nie wiedziłam ze te bezdechy tak
straszliwie sie objawiają..mówią że miał trochę wydzieliny w gardle..niewiem
ale BOJE sie tak samo jak na poczatku.A miałam nadzieję że najgorsze juz za
nami.