Dodaj do ulubionych

Achilles, 23.07.08, 28 tc

20.08.08, 19:20
Achilles rośnie (1500g), ale nie chce jeść co 3 godz. Wrócił na karmienie co 2
godz. A już miał iść do łóżeczka zamiast inkubatorka. Męczy się też jak jest
karmiony piersią. Szybko zasypia - wypija 3-5 ml.
W ogóle to jestem zmęczona. Rano wstaję, by męża odwieźdź do pracy, potem do
domu, odciągam mleko, jadę do szpitala, potem znów do domu, potem znów po
męża, potem sprawy różne i na 21 znów do szpitala. Niestety mamy tylko 1
samochód. Odkąd urodziłam, mąż poszedł do pracy (wcześniej zajmował się
starszym synkiem, ja pracowałam), ale samochód jest jeden. Na komunikację
miejską nie ma co liczyć.
Niedługo mąż się wyprowadza bo znalazł fajną, lepszą pracę, ale tam nie można
Achilleska zawieźć bo nie ma oddziału noworodkowego. Najbliższy godzinę lotu
samolotem... My dołączymy później... Boże ale tu są odległości... Samochodem
nie nadążam...
Obserwuj wątek
    • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 20.08.08, 19:24
      A Wy jak często bywacie w szpitalach u swoich maluszków? I też tacy umęczeni
      jesteście? Ja śpię po 5 godzin przez to jeżdżenie. A y drugiej strony jak nie
      pojadę do niego to mam wyrzuty sumienia...
      • monikamadzia Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 20.08.08, 19:59
        Witaj!!! my na początku do Madzi jeździliśmy codziennie ale niestety później co
        drugi dzień ze względów finansowych nie dawaliśmy rady a paliwo nas
        pochłaniało,chociaż mieliśmy do szpitala 30 km,no ale w dwie strony 60, a zanim
        urodziłam to mój mąż codziennie był u mnie w szpitalu tak przez 3 tygodnie do
        mnie jeździł bo dostawałam w głowę i na psychikę. Też miałam straszne wyrzuty
        sumienia że nie jesteśmy codziennie w szpitalu u Madzi ale mleczko ściągałam i
        można było zostawić w banku mleka. Z lekarzem byliśmy umówieni na tel, zawsze
        można było zadzwonić po 20 każdy z rodziców i zawsze dostaliśmy wyczerpującą
        odp, chyba że rodził się inny wcześniaczek to można było zadzwonić nawet o 24.
        Codziennie zaczęłam jeździć jak Madzie przeniesiono do łóżeczka.pozdrawiam.

        Madzia 31tyd 820g fotoforum.gazeta.pl/5,2,monikamadzia.html

        • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 20.08.08, 20:34
          Ja staram się być 2 razy dziennie. Nie jest daleko bo ok 15km w jedną stronę.
          Ale są inne rzeczy do zrobienia (zwłaszcza to wożenie męża do pracy - 40 km w
          jedną stronę). Jak on by wziął samochód to ja już do szpitala nie pojadę. Ale
          też jest drugi synek. Co prawda teraz jest z nami teściowa, ale niebawem wraca
          do domu. Potem mąż wyjedzie, a ja muszę zgodzić opiekę nad dzieckiem i podróże
          do szpitala... Wiktor chodzi do szkoły więc w szpitalu będę mogła bywać tylko w
          ciągu dnia, nie wieczorami... Szkoda, bo wtedy jest tak cicho, nie kręcą się
          odwiedzający, jest ciemno, można sobie posiedzieć z maleństwem...
    • iksantia Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 21.08.08, 18:57
      A nie mogłaś z nim zostać w szpitalu? To bardzo ułatwiłoby Ci życie, karmiłabyś
      na żądanie, mogłabyś mu poczytać, głaskać, mówić do niego.. a nie stresować się
      tym, że macie 1 auto. Nie byłabyś tak zmęczona. Starszy synek na pewno by to
      zrozumiał, jest duży, tym bardziej mąż, że teraz przez niedługi czas, tak
      naprawdę jesteś potrzebna Małemu. Moja córka tez po 2 miesiącach w szpitalu
      (leżała przed urodzeniem) chciała przyjeżdżać do Małej 2 x dziennie, ale
      zrozumiała, że Mała czuje ją, jak jest przy niej, że jej potrzebuje i została,
      na tzw. dobach laktacyjnych, mimo, że tylko ściągała pokarm. Ale była z nią, gdy
      Mała jej tak bardzo potrzebowała. Tak samo, gdy Mała miała operację na oczka,
      była z nią i chociaż tylko przytuliła albo pogłaskała. Dzieci czują, że są ważne.
      • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 22.08.08, 09:22
        Teoretycznie tak, ale wówczas starszy synek zdany byłby tylko na siedzenie w
        domu. Kto by go zabrał na plac zabaw? A w ogóle to przecież trzeba w domu coś
        robić, pojechać po zakupy itp. A druga rzecz to że mąż jeździ pod moim nadzorem.
        Nie zamierzamy płacić fortuny za instruktora (nie stać nas zresztą).
        Zresztą w szpitalu są łóżka dla tych mam, które mają dzieci w ciężkim stanie
        bądź są z bardzo daleka.
        No i fakt, że wszystkie sprawy (bank, mieszkanie - przeprowadzamy się itp.)
        muszę załatwiać ja, jako że mąż nie zna zbyt dobrze języka.
        Teściowa niebawem wyjeżdża i zostanę całkiem sama. Jak wówczas pogodzić
        wszystko..? Chociaż tyle lat radzimy sobie sami to i teraz damy radę.
        Ale ja tu smęcę, a życie i tak robi niespodzianki.
        Przecież mieliśmy się już teraz wyprowadzać, a tu nic z tego, pojedzie tylko
        mąż, bo maleństwa tam nie przewiozą, bo tam nie ma szpitala dla takich dzieci.
        No to sobie poczekamy... A potem po wyjściu ze szpitala czeka nas długa podróż.
        Dowiedziałam się, żeby kupić łóżeczko do samochodu zamiast fotelika. Zresztą
        podobno nie jest polecane dla żadnych noworodków podróżować w foteliku ze
        względu na pozycje, a co dopiero wcześniaczki!
        www.thenewparentsguide.com/preemie-car-seats.htm
        • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 22.08.08, 09:22
          A może ktoś używał tych (lub innych) łóżeczek do samochodu?
          • morepig Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 22.08.08, 11:53
            poczytaj o gondolach tu:
            fotelik.info/pl/art/gondola_czy_fotelik_samochodowy,17.html
            jesli nie ma wskazan medycznych to lepiej jest miec fotelik, pozycja embrionalna
            jest fizjologiczna a wozone sa w fotelikach nawet dzieci urodzone z waga 600g.
            wazne jest co lekarze mowia o noszeniu i foteliku.
            • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 22.08.08, 12:03
              Gondoli to sobie nie wyobrażam wstawić do samochodu! No chyba że ktoś ma potężną
              limuzynę smile
              Wszyscy mi odradzają fotelik, jako że źle się w nim dziecku oddycha. No, chyba
              że na podróż ze szpitala do domu. Ale my zamierzamy się przeprowadzić i cała
              podróż będzie trwała samochodem 12 godz. i drugie tyle promem.
              Zgadzam się co do pozycji. Dlatego zamierzam go nosić w chuście, a nie wozić w
              wózku. Zresztą pchanie wózka po górach wydaje mi się trudniejsze niż noszenie w
              chuście.
              Porozmawiam jeszcze z lekarzem ale pielęgniarki stanowczo odradzają car seat.
        • traganek Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 22.08.08, 09:45
          Nie przesadzaj. I tak masz dobrze. Ja miałam jednego bliźniaka w
          domu a jego siostrę bliźniaczkę przez prawie rok w spzitalu. Byłam
          na macieżyńskim, zwolnieniach lekarskich. Mąż musiał zrezygnować z
          pracy i otworzyć działalność, żeby móc pracować w nocy. Spędzaliśmy
          w szpitalu 24 h na zmianę- musiałam jedną dobę być z jednym
          bliźniakiem a drugą dobę z drugim. W szpitalu nie było mowy o spaniu
          w nocy bo wciąż musiałam pilnować saturacji i karmić Zosię co 1,5- 2
          godziny (mogła jeść tylko minimalne porcje ze względu na refluks).
          Spałam max 5 godzin raz na dwie doby. Do tego wciąż słyszałam od
          lekarzy, że Zosia prawdopodobnie nigdy nie wyjdzie ze szpitala. Ale
          dało się żyć bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i życie moich
          dzieci niż własny komfort. Chyba mało jeszcze wiesz o życiu skoro
          dla Ciebie problemem jest kto wyjdzie z drugim dzieckiem na spacer.
          Ja wiem, że bardzo dużo osób jest w o wiele gorszej sytuacji niż ja
          byłam i dziękuję Bogu, że nie dotknął mnie gorszy los. Ciesz się tym
          co masz i dawaj dziecku, które jest ciężko chore w szpitalu jak
          najwięcej siebie- ten okres jest jedynym w życiu, nigdy już nie
          wrócisz do takich chwil.
          • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 05.09.08, 23:26
            Achilles ma się dobrze. Nie przybiera co prawda na wadze tak szybko ale toleruje
            pokarm i coraz częściej ssie pierś. Badanie na retinopatię wyszło dobrze,
            chociaż podobno im bardziej dziecko starsze, tym ryzyko większe.
            Niestety nie mogę starszego synka zostawić w domu samego, bo ma dopiero 5 lat. W
            szpitalu mogę być tylko jak jest w szkole. Potem muszę się nim zająć, zrobić
            zakupy, obiad, itp. Teściowa wyjeżdża już jutro, mąż odleciał tydzień temu, bo
            dostał pracę tam gdzie szukał i tam gdzie chcieliśmy się wyprowadzić, by dzieci
            miały zdrowy klimat, spokojną, małą, kameralną szkołę. Tylko Achilles się
            pospieszył i pokrzyżował plany! No a ja jeszcze mam do tego organizować
            przeprowadzkę!
            • jolantusia1 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 06.09.08, 10:15
              najważniejsze że z małym wszystko w porządku a cała reszta - kobieta silna jest
              więc na pewno sobie poradzisz. Pozdrawiam
            • niuniadr Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 06.09.08, 11:34
              Musisz być silna, najważniejsze, ze mały czuje się dobrze.Ja byłam
              strasznie zagubiona po wczesniejszym porodzie, cały świat mi się na
              głowę zawalił.Mój mały był w krytycznym stanie i nie dawali mu szans
              na przeżycie, a w dodatku jeszcze w ciąży rozpoczęłam drugie studia,
              mąż miał problemy w pracy (niewypłacalna stała się firma), te
              codzienne dojazdy i ciągła obawa o zycie małego i strach przed
              każdym telefonem.My mamy wczesnniaczków musimy być dzielne, dasz
              radę i nie możesz tylko wątpić w swoją siłę.Trzymaj sie dzielnie,
              podrawiamy
              • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 11.09.08, 20:15
                Waga już dochodzi do 2 kg! Niestety nie jest to zbyt szybki postęp, więc do moje
                mleko mieszają ze sztucznym mlekiem. Trochę było przy tym afery, bo mnie nie
                powiadomili o decyzji dietetyka, po prostu ktoś zapomniał.
                Na szczęście transfuzja nie będzie potrzebna. Szpik kostny produkuje czerwone
                krwinki.
                Trochę mnie zmartwili bo sugerują, że być może trzeba będzie w domu używać
                tlenu. A ja mam się wyprowadzić. Więc trzeba się zastanowić jak to wszystko
                zorganizować. Szpital instaluje to w domu (cóż, musiałabym powiadomić
                właściciela, jako że dom wynajmuję, dostawcę prądu itp.), zamontować butlę w
                samochodzie (ciekawe czy na prom można?), a w tym czasie szpital by organizował
                cała sprawę z miejscem, gdzie jedziemy. Ale żeby było wesoło my nie mamy tam
                jeszcze wynajętego mieszkania, a w hotelu (jak mój mąż teraz) przecież mieszkać
                nie będziemy! Po takiej burzy mózgów lekarz uznał, że lepiej w tej sytuacji
                potrzymać trochę dłużej Achillesa w szpitalu i oddać go nam gotowego do podróży
                smileNo a poza tym może w ogóle nie będzie już potrzebował tlenu - uznali. Jeszcze
                przed nami przecież długa droga. Ma podgrzewany materacyk, często karmiony przez
                rurkę, choć coraz chętniej je z piersi i butelki.
                Ale tak prawdę mówiąc to są małe problemy, właściwie żadne jak poczytałam co
                ola_mi pisze o bliźniaczkach sad
                • traganek Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 07:58
                  Mam mieszane uczucia kiedy czytam to co piszesz. ?Może to przykre,
                  ale odbieram to tak, że dla Ciebie ważniejsze są Twoje własne sprawy
                  (typu przeprowadzka) niż zdrowie Twojego dziecka. Chyba nie zdajesz
                  sobie sprawy jak niebezpieczne może być przewożenie dziecka pod
                  tlenem w czasie przeprowadzki. Twoje dziecko jest chore i musisz się
                  z tym na razie pogodzić.
                  • tartulina Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 08:28
                    Częściowo podpisuję się pod tym co napisała Traganek,ale też nie zazdroszczę Ci sytuacji, w której się znalazłaś.Wyobrażam sobie,jaki musisz czuć niepokój,że nie masz gdzie zabrać Synusia.Życie pisze różne scenariusze.Mocno trzymam kciuki,żeby Ci się wszystko ułożyło i dzieciaczek mógł odbyć podróż do nowego miejsca zamieszkania.Dużo zdrówka dla Achillesa i samych dobrych wiadomości dla Ciebie!Trzymaj się!
                    Pozdrawiam.Agnieszka(mama córy 22/23tc i syna 36tc)
                  • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 08:31
                    No przecież w szpitalu mi powiedzieli, że z taką małą butlą tlenową normalnie
                    się z dzieckiem chodzi po dworzu i w samochodzie. Po prostu są dzieci, które nie
                    muszą przebywać w szpitalu jednak potrzebują pomocy w oddychaniu. I wówczas
                    rodzice prowadzą normalne życie - jedynie ciągnie się wszędzie butlę z tlenem.
                    Zresztą, na samym początku, kiedy był w inkubatorze, szpital mnie się pytał czy
                    chcę przenosić się już teraz, bo można zorganizować transport helikopterem, bo
                    oni już mieli taki przypadek. Czyli takie rzeczy się robi.
                    Nie prawda, że moje sprawy, jak tu ujęłaś, są ważniejsze. Po prostu chcę
                    wreszcie dołączyć do męża i nie stać nas na wynajmowanie dwóch domów.
                    No i to, jak to przeżywa 5 letni synek. Po szkole jedzie ze mną do szpitala,
                    widzi, że ja już nie mam tyle czasu dla niego, tęskni za tatą... Ja wiem, że mam
                    dziecko wymagające poświęcenia, ale mam też dziecko, które nie może czuć się
                    odrzucone i zaniedbane z tego powodu. Po prostu staram się wszystko pogodzić.
                    • super.wilczyca Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 13:05
                      Jak moja Wiki ( 26 tc, 880 gram) leżała w szpitalu to i ja i inne mamy
                      chciałybyśmy mieć taki problem jak brak drugiego samochodu. Jeździłam po 4 razy
                      dziennie autobusem do szpitala, wracałam do domku tylko na odciągnięcie mleczka
                      - ale nigdy nie powiedziałam że jest mi ciężko. Zastanów się się troszeczkę, bo
                      przy problemach Maluszków o jakich czytamy - wydajesz mi się - przepraszam za
                      określenie - egoistką.
                      • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 14:25
                        Faktycznie, nie ma sensu rozmawiać...
                        • tolka11 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 14:52
                          Ale przecież po to jest forum, żeby się dzielić i tym dobrym i tym
                          złym. Jesteśmy,żeby się wspierać. Achilles urodził się mocno
                          przedwcześnie i Bogu dziękować, że tak ładnie z tego wychodzi.
                          Rozumiem twoje rozterki. Moje pierwsze dziecko jest donoszone, a
                          następne to wczesniaki i bardzo wazny jest czas poświęcony temu
                          starszemu w domu. Naprawdę bardzo wazny. I dobrze, że o tym myślisz,
                          piszesz i szukasz rozwiązania.
                          I cieszę się, że z małym lepiej, a lekarze normalni ludzie proponują
                          ci pomocsmile
                          • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 15:21
                            Może ci co krytykują mają rodziny, rodziców gdzieś niedaleko, którzy czasem
                            wpadną, wsparcie u przyjaciół? Ja jestem sama. Mąż bardzo daleko, setki
                            kilometrów stąd. Przecież musi pracować. Jestem codziennie w szpitalu i widzę
                            babcie i dziadków przychodzących z rodzicami, ich rodziny i przyjaciół. A ja nie
                            mam nawet kogo przyprowadzić. I nie mam z kim porozmawiać.
                            A starszy synek też potrzebuje mojej obecności i uwagi. Nie chcę utracić z nim
                            więzi. On musi w tym uczestniczyć (choćby te godziny spędzone w szpitalu) ale
                            nie może się czuć przeciążony. To jeszcze małe dziecko, mimo że bardzo
                            samodzielny i wiele rozumie.
                            Próbuję pogodzić wszystkie obowiązki. I jakoś dam radę, bo na wszystko jest
                            sposób. Ale najgorsza jest ta samotność; to, że najbliżsi daleko; że nie ma z
                            kim pogadać...
                            OK, może to nie to forum. Może tu dzielimy się innymi problemami. Jeśli tak, to
                            w porządku.
                            • ania.silenter Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 15:56
                              ann_a30 napisała:


                              > OK, może to nie to forum. Może tu dzielimy się innymi problemami. Jeśli tak, to
                              > w porządku.

                              Ja Cię rozumiem i nie boję się napisać, że było mi ciężko (nigdy nie aspirowałam
                              do miana Matki-Polki Męczennicy), kiedy Ola była w szpitalu i to pomimo, że
                              miałam ogromne wsparcie mojego męża i żadnych innych dzieci do ogarnięcia.
                              Współczuję Ci, że musisz się jeszcze martwić o starszego synka - to musi być
                              ciężkiesad. Forum jest właśnie po to aby się wyżalić nawet jeśli Twoje problemy
                              będą się innym wydawały mało istotne.
                              Dbaj o swoje samopoczucie psychiczne - jeśli będziesz w formie to tym
                              najbardziej pomożesz swojemu dziecku.
                              pozdrawiam i pisz co u Achilleskasmile
                              • jolantusia1 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 12.09.08, 22:47
                                dziewczyny mają rację. Właśnie po to jest między innymi to forum, żeby się
                                wygadać, szukać wsparcia. Cieszy bardzo jak dziecko ładnie wychodzi na prostą,
                                ale w twojej sytuacji kiedy jesteś sama naprawdę ciężko podjąć decyzję, czy być
                                ze starszym dzieckiem, czy z młodszym, czy już transportować małego czy dać
                                sobie czas. A skoro tego nie wiesz to radzisz się na forum. Po to ono jest
                                właśnie. Rozumiem cię chociaż ja zostałam mamą wcześniaka gdy starszy syn miał
                                już 12 lat. Mogłam sobie pozwolić zeby siedzieć całymi dniami z małym, ale
                                jednocześnie biłam się z myślami co w tym czasie robi starszy. Na pewno dasz
                                sobie radę ze wszystkim , bo już dajesz z tego co piszesz. Może już niedługo
                                mały przestanie być tlenozależny a wtedy nie będzie już problemu z
                                przewiezieniem dziecka do nowego domu. Głowa do góry i pisz co u małego i jak
                                sobie ty radzisz. Pozdrawiam
    • symilek Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 13.09.08, 07:43
      Ja cię doskonale rozumiem (chodzi mi o twojego starszego synka)!!!!
      Gdy ja musiałam dojeżdżać do maleńkiej(26 Hbd/700 g) az 150 km i
      zostawiać starszą córcię z babcią (choć czasem jeździła z nami i
      bawiła sie na przyszpitalnym placu) to serce mi krwawiło. Urodziłam
      w kwietniu bliźniaczki , druga córcia nie przeżyła ,a moja starsza
      zaczęła sie jąkać....Ma 3 lata i 8 miesięcy, więc jak każde dziecko
      potrzebuje mamy.A teraz ciągamy ja po szpitalach, przychodniach, bo
      nie mamy z kim zostawić, więc nie jest to łatwe, bo jej się
      nudzi....pewnie, że wolałaby pobiegać z dzieciakami, no ale
      cóż.....Na szczeście przeszło jej jąkanie , ale teraz strasznie
      zwraca na siebie uwagę otoczenia:jest głośna,dużo mówi, ciągle chce,
      abym ją przytulała itd.....A tu maleńka też mnie potrzebuje ...A co
      do rodziny (moją to wszystko przerosło, choć mam ich blisko, czasami
      nie wiedzą , a może nie chcą wiedzieć, z jakimi problemami nmmusimy
      się borykać....sad((()
      Długa droga przed nami mamami wcześniaczkamismile

      Powodzenia!!!
      mama Kamilki,Kingi i Aniołka Olgi
      • traganek Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 13.09.08, 09:36
        A czy lekarze wspominali Ci o pewnym MAŁYM problemie technicznym
        jakim jest stałe uzupełnianie tlenu w butli? Wiesz ile waży taka
        butla? Ja miałam jedną z najmniejszych- tlenu starczało na parę
        godzin a była cholernie ciężka. Po zużyciu musiałam jechać i
        uzupełniać tlen. Czy masz w pobliżu taką dyspozytornię tlenu.
        Znacznie lepszy jest koncentrator tlenu ale jego się nie przenosi,
        na pewno nie można zabierać na spacer.
        • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 13.09.08, 10:45
          O szczegółach posługiwania się tlenem jeszcze się dowiem. Z informacji, jakie
          dostałam, czytam: 'Concentrators can be put in the car. But if you do move the
          concentrator, you need to tell your oxygen company.The concentrator should be
          upright on the back seat, restrained by a seat belt or in the car boot'. Dalej
          piszą jak przewozić przenośne butle.
          Póki co, to jednak transfuzja okazała się konieczna. Mają nadzieję, że się od
          razu poprawi saturacja. Wczoraj w ogóle mu odjęli tlen, ale jak przestał sobie
          radzić, nastawili na samo powietrze. W dużej mierze jest więc na powietrzu, jak
          saturacja spada, nastawiają tlen na 0,01 - 0,02. Kiedy się poprawia natychmiast
          redukują do samego powietrza.
          • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 16.09.08, 10:28
            I wszystko było już tak dobrze... Rosła waga, ładnie jadł z butelki, tlen nie
            było potrzebny. A tu się wczoraj dowiaduję, że ma jakąś infekcję. Niewiele mi
            powiedzieli, bo sami nie wiele wiedzieli. Zadzwonili w nocy ze szpitala. No więc
            zaraz do niego jadę.
            Starszy synek przeziębiony, ale wysłałam go mimo to do szkoły, bo przecież go ze
            sobą do szpitala nie wezmę. Zresztą jak by go zobaczyli takiego kaszlącego, to
            pewnie by nie wpuścili na oddział.
            • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 30.09.08, 22:49
              Achilles ma się dobrze. Waży już 2.364 kg. Już nie jest na tlenie i jak tracing
              dobrze wypadnie (jak to jest po polsku?) to będziemy się szykować do domu.
              Cóż, car bed dopiero zakupiony i jest w drodze z USA. Mam nadzieję, że na czas
              dotrze. A wygląda tak:
              www.preemie.com/Cosco-Dream-Ride-Car-Bed-and-Car-Seat--Updated-Version_p_531.html
              Mam zwykły fotelik Graco, ale nie jest to dobry pomysł. Zwłaszcza jak się
              przemierza duże odległości samochodem. Sama przeprowadzka zajmie mi ze 3 dni. W
              szpitalu nie mają zastrzeżeń co do podróży.
              Kupiłam chustę, ale jeszcze nie wypróbowałam. Wózka z przyczyn
              klimatyczno-geograficznych, ale też psychologicznych, używać nie będę.
              Jakoś kończy się powoli pobyt w szpitalu. Jeszce trochę pobędziemy, ale wiele
              przeszliśmy. Pytanie, co przyniesie przyszłość...
              • kicius_85 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 30.09.08, 22:55
                Bardzo się ciesze ze z Twoim synkiem już lepiej i ze niedlugo bedzie z wami w
                domku!!!!
                co do tego car bed wiesz co ostatnio znalazłam na internecie chyba z firmy
                chicco takie specjalne czesci które doczepia sie do gondoli od wózka zeby mozna
                było ja umocowac jakk fotelik i do tego jest jeszcze taki pas zeby dziecko w tym
                zapiac..zastanawiam sie czy to dobre jestsmile
                • skomroch1 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 30.09.08, 23:51
                  A jak z USG główki? I z oczami?
                  I nie martw się, masz męża, dwoje dzieci, będziesz mieszkała w górach.To
                  najgorsze za wami.
                  My np.cierpimy z powodu kiepskich finansów, ja nie pracuję bo nasz synek musi
                  być rehabilitowany a mój mąż dwoi się i troi a i tak ciężko. Same zajęcia z
                  rehabilitantką to 400 zł miesięcznie a mąż stracił dodatkowa pracę którą
                  miał.Ale wiem, że to tylko pewien etap, przejdzie, a synek, nasz cud jest tu z
                  nami.Będzie dobrze.
                  • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 01.10.08, 00:01
                    Skomroch - oczka w porządku, główka też.
                    Co do finansów - rozumiem. Naprawdę. I przykro mi to słyszeć, że ludzie muszą
                    płacić za leczenie dziecka. Wiem, co to problemy z mieszkaniem, pracą,
                    finansami... Oj, wiem...
                    A mieszkać będziemy na Szetlandach smile Czyli na końcu świata smile
                • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 30.09.08, 23:55
                  Tak, ludzie używają gondoli zamiast fotelika. Mniejszy wydatek, a taki car bed
                  długo nie posłuży. Potem i tak dziecko przesiądzie się na zwykły fotelik, bo z
                  łóżeczka samochodowego dość szybko wyrośnie.
                  Jednak gondola jest duża - przecież normalnie używa się jej aż dziecko nie
                  zacznie siedzieć. U mnie zajęła by całe tylne siedzenie, więc odpada. A nie
                  posadzę już starszego synka, a z przodu nie będę go wozić, mimo iż nie ma
                  przeciwwskazań. Po prostu uważam to za mniej bezpieczne.
                  A inna rzecz - wózka nie kupuję.
                  Co do fotelików to widziałam że Bebe Confort jest najbardziej rozłożony do tyłu.
                  Aczkolwiek jest to wciąż pozycja nie dla wcześniaka. Moim zdaniem oczywiście.
                  No, może na podróż ze szpitala do domu, ale nie na dłuższe podróże. Zresztą, nie
                  zaleca się używania fotelików u dzieci urodzonych o czasie powyżej 40 min.
                  • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 02.10.08, 20:34
                    Waga rośnie. Już 2.506 kg. Prawdopodobnie pod koniec przyszłego tygodnia
                    wyjdziemy. Chcą zrobić wszystkie możliwe badania jeszcze przed wyjściem i
                    zaaranżować co się da w nowym miejscu zamieszkania.
                    A mnie czeka horror z pakowaniem, sortowaniem itp. Wszystkie graty weźmie chłop
                    na ciężarówkę i pojedzie, ale ile ja się tych kartonów nadźwigam... Ale nic to -
                    nie takie przeprowadzki przechodziłam smile
                    • niuniadr Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 02.10.08, 21:06
                      Bradzo ładna waga, kawał "chłopa" z Achilleska się zrobiło.Bardzo
                      dobre wieści, życzę WAm, żeby wszystko było dobrze i żeby mały
                      wyszedł ze szpitala tak jak to jest planowane smile A Tobie życzę duzo
                      siły i jak najszybszego uporania się z przeprowadzką, dasz radę,
                      jesteś dzielna i poradzisz sobie ze wszystkim smile Już niedługo w
                      pełni odczujesz jak to mieć znowu maleńkie dzieciątko w domu, więc
                      oszczędzaj siły smile Bo już pewnie odzwyczaiłaś się troszeczkę od
                      pieluszek, kąpieli itp., bo co w szpitalu to w szpitalu, a w domciu
                      trzeba sobie samemu radzić, ale jesteś dzielna kobietką i ze
                      wszystkim sobie swietnie poradzisz.Duzo zdrówka dla dzieciaczków i
                      jak najszybszej przeprowadzki.
                      Pozdrawiamy serdecznie
    • kamia06 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 04.10.08, 01:48
      No to rzeczywiście na koniec świata Was "wywiało". Super, ze Mały na dniach wychodzi ze szpitala. A przeprowadzka jest w pierwszej dziesiatce najbardziej stresujacych wydarzeń w życiu (chyba nawet w pierwszej piątce) nic więc dziwnego, ze sie tym stersujesz, masz prawo. Wierzę, ze ze wszystkim sobie poradzisz, cóż, nie masz wyjścia. Najważniejsze, że Achilles tak ladnie sobie poradził!
      Chociaż w miarę dobra forma psychiczna Mamy tez jest ważna, trudno mowić tu o egoiźmie, a wszystkie wiemy, jak trudne to są chwile w zyciu calej rodziny. Dobrze przynajmniej, ze w szpitalu tacy pomocni sa, bo tu w Polse to często zostawiają rodziców na przyslowiową pastwę losu.
      Daj znać,jak się wszystko układa.
      Pozdrawiam
      • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 07.10.08, 20:03
        My już wkrótce wychodzimy! Czekamy tylko na ostatnie badania, a poza tym szpital
        nie puści nas, póki nie załatwi wszystkiego w miejscu, do którego się
        przeprowadzamy - lekarz pierwszego kontaktu, health visitor (coś jak
        pielęgniarka odwiedzająca w domu, pośrednicząca w sprawach socjalnych,
        rodzinnych, zajmująca się szczepieniami, doradzająca w wielu sprawach itp.)
        Wczoraj mieliśmy kolejne badanie oczek. Wszystko w porządku, następne dopiero za
        rok. Dziś natomiast badanie słuchu - też dobrze.
        Poprawiło się z karmieniem - tak więc nie ma potrzeby dokarmiania, kiedy
        wrócimy do domu. Mam przynajmniej taką nadzieję. Póki co nie starcza odciąganego
        przeze mnie mleka. Jak jestem tam to karmię piersią, trochę przywiozę z tego, co
        ściągnę w domu, ale nie wystarcza. Mam wrażenie, że laktator nie ma takiej siły
        ssania jak dziecko.
        No i wreszcie przyszedł car bed - chyba długo nam nie posłuży, może jakieś 2
        miesiące. Teoretycznie jest on od 2.3 do 9 kg, ale nie wierzę, że można tam
        zmieścić 9 kilogramowe dziecko.
        Poza tym powoli się pakuję. Już trochę czuję w kręgosłupie po tym jak trochę
        paczek przewaliłam... No i jeszcze parę tygodni i pożegnam Anglię... Trochę mi
        żal, bo polubiłam ten kraj, krajobrazy, nawet pogodę. Ale za bardzo pokochałam
        Szkocję, a zwłaszcza Szetlandy. Co prawda planowaliśmy kiedyś zamieszkać na
        małej wysepce gdzie żyje ok. 30 osób, ale zimą prom i samolot jest uzależniony
        od pogody, czyli w praktyce jest się zdanym na samego siebie. Niestety, nie przy
        takich problemach medycznych, gdzie trzeba mieć szybki dostęp do szpitala. Tak
        więc zamieszkamy na tej głównej wyspie. Jest tam szpital z oddziałem
        pediatrycznym tak więc jak wszystko pójdzie dobrze nie będziemy latać do
        Aberdeen, gdzie są wszyscy specjaliści. Zresztą, to tylko godzina lotu.
        Oczywiście, cały czas myślę, co przyszłość przyniesie... Póki co jest dobrze.
        Mogło być znacznie gorzej. Jednak jeszcze nie wszystko wiadomo jak Achilles
        będzie się rozwijał, czy nie ujawnią się jakieś problemy...
        No i lęk przy ewentualnej kolejnej ciąży. A chcielibyśmy w niedalekiej
        przyszłości... Bo czas upływa i wreszcie może być za późno...
        • tunelinda Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 07.10.08, 21:15
          Miło czytać te słowa, bo każda z nas nie mogła doczekać się wyjścia Maluszka do
          domu, choć niepokój o przyszłość trwa niestety dłużej niż pobyt w szpitalu.
          Dowiedz się czy na miejscu jest rehabilitacja dla wcześniaczków i dobry
          neurolog, bo to bardzo ważne przy tak wczesnym maleństwie.
        • ola_mi Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 07.10.08, 21:37
          Ann_a30 ciesze sie twoim szczesciem!!!!! Zycze Wam samych radosnych
          chwil i duzo zdrowia dla Achillesa!!!! szkocja to ukochany kraj
          mojego meza, on uwielbia szkockie wzgorza, przemierzał je
          niejednokrotnie.
          • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 07.10.08, 21:43
            Dzięki smile
            Tak to piękny kraj. Można zakochać się w deszczu, wietrze i zimnie, które trwa
            przez cały rok smile
            Jeszcze tylko bym chciała, by moja mama wyzdrowiała i tu przyjechała. Żeby mogła
            zobaczyć drugiego wnuka...
            • 11anetta Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 07.10.08, 22:07
              ja tez wam zycze szczescia i zdroowka ciesz sie,ze maly bedzie sie
              wychowywal wsrod swiiezego powietrza i morskiej wody w polsce by
              tego nie mial bo choc sa miejsca gdzie jest pieknie i powietrze ok
              ale wystarczy,ze przejedzi jakis stary rupiec lub autobus to mozna
              pasc ja moge wstrzymac oddech ale jak to zrobic z dzieckiem.
              Wiem jak piekna jest szkocja ja sama spedzilam kilka lat w
              poludn.irlandii nad samymy oceanem wiem,ze wam bedzie tam dobrze.
              p.s. mozesz powiedziec jak w anglii prowadzili twoja ciaze,bo w
              irlandii tragedia,jak w 2mcu dostalam plamien to powiedzieli,ze jak
              mam poronic to poronie oni nic nie daja,szybko polecialam do polski
              i dostalam luteine po ktorej przestalam plamic.Uff troche sie
              rozpisalam.pozdr.
              • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 07.10.08, 22:17
                Ja jestem b. zadowolona z prowadzenia ciąży w Anglii. Też zaczęłam plamić,
                położyli mnie na Antenatal a potem skierowali na kolposkopię. Jak jest wszystko
                ok to nie robią wielu badań. Ale ja miałam skierowanie na dodatkowy scan,
                którego nie doczekałam, bo urodziłam. U midwife wystarczyło poprosić o
                skierowanie na jakieś badania czy dodatkowy scan. No i sam poród wspominam dobrze.
                • 11anetta Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 08.10.08, 12:07
                  wiesz ja usg tez mialam nawet 3razy pomim,ze w irlandii normalnie
                  pierwszy scan robia po 6mcu ale co z tego skoro nic na podtrzymanie
                  nie dostalam a walczylam o to.Pozatym nie chca mowic jaka plec a w
                  anglii?Co do porodu nie rodzilam tam ale slyszalam ze jest super
                  oraz pozniejsza opieka nad dziecmi nieporownywalna.pozdr.
                  • ann_a30 Re: Achilles, 23.07.08, 28 tc 08.10.08, 15:49
                    Oczywiście, że mówią jak płeć. Oczywiście najpierw pytają się czy chcemy
                    wiedzieć. Myślę, że to też zależy jakie procedury ma szpital. Jednak wszyscy moi
                    znajomi, którzy rodzili w Anglii, mogli się dowiedzieć o płci dziecka. Jednak do
                    końca nie wiem czym jest to podyktowane.
                    Co do scanu, to pierwszy jest w 12 tc, a potem 21 tc. Wtedy też można wykonać
                    badania na Zespół Downa.
                    Ja nie wiem jak sala porodowa wygląda, bo tam nie dotarłam smile Ale jest podobno
                    dość wysoki standard. A co do opieki - tak, na wysokim poziomie. Przynajmniej tu
                    gdzie ja mieszkam (północna część).
                    No i w ramach NHS jest poród domowy i jest bardzo mile widziany. Wiem, bo się do
                    niego szykowałam...
                    • ann_a30 Achilles wychodzi dziś do domu 10.10.08, 08:33
                      No, wreszcie... Dziś jest zresztą dzień, kiedy miałby się urodzić.
                      Po południu go zabieramy, bo jeszcze chcą jakieś badania zrobić. Zresztą, muszę
                      zaraz do dentysty jechać. I dobrze że dziś, bo nie chciałabym go taki kawał
                      drogi ciągnąć zaraz po wyjściu ze szpitala.
                      Wszystko już przygotowane. Aczkolwiek trochę już żyjemy na walizkach smile bo
                      powoli muszę pakować graty.
                      • verka77 Re: Achilles wychodzi dziś do domu 10.10.08, 08:54
                        WSPANIALE smile moj tez wyszedł w planowy dzień narodzin !! przed wami juz tylko
                        dobre chwile smile wzsytskiego dobrego!
                      • ania.silenter wspaniale! 10.10.08, 10:26
                        dużo zdrowia dla Malucha!
                        • ann_a30 Re: wspaniale! 10.10.08, 15:22
                          Dzięki.
                          A druga dobra wiadomość, że mąż znalazł wreszcie dom do wynajęcia na
                          Szetlandach. To jedyne miejsce w UK, gdzie bardzo łatwo coś kupić za małe
                          pieniądze, a strasznie ciężko wynająć. Aczkolwiek cieszyć się zacznę, jak mąż
                          podpisze umowę wynajmu.
                          No i na początku listopada jedziemy. A póki co Achilles otrzyma kolejne
                          szczepienia, ustabilizujemy sobie karmienie. Dostałam co prawda dwie puszki
                          mieszanki, gdyby było źle, ale nie chcę korzystać. Myślę, że uda nam się. Jest
                          mały problem, bo Achilles przyzwyczajony jest do butelki jak mnie nie ma w
                          szpitalu, a poza tym laktatorem nie mogłam za wiele odciągnąć. Więc nie
                          starczało i był dokarmiany. Cóż, jak mi powiedziano, pierwsze dni mogą być
                          trudne - tzn cały czas przy piersi. No ale damy chyba radę. Nie mam najmniejszej
                          ochoty karmić butelką.
                          No więc za godzinkę odbieram starszego synka ze szkoły i jedziemy do szpitala po
                          Achillesa. A wieczorem ma rodzina się łączyć przez Skype'a aby go zobaczyć!
                          • martekj Re: wspaniale! 10.10.08, 23:54
                            fajnie jak sie uklada. A co do karmienia piersia, to trzeba tylko duzo
                            cierpliwosci i wiary. Mojego Miloszka w szpitalu caly czas karmili z butli.
                            Dopiero po 2 tygodniach jak wyszlismy ze szpitala podalam mu piers i super
                            zassal. Na poczatku nie dawal rady sciagnac duzo, ale teraz przybiera ponad 200
                            g tygodniowo i niedlugo bedzie malym tluscioszkiemwink)) Wy tez napewno sobie
                            poradziciewink)
                            • mlagodna Same dobre wiadomości :D 11.10.08, 00:59
                              Czekamy na takie same wieści z nowego domq smile
                              Oby już teraz było Wam tylko "z górki".
                              Karmienie piersią to najlepsze co możesz synkowi dać. Z tą myślą przetrwasz
                              największe problemy laktacyjne... Kryzysy będą ale no pryszcz w porównaniu z tym
                              co już przeszliście big_grin

                              pozdrowionka
                              • ann_a30 Re: Same dobre wiadomości :D 11.10.08, 16:17
                                Dzisiaj mieliśmy okazję wyjść z domu, bo wczoraj wychodząc ze szpitala
                                zapomniałam lekarstw. Potem przeszliśmy się po parku - pierwszy spacer. Ciepło,
                                pogoda możliwa. Wsadziłam go w chustę. Plącze się kabel od monitora oddechu.
                                Nieraz spadł na ziemię - solidny, bo dalej działa.
                                Ale przyznać muszę, że jestem wykończona. Całą noc karmiłam, a on i tak
                                marudził. Może to początki takie trudne. Chciałabym, żeby się najadł i pospał
                                dłużej niż godzinę. Ale to chyba niemożliwe na razie...
                                Wsadziłam go znowu w chustę bo nic nie jestem w stanie w domu zrobić. Może nie
                                będzie tak wymiotował i krzyczał. Właściwie to nie wiem czy on krzyczy, bo jest
                                głodny czy że go brzuszek boli...Ale w chuście na nic nie narzeka!
                                • ann_a30 W domu 14.10.08, 13:01
                                  Są problemy z karmieniem, właściwie nie wiem czy on się najada. Laktacja jest
                                  kompletnie nieunormowana. Raz nie leci nic, innym razem leje się strumieniami.
                                  Parę razy podałam mu po ok. 60ml. mieszanki. Staram się nie podawać za dużo,
                                  tyle by się uspokoił. Ale jak waga będzie powoli przyrastać, to pewnie trzeba
                                  będzie...
                                  Już waży 2800. Wczoraj była u nas pielęgniarka ze szpitala. Nie była zachwycona
                                  przyrostem wagi...
                                  Martwi mnie starszy synek. Zaczął się domagać wielu rzeczy, odmawia wykonywania
                                  poleceń. Ale to podobno normalne... Jednak mam wrażenie, że oddala się ode mnie,
                                  że już nie mam dla niego tyle czasu...
                                  • kamia06 Re: W domu 15.10.08, 22:46
                                    Wiadomo,że na początku,zanim się wszystko do końca ułoży i unormuje, to są pewne trudności, ale to tylko przejściowe. Z laktacją, to powiem Ci, ze ja na początku miałam cisnienie na karmienie tylko i wyłącznie piersią. Lecz okazało się po paru dniach, ze mały nie przybierał na wadze,wręcz schudł trochę. Mi się wydawało, ze to ssanie z cyca to był dla niego duży wydatek energii i to co sobie pojadł, to nie dokońca rekompensowało wysiłek włożony w ssanie. Tak więc zaczęlam dokarmiać butlą i na takim mieszanym karmieniu byliśmy juz dokońca tzn.do 14 mies.
                                    Robilam tak,ze najpierw cycuś,a potem butla. Do 7 mies.przybierał ladnie na wadze (później już nie) i dłużej spał-ok.3-3.5godz.
                                    Pozdrowienia, całuski dla Chłopaków
                                    • ann_a30 Re: W domu 16.10.08, 14:57
                                      Ja też miałam plany... Poród domowy, w wodzie, karmienie wyłączne prze z rok...
                                      I w ogóle wszystko miało być idealnie... Cóż, nie udało się. Życie napisało inny
                                      scenariusz. Ale o karmienie walczę. Jest coraz lepiej. Przystawiam go ciągle do
                                      piersi. On sobie troszkę possie, potem po 2 godz. znów się budzi. Mało śpię.
                                      Odkąd Achilles jest w domu, starszy synek jeszcze nigdy nie był na czas w szkole
                                      smile Ale wiem, że to długo trwać nie będzie. Starszego synka po jakimś czasie
                                      karmiłam w zasadzie przez sen (tzn. spałam ja a on się sam obsługiwał). Nawet
                                      jeśli to będzie karmienie mieszane, to chcę by pierś była podstawą. Póki co,
                                      jakoś to nam idzie.
                                      Dziś byliśmy w szpitalu na RTG łapki (słyszeliście o tym?). Po prostu robi się
                                      zdjęci rączki, by stwierdzić ew. osteoporozę. No i pobrali mu mocz, bo widzą
                                      jakąś infekcję. Mam nadzieję, że nie wrócimy do szpitala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka