Dodaj do ulubionych

Pieluchowa porażka

04.01.09, 20:05
Jestem już całkowicie załamana odpieluchowywaniem moich dzieci. Mają
już 2 lata i 8 mcy i idzie nam bardzo kiepsko. Przez jakiś czas
Zosia już ładnie wołała siku i robiła na sedesie ale teraz mamy
całkowite cofnięcie. Maluchy biegają bez pieluch i widzę, że chcą
robić siku ale wciąż mi mówią, że nie chcą. A za chwilę robią na
podłogę. Doszło do tego, że chowają się za jakiś mebel i tam robią
siku. Przestały wogóle wołać. Nie wiem czy jest to związane z ich
wcześniactwem, tym że są bliźniakami, czy może tym, że ja za bardzo
chcę ich przekonać do załatwiania się na nocnikach. Już nie wiem
jakie metody stosować. Robię im czasami przerwy parodniowe ale to
nic nie pomaga. Jak nauczyć takie duże dzieci? ZAczynam się bać, że
nie nauczą się do września i nici z przedszkolasad((((
Obserwuj wątek
    • dlania Re: Pieluchowa porażka 04.01.09, 20:12
      Może jakaś supernianiowa metoda? Wydajesz dzikie okrzyki radości, gdy sie
      któremus uda załatwić do sedesu czy nocnika? Przyklejasz na lodówce słoneczka za
      kazdym zawołanym siusiem?
      • aneciamamawiki Re: Pieluchowa porażka 04.01.09, 21:01
        ja na poczatku swoja coreczke probowalam spokojnie przekonac do
        nocnika zeby wolala ale o miesiacu prob zrezygnowalam i zrobilam
        odpoczynek jak wiki miala rok i 2 miesiace to byla druga proba tym
        razem posluchalam rady by za zrobienie siusiu bylo brawo i taniec
        siuskowy czyli brawo skakanie spiewanie ze siuski ide do muszli a
        pan kaczuszka jes szczesliwy a za zrobuenie na podloge były krzyki i
        dawalam jej szmate i kazalam wycierac,Okropny sposob ale poskutkował
        w 3 dni zalapala z tym ze ja mialam łatwiej bo to bylo lato.Gorzej
        mielismy z kupa kupke mi wstrzymywala i był wielki placz po 3 dniach
        jak robila kupcie to juz bolalo a teraz sie ustabilizowalo a wiki
        jest w wielu twoich blizniakow bo jest z maja ale powiem ci ze
        czasem lepiej odlozyc nocnikowanie jesli sadzisz ze dzieci nie sa
        gotowe bo to nic nie da.POzdrawiam
    • mamaigiiemilki Re: Pieluchowa porażka 04.01.09, 20:58
      a może załóż z powrotem pieluchy?i spróbuj za miesiąc?

      ja miałam takie usilne chęci, żeby zdjąć pieluchę w nocy- po 3 nocach poddałam
      się- i jest efekt- Iga od 3tyg nie sika w nocy, Emila od 6 dni; warto było
      czekać; organizm dojrzał i już;

      w dzień bez pieluchy chodziły od 26/27M, ale załapały o co chodzi już drugiego
      dnia; jakby nie załapały, to założyła bym pampersa...
      czasem warto poczekać;
    • ellllla Re: Pieluchowa porażka 04.01.09, 21:28
      Traganku, a jak długo już próbujesz?
      U mnie nauka zajęła dośc długo, bo około miesiąca. A synek i tak po
      pewnym czasie zblokował się i przestał robić kupkę do nocnika...
      Ja bym chyba na Twoim miejscu odpuściła na jakiś czas. Kup
      pieluchomajtki, tak by mogły same je zdejmować jak im się zechce
      siusiu, a potem same łatwo je nałożą. Ja ciągle jeszcze zakładam
      takie pieluchomajtki na wyjścia np. na plac zabaw, gdzie podczas
      zabawy mogłyby zapomnieć poprosić siusiu.

      A w nocy u mnie cały czas sikają sad
      • nina02 Re: Pieluchowa porażka 04.01.09, 22:28
        Traganku, chyba dość dobrze cie rozumiem. Moje bliźniaki są w
        podobnym wieku - o m-c starsze. Przez kilka m-cy (prawie całe lato)
        próbowalismy sie odpieluchowac i szło jak po grudzie tzn. były dośc
        częste wpadki, a córeczka nawet przez pewien czas nie chciała się
        nawet dac posadzić na nocnik czy ubikację i nie wołała (zaznaczę że
        stosowałam tylko wzmocnienia pozytywne i nie dawałam po sobie poznać
        zniecierpliwienia przy ścieraniu kolejnej kałuzy). Po wakacjach też
        byłam podłamana - poczucie porażki itp. i wizje że bedę np. pakować
        im do tornistra pampersy na zmianę. Zrobiło sie zimno i
        zdecydowałam założyc ponownie pampersy (a właściwie pieluchomajtki -
        wygodniejsze) ale regularnie wysadzać. Synek jednak wtedy wreszcie
        zaskoczył i pieknie woła (robi na ubikację i na nocnik tak siusiu
        jak i kupkę) od niedawna nawet jak zdarzy mu się drzemka w dzien (b.
        rzadko) to też bez pampersa. W nocy zakładam na razie zawsze, ale b.
        czesto rano jest dalej suchy. Ale na wyjscia i tak zakładam na
        wszelki wypadek pieluchomajtki bo nie zawsze od razu jest gdzie tak
        natychmiast malucha wysadzić.
        Z córeczka jednak jest dużo gorzej, bo absolutnie nie woła (mimo że
        mnie zapewnia że będzie wołać) i tak jak twoi często odpowiada że
        nie chce siusiu, a po chwili ma mokro w pampersie. Ostatnio
        po "pogadankach" nt. majtek (jakie to są cudowne, śliczne, wygodne
        itp.) mała bardzo zapragnęła znów w nich chodzić i za każdym razem
        jak zrobi siusiu do nocniczka ( zawsze b. się z tego cieszy) to woła
        że chce " matki" , a ja na razie konsekwentnie odpowiadam ze majtki
        moga nosic dziwczynki co same wołaja że chca siusiu i jak sama
        zawoła to tez dostanie całą masę ślicznych majteczek. W jej
        przypadku to chyba wynika z charakteru, bo jest niesamowicie
        ruchliwa i chyba "nie ma czasu" na pamiętanie o tak " przyziemnych i
        nudnych" sprawach jak siusiu smileMam nadzieję że i tak w końcu
        dorośnie do tego, a teraz przynajmniej juz nie ścieram bez przerwy
        kałuż i nie stresuję się że sie przeziębi._

        Ogólnie tym tematem ostatnio sie mniej stresuję bo od 3 m-cy całą
        rodzinką mocno chorujemy (łącznie z pobytem w szpitalu)więc to
        zeszło na dalszy plan, poza tym mam satysfakcje z rowoju mowy, bo b.
        długo nie mówili , a teraz w krótkim czasie nadają jak najęci. Co do
        przedszkola to jest jeszcze trochę czasu. Rozmawiałam z jedną pania
        przedszkolanką, która mnie uspokoiła i powiedziała, że prawie zawsze
        zdarza im sie miec w grupie maluszków 1-2 dzieci z pampersami i
        często to właśnie obserwacja innych dzieci przynosi pozytywne efekty.

        Jak znajdziesz jakąś "cudowna metodę" to napisz, ale staraj się tym
        zbytnio nie stresować. Pozdrawiam

        • kinder0610 Re: Pieluchowa porażka 04.01.09, 22:53
          U nas pomogły odwiedziny starszej o kilka miesięcy koleżanki, która robi już
          siusiu na nocniczek. Gdy moje dziecko to zobaczyło a było na etapie
          pozostawiania kałuży w całym domu - zaczęło wołać. Naśladownictwo w naszym
          wypadku zadziałało.
          • traganek Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 08:43
            My już wszystko przerabialiśmy. Radość, nagradzanie za zrobienie
            siku, pokazywanie jak robią to starsze dzieci. Cóż z tego. Zosia
            rano mi mówi, że jak będzie chciała siku to powie "babcia ja chcę
            siku". Mówi, że będzie robić na nocniku jak Martynka, Malwinka,
            Agatka (etc. cała litania starszych koleżanek) i nadal nic z tegosad
            • anjazzielonego Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 11:54
              Traganku,
              u nas to samo. Moje mają 26 mcy, i na widok nocnika krzyczą NIEEEE.
              Nie będą siedziały. Czasem na moment owszem, ale to są 3-5 sekund i
              już schodzą. Nie pogada sadzanie misia/ lali na nocniku obok. Na
              sedes też nie chcą, no raz czy dwa usiadły i tyle.
              Ja chcą zrobić kupę albo jak już zrobią to od razu krzyczą: mama
              kupa!!!

              No to spokojnie mówię (jak jeszcze nie zrobiła ale zamierza), może
              na nocniczku zrobisz?
              NIE!!!
              Dziewczynkami zajmują się teściowie, i nawet teściowa - pielęgniarka
              dziecięca nie ma na razie na nie sposobu. Chyba trzeba troszkę
              poczekać.
              Głowa do góry, do września na pewno się nauczą!!! (moje też muszą bo
              też do przedszkola idą).
              • perlai Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 13:06
                a może nakładka na sedes będzie bardziej odpowiadać maluchom? u nas
                nocnik nie został nigdy zaakceptowany...
                • traganek Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 13:14
                  Mamy 4 różne nakładki i 6 różnych nocników... i nicsad
                • szalicja Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 13:15
                  Perlai wink u nas nakładka to atrakcja, a siadanie na kibelku
                  wywołuje stres ;-( Może, gdyby to był taki mały kibelek jak w
                  przedszkolu, byłoby łatwiej. A mój stary koń, ponad trzy lata i też
                  daje w pieluchy. Całą wiosnę i lato walczyliśmy i doopa. Dałam mu
                  spokój jesienią. Teraz powoli znów chyba zacznę bo ile można.
                  Załamaćsię można tylko ;-(
                  • tolka11 Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 14:05
                    Z Miłoszem udało się, gdy miał 3,5 roku. Wczesniej to były
                    wielomiesięczne porażki. Sara ma skończone 2 lta i walczę od 2
                    tygodni, efektów braksad
                    I pomyśleć, że z Judytą udało mi się w tydzień (miała 2 lata).
                    Powodzenia.
                    • szalicja Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 14:11
                      Tolka, w takim razie Twój Miłosz jest nadzieją na mojego Mateusza,
                      bo już mi wszystko opada z bezradności. Mąż się upiera, że jak mlody
                      się rozgada to i pieluchy też pójdą w nieżyt. Może i tak. W końcu
                      mowa tak bardzo wplwa na ogólny rozwój dzieci...
                      • tolka11 Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 14:35
                        No może to fakt. Młody przemówił w wieku 3 lat, a pół roku później
                        ruszyło z nocnikiem.
                        Tobie i sobie życzę powodzenia.
                        • perlai Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 18:13
                          to chyba nie jest regułąsad paulina (27 msc)wyszła z pieluch, gdy do
                          dwóch lat brakowało jej 2 miesięcy i niewiele wówczas mówiła (baba,
                          mama, tata, papa). wyjście z pieluch zajęło jej jakieś 2 tygodnie.
                          agnieszka (też 27 msc) jeszcze chodzi w pieluchach, ale ona jest
                          znacznie opóźniona w rozwoju i nie widziałam możliwości uczenia jej
                          chodzenia bez pieluchy. teraz gdy zaczęła samodzielnie chodzić smile
                          przymierzam się do takiej akcji na wiosnę, jak się zrobi trochę
                          cieplej i pranie będzie szybciej schłowink
    • mirkad Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 20:18
      Boże, jak ja cię rozumiem. Milenka właśnie skończyła 2 lata, i
      nic. Teoria - co, gdzie i jak się robi opanowana superowo, i tyle.
      Raz było si do nocnika, był taniec, oklaski, cmoki, śmiechy itp. itd
      i na tym się skończyło. Siada na nocnik ..........i siedzi smile))
      Nakładka na sedes służy do zabawy. Ręce mi opadły i chyba
      odpuszczę, ale co raz bardziej mnie to stresuje.
    • marlena11111 Re: Pieluchowa porażka 05.01.09, 22:46
      Z tego co wiem kochana to Zosia jest po takich przejsciach jak mój Szymek i
      martwie sie bo ma 2 latka i dwa miesiac i sam nie chodzi. Jak bylo naprawde u
      Was?? Za raczkę biega ale jak zoorientuje sie ze sam stoi to panika i wielki
      strach w oczach az je zamyka. Zaczynam sie juz martwic.........Rehabilitujemy od
      3 miesiaca. Bardzo proszę o odpowiedż bede wdzieczna
      • traganek marlena11111 06.01.09, 08:29
        Zosia zaczęła chodzić po skończeniu dwóch lat. Na drugie urodziny
        umiała tylko sama stać. Po jakimś miesiącu zrobiła pierwszy krok.
        Następnego dnia już chodziła. Rehabilitantka zabroniła mi
        prowadzania za rękę. Ale Zosia długo chodziła z pchaczem. Dla niej
        silną motywacją był brat bliźniak. Chciała bardzo chodzić tak jak
        on. Nawet jak zrobiła pierwszy krok to powiedziała "idę jak Antoś".
        Pomogły buty (elephanten), które dobrze utrzymywały jej kostkę.
        • marlena11111 Re: marlena11111 06.01.09, 10:42
          Kochana teraz mi dałaś do myślenia z tym zakazem prowadzania za rękę. a wiesz
          może czym Twoja rehabilitantka uzasadnila to ?? Moja nic nie mówiła ale
          faktycznie Szymek chodzi za rękę od prawie roku i na tym koniec. Nawet sam sie
          boi stanąć. Buciki też mamy naprawdę dobre. Może ja powinnam sie jeszcze gdzieś
          udać tylko gdzie. Ucałuj kochana nasza Zosie i Antosia. Pozdrawiam i dziekuje za
          odpowiedz
          • traganek Re: marlena11111 06.01.09, 11:53
            Chyba powinnaś się udać do innej rehabilitantki bo akurat z
            prowadzeniem za rękę to podstawa, żeby tego nie robić. Tak samo jak
            nie wkładać do chodzików. Wiąże się to ze złym obciążaniem ciała
            (między innymi). Dziecko powinno raczej pchać coś przed sobą (np.
            kszeło, pchacz). A jak ze wzrokiem? Synek znajomej długo nie chodził
            a później się okzazało, że mu bardzo pogorszył się wzrok. A może
            terapia integracji sensorycznej, bo może tu coś jest nie tak.
            Najlepiej, żeby zdecydował jakiś dobry dyplomowany rehabilitant
            vojty lub bobath co z małym dalej robić.
            • marlena11111 Re: marlena11111 06.01.09, 12:33
              Wzrok dobrze ale faktycznie za raczke prowadzic nie bede i udam sie do innego
              rehabilitanta i na terapie sensoryczna sie udam. Bardzo bardzo dziekuje naprawde
              ... Pozdrawiam
              • perlai Re: marlena11111 06.01.09, 12:42
                nasz rehabilitant z kolei nie zabrania prowadzania za rękę (lub dwie
                ręce). zwraca jednak uwagę na to, by robić to prawidłowo. tzn. nie
                ciągnąć dziecka w górę, tylko trzymać je za rękę na jego poziomie.
                ręka dziecka nie może być wyżej jego barków, lekko z przodu. jest to
                w praktyce dość trudne, bo trzeba samemu chodzić mocno
                przygarbionymsmile
                • marlena11111 Re: marlena11111 06.01.09, 13:06
                  Ja zapisałam malego juz na trapię sensoryczną. I teraz przy pchaczu bedziemy
                  trenowac. Bo mały faktycznie przy pchaczu nie chce tylko za reke i to chyba bład
                  nasz. Dziekuje za pomoc jak dobrze ze tu jestescie...
                  • perlai Re: marlena11111 06.01.09, 13:17
                    marlena, nie obwiniaj się. chodzenie przy pchaczu to wyższy stopień
                    wtajemniczenia, prawdopodobnie twój maluch nie jest na to jeszcze
                    gotowy. u mojej córki kolejność była taka: prowadzanie za dwie ręce,
                    chodzenie przy meblach bokiem, prowadzanie za jedną rękę, chodzenie
                    przy pchaczu, swobodne chodzenie przy meblach. za ręce prowadzaliśmy
                    trzymając się zasady, że nie ciągniemy dziecka w górę, tylko
                    schylamy się do jego poziomu. do pchacza musiałam małą trochę
                    przyzwyczaić. na początku obciążałam pchacz, by stawiał duży opór
                    przy przesuwie i później stopniowo zdejmowałam obciążenie. mamy w
                    domu trzy różne pchacze, ale tylko jeden z nich na pocztku został
                    zaakceptowany przez córkę. jak poczuła się pewniej (chodziła przy
                    nim bez obciążenia), to chodziła również przy innych zabawkach.
                    niestety, przerobiliśmy temat dokładnieindifferent moja córka ma 27 msc i dwa
                    tygodnie temu zaczęła chodzić samodzielnie.
                    • mimi0080 Re: marlena11111 06.01.09, 18:35
                      Marlena ja miałam ten sam problem!
                      Jaś za rączkę ochoczo, ale jak tylko był puszczany panika w oczach...wiesz co
                      pomogło? pediatra skierowała nas na rehabilitację na Radosną w Ośrodku i tam
                      chodziliśmy przez 2 tyg. na basen ( jacuzzi ) musiało przynieść efekt, bo nic
                      innego z nim nie robiłam, już po 10 dniach ruszył śmiało sam...
                      Może te nasze chłopaki są spięte za bardzo i ten masaż wodny pomaga...chodziłaś
                      z Szymkiem na basen?
                      • marlena11111 Re: marlena11111 06.01.09, 19:40
                        Chodzilam ale dawno temu i krótko na basen ale maly sie przeziebil i od tego
                        momentu przestalam (tam własnie na Radosna). Dzisiaj próbując go prowadzać nie
                        za raczkę pare kroków sam zrobił ale w razie czego go asekurowałam ale co
                        zauwazylam sam nie stoi chyba ze przy czyms to jak on ma isc sam jak on nie
                        potrafi stanąć sam. w czwartek bedziemy u rahabilitantki chyba z nia porozmawiam
                        co dalej ... poza tym umowiłam sie na zajecia sensoryczne i pedagog do domu
                        przyjezdza i go uczy. Zeby on sie odważył i złapał równowagę sadsad pozdrawiam
    • tabaluga0 Re: Pieluchowa porażka 06.01.09, 20:23
      u nas pieluszki poszly w odstawke miesiac przed 3 urodzinami, latem. tzn na noc
      byly jeszcze jakis czas, potem zauwazylam ze mleko wieczorne powoduje sikanie,
      wiec odstawilam. W dzien sama sadzalam Szymka, nawet jak mowil ze nie chce. Moze
      muzyczny nocnik pomoze? Niby mowią ze lepiej takiego nie kupowac,ale moze u was
      akurat zacheci do siadania.
      z tym wolaniem to u nas tez tak bylo, ze to ja pilnowalam , bo Szymek nie
      wolal, nawet teraz nie ma czasu i czasem w przedszkolu mu sie zdarzy wpadka.Ja w
      domu widze , ze przebiera nogami to go gonię od razu .
      A moze jakies nagrody za siusiu do nocniczka?
      • traganek Re: Pieluchowa porażka 07.01.09, 08:34
        Muzyczny nocnik maluchy szybko rozpracowały. Biorą kubki, wlewają do
        nich wodę i do nocnika, żeby im grał. A potem przybiegają i mówią,
        że zrobili sikuwink
        Oni są bardzo opornisad
        • anjazzielonego Re: Pieluchowa porażka 07.01.09, 12:03
          Moje ćwiczyły RZUCANIE NOCNIKIEM W KOTY!
          moje ukochane koty!!!
          i był głośny rechot, jak trafiły, a mi serce się krajało, jak
          patrzyłam na moje biedne męczone mruczaki....
          oderwały sobie te wstawki grające i musieliśmy wyrzucić.

          Liczę, że na wiosnę skutecznie załapią co i jak.
          Jak na razie chcą od razu po zsikaniu ściągnąć pieluchę i chodzić
          bez, więc uważam to za jakiś postęp - łapią, że sika się co jakiś
          czas a potem chodzi w samych ubrankach bez pieluchy. Teraz muszą
          załapać, że sika się do nocnika lub sedesu. Nawet im mówimy, że
          przecież widzą, jak kotek sika do swojej kuwety a nie nosi
          pieluszki, patrzą zafascynowane i na tym koniecsmile)
        • kamia06 Re: Pieluchowa porażka 07.01.09, 19:08
          Normalne spryciulki a nie oporni.
          Tak sobie czytam ten wątek i myslę co mnie czeka... Na razie Alex używa nocniczka (w kształcie foki) do całowania foczki w nos. Może to dobry wstęp?
    • ellllla Re: Pieluchowa porażka 08.01.09, 22:59
      Traganku,
      jeszcze coś mi przyszło do głowy. Ale może i to już przerobiłaś.
      Jednak chyba się nie zeźlisz jeśli podsunę kolejną "dobrą radę",
      która u Ciebie sie nie sprawdziła smile Mianowicie - spróbuj zostawić
      dzieci gołe dołem, bez majtek, rajstop itp. To zadziałało u moich
      koleżanek. Bo wtedy dziecko po prostu obsikuje sobie nogi co nie
      należy do przyjemnych rzeczy. A w majtki czy też spodnie jest
      podobnie jak w pieluchę.
    • minkapinka Re: Pieluchowa porażka 08.01.09, 23:19
      spokojnie, spokojnie smile U nas tez nie było łatwo i tez bałam się, ze nie uda sie
      przed przedszkolem. Najwiekszym problemem było to, ze Zosia nie chciała usiąść
      na nocniku. Z pieluchami pożegnaliśmy się nagle, gdy miała 2 lata i 10 m.
      • traganek Re: Pieluchowa porażka 09.01.09, 10:23
        No skoro nasza idolka Zosia też miała ten problem to chyba nie jest
        tak źle z moimi maluchamiwink
        Teraz mam inny problem na głowie bo wczoraj u okulisty okazało się,
        że Zosi znów pogorszył się wzrok (ma już +6 w w oku lewym i +5 w
        prawym), a Antoś musi mieć okularki (astygmatyzm w jednym oczku) :
        (((((((((((
        • minkapinka Re: Pieluchowa porażka 09.01.09, 11:05
          traganek napisała:

          > No skoro nasza idolka Zosia też miała ten problem to chyba nie jest
          > tak źle z moimi maluchamiwink
          To niech az tak bardzo nie będzie wasza idolką, bo to dziewczę wyjątkowo
          krnąbrne wink Czasami nie mam już siły - ani prośbami ani karami nic zdziałać nie
          mozna, na wszystko odpowiada "i co z tego" np. Zosiu spóźnisz się do szkoły,
          odpowiedz: " i co z tego", przez 3 dni nie będziesz za karę grała na komputerze,
          odpowiedz znana.
          > Teraz mam inny problem na głowie bo wczoraj u okulisty okazało się,
          > że Zosi znów pogorszył się wzrok (ma już +6 w w oku lewym i +5 w
          > prawym), a Antoś musi mieć okularki (astygmatyzm w jednym oczku) :
          > (((((((((((
          o kurcze sad Byłaś u tej samej okulistki co zawsze? Zosia nosi cały czas okulary?
          • traganek Re: Pieluchowa porażka 09.01.09, 13:42
            U tej samej co zawszesad nawet lasery robiła moim dzieciom w
            inkubatorach więc zna dość dobrze ich oczy. Niestety badała ich na
            różne sposoby (w tym komputer) i wynik był ten sam. Pocieszam się,
            że może oczy były słabo zakropione albo byli zmęczenie i stąd ten
            zły wynik. Ale Zosia na 100 % ma ok +5 po pół roku temu na wizycie
            też tyle miała. Antoś się cieszy, że będzie miał okulary tak jak
            Zosia.
            • minkapinka Re: Pieluchowa porażka 09.01.09, 13:46
              a nie kazała powtórzyć badania? Jakie są rokowania? Jest szansa, ze wada się
              zmniejszy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka