Dodaj do ulubionych

Czasami sobie uzmysławiam...

07.01.09, 08:42
Wczoraj oglądałam z maluchami ich stare zdjęcia. Pierwsze 10 mcy na
zjdęciach tylko Antoś. Wreszczie natknęliśmy się na zdjęcie Zosi w
szpitalu. I Zosia jak zobaczyła siebie w szpitalnym łóżeczku mówi do
mnie "Zosię bolało". Byłam w szoku. Nikt wcześniej jej nic takiego
nie mówił. Chyba nawet nie widziała wcześniej tych zdjęć. Czy to
możliwe, że jej się przypomniało?
Chyba za szybko zapomniałam, że moje dzieci nie są normalnymi
prawie trzylatkami. Porównuję ich do rówieśników. Chcę, żeby tak
samo biegały, skakały, jadły samodzielnie, siadały na nocnikach,
dorównały im wzrostem. Tylko jak czasami spojrzę na Zosi rączki-
całe w białych kropeczkach, to trochę mnie hamuje. Chyba powinnam
sobie powiesić w widocznym miejscu zdjęcie Zosi z jej pierwszych
urodzin, kiedy to ważyła 5 kg i wyglądała jak noworodek...
Obserwuj wątek
    • tolka11 Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 08:59
      A wiesz, ze psychologia mówi, że te dzieci pamiętaja ból i samotność
      i w różny sposób wytwarzają sobie bariery ochronne lub odreagowują.
      Po moich ostatnich rozmowach z psychologami i zajęciach z
      psychologii rozwojowej (ano robię następną podyplomówkęsad)
      uświadomiłam sobie, że Miłosz miał taką barierę: do 2 roku życia nie
      czuł bólu i ta wrazliwość wracała powoli, nadal jest zaburzona.
      • marynka07 Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 10:05
        Bardzo często zastanawiam się czy Martynka będzie coś z tych strasznych chwil pamiętać i dziękuję tylko za to ,że nie będzie pamiętać swoich pierwszych miesięcy życia,respiratora i tych wszystkich igieł -tylko blizny zostały- martwi mnie jedno jak to będzie z tym że miała jeszcze siostrę bliźniaczkę której już nie ma czy dzieci czują że kogoś tak bliskiego miały? bo niektórzy lekarze twierdzą że zawsze będzie jej kogoś brakować.A przede mną trudna rozmowa ze starszą córką bo ona nie wie że miała jeszcze jedną siostrąsad czy jej o tym powiedzieć???
        • anjazzielonego Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 11:58
          Martynko,
          ile ma Twoja Córeczka?
          Ja, jako ta, która doświadczyła cudu urodzenia bliźniaczek, które
          pomimo wielu przeciwności losu na początku dzięki Bogu obie są z
          nami, bardzo Ci współczuję straty, choć tylko częściowo jestem sobie
          w stanie wyobrazić, jak się czułaś i jak się nadal czujesz...
          Ja bym powiedziała, żeby nie przeżyła szoku, gdy będzie starsza.
          Spokojnie, starając się bez emocji, że miała jeszcze siostrzyczkę,
          która patrzy na nią z nieba i jest u aniołków.
          Jezussss aż mi się płakać chce jak Ci to piszę...
          Słów brak...

          Do Traganka:
          zaskoczyłaś mnie bardzo.... Tzn. oczywiście czytałam, że małe
          dzieci/ wcześniaki itp doskonale wyczuwają emocje, i jakaś część
          przeżyć w nich pozostanie, ale nie sądziłam, że są w stanie tak
          konkretnie to pamiętać i to powiedzieć.
          Dzielna, kocha Zosia - ona mi się wydaje podobna do mojej Emilki,
          która często jest histeryczna i kapryśna, my sobie tłumaczymy, że
          tak wczesny poród, OIOM itp gorzej na nią wpłynął, niż na Olę...
    • mama-cudownego-misia Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 10:28
      Wiesz, może kobita po prostu empatyczna jest...

      A może faktycznie pamięta biedulka sad Co zrobić, możemy je tylko teraz kochać i
      tulić, ile wlezie, żeby im jakoś wyrównać...
      • marynka07 Re: do anjazzielonego 07.01.09, 12:05
        starsza córka ma prawie 6lat i już z tysiąc razy próbowałam jej o tym powiedzieć
        -odwagi brak,kończy się zawsze tym że płaczę a ona pyta dlaczego
    • zurawska.barbara Oooooooooo... 07.01.09, 14:36
      zaskoczył mnie ten wątek, mozliwe zeby dziecko tak pamiętało?? Jakoś nie wydaje
      mi sie (intuicja a nie potwierdzona wiedza). Nawet mi to do głowy nie przyszło,
      ale może nie słusznie?
      Wiecie co, jak teraz we wrześniu Stasio miał operację, miesiąc spędził w
      szpitalu, trzy razy był przygotowywany do operacji (kroplówki, lewatywysad(((( ),
      raz wrócił głodny i przerażony z bloku bo operację odwołali (oj nie moge
      powstrzymać łez...) głodzony prawie DWA tygodnie, nacierpiał się z WIEKLA
      GODNOŚCIĄ, lekarzy się nie bał (chcial bawić sie stetoskopem jak go badali), na
      wkłuciach oczywiście płakał, ale jak już mu wkłucie wyjęli trzy dni przed
      wyjściem to chciał sie bwaić z personelem, jak lekarze wychodzili po obchodzie
      to zdarzyło się ze za nimi płakał... Mówili mi ze takiego dzielnego pacjenta
      jeszcze nie mieli, naprawdę dziwili się, mówili że to maja zasługa, ze byłam
      spokojna, stale przy nim, ale myślę że większość matek stara się tak jak ja o
      dziecko dbać w szpitalu. A oni sie dziwili, moze coś w tym jest, moze właśnie
      jakis mechanizm psychiczny mu został z czasów OIOMu??
      Tylko teraz pytanie co dalej?
      Dajemy mu możliwie najwięcej miłości, poczucia bezpieczeństwa (chociaż
      czasaaaaami zdazy mi się na niego chuknać, ze trzy razy w życiu wyprowadził mnie
      z równowagi), ale generalnie staramy się oboje bardzo i myśleliśmy ze nam
      wychodzi, bo jest ufny, wesoły, czasem łobuzuje, ale krnąbrny nie jest, wielkie
      histerie się nie zdarzają, no bunty czasem owszem. Nie ma się co przyczepić, a
      właśnie może to ma drugie dno? Nie chcę wymyślać sobie problemów, ale jestem
      ciekawa co dzieje się w jego glowie? Może jakąś dobrą książkę mi polecicie w tym
      temacie??
    • zorrgula Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 15:03
      Zu na erce słyszała maskotki-pozytywki od innych dzieciaczków. W domu czekał na
      nią po powrocie miś-pozytywka i tak się złożyło, że była taka sama melodia.
      Jeszcze do niedawna nie mogła tego słuchać, bo odrazu jak tylko my lub ona
      uruchamialiśmy misia i słyszała tę melodię, to odrazu płakała. Myślę, że coś w
      tym jest, że nasze maluchy pamiętają.
      No chyba, że poprostu ta muzyka jej totalnie nie odpowiadała wink
      • szalicja Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 15:11
        Hm...Mati miał jako niemowlę karuzelę i ona wygrywała kołysankę Mozarta.
        Pamiętam, że "sąsiad" z inkubatora obok miał takie ciągane sloneczko i ono też
        wygrywało melodię, tylko nie pamiętam jaką. W każdym razie Mati z karuzeli
        wyrósł. Potem, za jakiś czas płakał, kiedy usłyszał tą melodię. Czasem
        opuszczają tą kołysankę na MiniMini i Mati na początku odwracał głowę i się
        tulił, potem z czasem oswoił. Teraz sama mu śpiewam tą kołysankę i ją
        lubi.Ciekawe..Synek jest wyczulony na muzykę, ale żeby aż tak? Może rzeczywiście
        takie miał skojarzenie ze szpitalem, ale jako niemowle nie potrafił tego okazać?
        • niuniadr Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 16:22
          Hubert tez się dziwnie zachowuje, jak widzi swoje zdjecie w
          inkubatorze, podłączony to tych wszystkich czujników, zaintubowany z
          drenem w udzie, to strasznie płacze, zamyka mi na siłę album a jak
          oglądamy na komputerze, to wyłącza mi monitor.Ostatnio znajoma mi
          wysłała zdjęcia maluszków swoich też leżących w inkubatorach i
          podłączonych do tego wszystkiego, to rónież płakał.Dzieje sie tak
          tylko przy tego rodzaju zdjęciach, natomiast te robione juz po
          wyjściu ze szpitala uwielbia ogladać, mówi wtedy "dzidzia i wskazuje
          na siebie palcem". Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy on
          pamięta te chwile i ten ból z tych ciężkich chwil, ale tak jak
          napisała Tolka, on stworzył sobie taka barierę ochronną na ból i
          nawet jak się przewróci czy uderzy, to wcale nie płacze.Jednak jak
          nas nie ma w pobliżu w sytuacji, kiedy niepewnie się czuje, to jest
          wielki płacz.
          • tolka11 Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 16:57
            To nie jest pamięć odtwórcza, taka jak nasza. Tak po swojsku mozna
            ją nazwać pamięcią psychiczną, psychika dziecka pamięta ból,
            samotność, strach.
            I potem obserwując reakcje dziecka można zauważyć rzeczy niezwykłe.
            Brak odczuwania bólu lub mniejsze odczuwanie bólu, nadpobudliwość
            (bardzi częste, symptomy podobne do ADHD, ale łatwiej to
            wyprostować), płaczliwość, reagowanie złymi emocjami na określone
            dźwięki, opóźnienie emocjonalne.
            • mama-cudownego-misia Re: Czasami sobie uzmysławiam... 08.01.09, 10:03
              No fakt, Małgosia tez na początku w ogóle nie reagowała na ból, np. przy
              pobieraniu krwi, i do dziś jest bardzo odporna na ból.

              Ale z tymi zdjęciami to jakoś przekonana nie jestem... Może jednak po prostu
              dziecko jest w stanie wczuć się w sytuację siebie na fotce, odczytać emocje z
              twarzy na zdjęciu albo wyczuć uczucia rodzica związane z tym zdjęciem?
              Pokazałam Małgosi album z fotkami, w tym reanimacyjnymi, wszędzie pokazała
              siebie, ale bez jakichś większych emocji. Hmm... Mam wątpliwości jednak. Może to
              wynika z faktu, że jednak Zosia była starsza, jak ze szpitala wyszła?
      • kicius_85 Marynko 07.01.09, 23:06
        Jestem w podobnej sytuacji do Ciebie..Jula żyje..Natalka niestety nie..i tak sie
        zastanawiam czy ona czuje ja..czy bedzie czuc...wiem tylko ze jak wreszcie juz
        Jula wyjdzie ze szpitala i po jakims czasie bedzie mogla wyjsc z domu..to
        pojedziemy do Natalki na grobek...obiecałam jej to...

        nie wiem czy pamietaja...wolalabym zeby nie..
        co do uodparniania na bol..owszem...mojej juli juz nie rusza np pobieranie
        krwi...a jak slysze jak inne dzieci wrzeszcza...ech
    • mamaduo Re: Czasami sobie uzmysławiam... 07.01.09, 21:36
      ja mysle ze dzieci to jednak w jakis sposob pamietaja - moje zaraz
      po wyjsciu ze szpitala byly totalnie niewrazliwe na badania, wklucia
      bol - zdarzalo sie ze przy pobieraniu krwi SPALY i sie w ogole
      NIEBUDZILY! Po jakims czasie kiedy oswoily sie z nami i z
      domkiem... - Kasia ryczy natychmiast po wejsciu do przychodni.Nie
      jestem w stanie jej uspokoic - przewaznie konczy sie tym, ze placze
      razem z nia.. Kuba nie da sie dotknac. Wrecz histerycznie reaguje na
      badanie USG glowy i jakikolwiek lekarski dotyk glowki. Chcialabym
      zeby kiedys zapomnialy i nie mialo to wplywu na ich zycie..moze tak
      bedzie..
    • jola23061978 Re: Czasami sobie uzmysławiam... 08.01.09, 00:08
      Ja wciąż słyszę, że Oliwia nie jest do końca upośledzona umysłowo,
      że wygląda na dziewczynkę, która dużo odbiera , słucha, rozgląda się
      ale jest cholernie zblokowana np. emocjonalnie (m.in śmiech, placz,
      ból) po 6, 5 m-cach szpitala i 10 operacjach.
      Słyszalam , że to może trochę potrwać a przeciez minęły dopiero 4 m-
      ce od ostatniej operacji
      Z jednej strony jest nadzieja, że jak się otworzy może będzie lepiej
      ale zawsze jest myśl, że może to nigdy nie nastąpić i nie dowiem się
      co czuje i myśli mała główka

      Jola
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,jola23061978.html
    • ewcians Re: Czasami sobie uzmysławiam... 08.01.09, 01:01
      Hm..........mnie się też taka dziwna sytuacja przytrafiła dwa razy z Synusiem.
      Pierwszy raz gdy nie miał jeszcze dwóch latek, pewnego pięknego dnia jak często wcześniej bywało całowałam i głaskałam Jego rączki, w pewnym momencie mój Królewicz zaczął wskazywać na blizny po wkłuciach na jednej i drugiej dłoni mówiąc "tu Kapelek ziazia" co w wolnym tłumaczniu oznaczało - tu Kacprka boli.....na początku przyglądałam się badawczo Jego dłoniom, jednak wyglądały jak zawsze, następnie na Niego spojrzałam a On mi znów to samo pokazuje na blizny i powtarza "tu Kapelek ziazia"....zdębiałam i przypomniałam sobie to co czytałam jak moje Maluchy jeszcze leżały w inkubatorach, a przeczytałam, że część traumy jaką Wcześniaki przechodzą w szpitalu jest przez nie zapamiętywana, wówczas uznałam to za brednie, ale w obliczu tego co zrobił mój Mały......hm, dodatkowo jeszcze raz - już po skończonym 2 roczku (2 tygodnie temu się to zdarzyło), Mały znów wdrapał mi się na kolana i zaczął mi znów pokazywać blizny mówiąc "a tutaj Kapelka ała, i tutaj, i tutaj" pokazywał kropeczkę za krpeczką..........chyba nawet nie chcę wierzyć w to, że On może pamętać......nie chcę eby pamiętałsad.......szybko zajęłam Go czymś innym, bo mi się serce krajało....i nie mogłam powstrzymać łez napływających do oczu, a nie dopuszczam do tgo by moje Małe widziały mnie smutną.....

      Mam nadzieję, że to tylko takie gadanie..........że Maluszki pamiętają, choć nie mogę zapomnieć o tym co zrobił Kacperek.
    • mama_janka007 Re: Czasami sobie uzmysławiam... 08.01.09, 01:52
      przerazilyscie mnie dziewczyny...
      uczono mnie czegos innego, ale wiem, ze sucha teoria odbiega od od
      waszej wiedzy ktora stoi ponad wszystkim...
      tak wielka mialam nadzieje, ze naprawde nic nie pamietaja.....
      • ewcians Re: Czasami sobie uzmysławiam... 08.01.09, 10:27
        MAMO JANKA
        Ja Ci powiem więcej, pomimo tego, że mój Wcześniak wykazuje "symptomy" pamiętania, ja nadal się łudzę, że to nie możliwe by mógł cokolwiek pamiętać.......mam nadzieję, że Mu przejdzie to wskazywanie blizn na łapkach........., że w przyszłości NIC nie będzie pamiętał.
        Nadzieja powyższa podbudowana jest soldni tym, że wokół siebie mam przynajmniej 3 zdklarowane Wcześniaki z podobnego czasu urodzeniowego jak moje Bliźniaki i kilka "starszych ciążowo". Muszę w tym miejscu wspomnieć o tym, jak bardzo mi te właśnie osoby pomogły, gdy moje Dzieci były, że tak powiem....na krawędzi. Jednak też nie mogłam się powstrzymać i pytałam Ich - jedno po drugim - czy cokolwiek pamiętają co wiąże się z Ich wcześniactwem......patrzyli na mnie jak na głupa, ale wyjaśniałam od razu dlaczego pytam i już tak nie patrzylismile, wszyscy zgodnie stwierdzili, że absolutnie NIC. Rozmawiałam też z Mamami 2 z tych wszystkich wcześniaków (z dwoma mamami "młdszych" wcześniaków) i jedna powiedziała, że Jej Dziecię gdzieś tam kiedyś miało epizod podobny do tego, który przytrafił się mnie, ale później już nigdy nic podobnego się nie powtórzyło. A jedynym śladem po tym co było w szpitalu jest to (a i tego żadna z mam nie była do końca pewna), że Dzieci są trochę bardziej odporne na ból niż to normalnie bywa, choć moim zdaniem również i to może być zupełnie przypadkowym zbiegiem okoliczności, bo przecież wiadomo nie od dziś, że ludzie są mniej lub bardzij odporni na ból.
        Ja np. nie jestem wcześniakiem a mam dosyć wysoki próg odczuwania bólu. Myślałam, że może to przez wypadek któremu uległam i bardzo długie bolesne leczenie jakie przeszłam po nim, ale pytałam mamy i mi mówiła, że ja zawsze byłam z tych dzielnych dzieci. Także wygląda na to, że od zawsze mam większą wytrzymałość na ból niż standartowo.

        Jezu......ale mam myślenice......masakra......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka